Jak odrodził się Kult? Prosto! Za to Kazik “zdziadział”

Muzyka 22.05.2013
Jak odrodził się Kult? Prosto! Za to Kazik “zdziadział”

Jak odrodził się Kult? Prosto! Za to Kazik “zdziadział”

Gdyby ktoś jeszcze rok temu zapytał mnie o kondycję Kazimierza Staszewskiego, odpowiedziałbym parafrazując jego własny tekst: “Kazik też się sypie, to osobny rozdział”. Zdanie podtrzymuję, chociaż nowy Kult puszczam sobie kolejny raz z nieskrywaną przyjemnością.

Od dłuższego czasu staram się nie patrzeć na zespoły “okołokazikowe” (Kult, KNŻ, El Dupa i do pewnego momentu Buldog) przez pryzmat nieszczęśliwych wydarzeń sprzed premiery płyty Hurra. Staszewski napsuł krwi sobie mniej więcej tyle, co fanom, a wielu słuchaczy obraziło się odbijając sobie wyzwiska w wytykaniu krążkowi wszelakich błędów. Według mnie to melodia przeszłości, a ostatecznym zamknięciem afery było przyznanie się ostatnio wokalisty, że teraz do sprawy podchodzi inaczej i nie zareagowałby już tak, jak kiedyś. Niestety, są też inne czynniki, z grupy jak najbardziej muzycznej, które nie pozwalają mi patrzeć na obecny Kult tak, jak bym tego chciał, nie po miłości do niemal wszystkich wydawnictw aż do Ostatecznego Krachu Systemu Korporacji.

Szybko wytknę wszystkie bóle, których dostarczył mi w ostatnich latach Kazimierz Staszewski: po pierwsze, Unplugged. Cieszę się, że kolejny polski zespół został zaproszony przez MTV, jednak ta płyta to czysta masakra. Pokazuje dobitnie, że czas w tym wypadku nie działa pozytywnie na struny głosowe i nie uświadczymy już nigdy dźwięków takich, jak w zaśpiewanym szybko, ale i łagodnie “Posłuchaj to do ciebie”, czy też mocnym “Ja wiem to”. Już Hurra pokazała, że Kazik stara się śpiewać ze zbyt dużym tempem jak na swój wiek i teksty albo błyskawicznie recytuje, albo dostaje kompletnej zadyszki. Reaktywacja zespołu Kazik Na Żywo (świetny krok, zaliczyłem cztery koncerty w ciągu paru ledwie miesięcy) przyniosła płytę Bar la Curva / Plamy na słońcu, której mówię stanowcze nie i uzasadnię to krótko: jakkolwiek sympatyczny nie byłby Pan Tomasz Goehs, teksty w tej grupie zawsze tworzył jej lider i tak powinno pozostać. Dobitnie wskazuje na to chociażby jeden z tytułów: “Hanna Gronkowiec walczy”, któremu do subtelności tak daleko, jak to tylko możliwe.

Koniec końców, po wielkich obawach przyszło mi zetknąć się z najnowszym wydawnictwem grupy, Prosto. Na wstępie wytłumaczę wszystkim, którzy krążek nabyli w fizycznej postaci: naklejkę z tytułem można dla estetyki oderwać (i klej nawet niczego nie niszczy), ale pod spodem nie ma alternatywnego tytułu, kodu do ukrytej piosenki czy czegokolwiek innego. Bo były takie pogłoski. Natomiast już po włożeniu kompaktu do napędu, można nastawić się na naprawdę Kultową muzykę! W jak najbardziej pozytywnym, choć zaskakującym tego słowa znaczeniu. Gdyby odsłuchać sobie Hurra i tuż potem Prosto, różnica jest kolosalna. Nowy krążek jest świetnie zmiksowany, każdy instrument słychać naprawdę wyraźnie, ścieżki są ze sobą perfekcyjnie dograne, a rozbudowana sekcja dęta na dobre już pozwala zapomnieć, że jeszcze parę lat temu słychać tam było waltornię.

Melodyjnie całość jest na tyle dobra, że kiedy trwało intro pierwszego kawałka, “Teide”, miałem nadzieję: “niech nie zepsuje tego wokal”. I spełniło się, to utwór instrumentalny! Można spokojnie ustawiać go sobie jako dzwonek w telefonie, melodię budzika (choć w tym wypadku każdą piosenkę da się znienawidzić), czy puszczać o dowolnej porze. Jest po prostu świetny.

Jeśli jednak chodzi o inne warstwy, niż klawisze, gitary, bas, bębny, trąbkę, saksofon i puzon, nie jest niestety najlepiej. Co prawda Kazik przestał wokalnie pędzić, jak na Hurra i teraz śpiewa na miarę swoich możliwości. To znaczy, często recytuje – niestety nie w dobrym stylu z “solowych” wydawnictw, jak w piosenkach “Cztery Pokoje” czy “12 Groszy”. Słychać, że po prostu inaczej nie potrafi i jeśli śpiewa, to zwyczajnie wolno, żeby nie zabrzmiało to źle. Nie znając starszych dokonań Staszewskiego – to może się naprawdę podobać. Choć w tym wypadku fakt, że jest “prosto”, nie cieszy największych miłośników Kultu.

Podobnie jest niestety z warstwą liryczną. Kto jeszcze pamięta czasy “Arahji”? Tekst był z jednej strony oczywisty, z drugiej jednak, przedstawienie podziału na kilku celnych porównaniach pozwalało nazwać Kazika rockowym poetą. Nie bez powodu “Lewe lewe loff” uderza szczerością, “Historia pewnej miłości” trzyma przy sobie opowiedzianą historią, a “Niejeden” czaruje rytmicznymi powtórzeniami. Teraz już wszystko jest proste jak konstrukcja cepa i możemy posłuchać, że “Jestem Kazik, co po ulicach łazi”, a także że “Dobrze być dziadkiem!”. Poważnie, słuchanie tego ostatniego refrenu w kółko sprawia, że mam nadzieję, że nikt nie nakryje mnie przy odkrywaniu tej piosenki, bo brzmi to dość obciachowo. Rozumiem, że posiadając wnuczęta należy się z tego faktu cieszyć i tę radość obwieszczać, a do tego artysta ma prawo wyboru tego, o czym śpiewa, ale błagam – niech to się odbywa w choć trochę zakamuflowanej formie.

Tak naprawdę płyta Prosto nie ma naprawdę mocnych elementów, poza “Teide”. Genialne instrumentalnie utwory pozwalają w pełni cieszyć się sobą przede wszystkim wtedy, kiedy słysząc wokal, nie bardzo zwracamy uwagę na słowa. Albo kiedy dopiero teraz odkryliśmy Kult i znamy co najwyżej krążek Hurra. Na rozpoznawalne hity pokroju “Gdy nie ma dzieci” czy “Lewy czerwcowy” nie ma co liczyć. Tak, jak szanuję twórczość Kazimierza Staszewskiego, tak uważam, że wiek nie pozwolala mu wrócić do dawnej wokalnej formy, a do dobrej kondycji w zakresie pisania tekstów on sam chyba nie chce się cofnąć. Niemniej, komu przypadła do gustu Hurra z linijkami pokroju “Ja muszę mieć kutasa na prąd”, ten na pewno zagustuje w o niebo lepszym Kult – Prosto.

P.S. Celowo mówiąc o największych dokonaniach nie wymieniałem np. “Baranka” czy “Celiny”. Nie chcę mylić płyt Tata Kazika i Tata 2 z całą resztą twórczości Kultu. Wydawnictwa z piosenkami Stanisława Staszewskiego to całkiem osobna bajka i choć są ważnym dziedzictwem w dorobku zespołu, nie można zestawiać ich na równi z autorskimi kompozycjami.

Tagi: , ,

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

9 odpowiedzi na “Jak odrodził się Kult? Prosto! Za to Kazik “zdziadział””

  1. Kazika i Kultu słuchało się głównie dla tekstów, tak więc głos nie jest akurat taki ważny w tym wypadku, choć nagrania typu Unplugged pokazują jak doby (lub nie) głos ma wykonawca

  2. Dziekuje za link do Spotify. Plyte mialem zamiar kupic za pare tygodni kiedy to dotre do PL. Pisze na goraco bo wlasnie slucham 5tego utworu i juz wiem ze plyte na pewno kupie! Nie rozumiem powyzszej w sumie negatywnej recenzji, o co chodzi Michalowi? Kultu slucham od prawie poczatku, znam dobrze wszystkie plyty i nie rozumiem tej checi krytykantow do stania w miejscu artystycznie.

    Po tych 5ciu utworach (wlasnie leci Prosto) plyta jawi mi sie jako krok w nowym, szybszym ale nadal dobrym kierunku. Co do tekstow i glosu, jest bardzo dobrze wg mnie, nie zgadzam sie tez z zarzutami extremalnej prostoty czy banalnosci… Jedyna rzecz jakiej mi brakuje obecnie w Kulcie to glebia i piekno waltorni, ach coz to bylo za brzmienie!

    Krytyka muzyczna to jednak ryzykowna sprawa rowniez dlatego ze muzyka to jednak nie sport gdzie trzeba w kolko sie scigac, i to czesto wg krytykow z samym soba.

    Ok, zabieram sie do dalszego sluchania…

  3. Autorem większości tekstów na Bar La Curva jest Kazik. Goehs nie napisał żadnego tekstu, a tekst do “Jak zło się rodzi” (jeden z najlepszych na płycie zresztą) napisał Kwiatek.

  4. Kto pisał ten artykuł ? Dobra każdy może mieć swoje subiektywne zdanie
    na różne tematy aleee autor takiego artykułu powinien być jak
    najbardziej obiektywny.

    “Szybko wytknę wszystkie bóle, których dostarczył mi w ostatnich latach Kazimierz Staszewski” – no sory gościu

    Kult
    jak i sam Kazik stawiał zawsze na ambitne teksty jak i muzykę (mało
    który zespół rockowy ma tyle instrumentów) a to że raz czy dwa
    przyspieszył na nagraniu to i co z tego. Pomimo tych wszystkich
    niedociągnięć wole sto razy płytę Hurra niż większość nagrywanych
    dzisiaj płyt w Polsce…..

  5. Pieprzysz kolego farmazony. I jeszcze masz czelność zaczynać jeden z akapitów od słów “tak naprawdę”. O jaką prawdę ci chodzi? Ja znam inną prawdę na temat tej płyty. To twoja dziwna opinia, a nie prawda.

  6. Kolejny internetowy ‘znafca’ tematu muzki i twórczosci Kazimierza

    który w zyciu by mu tego wszystkiego do twarzy nie powiedział…

    ze internet płodzi takich to jest to chyba największe skaranie

    witrualnego przepływi informacji..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...