“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Murakamiego, czyli co ja właśnie przeczytałam?

Książki 30.12.2013
“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Murakamiego, czyli co ja właśnie przeczytałam?

“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Murakamiego, czyli co ja właśnie przeczytałam?

Haruki Murakami, legenda japońskiej literatury, rozpoznawalna już chyba na całym świecie i niezwykle popularna w Polsce, popełnił kolejną powieść. “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” to historia o samotności i odkrywaniu własnego ja, pokonywaniu problemów i traumy porzucenia. Ale w zasadzie… To klimatyczna książka o niczym.

Lubię Murakamiego. Lubię zwłaszcza jego szalone dzieła – te, w których pojawiają się zjawiska nadprzyrodzone, mnóstwo dziwacznej symboliki i wydarzeń. Ale “Norwegian Wood” też mnie zachwyciło, w końcu to solidna, piękna powieść, jednak pozbawiona nadprzyrodzonej warstwy. Lubię oszczędny styl Murakamiego, który buduje nim niesamowity, mocny klimat. Jednak “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” to powieść trochę o niczym i czytając miałam wrażenie, że trochę zalatuje Coelho.

“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” ma klimat. Haruki Murakami mocno buduje opowieść o głównym bohaterze z trzech różnych momentów w jego życiu – wieku nastoletniego, młodocianego i dorosłego. Wszystko pięknie współgra, mamy okazję zanurzyć się w świecie Tsukuru i przez chwilę – krótką, bo i książka jest krótka i czyta się ją szybko i bez żadnego wysiłku – spróbować rozwiązać zagadkę utraconej przyjaźni i odrzucenia.

Pod tym względem, wejrzenia wgłąb, “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” jest oczywiście dopracowany. Jak to u Murakamiego stany psychiczne bohatera opisane są bezpardonowo i bezpośrednio, po drodze wydarzają się pozornie nic nie znaczące szczegóły, a postacie wypowiadają się w niezwykle poetycki, głęboki sposób.

Tak nienaturalnie, jak tylko się da. Nie wiem, dlaczego nie uderzało mnie to w innych dziełach Murakamiego. Nierealność postaci, dialogów i momenty takie, jak ten

screenshot_2013_12_30T14_14_31+0100

przywodzą mi na myśl dzieła mistrza, Paulo Coelho. O tak:

NT0VlhA

 

Dobra, może to niesprawiedliwe. No ale przychodzi Tsukuru do obcego domu, puka i…

murakami tsukuru tazuki

 

Może to niesprawiedliwe, ale mam wrażenie, że “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” jest powieścią niedokończoną. A jeśli nie, to jest powieścią, która potwierdza, że nierozwiązane problemy z przeszłości rzutują na przyszłość. Niby w połowie pojawia się zwrot akcji, ale bohater, Tsakuru, jest mocno jednowymiarowy i typowy dla Murakamiego, a całość jest chyba zbyt bezpośrednia i nie pozostawia miejsca na refleksje.

“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” daje przyjemność z czytania – krótką, bo krótką – i fani twórczości japońskiego guru beletrystyki będą pewnie usatysfakcjonowani. Jednak zabrakło mi w tym czegoś więcej – czegoś, co usprawiedliwiłoby masę pustych słów, pseudoodkrywczych stwierdzeń o rzeczywistości. Zabrakło mi wyzwania, które zmusiłoby do wysiłku.

Może jednak to ja czegoś nie dostrzegam.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...