Jak wypada The Next Day na drugi dzień? Nowa płyta Bowiego w WiMP

Muzyka 08.11.2013
Jak wypada The Next Day na drugi dzień? Nowa płyta Bowiego w WiMP

Jak wypada The Next Day na drugi dzień? Nowa płyta Bowiego w WiMP

Wiele powiedziano już o Davidzie Bowie i jego ostatniej płycie. W dniu premiery The Next Day w kontraście do radiowych “hitów” i letnich “przebojów” miał się jak Freddy Kruger do ogrodnika z tępym sekatorem: ucinał wszelkie wątpliwości co do jego jakości. Jak album prezentuje się po ponad pół roku od premiery? Jest dobra okazja, by to sprawdzić – płyta dostępna jest już w WiMP.

Oczekiwania były ogromne i w zdecydowanej większości zostały zaspokojone. Bowie pięknie się starzeje, a ta sama reguła dotyczy także The Next Day (bo chociażby o Heathen nie można powiedzieć tego samego). Dopiero po jakichś dziesięciu latach z czystym sumieniem będę mógł powiedzieć, że materiał jest ponadczasowy, ale tezę wysnuję już dzisiaj. The Next Day składa się bowiem z elementów, które wytrzymały próbę czasu. Fundamenty większości z nich tkwią w ziemi niegdyś podzielonego miasta nad Szprewą. I nawet nie trzeba było ich odrdzewiać – bardziej pasuje mi tu określenie “twórczy recykling”.

David Bowie's The Next Day
David Bowie – The Next Day

Niepodważalna sprawność Bowiego w poruszaniu się w różnych stylach muzycznych bywa niezauważalna, gdy na wierzch wypływa hasło “trylogii berlińskiej”. Low, “Heroes”, Lodger – trzy płyty o umiarkowanie komercyjnym potencjale, które przypieczętowały wpisanie muzyka do księgi wybitnych artystów XX. wieku. Jest w nich magia i strach, smutek i schizofreniczna radość imprez z pogranicza dwóch światów. The Next Day jest klamrą spinającą tamten okres twórczości i jednocześnie manifestem: Bowie to nie tylko Berlin, ale też i nie przeszłość.

“Połamańce” rodem z Low słyszę w If You Can See Me. W mniejszym stopniu słychać je na reszcie płyty, ale nie dominują nad resztą. I dobrze! Sama okładka mówi: to rozdział zamknięty. Dziś z uśmiechem politowania patrzy się na glamrockowe kapele lat 70. i 80., a tu proszę! – w Valentine’s Day rozbrzmiewa gdzieś echo Let’s Dance, a kawałek jest niebanalny i świeży. Love is Lost to ukłon w kierunku Joy Division – oddanie hołdu nowatorskiej kapeli, która niegdyś nazywała się jak jedna z piosenek Bowiego.

Duszny, postpunkowy utwór jest na takim poziomie, jakiego próżno szukać wśród współczesnych kapel parających się tym gatunkiem (lub tym, co z niego zostało). Pierwszy singiel, Where Are We Now, jest nadal w moim odczuciu – pomimo kompozycyjnej urody – umiarkowanie atrakcyjny. Ballada jednak lepiej sprawdza się w zestawie z pozostałymi utworami niż solo – pozwala na chwilę oddechu. Z kolei (The Stars) Are Out Tonight buja jak bujało – ten kawałek jest rock’n’rollowy jak siemasz i swoimi polifoniami wędruje aż do Ziggiego Stardusta.

The Next Day to album znakomity, bez konkretnego, wiodącego przeboju, ale wciąż niesłychanie bogaty i interesujący. W zasadzie to dobrze, że ta płyta nie ma konkretnego hitu – dzisiaj rzadko spotyka się wydawnictwa zawierające coś ciekawego poza silnie promowanym singlem. Na tym tle płyta Bowiego wybija się dużo ponad normę i patrząc na to, co dziś dzieje się w MTV, wybijać się będzie jeszcze przez długie lata.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Jak wypada The Next Day na drugi dzień? Nowa płyta Bowiego w WiMP”

  1. […] 8 stycznia, w dzień swoich sześćdziesiątych szóstych urodzin legendarny artysta wypuścił nowego singla i zapowiedział nowy album. Zupełnie jakby w ogóle nie milczał muzycznie od całych 10 lat, a wcześniejsze deklaracje o muzycznej emeryturze nie istniały. To już wystarczyło by zaszokować cały muzyczny świat. Album „The Next Day”, który był tworzony już od 2010 roku, okazał się – co zrozumiałe – wielkim sukcesem komercyjnym (nr. 1 na listach sprzedaży w 20 krajach, osiem certyfikatów Złotej Płyty – również w Polsce), a także sukcesem artystycznym, bowiem album został bardzo pozytywnie oceniony przez wielu krytyków. A co najlepsze – jedyne co robił sam David to kręcił teledyski do kolejnych singli. Mistrz wciąż trzyma słowo, że z regularnymi występami na żywo koniec. Miło, że innego postanowienia nie dotrzymał. U nas możecie przeczytać dwie recenzje „The Next Day” – Michała Kurowskiego oraz Łukasza Urynowicza. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Pokaż stopkę

Czym jest Spider’s Web?

12 blogerów Spider's Web to 12 różnych blogów technologicznych, które razem tworzą jakość w polskiej blogosferze, opartą na opinii i analizie, a nie na informacji przepisanej ze źródeł anglojęzycznych. Spider's Web © 2008 - 2017. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, wprowadzanie do obrotu, publikacja, dystrybucja w celach komercyjnych bez zgody właściciela tej strony są zabronione.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

logo, design, support: Spiders.Agency | hosting: oktawave