Kłamca – walka o dusze grzeszników to ciężki kawałek anielskiego chleba

Książki 20.06.2013
Kłamca – walka o dusze grzeszników to ciężki kawałek anielskiego chleba

Kłamca – walka o dusze grzeszników to ciężki kawałek anielskiego chleba

Przedwieczny konflikt, z wyraźnym podziałem na tych dobrych i tych złych, na biel i czerń, na anioły i demony, od zawsze pozwalał nam znaleźć równowagę w ogromnym wszechświecie. Co jednak, kiedy zabraknie tego „głównego dobrego”, siły sprawczej, nazywanej Bogiem, Allahem, Jahwe? Wszystko się sypie, a ci dotychczas praworządni zaczynają grać naprawdę brutalnie.

Wizję świata bez Boga, który po prostu znika i pozostawia po sobie ogromną pustkę, roztaczano w popkulturze już wielokrotnie. Pierwszy w z brzegu przykład – Supernatural, w którym boskie zastępy, bez zwierzchniej kontroli, zaczynają przyjmować nową linię programową, daleką od tej, którą poznawałeś na katechezie. Podobny patent na książkę ma również nasz utalentowany Ćwiek, który w „Kłamcy” roztacza nader interesującą wizję. Co by było, gdyby w ogarniętym nieustanną walką o nasze dusze świecie zabrakło Boga?

Anielska radykalizacja

archanioł michał

Bez Wszechmogącego, zastępcy anielskie potrzebuję nowego wzoru, nowego przywódcy, który wyznaczyłby kierunek działań. Naturalnym zwierzchnikiem boskich zastępów zostaje archanioł Michał. Problem z Mîchā’ēlem jest jednak taki, że to zwolennik „siłowych rozwiązań”, który pierwszy ruszył przeciwko Lucyferowi w momencie jego buntu wobec Boga. Wojownik z gorejącym mieczem robi z niego częsty użytek, nie pozostawiając miejsca na zbędne słowa, płacze i tłumaczenia. Bezwzględny lider jest nie tylko radyklany w rozwiązaniach, ale również prezentuje zainteresowanie „nowymi środkami perswazji” w walce z hordami Lucyfera. Czarna magia? Współpraca z istotami wywodzącymi się z mitologii? Dlaczego nie, w końcu cel uświęca środki. Machiavelli byłby dumny.

Kontrowersyjna współpraca

Za owoc „nowej linii programowej” archanioła Michała trzeba uznać wciągnięcie w anielskie szeregi tytułowego Kłamcy. Jest nim nikt inny jak Loki, nordycki bóg kłamstwa i ognia. Fani Avengersów mogą być w siódmym niebie, bowiem Loki Ćwieka jest postacią niejednoznaczną, ciężką do zdefiniowania. Manipulator i oszust jest zły do szpiku kości, a jednocześnie dobry. To postać negatywna, która po bliższym poznaniu przestaje być tak czarna i odpychająca. To istota, która pracuje na zlecenie aniołów, jednocześnie realizując własne cele i bawiąc się przedwiecznym konfliktem o nasze dusze.

Orszaki wybrakowane

Nieobecność Boga, poza brakiem wyraźnego przewodnika i przywódcy, ma dla skrzydlatych jeszcze jedną niemiłą konsekwencję. Wraz ze zniknięciem Wszechmogącego, przestały powstawać nowe anioły. Coraz mniejsza ich liczba, w stosunku do coraz większej ilości ludzi na świecie, wymusiła na Michale radykalne rozwiązania. Anioły strażnicze, trzymające piecze nad naszym życiem, nie są w stanie obsłużyć odpowiedniej ilości klientów. „Klient” jest tutaj odpowiednim słowem, ponieważ pod wodzą archanioła walka o dusze śmiertelników przypomina niezbyt dobrze kręcący się biznes, przynoszący coraz większe straty. Sektor publiczny pełną gębą. Z tego powodu skrzydlate kierownictwo podejmuje skrajne decyzje, jak na przykład przydzielenie jednego Stróża na całą rodzinę i brak prawa do opieki dla najgorszych grzeszników.

anioły demony

Tam, gdzie zabrakło anielskiej pieczy, wkracza Kłamca. Ćwiek z kolei nie czuje potrzeby, aby temperować Lokiego w jego decyzjach. Nordycki bóg bez żadnych wyrzutów sumienia zabija na ten przykład mężczyznę, który chce popełnić samobójstwo. Dlaczego? Ponieważ zgodnie  boskim prawem, osoby odbierające sobie życie trafiają prosto do piekła. Lepiej więc takiego nieszczęśnika zamordować, zaliczając kolejną duszyczkę na swoje konto, prawda? Dusze, traktowane niewiele lepiej niż zwyczajny towar, to główny motor napędowy dla Ćwieka, obok coraz bardziej brutalnych aniołów i gościnnych występów istot z różnych mitologii. Pozwala to na przedstawienie serii przypadków, w których grzesznicy są tylko narzędziem w rękach potężnych, coraz bardziej zdeprawowanych sił. Perełek pokroju śląskich satanistów, którzy zamiast demona, przyzywają archanioła Michała (który, mówiąc delikatnie, nie był z tego powodu zadowolony), jest bardzo dużo i chociażby z tego powodu warto Kłamcę przeczytać od deski do deski.

Kłamca warty grzechu

Kłamca to jedna z najlepszych polskich książek fantasy, jakie przeczytałem w ostatnim czasie. Chociaż spłycenie silnie urealnionych, nadprzyrodzonych istot kłuje w oczy, nie przeszkadza to w całościowym odbiorze. Ćwiek wykreował genialny świat, który nie do końca wykorzystuje. Nawet pomimo tego Kłamca to kapitalna dzieło, które warto polecić nie tylko fanom Supernatural.

Zainteresowani? Książkę Ćwieka możecie kupić w promocyjnej cenie, korzystając z oferty Cdp.pl. Mniej niż 18 PLN za kawałek ciekawego, brutalnego uniwersum czerpiącego garściami z produkcji pokroju Constantine, to odpowiednia cena. Kłamca jest przyjemnością wartą grzechu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na “Kłamca – walka o dusze grzeszników to ciężki kawałek anielskiego chleba”

  1. “Struża”…

    Jedyna rzecz, co do której mam mieszane uczucia to zakończenie. Reszta jest bezbłędna i 100% trafna jeśli chodzi o aluzje do wiary i wierzących :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...