Ben Kingsley – najlepszy pseudoszwarccharakter jeszcze powróci

Film 11.01.2014
Ben Kingsley – najlepszy pseudoszwarccharakter jeszcze powróci

Ben Kingsley – najlepszy pseudoszwarccharakter jeszcze powróci

Sądziliście, że to koniec Mandaryna? Otóż Ben Kingsley, wcielający się w tę postać, wróci na ekrany – te małe. Mandaryna zobaczymy w filmie krótkometrażowym – All Hail The King.

Może i Marvel zasupuje nas filmami i nie mam prawa narzekać na to, że „nic się nie dzieje”, ale oczekiwanie na kolejne produkcje z superbohaterami, to prawdziwia katorga. Człowiek po prostu nie może się doczekać i w tym smutnym momencie pojawia się zapowiedź 14-minutowego filmu z Benem Kingsleyem w roli głównej, który umili nam czas oczekiwania na najnowszą produkcję Disney/Marvel, tj. Captain America: The Winter Soldier. All Hail The King będzie dodatkiem do wydania Blue-ray Thor: The Dark World. Jeżeli do tej pory nie oglądaliście Iron Man 3 pomińcie najbliższe akapity, spoilery przed wami.

To, że uniwersum filmowe Marvela różni się od tego z komiksów, to wszyscy już chyba wiedzą. Dlatego ujawnienie w Iron Man 3, że potężny Mandaryn – jeden z głównych antagonistów komiksowego Iron Mana – to nikt więcej jak zwykły aktor (Trevor Slattery), nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Co więcej, ten zwrot akcji podobał mi się na tyle, że Ben Kingsley ze swoją kreacją Mandaryna trafił na moją listę ulubionych postaci z filmów Marvela. Odmienne zdanie mieli niektórzy fani Tony’ego Starka (Robert Downy Jr.), którzy podzielili się na dwa obozy: zwolenników takiego frywolnego podejścia do komiksów i zagorzałych przeciwników, którzy uznali, że takie potraktowanie wielkiego Mandaryna to po prostu hańba.

mandaryn

W Iron Man 3, Mandaryn stał na czele organizacji terrorystycznej The Ten Rings (nawiązanie do pierścieni, z których Mandaryn czerpał swą moc), przywodzącą na myśl inna, ale prawdziwą organizację Al-Qaeda. The Ten Rings porywają Iron Patriota (Don Cheadle), który stał się główną bronią amerykańskiej armii przeciwko terrorystom. Mandaryn grozi następnie, że jeżeli Iron Man się nie pojawi, to odbierze życie Patriotowi na oczach wszystkich Amerykanów, podczas transmisji w telewizji. Mogłoby się wydawać, że do tego momentu Mandaryn to naprawdę inteligentny, makiaweliczny charakter, który jest godnym przeciwnikiem Starka.

Dalej dowiadujemy się, że Mandaryn był tylko aktorem-kukiełką, a za sznurki pociągał Aldrich Killian (Guy Pearce) – naukowiec ( i prawdziwy Mandaryn) odpowiedzialny za projekt „Extremis”, który miał na celu odtworzenie super serum, dzięki któremu powstał Kapitan Ameryka. No i w tym momencie na głowę reżysera i scenarzystę Iron Man 3 (Shane Black) spadły gromy:  że to się w ogóle nie klei, że Mandaryn został potraktowany tak pobłażliwie, że aż nie wypada. Padały także pytania – gdzie jest S.H.I.E.L.D. i reszta Avengers?

No cóż, komiksy też często nie wyjaśniają jak coś się stało, tylko po prostu rzucają nas w wir wydarzeń. Ale jeżeli już popuścić wodze fantazji, to można by przyjąć, że wydarzenia z Irona Man 3 dzieją się w tym samym czasie, co akcja w Thor: The Dark World i Captain America: The Winter Soldier, a więc S.H.I.E.L.D. oraz Kapitan Ameryka byli zajęci w tym czasie swoimi sprawami, tzn: Winter Soldierem oraz kłopotami wewnętrznymi, które rozrywają organizację od środka. Natomiast Bruce Banner (Mark Ruffalo) mógł zostać w wieży Starka, gdy ten odmówił przyjęcia pomocy ze strony Hulka. Może nawet miałoby to sens w kontekście ostatniej sceny z filmu, gdzie pokazana jest „terapia” Starka, którą prowadzi śpiący Banner.

Aldrich killian

Tak czy siak, Iron Man 3 kończy się pokonaniem Big Bada – Aldricha Killiana. Natomiast All Hail The King będący epilogiem dla Irona Man 3 (i możliwym prologiem do Iron Man 4) pokazuje nam, że brytyjski aktor Trevor Slattery trafia do paki i to na nim skupia się fabuła tego krótkiego filmu, którego scenarzystą oraz reżyserem jest Drew Pierce (odpowiedzialny także za scenariusz Iron Man 3). Wydawać by się mogło, że więzienie o zaostrzonym rygorze jest dość ciężką karą dla Trevora, ale teraz wyobraźcie sobie, że ten człowiek podawał się za głowę organizacji terrorystycznej (widzianą już w pierwszym Iron Manie), która prawdopodobnie sięga czasów starożytnych. Zapijaczony aktor stał się twarzą Ten Rings, nie fajnie prawda?

all-hail-the-king

Jak ujawnia Drew Pierce (współscenarzysta Iron Man 3) w wywiadzie dla EW – „problem” Trevora polega na tym, że kompletnie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, w której się znalazł – „jest zabawny, podczas gdy wszystko wokół jest na poważnie”. Trevor zdaje się jednak czerpać korzyści z tego, że stał się sławny, jemu przecież o to właśnie chodziło. Kinowy Mandaryn może spokojnie stać obok Iron Mana, Thora a nawet Lokiego (w kreacji Toma Hiddlestone’a), liczę na to, że ta postać jeszcze odegra swoją rolę w kolejnych produkcjach Marvela.

Blue-ray z Thor: The Dark World ukaże się dopiero 25 lutego br., już teraz jednak możecie podpatrzeć Bena Kingsleya jak sobie radzi w nowej “roli” w teaserze od Marvela.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na “Ben Kingsley – najlepszy pseudoszwarccharakter jeszcze powróci”

  1. Dla mnie to przekreśliło uniwersum co zrobili z Mandarynem. Trzeci Iron Man był słabiutki. Mam nadzieję, że Mandaryn powróci, np. namiesza mu się w głowie że jest prawdziwym super-przestępcą i zacznie budowac organizacje w więzieniu :).

    • Ja też tak na początku myślałem, ale później wzruszyłem tylko ramionami i powiedziałem sobie “ee to przecież kinowy marvel nie komiksowy”. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...