10 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o serialu „Świat według Kiepskich”

Seriale 18.07.2013
10 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o serialu „Świat według Kiepskich”

10 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o serialu „Świat według Kiepskich”

Produkowany od 1999 roku (co czyni go drugim, po „Klanie”, najdłużej emitowanym polskim serialem) „Świat według Kiepskich” miał być naszą odpowiedzią na popularny amerykański sitcom „Świat według Bundych”. I chyba nawet mu się to udało, bo choć o jego poziomie można mówić różne rzeczy, niezaprzeczalnie wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. Wszystkich jego fanów zapraszamy do zapoznania się z kiloma ciekawostkami na jego temat.

1.Trudno dziś sobie wyobrazić „Świat według Kiepskich” bez Andrzeja Grabowskiego, odtwórcy roli Ferdka. Niewiele wszakże brakowało, żeby dzisiejsza ikona tego serialu nie znalazła się w obsadzie. Casting na tę rolę wygrał Andrzej Gałła. Szefowie Polsatu postanowili jednak, że potrzebny jest im bardziej znany aktor. Pierwotnie wybór padł na Janusza Rewińskiego, który jednak zrezygnował z udziału w produkcji po zapoznaniu się ze scenariuszem pierwszych odcinków serialu. W wyniku jego decyzji, angaż otrzymał Grabowski.

2. Kim jest Ludwik Kiepski? Takie imię początkowo miał nosić Ferdek, jednak w wyniku sugestii Andrzeja Grabowskiego zmieniono je na Ferdynand. „Był kiedyś Ferdynand Wspaniały, to niech teraz będzie Ferdynand Kiepski” – tłumaczył w jednym z wywiadów.

3. Znajdujący się w salonie państwa Kiepskich telewizor marki Okil jest jedynym takim odbiornikiem na świecie. Początkowo Kiepscy korzystali z telewizora Sony, jednak w wyniku zarzutów o kryptoreklamę tej firmy zamieniono znaczki. „Okil” to nawiązanie do reżysera serialu, Okiła Khamidova.

świat według kiepskich 2

4. Ulubiony trunek Ferdka, „Mocny Full”, to w rzeczywistości piwo Tatra z naklejoną etykietą zastępczą. Jego cena w trakcie trwania serialu ulegała zmianie trzykrotnie – na początku kosztowała około 2,50 zł, następnie wzrosła do 3 zł. Obecnie wynosi 3,25 zł.

5. Stworzona na potrzeby „Świata według Kiepskich” marka “Mocny Full” zyskała status kultowej i przez krótki czas piwo o tej nazwie było nawet faktycznie produkowane przez Browar Kiper z Piotrkowa Trybunalskiego. Produkcja została szybko zamknięta w wyniku sporu z twórcami serialu dotyczącego praw autorskich.

6. Andrzej Grabowski przyznał kiedyś, że najtrudniejszymi dla niego scenami są te realizowane w kuchni. Kręconych jest wówczas kilka odcinków naraz, podczas których Ferdek je śniadanie lub obiad. Grabowski musi pochłonąć pięć schabowych, grochówek czy pasztetowych i jeszcze udawać, że mu smakuje.

7. Początkowo serial nagrywany był w kamienicy przy ulicy Podwale we Wrocławiu. Od 77 odcinka zdjęcia odbywają się już w studiu, a widok z okna dodawany jest komputerowo.

świat według kiepskich 3

8. W trakcie długiej historii serialu, scenariusze kolejnych odcinków pisało kilkadziesiąt różnych osób. Stąd dość częste wpadki, związane między innymi z imionami i nazwiskami niektórych postaci. Babka Kiepska w większości odcinków nazywa się Rozalia Kiepska, jednak zdarzają się też epizody, w których nosi nazwisko Małolepsza lub Wspniała. Matka Arnolda Boczka to z kolei albo Genowefa, albo Barbara.

9. Gdy Bartosz Żukowski, czyli Walduś Kiepski, zniknął w 2004 roku z serialu, krążyły plotki, że został do tego zmuszony – w zależności od wersji – w wyniku choroby lub wypadku samochodowego. W rzeczywistości Żukowski zrezygnował ze względu na rozpoczęcie studiów prawnicznych. Do „Świata według Kiepskich” powrócił w 2011 roku.

10. Najkrótszy odcinek „Świata według Kiepskich” – „Mistrz podrobów” trwał 18 minut, najdłuższy – „Sylwester bez granic” aż 44 minuty. Obecnie wszystkie mają ustandaryzowaną długość: równe 22 minuty.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

12 odpowiedzi na “10 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o serialu „Świat według Kiepskich””

  1. Chyba nigdy nie zrozumiem na czym polega geniusz tego serialu? Dla mnie to takie typowe polskie sandały z białymi skarpetkami – rzecz absolutnie niestrawna.

    • Spójrz na to jak na satyrę Polskiego Społeczeństwa. Ferdek jest dla mnie genialny, przez teksty w stylu: “dla ludzi z moim wykształceniem nie ma w tym kraju pracy”. Jest wiecznym obibokiem i robi wszystko żeby tylko nie pracować a narzekać. Kultowy dla mnie jest odcinek jak ma iść do pracy w kotłowni i w noc przed rozpoczęciem dostaje pylicy płuc :-). Normalnie strasznie to polskie. Pogadaj sobie z Panami spod budki z piwem w pierwszej lepszej polskiej mieścinie a zobaczysz skąd twórcy czerpali natchnienie.
      Fakt humor nie jest najwyższych lotów i czasami męczy ale ja widzę drugie dno tego serialu. A takich smaczków jest więcej: patologiczny synek dla którego ludzie wykształceni to wrogowie (dres), córeczka celebrytka która myśli tylko o wyglądzie, sąsiad UB-ek który jest poniewierany całe życie przez żonę…
      Naprawdę wielki szacunek za ten serial.
      A wypada wspomnieć jeszcze o Pani Andrzeju Grabowskim. Dla mnie to człowiek idealnie pasujący do swojej roli. Pan Andrzej jest też osobą autoironiczną i na pewno świetnym aktorem…

      • Dla mnie jest to promocja buractwa, którego na co dzień człowiek ma pod dostatkiem. Dobrą satyrę robił Stanisław Bareja, ale on pokazywał całe społeczeństwo w nieco zakrzywionym zwierciadle, nie skupiając się tylko i wyłącznie na jego najniższej warstwie.

        • Bareja robił to wtedy, kiedy to pasowało. Kiedyś były inne czasy. Kiepscy pasują do dzisiejszych “standardów”. Gra aktorska (m.in. pan K. Dracz, geniusz w swoim fachu) sprawia, że serial przyjemnie się ogląda. Dosyć prymitywny humor, ale serial nie jest skierowany do angielskiej burżuazji… No i pozostaje kwestia humoru, jednego będą śmieszyć pierdy i bekanie, drugiego przekleństwa, a trzeciego mimika i gagi.

    • Tak ci się może wydawać, ale po oglądaniu wielu odcinków serialu, to z prawie każdego mógłbym wyciągnąć jakiś bardzo mądry morał. Wystarczy się nad danym odcinkiem trochę zastanowić.

      • Po zjedzeniu muchomora sromotnikowego też można wyciągnąć jakiś bardzo mądry morał. Pytanie tylko czy nie lepiej się trochę zastanowić i ten sam morał wyciągnąć z atlasu grzybów? No ale co kto woli.

  2. ZARZĄDZANIE FIRMĄ
    ćwiczenia

    Misja firmy

    Misja przedsiębiorstwa jest podstawą strategicznego zarządzania firmą. Dobrze sformułowana i zakomunikowana silnie motywuje i integruje
    pracowników. Zbyt często
    jest
    pustym sloganem, za którym nic się
    nie kryje. Pokażemy,
    czym właściwie jest
    misja, jaka

    jest jej rola w przedsiębiorstwie oraz jak podejść do jej sformułowania
    .

    Czym jest misja?

    Wiele
    jest definicji misji -złożonych, skomplikowanych,
    używających trudnego
    słownictwa. Sprawia to wrażenie,
    że
    misja jest czymś pompatycznym, górnolotnym,
    oderwanym od realiów
    biznesu.
    Tymczasem prawda jest inna, a definicja prosta:

    Misja określa sens
    istnienia firmy,
    jej główne i najważniejsze zadanie oraz wartości
    oferowane klientom/konsumentom.
    Odpowiada na
    pytania “Po co istnieje
    przedsiębiorstwo?”,
    “Jakie zaspokaja potrzeby?”, „Jakie
    wartości dodane daje klientom?”.

    Misja
    zarysowuje pomysł
    na biznes. Jest wyzwaniem, wytyczną,
    inspiracją. Sformułowana
    zbyt wąsko, ogranicza i
    tłumi
    wyobraźnię.
    Sformułowana zbyt
    szeroko, niewiele
    mówi o istocie działalności firmy.

    Misja
    wcale nie musi brzmieć górnolotnie,
    ani zajmować wiele
    miejsca. Wręcz przeciwnie – powinna
    być pisana językiem przystępnym
    i zrozumiałym dla każdego, zajmując tak
    mało miejsca, jak to tylko możliwe.
    Poniższe przykłady mówią same
    za
    siebie. Który z nich
    konkretniej i bardziej
    wyraziście mówi o pomyśle na biznes?

    Misją
    piekarni-ciastkarni może być: „Robimy niebo w gębie”.

    Misją
    salonu kosmetyczno-fryzjerskiego
    może
    być: „Wydobywamy na wierzch
    Twoje piękno”.

    Misją
    firmy taksówkarskiej może być:
    „Zawozimy cię wygodnie,
    szybko
    i bezpiecznie tam,
    gdzie
    tylko
    da
    się dojechać.”

    A teraz –
    dla przeciwwagi – zupełnie inny styl, na przykładzie Telekomunikacji Polskiej SA:
    “Celem
    Grupy TP jest zapewnienie najwyższej satysfakcji klientom i
    atrakcyjnego zysku akcjonariuszom poprzez osiągnięcie
    pozycji najchętniej
    wybieranego
    dostawcy usług telekomunikacyjnych,
    multimedialnych i rozrywkowych,
    korzystającego z nowoczesnych
    technologii.”

    O ile prościej można byłoby ująć misję
    TP słowami: “Dostarczamy usługi telekomunikacyjne, multimedialne
    i rozrywkowe wykorzystując nowoczesne technologie”. Albo
    jeszcze bardziej

    „po ludzku”: „Komunikujemy, bawimy,
    uczymy, udostępniamy informacje,
    dane i rozrywkę
    multimedialnie poprzez nowoczesne technologie telekomunikacyjne”. W tej
    formie jest nam dużo łatwiej
    zrozumieć sens
    istnienia firmy TP,
    a przy okazji wyeliminowane

    zostało
    pustosłowie, nie wnoszące żadnej
    istotnej wartości i treści.

    Dążyć należy do takiego sformułowania misji,
    żeby mieściło się ono
    w jednym zdaniu. To jest o tyle ważne, że ktoś czytający misję ma
    ją zrozumieć i ogarnąć, zatem nie
    może
    być ona za długa. Zdanie to
    powinno mieć jasno zarysowaną strukturę i być „lekkie” w czytaniu. A zatem „technicznie”, sformułowanie
    misji to jedno zdanie z czasownikiem
    (czasownikami), określającym, co robimy dla
    naszych
    potencjalnych klientów. Te
    czasowniki są ważne, ponieważ wskazują na nasze działania na
    rzecz klientów.

    Jednocześnie
    pamiętajmy, że misja
    nie jest tym samym,
    co hasło
    reklamowe. Przyjrzyjmy się na
    przykład firmie Era,
    operatorowi
    telefonii
    komórkowej. Jej hasło reklamowe brzmi “Możesz więcej”.
    Nie wskazuje ono konkretnego działania, jak
    misja, ale odwołuje się
    do poczucia wielkich możliwości, budzi
    ciekawość. Misja musi być bardziej konkretna i specyficzna,
    ukazywać nasze działanie i wartości, przyciągać tymi wartościami klientów
    oraz motywować pracowników.

    Dlaczego misja?

    Często zdarza się,
    że
    sformułowaniem misji w
    firmie zajmuje
    się PR-owiec,
    a ona sama umieszczana jest
    jedynie na stronie
    i firmowych dokumentach. Poza tym
    nie
    odgrywa żadnej większej
    roli. A jednak nie jest to
    droga odpowiednia, bo misja może być dla firmy bardzo
    przydatna i ważna, ponieważ:

    – Stanowi
    doskonałe narzędzie
    zarządzania
    i ukierunkowywania firmy, wytyczania

    celów i inspirowania do
    nowych działań.
    Tworzy tym
    samym
    świetna

    platformę komunikowania
    się . Dzięki zrozumieniu misji firmy przez pracowników, oni sami lepiej rozumieją
    jak powinni postępować i
    jakie
    cele wytyczać.

    – Ludzie
    w firmie są bardziej
    świadomi i odpowiedzialni. Wiedzą,
    jakie pozytywne wartości realizują,
    dopasowują do tego swoje
    codzienne działania,
    dlatego mocno ograniczone zostaje „ręczne sterowanie” czyli wydawanie
    poleceń
    wykonawczych.
    .

    – Powoduje
    silniejsze utożsamianie
    się pracowników z firmą oraz buduje poczucie
    wspólnoty. To z kolei zwiększa
    motywację i zaangażowanie
    pracowników. Sprawia,
    że czują się oni bardziej odpowiedzialni
    za
    losy firmy,
    bardziej przykładają
    się
    do pracy oraz są skłonni do większych poświęceń.

    – Przyczynia
    się
    do wzrostu sprzedaży
    oraz lepszego marketingu. Misja

    stanowi narzędzie
    komunikacji na zewnątrz,
    do klientów. Może służyć do poinformowania, jaką wartość firma chce im
    przekazać oraz w
    czym jest lepsza od konkurentów.

    – Ułatwia zweryfikowanie i projektowanie
    ról i zadań w firmie (zarówno
    całych
    działów, jak i pojedynczych pracowników)
    pod kątem ich przydatności.
    Kiedy misja
    jest znana i czytelna,
    łatwiej jest dokonywać wyborów działań, które
    tworzą spójną całość i prowadzą do wspólnego celu

    Projektowanie misji

    W procesie
    formułowania misji kluczowe jest zaangażowanie najwyższego kierownictwa firmy.
    To w jego najlepiej pojętym interesie jest, aby misja była odpowiednio wypracowana oraz zakomunikowana. Dobrze jest,
    kiedy w formułowanie misji uda się zaangażować całą
    kadrę zarządzającą wyższego i średniego
    szczebla – np. w formie warsztatu, który owocuje nie tylko misją, ale
    też
    integracją
    kadry i
    dyskusją. Jeżeli misja
    jest wypracowana wspólnie, menedżerowie będą ją
    traktować jako
    „swoją”, będą się
    z nią identyfikować. Potem
    trzeba
    tylko
    konsekwencji najwyższego
    kierownictwa: zadbania,
    by
    wszystkie inne elementy zarządzania były spójne
    z misją, oraz systematycznej pracy z misją,
    przypominania
    jej i podkreślania jej znaczenia.

    Misja
    ma być żywa, a nie pozostawać na papierze, ma
    „chwytać” trendy i możliwości, inspirować.
    Oto przykład misji, która
    się zestarzała
    i spowodowała odejście wielkiej firmy do lamusa historii: chodzi o kompanię, która
    w XIX wieku budowała
    kolej żelazną w
    Ameryce
    Północnej. Firma ta widziała jedynie
    „żelazną drogę” i wagony, dlatego
    przespała historyczne szanse.
    Jej
    misją
    było
    połączenie
    Wschodu
    i Zachodu Ameryki
    Północnej drogą żelazną i
    wożenie
    po niej ludzi, zwierząt
    i towarów.

    Dziś
    Ameryka Północna kojarzy nam się z samolotami,
    truck’ami i
    autostradami, może nawet ze statkami, ale
    nie z koleją żelazną.
    Gdyby ktoś
    z owej
    kompanii przeformułował misję

    firmy i
    powiedział: „naszą misją jest
    szybkie, wygodne i
    bezpieczne transportowanie
    ludzi i towarów w różne miejsca kraju”, firma
    wpadłaby na to, że trzeba zainwestować w samochody,
    samoloty itd.

    Proces związany z projektowaniem misji składa się z trzech głównych kroków:

    Krok 1.
    Odkryj,
    jaka
    jest twoja aktualna
    misja

    Zanim
    zaczniesz tworzyć misję przedsiębiorstwa, powinieneś odkryć jak
    brzmi ona aktualnie.
    I nie chodzi tutaj
    o ładnie brzmiący tekst,
    jaki znajduje się
    na stronie internetowej
    twojej
    firmy. Chodzi
    o odkrycie misji prawdziwej,
    czyli tego, co
    tak naprawdę robisz z twoją
    firmą dla ludzi, twojej społeczności
    czy
    kraju, jakie wartości
    realizujesz i dostarczasz.

    Zbierz
    odpowiedzi od członków kadry zarządzającej oraz szeregowych pracowników,
    zadając
    pytania o sens istnienia firmy, potrzeby, jakie
    zaspokaja oraz wartości, jakie daje klientom. Odpowiedzi będą dobrą podstawą do działań w kolejnym
    kroku.

    Krok 2. Zaprojektuj
    swoją misję docelową

    Misja
    (sformułowanie misji) powinna
    spełniać kilka cech i
    być:

    · Maksymalnie
    krótka – jej wielkość to docelowo – jedno zdanie

    · Sformułowana w sposób pozytywny –
    wskazująca, co
    firma
    robi, jakie działania

    podejmuje, zamiast wskazywania, czego unika

    · Zrozumiała – pisana językiem prostym,
    zrozumiałym dla każdego
    klienta oraz pracownika

    · Prawdziwa – mająca potwierdzenie
    w rzeczywistej
    działalności biznesowej

    · Wskazująca działania firmy (np. w
    piekarni: “pieczemy zdrowy chleb” – wskazuje

    na dwa ważne działania –
    pieczemy oraz dbamy o
    zdrowie)

    Do procesu projektowania misji można zaangażować zewnętrznego
    konsultanta. Nie stworzy on misji za kierownictwo –
    bo nie taka jego rola
    – ale będzie służył gotową metodologią
    jej tworzenia, przykładami z innych firm
    a także obiektywnym spojrzeniem osoby z zewnątrz. Pomoże też przełożyć propozycje poszczególnych osób na
    wspólną misję, zapisaną
    w jednym dokumencie.

    Krok 3.
    Nieustannie postępuj w zgodzie z misją
    i komunikuj
    ją pracownikom

    Misja
    zadziała tylko
    wtedy, gdy ty sam postępował będziesz w
    zgodzie z nią, wymagając tego samego od
    swoich pracowników. Jeśli zaangażowałeś się bezpośrednio w jej projektowanie i spełnia ona najważniejsze cechy,
    to przestrzeganie
    jej przyjdzie ci
    z łatwością, być może automatycznie.

    Pamiętaj jednak,
    by
    nieustannie przypominać o
    niej
    pracownikom. Dąż do tego, by każdy z
    nich rozumiał ją i utożsamiał
    się
    podobnie do ciebie. Umieszczaj
    misję w materiałach
    o firmie, eksponuj w biurze i wspominaj podczas spotkań z pracownikami – zarówno
    na zebraniach
    jak i w rozmowach bezpośrednich.

    Pracuj z misją, jako
    elementem budowania wspólnoty i motywacji. Nie bój się jej
    zmiany czy przeformułowania, jeżeli całym
    zespołem dojdziecie
    do wniosku, że to jest
    potrzebne i korzystne.
    W ten sposób misja nie zostanie
    jedynie na papierze, a przyniesie ci wiele

    korzyści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...