Nie mogę słuchać ARTPOP Gagi, bo się męczę, ale Gaga wciąż jest moim “guilty plasure”

Muzyka 13.11.2013
Nie mogę słuchać ARTPOP Gagi, bo się męczę, ale Gaga wciąż jest moim “guilty plasure”

Nie mogę słuchać ARTPOP Gagi, bo się męczę, ale Gaga wciąż jest moim “guilty plasure”

Jako osobnik, który nie znosi większości muzyki z popularnych list przebojów, muszę przyznać się do jednego. Podczas gdy wszystkie Katy Perry i inne Miley Cyrus wydają mi się jednakowe, a ich piosnki są poprawne i często przearażnowane, ale nie niosą dla mnie nic, co sprawiłoby,, że zapadną mi w pamięć, to żywię wielki, przeogromny szacunek do Lady Gagi. Nie uwielbiam, ale podziwiam zręczność i wiem, że Gaga ma ogromny, wyjątkowy jak na mainstreamowy pop talent muzyczny. Moje guilty pleasure.

Nie cierpię nowocześnie zaarażowanych, tłustych od basów i beatów utworów Gagi. Zlewają mi się w jedno, nie wiem, co jest muzyką, a co nie i nie potrafię odróżnić czasem artysty od artysty. W tym jednak tkwi jedna z rzeczy, za które podziwiam Gagę.

Bo Gaga jest świetną kompozytorką, a aranżacyjnie dopasowała się do XXI wieku pełnego “umcy-umcy”. Wiedziała, że by odnieść sukces musi to zrobić i – jak od kilu dobrych lat widać – udało jej się to wspaniale.  Jednak staje się to jasne dopiero, gdy posłucha się Gagi w wersjach akustycznych.

Choćby “Poker Face”, od którego wszystko się zaczęło. Nie dość, że sama Gaga wykonuje “Poker Face” w wersjach bardzo oszczędnych, to sam utwór pojawił się u wielu wykonawców – np. Idiny Mentzel, aktorki musicalowej i wokalistki. Posłuchajcie, jak bawi się utworem z dosyć kontrowersyjnym momentami tekstem, ale jak jednocześnie kompozycyjnie wpasowuje się w orkiestrę.

Kuriozalnie wygląda na przykład taka przebrana Gaga z długaśnymi pazurami na pianinie, z mocnym makijażem i wyeksponowaną golizną, śpiewająca to:

Albo tu, gdzie pokazuje swój potężny, ciepły głos w wersji acapella, ze wstawkami R’n’B i nawet soulowymi.

Moim faworytem Gagi od długiego czasu jest “You and I”, w którym pełno jest country. I mam nieodparte wrażenie, że w takiej stylistyce muzycznej Gaga czuje się przewspaniale.

O wielu wcieleniach Lady Gagi pisał swojego czasu Karol Ludwikowski i odsyłam do tego tekstu po więcej ciekawostek.

Nie ma żadnej innej tak wielkiej, mainstreamowej wokalistki na listach przebojów, która sprzedając miliony popowych płyt jednocześnie udowadniała, że oprócz scenicznego wizerunku i wielkich show, porusza się po wszystkich gatunkach tak zręcznie. I wciąż intryguje, i wciąż sprzedaje. Bo kto? Rihanna, Katy Perry, Beyonce? To dobre wokalistki, ale nie tak utalentowane i nie tak cwane.

Bo żeby robić to tak, jak Gaga, trzeba być naprawdę cwanym. “Psuć” dobre kawałki aranżami, robić wokół siebie świadomy szum to niełatwe zadanie.

Przesłuchałam nowy album Gagi ARTPOP. Jak zwykle – płyty Lady Gagi męczą mnie i wychodzą bokiem, i muszę czekać na kolejne akustyczne, intymne wersje dosyć chwytliwych kawałków z krążka.

Na przykład takie, jak Dope.

Dobre, solidne, melodyjne, popowe kawałki ze świetnym wokalem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na “Nie mogę słuchać ARTPOP Gagi, bo się męczę, ale Gaga wciąż jest moim “guilty plasure””

  1. Chciałbym jeszcze dodać od siebie to nagranie: http://www.youtube.com/watch?v=oP8SrlbpJ5A
    Jeszcze z czasów The Fame, czyli dość dawno temu, image Gagi zmienił się o 180 stopni. Ale dzięki właśnie temu wykonaniu pokochałem jej muzykę, wcześniej uważałem ją tylko za kolejną chwilową gwiazdkę popu. Tutaj pokazała swój świetny wokal, który mnie do niej przekonał.

  2. miło ze nie lubisz jaj muzyki tylko dopiero jak cos tam zagra bardziej akustycznie to łapiesz. ślicznie. mozesz sie fanem nawet nazwać od nielubienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...