Dotyk zła, a może zły dotyk? Panie Piekara, popraw się Pan trochę

Audiobooki 12.07.2013
Dotyk zła, a może zły dotyk? Panie Piekara, popraw się Pan trochę

Dotyk zła, a może zły dotyk? Panie Piekara, popraw się Pan trochę

Jacek Piekara w “Dotyku zła” niebezpiecznie zbliżył się do cienkiej linii oddzielającej kreatywność od literackiego letargu. Linii, którą już przekroczył, niestety, Andrzej Pilipiuk. Zwiększaj dystans, panie Randall, bo masz pan potencjał!

Mordimer Madderdin jest inkwizytorem na usługach biskupa Hez-Hezronu. Zna się na swoim fachu jak mało kto. Choć cele ma szczytne (walka z wszelakim złem i szubrawstwem), to nad wyraz lubi brzęk wypchanej sakiewki, a i nie omieszka oka zwiesić na krągłych kształtach dziewcząt spotkanych po drodze. Jednak bycie mentalnym degeneratem na pełny etat nie przeszłoby u Piekary (o czym za chwilę), stąd Mordimer w kluczowych momentach ujawnia nieprzeciętną inteligencję i honor godny sługi bożego.

“Ja, Inkwizytor. Dotyk zła” to koleny z tomów cyklu inkwizytorskiego. Przygody Mordimera są największym dziełem w dorobku pisarza i jak dotąd przeznaczył on sporo pracy na płodzeniu kolejnych dzieł w tym uniwersum. No właśnie, przy “Dotyku zła”, będącym prequelem “Sługi Bożego”, zacząłem odczuwać niepokojące zmęczenie materiału. “Sługa Boży” uwiódł świeżą wizją świata, w którym Chrystus zszedł z krzyża by samodzielnie rozprawić się ze swoimi oprawcami, nie czekając aż w mniej lub bardziej naturalny sposób zejdą z padołu. Kolejne zbiory opowiadań trzymały wysoki poziom. Do głównych zalet zaliczyłbym sprawną narrację i wyrazistych bohaterów, przypominających sąsiadów z osiedla. “Dotyk zła” to dwie, dość długie historie. I niestety w mojej opinii zbyt długie. Przy opowiadaniu “Mleko i miód” zasypiałem przy dygresjach Mordimera odnośnie prawdziwej natury napotkanej dziewoi.

Jak wspomniałem, Piekara ma barwny styl i dobre poczucie humoru, ale… nazwanie wstrętnego gówniarza “palikotem” dlatego, że podpala grzebiety kotom? RLY? Nie od dzisiaj wiadomo, że wokół oficyny Fabryka Słów orbitują pisarze o zdecydowanych, prawicowych poglądach, ale jak dla mnie temat w tej kwestii wyczerpuje Rafał Ziemkiewicz i tak powinno zostać. Niech tylko on kumuluje swoje frustracje w wydawanych przez Fabrykę Słów książkach. Piekara w stu procentach ma prawo przemycać swoje poglądy, ale wyszło mu to wyjątkowo słabo. Subtelne jak gaszenie zapałki wiadrem wody.

Dzisiaj jest też dobra okazja, by nakarmić odtwarzacz audiobookiem “Dotyk zła”. W roli lektora występuje Janusz Zadura i on właśnie na blogu Publio polecił kilka najciekawszych audiobooków, w tym właśnie zbiór Piekary. Wytypowane przez niego pozycje są tańsze i dzisiaj “Dotyk zła” można łyknąć za niecałą dychę. To dobra cena, bo Zadura to klasa i do inkwizytorskiego klimatu pasuje jak ulał.

Liczę na to, że przy kolejnej, tym razem pełnoprawnej części cyklu, dłużyzny zostaną wyeliminowane, bo to one są największą zadrą na inkwizytorskim płaszczu. Nie daj go sobie wyświechtać, panie Madderdin!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Dotyk zła, a może zły dotyk? Panie Piekara, popraw się Pan trochę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...