IT Crowd nie tylko dla geeków, a brytyjski humor nadal ma się dobrze

Seriale 21.06.2013
IT Crowd nie tylko dla geeków, a brytyjski humor nadal ma się dobrze

IT Crowd nie tylko dla geeków, a brytyjski humor nadal ma się dobrze

O miano najzabawniejszego serialu jaki widziałem, bezustannie walczą ze sobą Przyjaciele (głównie za sprawą Chandlera Binga) i IT Crowd właśnie. 

Komedia to w mojej opinii najbardziej żenujący gatunek filmowy. A to dlatego, że świat zna 10 dobrych komedii, one słusznie dorobiły się statusu kultowych i fajnie do nich wracać. Pozostałe kilkadziesiąt tysięcy filmów jawiących się tym mianem to zwyczajna tragedia pisana przez głupich scenarzystów dla głupich widzów, a towarzyszy im nie śmiech, a zwykły rechot.

Nie lepiej jest z serialami komediowymi. Stacje telewizyjne grillują teraz do przesady Dwóch i Pół, Teorię Wielkiego Podrywu czy Jak poznałem waszą matkę. Żaden z nich nie jest zabawny, ten ostatni – za sprawą Barneya – przez pewien czas wydawał się przynajmniej fajny. To dalej nie to, co rozumiemy pod pojęciem komedii.

Dlatego też bezustannie swoistą oazą dobrego, zabawnego żartu (opartego o inny mechanizm niż przysłowiowa skórka od banana) pozostawała Anglia z całym swoim monthypytonowskim dziedzictwem. Tam zawsze zdarzały się perełki, a w ostatnich latach bardzo dobrze prezentował się serial IT Crowd, w Polsce znany pod tytułem Technicy Magicy.

To typowo brytyjskie poczucie humoru, które nie każdego kręci, ale nie wypada, po prostu nie wypada nazywać go żałosnym. Do piwnicy korporacji, gdzie stacjonuje dwóch nerdów z obsługi technicznej, oddelegowana zostaje nowa szefowa… która o komputerach nie ma bladego pojęcia. Ale bardzo stara się nie dać tego po sobie poznać w relacjach z przełożonymi.

Tworzy nam się przezabawny miszmasz. Obaj informatycy to autentyczni kosmici, którzy starają się wprowadzić przełożoną w meandry informatyki (czasem trochę wpuszczając ją w maliny, m.in. oferując jej pudełko, które jest światowym internetem otrzymanym od Mędrców Internetu). Szefowa z kolei czasami musi – siłą rzeczy – wyprowadzić swoją trzodę do ludzi. Odcinek na gejowskim przedstawieniu w teatrze to prawdopodobnie 20 najzabawniejszych minut w historii telewizji. Oglądając go nie byłem w stanie podnieść się z podłogi.

To właśnie typowy brytyjski absurd, kilka informatycznych żartów (ale zrozumiałych dla normalnych ludzi) i świetny Moss czynią ten serial pozycją absolutnie godną uwagi. Wprawdzie niektórzy fani konwencji twierdzą, że Księgarnia Black Books tego samego scenarzysty była serialem o wiele lepszym, ale ja się z tym zgodzić absolutnie nie mogę. IT Crowd to główny symbol świetnej formy wyspiarskiego poczucia humoru w ostatnich latach.

Szkoda tylko, że odcinków – z oczywistych względów – jest tak mało. Uzbierało się raptem 24 przez 4 sezony, a potem serial anulowano. Serial można oglądać w serwisie 4oD (choć raczej nie z Polski), co jakiś czas emituje go też TVP 2 i Comedy Central.

Tagi:

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

8 odpowiedzi na “IT Crowd nie tylko dla geeków, a brytyjski humor nadal ma się dobrze”

  1. Dla mnie sezon Friendsów gdzie Ross był z Rachel to chyba najlepsze co mnie spotkało w serialach. Dziwi mnie że tak mało ludzi mówi o Scrubs (genialny serial) może dlatego że wersja z lektorem go zabiła na Comedy Central. Dalej jest 70s. Dla mnie do poziomu tej trójki nie zbliżył się żaden serial i nie zbliży.

    Jak poznałem waszą matkę na początku było nawet fajne ale potem wyszło że kopiowanie 70s i Friends kiedyś przestanie wystarczać…

    • Scrubs jest durny, aż do przesady… IT Crowd obejrzałem pierwszy sezon, ale kolejnego już nie ruszyłem… Przyjaciele zdecydowanym nr jeden, TBBT nr dwa i najlepszym obecnie jeszcze kręconym (choć podchodziłem do niego dwa razy,lektor na tvn7 go zniszczył), HIMYM był fajny do czwartego sezonu, później juź tylko żałosny. Ostatnio dzięki Comedy Central poznałem the 70s, nie widziałem tego nigdy wcześniej, fajne to.

      • jak oglądać seriale to tylko po angielsku(przynajmniej jakiś pożytek), bo tłumaczenia są beznadziejne, jak widzę tytuł: “Teoria wielkiego podrywu” to mi się drobne w kieszenie nie zgadzają, co jest trudnego w przetłumaczeniu tytułu: “The Big Bang Theory”?
        Szklana pułapka i Wirujący seks

  2. trudno oceniać seriale, bo zdarzają się lepsze i gorsze epizody, tak samo jest z IT Crowd, niektóre epizody, szczególnie te, które koncentrują się na szefie i jego erotyzmie są żałośnie durne – najlepszy jest chyba epizod, z drugiego sezonu, gdy cała trójka idzie do teatru na przedstawienie Gay – gag z toaletami jest nie do przebicia

    co ciekawe Amerykanie próbowali podrobić IT Crowd, wzięli nawet Mossa, ale nie wyszło za specjalnie

    http://www.youtube.com/watch?v=BNPj3jXhzgw

      • raczej nie, pilot wypadł dość słabo, choć z drugiej strony tak samo było z amerykańskim The Office, pilot był słaby, bo to była kopia, potem wprowadzali coraz więcej zmian i amerykański to praktycznie prawie zupełnie inna historia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...