Dlaczego nowy Donatan jest zły?

Muzyka 23.04.2014
Dlaczego nowy Donatan jest zły?

Dlaczego nowy Donatan jest zły?

Okropność, okropnośc, okropność. Vanitas, vanitatum, et omnia vanitas – cytat zaczerpnięty z Księgi Koheleta, w łacińskiej wersji Biblii zwanej Wulgatą, wyjątkowo dobrze oddaje potworka, którego zaserwował nam Generał Jaruzelski polskiego hip-hopu: wiecznie występujący w równie niemodnych okularach, Donatan. A razem z nim – kompletnie, ale to kompletnie asłuchalna, Cleo.

Cały kawałek spowijają dźwięki wyjątkowo słabego bit. Nie obchodzi mnie, czy się tym jarasz, bo nie wystawiasz nigdy głowy poza swoje własne, zapyziałe podwórko, i tachykardii dostarcza Tobie wszystko, co tylko nie wpisuje się w utarte konwenanse – i nie masz świadomości, jakie to jest nijakie, miałkie, wtórne w skali makro. Ten pseudopodkład to misz-masz, kogel-mogiel, i pstrokaty paw (niestety, nawet nie ten ptasi), będący zlepkiem obecnie funkcjonujących i dobrze prosperujących trendów zza granicy: bassline’u, dubstepu, trapu, z elementami chiptunesów, które u nas – w Londynie – są już nieco pieśnią przeszłości. Opatrzony jest absurdalnym, mocno upolitycznionym klipem, wpisującym się w konwencję zbliżających się w Polsce wyborów (gdzie tam Jamesa Bonda, o którym wspominają na parówkowym portalu). Sorry, nie kupuję tego, i nigdy nie kupię: ani przaśnego Donatana, który odcina kupony od swojej popularności, jakby wycinał kupony zniżkowe z gazetki reklamowej Tesco (najprawdopodobniej tam też właśnie, w koszach z płytami na wagę, wyląduje z czasem i jego album, który – z rozpędu – wytłoczą w ilości egzemplarzy z jednym “0” na samym końcu za dużo); ani Cleo, która skrzeczy gorzej, niż Tatiana Okupnik za czasów świetności Blue Cafe, a jej wokal jest całkowicie wymuszony, sztuczny, nienaturalny, pretensjonalny i nadęty, jak arystokraci na corocznym balu w wiedeńskiej Staatsoperze.

Sorry. Ten numer ani to hip-hop, ani pop, ani – pożal się Boże – R’n’B, jak niektórzy o tym piszą. Jeśli ktoś, ktokolwiek, chce posłuchać R’n’B, niech odpali któryś z albumów Keitha Sweata z lat ’90-tych, albo chociaż najnowsze płyty Rihanny czy Beyonce. To, tutaj, koło R’n’B nawet nie stało. Stało koło złego gustu, tandety, badziewia, przaśności, siermiężności, trywialności, słabizny, lichoty, oportunistycznej ramoty, i schlebiania najniższym, masowym gustom. Wstyd, że ktoś w ogóle łączy to z hip-hopem czy R’n’B; zaskakuje, zdumiewa i wprawia w osłupienie, że ktoś, kto gdzieś z hip-hopu wyszedł, plecie teraz tak marne kawałki, jak chałupniczo koszyki z wikliny. Totalna Cepelia, zurbanizowane folk music dla tych nieco bardziej zamożnych, zasobnych, i w modnych ciuchach. Wyśmiewany przed laty Doniu, Mezo czy Liber, wypadają przy przy tym pełni klasy, jak Placido Domingo, Jose Carreras i Luciano Pavarotti.

Przyciężkie brzmienie kawałka, w którym za grosz oryginalności (sorry, oryginalność na terenie pomiędzy przejściem granicznym w Słubicach, a przejściem granicznym w Bobrownikach, to nie oryginalność w skali makro – patenty zaprezentowane w kawałku to kopie kopii mocno inspirowane patentami sprawdzonymi za granicą, a nie przecieranie szlaków muzycznych). Jest za to masa wstrętnego, obślizgłego jak świeżo wypluta guma do żucia, wyzbyta smaku i aromatu, koniunkturalizmu i chłodnego, bezczelnego wyrachowania, przy jednoczesnym chichotaniu z odbiorców, którym rzuca się podłe ochłapy w żenującej, wulgarnej formie. Wszystko to okraszone oprawą wizualną jak z tanich filmów klasy D, które śmigały często-gęsto po osiedlowych wypożyczalniach filmów video w czasie postsocjalistycznej odwilży na początku lat ’90-tych, czy spotów wyborczych z kampanii do wiejskich sejmików, rodem z bloków reklamowych poprzedzających Agrobiznes w Telewizji Polskiej pod koniec tej samej dekady. Nigdy bym nie pomyślał, że wiocha wpełznie na salony. Nie kupuję, nie kupię, mam nadzieję że zniknie i przepadnie. Dodałem do zablokowanych w AdBlocku, nigdzie już mi się nie będzie wyświetlać. Polecam to samo. Jeśli twierdzisz, że jest inaczej, możesz mi to napisać tutaj.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

9 odpowiedzi na “Dlaczego nowy Donatan jest zły?”

  1. Z przykrością stwierdzam, że zgadzam się z autorem. Każda składowa tego utworu jest zrobiona na odwal się, a Sitek brzmi niezrozumiale jak człowiek po wprowadzeniu wiadra spirytusu. Porównanie to Tatiany Okupnik jak dla mnie trafne :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...