Człowiek ze stali – Snyder ma widzów za super-idiotów?

Film 24.06.2013
Człowiek ze stali – Snyder ma widzów za super-idiotów?

Człowiek ze stali – Snyder ma widzów za super-idiotów?

Siedząc przed ogromnym ekranem, przecierałem oczy ze zdumienia. Człowiek ze Stali ze stalową konsekwencją prezentował niedorzeczność za niedorzecznością, atakując poczucie sensu i logiki superprodukcji Snydera. Linia akceptowalnych nieścisłości wyczerpała się w połowie seansu, nawet biorąc poprawkę na produkcję z super-bohaterem w roli głównej. Może wy pozwolicie mi zrozumieć, co za cuda wyprawia na ekranie super-duet Clarka Kenta i Snydera.

Uwaga, tekst jest najeżony spoilerami. 

KRYPTON POD KWARANTANNĄ

człowiek ze stali 4

Człowiek Ze Stali zaprezentował najlepszą genezę Supermana, jaką widziało kino. Nawet pomimo tego, akcja przedstawiona na skazanej na zagładę planecie budzi wiele pytań. Później pytania zamieniają się w niedowierzanie, od którego bardzo blisko do wybuchu śmiechu. Wizjonerski, skutecznie przepowiadający zagładę ojczystej planety Russel Crowe jest w stanie przewidzieć kataklizm na wiele cykli/tygodni przed jego nadejściem. Potrafi również wysłać kapsułę ze swoim potomkiem na Ziemię oraz przyłożyć rękę do przeniesienia groźnych więźniów do Strefy Fantomowej. Nawet pomimo tego, chlubnie określając się jako cywilizacja „znacznie bardziej rozwinięta od Ziemian”, mieszkańcy Kryptonu nie są w stanie podjąć kosmicznej ucieczki, czekając z założonymi rękami na koniec ich nacji.

Powód? Crowe z grobową miną twierdzący, że mieszkańcy Kryptonu i tak już są martwi, odpowiedzialni za zagładę planety. Być może obcy nie są w stanie przeżyć w kosmosie, bądź na planetach o odmiennych warunkach? Nic z tego, mieszkańcy Kryptonu nie dość, że byli świetnymi gwiezdnymi kolonizatorami, to jeszcze posiadają technologię i warunki pozwalające na wieloletnie przetrwanie w pustce wszechświata. Dlaczego? Dlaczego jedynym przetrwałym z destrukcji Kryptonu jest niemowlę oraz więźniowie, którzy ni z tego, ni z owego zostali uwolnieni po zagładzie ich ojczystej planety? Chęć przetrwania jest jednym z najsilniejszych impulsów każdego żywego stworzenia. W tym scenarzystów, którzy za poniższe niedorzeczności powinni czuć się zagrożeni ze strony fanów komiksów od DC.

MASOWY SUPER MORDERCA

MAN OF STEEL

Kolejna z setek inwazji kosmicznych najeźdźców, jakie wałkowane są przez przemysł filmowy, to dla obywateli Stanów Zjednoczonych zawsze fatalna sprawa. Największe żniwo obcy zbierają zawsze wśród bogu ducha winnych cywili, żyjących w ogromnych aglomeracjach. W przypadku Człowieka ze stali wszelkie zło, jakiego dopuścili się najeźdźcy jest jednak niczym w porównaniu do tego, co zrobił Superman.

Podczas jednej tylko walki Kal-El dokonał większych zniszczeń, niż wszyscy jego przeciwnicy razem wzięci. Ścierając się z generałem Zodem, główny bohater na niczym nie oszczędzał. Przepiękny obraz walących się wieżowców, wybuchających cystern z paliwem, eksplodującej satelity, którego szczątki wbijają się w kolejne budynki –  straty w życiu i zdrowiu mieszkańców Metropolis można liczyć w dziesiątkach tysięcy. I niech nikt nie mówi mi, że społeczność tak ogromnej aglomeracji zdołała się bezpiecznie ewakuować. Wystarczy przyjrzeć się efektownej walce po raz kolejny, aby zobaczyć, że miasto jest pełne przerażonych mieszkańców, zdanych na łaskę potężniejszych od nich sił.

człowiek ze stali 5

W tym kontekście bardzo zabawna wydawała mi się scena, podczas której Superman decyduje się na mniejsze zło i skręca kart sprawcy całego zamieszania. Wszystko w obronie garstki cywili. Pal licho, że kilkadziesiąt sekund temu Superman przewiercił na wylot kilka budynków i doprowadził do zawalenia się wieżowca. To, co zrobił Clark Kent podczas jednego tylko starcia, jest szczytem marzeń organizacji terrorystycznych na całym świecie. Tragiczne 11 września to przy wyczynach Człowieka ze stali dziecinna zabawa w piaskownicy.

Wnioski? Po pierwsze, nawet przy założeniu, że reżyser nie przemyślał totalnego spustoszenia, jakie sieje jego bohater, patent na część drugą ma już gotowy. Nie widzę innego wyjścia, jak Superman wrogiem publicznym numer jeden, z Luthorem, czołowym przeciwnikiem naszego bohatera, podburzającym społeczeństwo przeciwko mężczyźnie w czerwonej pelerynie. Po drugie, jeśliby dać Snyderowi ten sam budżet, reżyser nakręciłby najlepszy film z serii Dragon Ball, jaki widziałby świat. Prawdziwe piekło na ziemi, jakie rozpętał Zod z Kal-Elem w Metropolis, przerosło moje najśmielsze destrukcyjne oczekiwania.

NIEDORZECZNOŚCI ZE STALI

człowiek ze stali 2

Takich nielogiczności w filmie jest jeszcze cała masa. Moim personalnym faworytem jest fragment batalii w kosmosie, ponad ziemską atmosferą. Superman, ścierając się z oponentem, doprowadza do szamotaniny w zwarciu, opadając w stronę Ziemi. Zabawne, że pomimo nieustannej walki, wylądował dokładnie tam, gdzie rozpoczęła się konfrontacja. Pal licho, że gdyby chociaż trochę zmienić kąt opadania, walczący bohater trafiłby na Kubę. Metropolis najwyraźniej zostało zbyt słabo zdewastowane i Snyder nie mógł biednym mieszkańcom tak łatwo odpuścić.

źródło: 9gag.com
źródło: 9gag.com

W pamięci wrył mi się również obraz zarośniętego bohatera, który, będąc na pokładzie statku kosmicznego, po raz pierwszy zakłada swój legendarny, odświeżony zgodnie z najnowszymi trendami strój. Chociaż ten, pozbawiony ikonicznych czerwonych majtek, prezentuje się naprawdę nieźle, co innego przykuło moją uwagę. Zarost Kal-Ela momentalnie znikał, fryzura stała się natomiast znacznie bardziej wygładzona.  W połączeniu z patetycznym kawałkiem od Zimmera, efekt był odwrotny od zamierzonego – dumnie wyprostowany Człowiek ze stali wzbudził rechot na sali kinowej, do którego ciężko było nie dołączyć.

Czepiam się na siłę? Niektórzy mogą tak pomyśleć. W końcu punktuję film o super-bohaterze, powinienem spodziewać się masy niedorzeczności. Nie, nie powinienem. Człowiek ze stali był reklamowany jako bardziej dojrzały, dorosły i nieco „urealniony” film o Supermanie. Tak banalnych, widocznych i wołających o pomstę do nieba nielogiczności nie miał Batman, nie miał Thor, dlaczego więc odpuszczać człowiekowi w czerwonej pelerynie? Między innymi za tego typu błędy dostał po rękach trzeci Iron Man. Temat super-bohatera nie usprawiedliwia przed super-wybiórczym traktowaniem scenariusza i robieniu z widzów, niezależnie jakiego kina, super-idiotów.

Człowiek ze stali jest przepięknym widowiskiem, zwłaszcza po założeniu okularów 3D. Jeśli jednak chcecie czerpać nieskrępowaną przyjemność podczas seansu, zwoje mózgowe zostawcie w domach, zakręcając słoiki z formaliną. Inaczej strawić nowego Supermana się po prostu nie da.

Teksty, które musisz przeczytać:

Henry Cavill składa komputer i czyta Reddita, żeby poznać opinie fanów. Gwiazdor „Wiedźmina” nowym ulubieńcem internetu

Jeszcze kilka lat temu zaledwie garstka zdeklarowanych fanów zdawała sobie sprawę z tego, kim jest Henry Cavill. Brytyjski aktor systematycznie zdobywał jednak większą popularność i obecnie można go bezsprzecznie uznać za ulubieńca internetowej społeczności. Dlaczego nawet wideo, na którym składa komputer budzi tak wielkie poruszenie?

Opinia/Seriale 17.07.2020

Dołącz do dyskusji (16)

16 odpowiedzi na “Człowiek ze stali – Snyder ma widzów za super-idiotów?”

  1. Ten film to jedna wielka demolka, zwłaszcza w drugiej połowie. Ten reżyser powinien nakręcić Dragon Balla. Co do Supermana – nie taki zly ale spodziewałem sie czegoś zupełnie innego.

  2. “Tak banalnych, widocznych i wołających o pomstę do nieba nielogiczności nie miał Batman, nie miał Thor, dlaczego więc odpuszczać człowiekowi w czerwonej pelerynie?”

    Nie sposób się zgodzić. Seriously? Batman, 100% policjantów wchodzących do kanałów z bronią palną w ręku, wychodzących z drewnianymi pałkami, Wayne, który w cudowny sposób teleportuje się gdzieś z dalekiej Azji do Gotham w zaledwie kilka godzin, etc, etc. Nawet nie każ mi zaczynać z Thorem a o najnowszym Iron Manie nawet z litości nie wspominając.

    To są filmy o superbohaterach, nie da się tu uniknąć z tego co widzę niestety takich kwiatków. Ale kto pierwszy rzuci kamieniem? No kto? Nikt, niestety :)

    • Z tymi policjantami w kanałach – też się nad tym zastanawiałem. Moje rozwiązanie – policjanci byli więzieni pod ziemią przez dłuższy okres. Dostawali “z góry” paczki, które najprawdopodobniej zawierały racje żywnościowe. Możliwe, że aby nie zginąć z głodu, mundurowi musieli oddać broń, uzależniając się od dostaw terrorystów.

      Nieścisłości i rozwiązania zawarte w Supermanie szczypią w oczy. Podobnie było z rozczarowującym mnie finiszem trylogii Mrocznego Rycerza. To jednak trzecia część, która, na przykładzie Iron Mana, zdaje się być pechowa, jeśli chodzi o “kwiatki”. Tutaj mamy do czynienia z debiutem, który już na linii startu zaliczył w tym względzie pokaźny falstart.

      Jasne, masz rację, na filmy o super-bohaterach powinniśmy patrzeć przez mocno przymrużone powieki. Jeśli jednak ilość nonsensów i niedorzeczności podczas seansu przekracza wszelkie limity, sprawiając, że coraz mniej przyjemnie ogląda mi się film (tak było w przypadku Iron Mana 3 i częściowo Dark Knight Rises), ma się pełne prawo potraktować to jako minus superprodukcji.

  3. Jestem fanem wszelkiego rodzaju filmow o super bohaterach, sci-fi itd. Zaliczylem ostatnio wszystko od batmana, po star trek, iron mana i supermana. Na prawde nie rozumiem tego rozczarowania. W porownaniu z ostatnim batmanem, czy wczesniejszym supermanem (tutaj niestety nie dotrwalem do konca) nie rozumiem co z tym filmem nie tak? Ja dostalem to co chcialem: dobra rozrywke, fajne efekty specjalne i neizly dzwiek. Co do zwojow moglowych itd. to jest film o supermanie :) Gdybym chcial kino ambitne wybralbym sie raczej na cos innego. Mozna powiedziec, ze widzialy galy co braly. Ostatnimi czasy filmy krecone sa “schematem”. Te same efekty, podobne historyjki itd. Wszystko juz bylo wiec tworcy staja na glowie zeby czyms sie wyroznic a, ze czasem wychodzi to niedorzecznie to inna sprawa. Przykladem moze byc scena na moscie z ostatniej czesci szybkich: od razu usmiech maluje sie na twarzy ale mimo wszystko oglada sie to fajnie.
    Idac na shreka do kina nie narzekam, ze pojawily sie smoki i caly seans stracil realizm.

  4. Wydaje mi się , czy autor próbje dnaleźć sens w filmie opowiadającym o latającym człowieku z laserami w oczach .
    Cytują klasyk “Why so serious ? ”
    Fim nie dla każdego ale nie bezadziejny

  5. Doszukując się “absurdów” w takich filmach jak Superman, marnujesz człowieku miejsce w internecie oraz czas ludzi którzy przez przypadek na coś takiego trafiają. Właściwie to osiągnąłeś coś odwrotnego, niż zamierzałeś. Bo ja np. zamiast na filmie, to bardziej śmiałem się przed chwilą, jak opisywałeś absurd zniszczeń czy też niewiarygodne lądowanie z kosmosu do tego samego miejsca z którego wystartowali (podczas filmu nawet tego nie zauważyłem, ponieważ takie rzeczy niczego nie zmieniają). Parodia po prostu. Dobrze, że nie podałeś siły wiatru i wilgotności powietrza, bo jeszcze okazało się, że miały wpływ na któryś z absurdów.

    Oby twoja spuścizna nie zaczęła kiedyś blogować na temat “Dziś szedłem do pracy, ale na drodze leżał kawałek cegłówki. No absurd!”.

    Staracie się być tacy do przodu, tacy “lepsiejsi” i “mądrzejsi”, a sami przestajecie dostrzegać co tak na prawdę wyprawiacie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...