American Hustle – i o co tyle szumu?

Film 31.01.2014
American Hustle – i o co tyle szumu?

American Hustle – i o co tyle szumu?

Trzy Złote Globy. Dziesięć nominacji do Oscarów. Brawurowa obsada. Dobry reżyser. Czy idąc do kina na “American Hustle” miałem prawo oczekiwać znakomitego filmu? Miałem. Tylko że najwidoczniej nie powinien, bo srodze się rozczarowałem. 

Nie jest to zły film, na pewno już ma pokaźne grono fanów, które w dodatku systematycznie będzie rosło. Moje rozczarowanie też wynika raczej z napompowanych do granic oczekiwań, niż z tego, że “American Hustle” jest do niczego. Bo nie jest. Dlatego zanim zacznę marudzić, wymienię wszystko, co było w nim dobrego. Ale na sam początek pokrótce przybliżę jego fabułę, na wypadek gdyby czytał to ktoś, kogo generalnie kino guzik interesuje.

Christian Bale;Amy Adams;Bradley Cooper

Para oszustów, zarabiająca naprawdę przyzwoite pieniądze na rozmaitych przekrętach, m.in. sprzedając falsyfikaty dzieł sztuki i udzielając lewych pożyczek, wiedzie sobie szczęśliwy żywot. Oczywiście – do czasu. Bo oto na ich drodze staje ambitny agent FBI. Zamiast naszych bohaterów wsadzić do pudła, proponuje im układ. Wykorzystując swoje umiejętności, znajomości i obeznanie, pomogą mu aresztować pięć innych, wysoko postawionych osób. Im się upiecze, a on dostanie awans.

I tak zaczyna się trudna i niejednoznaczna relacja między postaciami. Trzeba uczciwie przyznać, że aktorskie kreacje są naprawdę znakomite. Nominowanym do Oscarów Christianowi Bale’owi, Jennifer Lawrence, Bradley’owi Cooperowi i Amy Adams wyróżnienie bez dwóch zdań się należy. Nie tyle zagrali tak, jak powinni, co wręcz wspięli się na wyżyny swojego talentu i dali niezapomniany popis, doskonale oddając swoje role.

americanhustle3

Od strony technicznej nie można “American Hustle” nic zarzucić. Akcja rozgrywa się na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku i to czuć. Klimat tych czasów wręcz wyziera z ekranu. Również wszelkie zachwyty nad oprawą muzyczną są jak najbardziej uzasadnione. Jest rewelacyjna. I na tym część poświęcona zachwytom dobiega końca i czas na kilka łyżek dziegciu.

To, co rozczarowało mnie najbardziej to intryga, która jest szalenie przewidywalna i ani na moment nie wciąga. Szczerze mówiąc, jak dla mnie aktorzy mogliby po prostu snuć się po pustym pokoju i tam prezentować swój kunszt, wyszłoby na jedno. Najlepiej zresztą, gdyby nie próbowali za bardzo wchodzić między sobą w interakcje, bo o ile pojedynczo każdy jest świetny, o tyle dialogi trącą nudą. Między tymi postaciami w ogóle powinno kipieć od chemii, a tymczasem bywa, że ciężko jest się jej w ogóle dopatrzeć.

Christian Bale;Amy Adams

I niestety, ale wady biorą w tym wypadku górę nad zaletami. Bo o ile na początku jest nieźle, zwyczajnie chce się podziwiać talent aktorów i pietyzm choreografów, to po pewnym czasie zaczyna brakować interesujących wątków i jakiegokolwiek napięcia. “American Hustle” po prostu się ogląda, właściwie w żadnym momencie nie będąc ciekawym, co się za chwilę wydarzy. Ach, no i wątki komediowe. Ponoć są, ale nie mogę tego potwierdzić, bo nic szczególnie zabawnego w tym filmie nie dostrzegłem. Ale być może po prostu przegapiłem. Z dwojga złego wolę już “Wilka z Wall Street”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “American Hustle – i o co tyle szumu?”

  1. Opis filmu faktycznie sugerował solidny kryminał z wielką intrygą w tle, której ostatecznie nie ma. Najgorsze jest, że jako dramat też się nie sprawdza.

    A co autor miał na myśli pisząc:
    “Nie tylko nominowanych do Oscarów Christiana Bale’a i Jennifer Lawrence, ale także właściwie wszystkich pozostałych, z Cooperem, Adams i Rennerem na czele.”
    Cała czwórka dostała nominacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...