“Można inaczej” czyli talent show na YouTube. Casting na vlogera

YouTube 08.05.2014
“Można inaczej” czyli talent show na YouTube. Casting na vlogera

“Można inaczej” czyli talent show na YouTube. Casting na vlogera

Chcesz zmienić swoje życie? Sława i pieniądze czekają! W drugim polskim talent show przeprowadzanym na YouTube – “Można inaczej” – wyłoniona ma zostać nowa gwiazda, objawienie vlogerskiej sceny. Najlepszy pomysł i najbardziej intrygujący charakter nagrodzony zostanie sprzętem o wartości 25000 złotych. 

“Można inaczej” składa się z kilku etapów. Na początek należy przesłać swoje zgłoszenie, w którym jednym zdaniem trzeba uzasadnić, dlaczego to właśnie my mamy szansę zostać nową gwiazdą YouTube’a. Potem, na castingu, w konfrontacji z jury, konieczne jest udowodnienie, że nie była to deklaracja bez pokrycia. Sędziowie wybiorą szesnaście osób, które wypadną najlepiej, a zwycięzca wyłoniony zostanie w głosowaniu internetowym.

25 tys. złotych to całkiem pokaźna suma na start. W zupełności wystarczy na zakup porządnej kamery z wymienną optyką, profesjonalnego mikrofonu, oświetlenia, statywów i tak dalej. Gra wydaje się więc warta świeczki, jeśli ktoś faktycznie marzy o karierze vlogera. Zapytałem znajomego, który kiedyś wyznał mi, że chciałby ruszyć z własnym kanałem, czy zamierza wziąć udział w tej akcji. Waha się. Zależy mu na niezależności i boi się, że gdyby wygrał, będzie musiał tworzyć pod dyktando.

W regulaminie “Można inaczej” mowa jest jedynie o tym, że nagroda musi zostać wykorzystana do nagrywania odcinków na kanale zwycięzcy. Nie ma tam zapisu, że organizator zastrzega sobie dokonywanie zmian w scenariuszach, albo że prowadzący zobowiązany jest do wypijania jednego litra Hoop Coli w każdym swoim filmie i zachwycania się jej smakiem. Wygląda więc na to, że obawy mojego znajomego są niczym nieuzasadnione.

Cała ta akcja wydaje mi się pomysłowa i uczciwa, nawet jeśli “poszukiwanie nowej gwiazdy YouTube’a” brzmi dość śmiesznie (bo w pewnym sensie takimi gwiazdami byli m.in. Lech Roch Pawlak, Luntek, Gracjan, Kula i choćby pan, który nie mógł się zdecydować, czy idzie, czy nie). Jeżeli faktycznie zwycięzca będzie miał pełną swobodę twórczą – a nie mam podstaw, by twierdzić inaczej – jakiś korporacyjny cenzor nie będzie mu sapał za uchem, że może by to jednak powiedział inaczej, a pani od marketingu nie będzie wpychała butelki Hoop Coli w każdy kadr – to każdy tutaj wygrywa.

Ciekaw jestem jak będzie wyglądać ten internetowy talent show i jak będzie przebiegać. Ciekaw jestem pomysłów, które zaprezentują uczestnicy. Wreszcie – ciekaw jestem zwycięzcy i tego, czy faktycznie potencjalna kariera na YouTube odmieni jego życie. Nie jest to wszakże pierwsza próba przeniesienia tego formatu w całości do Internetu. W 2013 roku odbyły się bowiem dwie edycje “ŻYWEGORAPU”, czyli program będący czymś w rodzaju hip-hopowego Idola czy X-Factor. Tam jednak stawka była wyższa, gdyż główną nagrodą był kontrakt z wytwórnią na nagranie własnego albumu.

Czasy, w których aby być vlogerem wystarczyło mieć kiepską kamerkę internetową minęły – jak się zdaje – bezpowrotnie. Nikt już nie chce oglądać wypełniającej monitor rozpikselowanej twarzy, gadającej o tym, co mama przygotowała dzisiaj na obiad. YouTube się profesjonalizuje – liczy się ciekawy (niekoniecznie oryginalny) pomysł, osobowość, skrypt, dobry montaż i jakość HD.

Cokolwiek by jednak nie mówić o tempie, w jakim rozwija się Internet, o tym, jak tradycyjne media czerpią z niego garściami a kolejne – zdawać by się mogło niesamowicie kosztowne produkcje telewizyjne – sieciowi twórcy adaptują bez najmniejszego problemu, upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle, zanim prestiż obu tych instytucji się zrówna. Nawet blogerzy i influencerzy wieszczący marginalizowanie się roli czy wręcz rychły upadek telewizji i prasy drukowanej, chwalą się gdzie tylko mogą każdym wycinkiem o sobie w miesięczniku grzybiarza albo setką dla Dzień Dobry TVN.

Sukcesem, którego wszyscy gratulowali Radkowi Kotarskiemu, było obsadzenie go w roli prowadzącego teleturnieju “Tylko Ty!” w TVP. Nobilitacją dla Krzysztofa Gonciarza miały być komentarze dotyczące jego fantastycznych filmów z podróży do Japonii, głoszące, że z miejsca mogłyby się znaleźć w ramówce jakiejś poważnej stacji.

“YouTube to sposób na życie?” – Łukasz Jakóbik pyta Marka Hoffmanna. “Zdecydowanie. Zresztą wiesz coś o tym” – odpowiada Adbuster prowadzącemu “20m2 Łukasza”. To fragment jednego z filmów promującego akcję “Można inaczej”. Absolutnie nie twierdzę, że jest inaczej i że dla zwycięzcy talent showu Hoop Coli nie będzie to przygoda, która odmieni jego życie.  Wydaje mi się jednak, że jeśli miałoby się tak stać, to nie skończy się ona w Internecie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na ““Można inaczej” czyli talent show na YouTube. Casting na vlogera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...