Dlaczego nie zostałam fanką “Pięćdziesięciu twarzy Greya”?

Audiobooki 30.12.2013
Dlaczego nie zostałam fanką “Pięćdziesięciu twarzy Greya”?

Dlaczego nie zostałam fanką “Pięćdziesięciu twarzy Greya”?

“Pięćdziesiąt twarzy Greya” to pierwsza część trylogii E. L. James opowiadająca o młodej kobiecie Anastasii i wpływowym przedsiębiorcy Christianie Greyu. Książka i jej kontynuacje wywołały skandal i są przyczyną wielu kontrowersji. “Pięćdziesiąt twarzy Greya” znalazło się na 4 miejscu najczęściej cenzurowanych książek w roku 2012 w Stanach Zjednoczonych, a na liście bestsellerów Amazon.com na 32. Komentarze towarzyszące tej książce mówią o ociekaniu seksem i głębokim erotyzmie. 

Na fali popularności powieści United International Pictures Sp z o.o. postanowiło wyprodukować film na podstawie pierwszej części cyklu James. “Pięćdziesiąt twarzy Greya” trafi do kin 2 lutego 2015 roku. Aktualnie znamy kilku najważniejszych aktorów produkcji. Największe spekulacje przyniósł oczywiście wybór odtwórcy roli Christiana Greya, którego, jak już wiadomo, na pewno zagra Jamie Dornan. Fanki szaleją, czekają ze zniecierpliwieniem na kolejne informacje o aktorach, książka osiągnęła fantastyczne wyniki sprzedaży, a ja… Dlaczego nie podnieca mnie ta cała pikanteria, a do kina wybiorę się pewnie tylko z “obowiązku”?

Nie jestem pewna, czy to kwestia fabuły i języka tej powieści, czy Joanny Koroniewskiej w interpretacji której miałam (nie)przyjemność słuchać książkę E. L. James, ale “Pięćdziesiąt twarzy Greya” to dla mnie lektura mało strawna, którą się odbija. Chyba winą za takie doświadczenia należy obarczyć zarówno autorkę, jak i aktorkę, która przyczyniła się do powstania audiobooka. Przyjrzyjmy się najpierw samej fabule, która już w pierwszych słowach rani każdego z odrobiną wyobraźni. Nie twierdzę, że czytałam lepsze harlequiny, ale “Pięćdzięsieciu twarzom Greya” jest całkiem blisko do tych średnio udanych.

Co irytowało mnie najbardziej podczas tej wątpliwej rozrywki to wszelkie wstawki, które miały emanować erotyzmem. “Spojrzał na mnie, a ja miałam dreszcze, musnął mą dłoń, chciałam jeszcze” – tak w skrócie można by podsumować wszelkie rozterki głównej bohaterki, która chciałaby, ale się boi i jest kwintesencją irytującej i niezdecydowanej baby. Już pierwsze spotkanie Anastasii i Greya jest do bólu sztampowe, tak jak i sztampowe są postaci. E. L. James lubuje się w stereotypach, lecz z nimi nie flirtuje, a nachalnie wykorzystuje je w swojej literackiej kreacji.

Książka ta byłaby może nieco przyjemniejsza w odbiorze, gdyby nie głos i sposób czytania powieści przez Joannę Koroniewską. Nie wiem, czy to był jej pierwszy raz, czy ktoś przypadkiem włączył dyktafon, ale tego naprawdę nie da się słuchać. Koroniewska w sposób całkowicie przewidywalny i miejscami naśladujący sztuczny głos call girl, interpretuje “mocniejsze” kawałki i bardziej “namiętne” sceny. “Porno dla mamusiek” staje się opowieścią, która żenuje i nie rozpala zmysłów.

Choć książka na całym świecie podbiła serca kobiet, mojego nie zdobyła i raczej nie sięgnę po kolejne tomy. Być może “Pięćdziesiąt twarzy Greya” to po prostu nie mój typ literatury. Być może. Istnieje też prawdopodobieństwo, że Joanna Koroniewska nie powinna tworzyć audiobooków a E. L. James pisać książek, aby ta osławiona literatura kobieca nie kojarzyła się tylko z harlequinami z tzw. wyższej półki.

 

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Dlaczego nie zostałam fanką “Pięćdziesięciu twarzy Greya”?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...