Nie krytykuj czyjegoś gustu muzycznego, bo obrażasz w ten sposób człowieka

Muzyka 23.10.2013
Nie krytykuj czyjegoś gustu muzycznego, bo obrażasz w ten sposób człowieka

Nie krytykuj czyjegoś gustu muzycznego, bo obrażasz w ten sposób człowieka

Gdy krytykujesz czyjś gust muzyczny, mówisz fanowi disco-polo, że słucha dennej muzyki, gdy twierdzisz, że techno czy hip-hop to słaba muzyka, a rock jest dla dzieciaków, to obrażasz człowieka. Jego inteligencję, osobowość, emocjonalność i to, co miało wpływ na jego życie. Nie ma złej muzyki – jest za to muzyka dla różnych ludzi i następnym razem zastanów się, zanim wydasz ostre osądy.

Zachwyciłam się “Afterlife” od Arcade Fire. Czekam na album “Reflektor” jak nie czekałam na nic od dawna i mam wrażenie, że to będzie ta płyta, której mi potrzeba. Bo trafia we mnie. “Afterlife” nie jest nachalny muzycznie, a proste teksty chowają dla mnie drugie dno i odpowiadają temu, nad czym zastanawiam się często sama. Słuchając “Afterlife” odpływam w jakimś dziwnym kierunku, zamykam oczy i przeżywam muzykę. Po prostu trafia ona doskonale w wypadkową, jaką jestem – w moje doświadczenia, emocje, inteligencję i preferencje.

Część z Was pomyśli sobie pewnie “Lalik, ale hipsterka”. Jednak gdy zerkniecie w mojego last.fm czy Deezera prawdopodobnie wyrobicie sobie o mnie jakieś zdanie. Tak, jak ja wyrabiam sobie zdanie o innych ludziach na podstawie tego,czego słuchają. To taka ciekawa, nieco podświadoma czynność całkowicie dla nas naturalna: w ocenie muzycznego gustu i na tej podstawie założenia na temat osobowości bierzemy pod uwagę przede wszystkim zbieżność z naszym gustem oraz stereotypy na temat gatunków, które wyrobiliśmy sobie przez lata.

Jazzu słuchają przecież nadęte bufony, reggae jaracze z prostym, ale dobrym umysłem, poezji śpiewanej ci, którzy chcieliby zostać jakimiś artystami, hip-hopu słuchają niezbyt lotni, zapatrzeni w bzykanie gangsta-wannabe, indie hipsterzy, mainstreamowego popu nastolatki i ludzie niezbyt lotni, muzyki poważnej nudziarze a disco-polo “wieśniaki”.

Niby wszyscy wiemy, że to niesprawiedliwe uogólnienia, a i tak dajemy się im zwodzić i oceniamy na ich podstawie. Nie uwierzę, że nigdy nie zdarzyło się Wam pomyśleć “oj, lubi taką a taką muzykę, szkoda…”, bo przecież nie bez powodu pytanie o gusta muzyczne to jedno z podstawowych zagadnień przy poznawaniu nowych osób, przynajmniej gdy jest się młodym. Muzyka wyraża nas, ale kształtuje też to, kim jesteśmy.

Psychologia muzyki to temat skomplikowany, ale ogólnie rzecz biorąc…

Słuchana muzyka daje wskazówki na temat tego, kim jesteśmy, jacy jesteśmy, a także może dać wskazówkę o naszej inteligencji.

Wielu badaczy uważa, że gustowanie w muzyce instrumentalnej, bez wokalu, to oznaka inteligencji powyżej przeciętnej. Osoby, które są w stanie czerpać przyjemność z takich utworów niekoniecznie nie lubią wokalu i niekoniecznie słuchają muzyki poważnej – chodzi o zwykłe, instrumentalne kawałki. Okazuje się, że wokal i warstwa liryczna “zmiękcza” nawet bardziej skomplikowane technicznie utwory i czyni je przystępnymi dla mas, prawdopodobnie poprzez odniesienia do najprostszej emocjonalności i umiejscawia je w warstwie mocno życiowej. Przykład? Muzyka poważna i opera. Ta pierwsza to domena ludzi o bardziej abstrakcyjnych umysłach, natomiast opera już nie – opera to muzyka prawie-poważna dla mas.

Virgil Griffith za to połączył dane o słuchanej muzyce z Facebooka z wynikami testów SAT amerykańskich studentów. Testy SAT nie są wyznacznikiem inteligencji, która składa się z wielu wypadkowych, ale jako luźne założenie choćby o wynikach w nauce mogą być dobrym punktem wyjścia do dywagacji.

Przeciętny wynik testów to 1000-1100 punktów. Średni wynik 889 punktów osiągnęli słuchacze Lil Wayne’a, a Beethovena 1371 punktów. Fani muzyki gospel notowali najniższe średnie, co ładnie pokazuje wpływ warunków kulturowych i społecznych na gusta muzyczne i wiedzę szkolną. Ciekawe, jak wyglądałaby polska wersja takiego wykresu i gdzie plasowałoby się disco-polo.

musicthatmakesyoudumb

 

Ciekawie wypadają też gusta muzyczne w korelacji do osobowości.

Ekstrawertycy na przykład preferują mocniejsze basy, a fani bardziej skomplikowanych kompozycji, jak jazz właśnie, są bardziej kreatywni i prawdopodobnie mają wyższe IQ.

Słuchacze popu z topów list przebojów są zwykle bardziej pewni siebie, szczerzy i wolą konwencjonalne rozwiązania, są bardziej konformistyczni, mają wyższe poczucie własnej wartości, ale są też mniej kreatywni i bardziej niespokojni.

Fani hip-hopu wbrew pozorom wcale nie są bardziej agresywni od innych słuchaczy, za to mają ponadprzeciętne poczucie własnej wartości oraz łatwiej dogadują się z ludźmi.

Rock i metal zwiastuje za to, iż słuchacz jest prawdopodobnie… bardzo miły, kreatywny, ale introwertyczny i nieco niepewny siebie.

Indie to słuchacze kreatywni, inteligentni i introwertyczni, ale przy okazji często niemili, leniwi, pasywni, czasem z nerwicami i niskim poczuciem własnej wartości.

Słuchacze muzyki country to pracowici, konwencjonalni i bezproblemowi w kontaktach z otoczeniem ludzie. Co ciekawe, są też emocjonalnie bardzo stabilni.

Muzyka klasyczna to najczęściej muzyka ludzi introwertycznych, ale dogadujących się z samymi sobą oraz ze światem. Dance lubią asertywni ekstrawertycy, a jazz, blues i soul to dźwięki spokojnych, pewnych siebie, kreatywnych i inteligentnych osób.

Takie ogólne zestawienie zakłada oczywiście odstępstwa i wyjątki, ale pokazuje też bardzo ładnie, dlaczego często bronimy własnych gustów muzycznych i lubimy dzielić się słuchaną muzyką ze światem.

Bo to, czego słuchamy pokazuje, kim jesteśmy.

Następnym razem więc zamiast krytykować czyjś gust, wyśmiewać gatunki pomyśl, że wyśmiewasz człowieka. To, że lubi disco-polo? Ma prawo, odpowiada to jego emocjonalności i charakterowi. Fan disco-polo przeżywa swoją ulubioną muzykę podobnie, jak Ty przeżywasz V Symfonię Beethovena. I nic w tym złego!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

23 odpowiedzi na “Nie krytykuj czyjegoś gustu muzycznego, bo obrażasz w ten sposób człowieka”

  1. “Fan disco-polo przeżywa swoją ulubioną muzykę podobnie, jak Ty przeżywasz V Symfonię Beethovena.”
    to nie prawda, słuchana muzyka świadczy o poziomie wykształcenia muzycznego, to tak jak z literaturą, młody człowiek czyta komiksy i Winnetou, ale gdy dorasta sięga po głębszą literaturę, podobnie jest z muzyką dzieci słuchają prostych piosenek, ale wraz z wykształceniem muzycznym zaczynają słuchać lepszej muzyki (bogatszej, głębszej) – nie oznacza to, że nie można potańczyć do disco polo na weselu u kuzynki

    słuchana muzyka świadczy o twojej dojrzałości muzycznej

  2. Oj, to ze mną byłby problem. Mam na półkach albumy Riverside, Czesława Mozila, Nosowskiej, Nine Inch Nails, Britney Spears, słucham Florence + The Machine na przemian z Miley Cyrus, i zachwycam się Behemothem równie mocno co Massive Attack.

  3. Ciekawy artykuł. Ale też pokazuje, dlaczego ktoś wielbiący np. Franka Zappę (właśnie, nie było go tutaj – ciekawe gdzie by się uplasował) raczej nie dogada się z fanem dance i disco-polo. Rzeczywiście w większości przypadków słuchanie bardzo różnej muzyki oznacza tez posiadanie bardzo różnych osobowości. Sam słucham głównie rocka, nie wzgardzę też klasyką czy różnymi “dziwnymi” eksperymentami, rzeczywiście jestem raczej introwertyczny, źle się czuję w towarzystwie hałaśliwych ekstrawertyków, którymi zazwyczaj są fani muzy dyskotekowej. Dlatego mogę spokojnie powiedzieć, że nie trawię disco-polo i nie mam ochoty przebywać w towarzystwie jego fanów.

    Natomiast bardzo ciekawe spostrzeżenie dot. fanów hip-hopu jest bardzo prawdziwe – mam kilku takich kolegów w pracy, w tym jednego, który opuścił niedawno firmę, by skupić się właśnie na swej hip-hopowej karierze :-) I rzeczywiście – są to ludzie zaskakująco “łatwi” i sympatyczni w kontakcie.

    • “Dlatego mogę spokojnie powiedzieć, że nie trawię disco-polo i nie mam ochoty przebywać w towarzystwie jego fanów.”

      Disco-polo to nie muzyka, to stan umysłu. :-)

    • Dzięki za ten komentarz. Mam te same spostrzeżenia – źle czuję się z pewnymi ludźmi i zwykle okazuje się, że są to ludzie z przeciwnego bieguna muzycznego. Nie zawsze, ale ogólnie to się sprawdza.

  4. Badania SAD, na których oparte są te badania inteligencji to Amerykańska matura, więc to bardziej wyznacznik wiedzy czy też ogarnięcia niż inteligencji. Jak to możliwe, że fani The Doors niby są najmniej inteligentni, gdy dla wielu fanów Rocka muzyka doorsów jest zbyt niezrozumiała, zbyt ambitna. Za to prostsza muzyka Beatlesów jest dla inteligentniejszych… Nonsens. A co jeżeli fani pewnych zespołów są po prostu zbuntowani i mają zaległości w nauce, dlatego napisali test słabiej niż nie jeden debil, który żył tylko szkołą i non stop kuł?

  5. Hmm…. jestem taką osobą która preferuje muzykę poważną, albowiem jestem w stanie słuchać “Disco Polo” czy nawet metalu albo rocku.
    Dodatkowo ja sobie dziele jeszcze “muzykę poważną” na epoki tzn. barok, klasycyzm, romantyzm, impresjonizm itp. Pozdrawiam.

  6. Problem z disco polo jest taki że w tej muzyce nic się nie dzieje, w sensie nie wykształca ona podgatunków/hybryd, które mogłyby być bardziej nowatorskie i ambitne (okej, był Brutal w latach 90-tych, ale brzmiał groteskowo) czy po prostu zazębiać się z gatunkami muzyki nie tylko tanecznej. Chyba jednak wynika to z założenia, że disco polo ma być muzyką prostą, łatwą i przyjemną, czyt. radyjną i chyba tłumaczy dlaczego w Polsce nie przyjęły się bardziej undergroundowe odmiany techno, house i trance (oprócz pojedynczych artystów) czy w ogóle alternatywnej muzyki tanecznej. Nie pomagała temu też wiksa, która zastępowała disco polo na początku 2000 i wyrobiła muzyce klubowej złą opinię (dzięki, stupid house). Jednym słowem: Polacy kochają komercję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...