Grammy Rap? Czyli o co chodzi z Macklemore’m i Kendrick’iem Lamar’em

Muzyka 02.02.2014
Grammy Rap? Czyli o co chodzi z Macklemore’m i Kendrick’iem Lamar’em

Grammy Rap? Czyli o co chodzi z Macklemore’m i Kendrick’iem Lamar’em

W minionym  tygodniu rozdano najważniejsze nagrody muzyczne, czyli „Grammy”. Ucieszyliśmy się z sukcesu rodaka Włodka Pawlika tak bardzo, jakbyśmy wszyscy jazzem co dzień rano bułki smarowali. News jak to news, swojego żywota dokonał, za chwilę będą przecież Maliny, Oskary i inne takie takie.

Gładko przeszliśmy do porządku dziennego i nawet nikt się nie zająknął o dość kuriozalnej sytuacji, jaka miała miejsce w kategorii “Najlepszy Album Rap”. Zwycięzca przeprasza, wysyłając wiadomość do największego przegranego, za to, że okradł go z nagrody, i że jest to dziwne, i do bani uczucie, dodatkowo dokumentując to na swoim instagramowym profilu.

insta

Macklemore & Ryan Lewis zdominowali tegoroczne  rap Grammys i, delikatnie mówiąc, nie czuli się z tym faktem komfortowo. Zdali sobie chyba sprawę z tego, że decydenci Akademii nie są do końca ekspertami, jeżeli chodzi o ten gatunek, a największa nadzieja hip-hopowych purystów, Kendrick Lamar,  musiał obejść się smakiem. Raper z Compton najwyraźniej jednak przyjął porażkę bez większego żalu, wg. hotnewhiphop.com stwierdził tylko dyplomatycznie, że Macklemore zasłużył na wyróżnienie, a wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.

kendrick-lamar-responds-to-grammy-snub-congratulates-macklemore

Ale mleko i tak się rozlało. W Sieci pojawiła się nawet „fanowska” odpowiedź doklejona do wiadomości z instagrama Macklemore’a, sugerująca, że Lamar powinien był odpisać:

Tak wiem, że zostałem okradziony, ale jest ok. Szkoda tylko, że biały hipster uszlachetnia hip-hop pokazując na Instagramie, że ma czarnych znajomych, może powinien jeszcze napisać piosenkę jak ciężko było odbierać nagrodę przeznaczoną dla czarnego artysty.

O co chodzi? Co to za farsa? Dlaczego biały, popowy duet,  zgarnia rapowe statuetki, przeprasza konkurenta i tym samym staje się dla sporej części opinii publicznej najbardziej żałosnym zwycięzcą Grammy ever? Pojawiły się pytania, oskarżenia, a sam rap zaczął być na nowo definiowany. Nawet New York Times zastanawiał się nad zakwalifikowaniem albumu “The Heist” do kategorii hip-hop, gdzie większość piosenek ma więcej wspólnego z dokonaniami artystów bardziej kojarzonych z muzyką dance, takich jak Flo Rida czy PitBull.

Zostawiając zupełnie na boku te typowe, w tym przypadku pytania, warto się chyba zastanowić, szanowna Akademio, nad sensem definiowania poszczególnych gatunków muzycznych na potrzeby takich imprez. Wiadomo, każde show ma swoje prawa, ale w przyszłości może się przecież okazać, że będzie coraz częściej dochodzić do takich swoistych „kradzieży” i „przeprosin”, bo np. jakaś pop-gwiazdka zgarnie sprzed nosa statuetkę w kategorii country prawdziwemu kowbojowi z Nashville.

Przemysł muzyczny cały czas się zmienia, a  dzięki internetowi zmienił się diametralnie,  w czasach playlist: „miejska”, „na podróż” czy „romantyczna”, za muzykę płaci się serwisom streamingowym, a nie poszczególnym wykonawcom, a wszelkie nagrody zaś przyznawane są coraz bardziej za rozpoznawalność, a nie za dokonania artystyczne. Pocieszające jest jedynie to, że tego typu ceremonie są wartościowe dla muzyków prawdziwie reprezentujących określony gatunek – zwiększają zainteresowanie ich dokonaniami, pozwalają zdobyć nowych fanów i być może zwiększyć sprzedaż albumu na fizycznym nośniku. Kendrick Lamar po rozdaniu nagród Grammy, gdzie nie zdobył żadnej statuetki, zanotował 99% wzrost ruchu na swoim profilu w serwisie Spotify.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...