Klasyczny Snake w RPG – sukces murowany! Nimble Quest

Gry 08.05.2013
Klasyczny Snake w RPG – sukces murowany! Nimble Quest

Klasyczny Snake w RPG – sukces murowany! Nimble Quest

Najprostsze pomysły są często najlepsze. Okazuje się, że bazując na sprawdzonym schemacie i dobudowując do niego elementy poboczne, można trafić w dziesiątkę. Tak jest w przypadku Nimble Quest, które przykuwa na długie godziny nie tylko tych, którzy zagrywali się Wężem.

Stare Nokie, takie jak model 3310, to telefony owiane legendą. Gdzie tam legendą, to istne obiekty kultu. Kiedy w końcu komputery zyskają świadomość i inteligencję, tego typu urządzenia będą dla nich jak Święty Graal czy inna owiana mitem relikwia. Oczywiście całej tej popularności nie byłoby gdyby nie obecność Snake’a w katalogu “Gry”. Jasne, wytrzymała bateria też była niczego sobie, ale tylko po to, żeby móc dłużej bawić się w Węża! Podobnie obudowa skonstruowana bardziej solidnie, niż AK-47, jako główny cel miała przetrwanie upadku po tym, jak nierozsądny gracz ukąsił własny ogon i cisnął telefonem w kąt.

Tuż po uruchomieniu Nimble Quest, które dostępne jest za darmo w Google Play na Android i za 0,99 dolara w App Store na urządzenia z iOS, widzimy że twórcy nie kryją swoich inspiracji. Ekran główny krzyczy zachęcająco: “Pamiętasz Snake’a? Więc rób to, co tam!”. Zadaniem wszystkich, którzy pragną podjąć iście rycerską misję, jest wybicie wszystkich przeciwników na okołozamkowych lokacjach (lasy, cmentarze, dziedzińce, lochy i tym podobne). W międzyczasie nie wolno zderzyć się ze ścianą lub wrogimi jednostkami i należy zbierać nowych członków drużyny, którzy powiększają bohaterski szereg.

Kolejny raz sprawdza się niezawodna teoria, że każda gra na urządzenia mobilne, która ma elementy RPG, sprzedaje się dużo lepiej. Kryształy zdobywa się bardzo szybko i początkowo kolejne zdolności odblokowuje się “z marszu” i bez większego wysiłku. Później jednak jest coraz trudniej. Na każdym poziomie odkrywa się nową, związaną z nim postać. I tak, po przejściu najprawdziwszego piekła (choć tu jest nazywane Głębinami), łańcuszek wojowników powiększa Diabeł (nie dajdzie się zwieść słodkiemu imieniu Ember), a z dziedzińca zgarniamy opancerzonego rycerza z lancą. Kiedy już ciąg ma kilkanaście elementów, naprawdę ciężko zapanować nad tym, żeby gdzieś w połowie “ogona” nie wszedł na niego przeciwnik. Na szczęście wtedy gra się nie kończy, a jedynie ginie kolizyjny element. To jednak spora strata, bo każdy z bohaterów ma indywidualne umiejętności walki, które pomagają w pokonywaniu kolejnych fal oponentów.

Nimble Quest to niewątpliwy sukces. Na rozmaitych forach i stronach powstają poradniki jak efektywnie grać. Jak chodzić od ściany do ściany i których sojuszników cenić najbardziej. Ta gra nigdy nie zdobędzie takiej pozycji jak Snake, ale granie w nią jest znacznie bardziej wciągające. Tu zasada minimalizmu nie mogłaby się sprawdzić – urozmaicenie bohaterów i dużo dodatkowych elementów sprawia, że działa efekt “jeszcze jednego razu”. Kolejne podejście. I jeszcze jedno. Byle tylko odblokować wszystkie bonusy.

Screenshot_2013-05-08-08-46-08

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...