Tomasz Domański / 08.03.2018

Volvo XC40 w pełni zasługuje na tytuł samochodu roku

13 interakcji Przejdź do dyskusji

Pierwsza generacja XC60 uratowała Volvo przed bankructwem. XC90 z kolei był popisem siły szwedzkiego koncernu, który chciał pokazać wszystkim, jak powinny wyglądać luksusowe SUV-y. Szwedzi doskonale jednak wiedzą, że w swojej ofercie dobrze mieć także coś, co zainteresuje młodszych kierowców. Takie Volvo XC40 na przykład.

Nowy kompaktowy SUV klasy premium to jeden z ładniejszych projektów, które ostatnio trafiły do produkcji. Dzięki modułowej platformie CMA, firmie Volvo udało się stworzyć samochód, który swoimi rozmiarami bardziej kojarzy się z crossoverem, niż z pełnoprawnym SUV-em.

Co ciekawe, jego niewielki (jak na SUV-a) rozmiar, jest praktycznie nieodczuwalny po wejściu do kabiny. Dzieje się tak za sprawą dość dużego rozstawu osi (270 cm), dzięki czemu jadąc XC40 w cztery osoby żadna z nich nie powinna narzekać na brak miejsca.

Volvo XC40

Kolejną bardzo pozytywną cechą XC40 jest dość duży jak na tę klasę prześwit (21 cm). Nie jest to oczywiście auto projektowane z myślą o jeździe w trudnym terenie, ale w wersji z napędem na cztery koła i wyższym profilem opon szwedzka konstrukcja może zaskoczyć niejednego sceptyka. Duży prześwit to również wysoka pozycja za kierownicą, przez którą coraz więcej ludzi decyduje się na zakup SUV-a.

Pisałem na wstępie, że XC40 zostało zaprojektowane z myślą o młodszych klientach. Najlepszym tego dowodem jest linia nadwozia nowego SUV-a, przy której druga generacja XC60 wygląda jak projekt sprzed kilku lat. To dość odważne posunięcie ze strony Volvo, ale moim zdaniem się opłaci.

Jazda XC40 daje sporo frajdy.

Jak na razie nowe XC40 oferowane jest z benzynową jednostką T5 (2 litry, 247 KM) oraz dieslem D4 (2 litry, 190 KM). Obie wersje wyposażone są w automatyczną ośmiobiegową skrzynią Geartronic i napęd na obie osie (Haldex 5 gen.), co może niektórych zdziwić. W końcu coraz więcej SUV-ów oferowanych jest tylko w opcji przednionapędowej.

Volvo XC40

Dobrze, że Volvo nie idzie tą drogą. Na pokazie prasowym zorganizowanym na Mazurach miałem okazję przetestować napęd na obie osie na nieutwardzonych leśnych dróżkach i powiem tyle: wow. Serio, nie spodziewałem się, że XC40 radzi sobie aż tak dobrze w terenie.

Jeśli chodzi o jazdę po drogach utwardzonych, to zdecydowanie fajniejszą okazała się wersja z silnikiem benzynowym. Z drugiej strony diesel jest na pewno o wiele bardziej sensowny, jeśli chodzi o koszty paliwa, a oprócz tego, że jest trochę wolniejszy, niż T5, nie można mieć do niego żadnych zastrzeżeń.

No i XC40 radzi sobie w mieście o wiele lepiej niż jego więksi kuzyni. Nie jest to oczywiście filigranowy, miejski kompakt, którym zaparkujecie zawsze i wszędzie, ale trudno oczekiwać tego po SUV-ie. Nawet kompaktowym. Wysoka pozycja za kierownicą zapewnia doskonałą widoczność, a wysoki prześwit pozwala na lekceważenie nawet najwyższych krawężników.

Jedynym mankamentem XC40 jest duży poziom hałasu w kabinie, słyszalny przy większych, autostradowych prędkościach. SUV-y nie są najbardziej aerodynamicznymi konstrukcjami na świecie, więc trudno się temu dziwić. Do tego, cały ten hałas można zagłuszyć za pomocą bardzo dobrego systemu nagłośnienia. Gorzej, gdy ktoś woli podróżować w absolutnej ciszy.

Bezpieczeństwo

To Volvo – czy muszę dodawać coś więcej? Z punktu widzenia kierowcy najważniejsze są trzy systemy zwiększające bezpieczeństwo na drodze: City Safety, Cross Traffic Alert i Pilot Assist. Ten ostatni to nic innego, jak kombinacja adaptacyjnego tempomatu i asystenta pasa ruchu. Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do tego duetu – przednie czujniki reagują błyskawicznie na zmianę prędkości samochodów jadących przed nami, dzięki czemu XC40 nie szarpie zarówno przy hamowaniu, jak i przyspieszaniu.

volvo xc40 systemy

System Cross Traffic Alert doceni z kolei każdy, kto często bywa na ciasnych parkingach. Wiecie, jak wygląda najwięcej stłuczek parkingowych? Dochodzi do nich, kiedy kierowca, który wyjeżdża z ciasnego miejsca parkingowego, nie widzi zbliżającego się innego uczestnika ruchu. Cross Trafic Alert zapobiega właśnie takim sytuacjom. Kiedy system wykryje, że z boku zbliża się inny pojazd, wyemituje sygnał dźwiękowy (w lewym lub prawym głośniku) oraz wyświetli ostrzeżenie na ekranie.

City Safety działa na podobnej zasadzie, tyle że w ruchu. System nieustannie monitoruje przestrzeń przed samochodem. Potrafi wykrywać inne pojazdy, pieszych, rowerzystów i duże zwierzęta, ostrzegając przed możliwością zderzenia. A jeśli kierowca nie zareaguje na czas, samochód zahamuje automatycznie. Przyznam się, że nie odważyłem się testować tego rozwiązania na drogach publicznych.

Wnętrze pełne gadżetów

Zanim jeszcze miałem okazję usiąść za kierownicą XC40, przedstawiciele Volvo kilka razy podkreślali, żeby nie spodziewać się cudów. Że XC40 to kompaktowy SUV i nie jest tak przestronny, jak na przykład XC60. No nie jest. Tyle że w siedząc w środku w ogóle tego nie czuć. Miejsca z tyłu jest pod dostatkiem, nawet jeśli siedzimy za wysokim kierowcą.

Volvo XC40

Z przodu jest jeszcze lepiej, szczególnie za kierownicą. Dostęp do wszystkich ustawień samochodu z pozycji kierowcy nie sprawia najmniejszych problemów, siedzi się wygodnie, wszystko widać, jazda tym samochodem, nawet po nierównej nawierzchni, sprawia przyjemność. Szczególnie w wersji benzynowej, ale o tym już pisałem.

Najfajniej w środku wygląda wersja R-Design z pomarańczową tapicerką. Co prawda mam spore wątpliwości co do tego, jak ten pomarańczowy kolor wyglądać będzie po kilku latach użytkowania, ale gdybym konfigurował XC40, to chyba bym zaryzykował.

Volvo XC40

Równie imponująca jest liczba dostępnych schowków. Moim osobistym faworytem jest śmietniczka na środkowym tunelu. Nie jest to żaden rewolucyjny gadżet, ale nie wszyscy producenci montują go w swoich modelach. Do tego dochodzą jeszcze takie bajery, jak wysuwana szufladka pod fotelem kierowcy czy głębokie kieszenie boczne, w których bez problemu zmieści się duża butelka wody. Ładowarka indukcyjna już powoli staje się standardem, więc chyba nikogo nie zdziwi, że znalazła się na pokładzie futurystycznego XC40.

Na uwagę zasługuje też duży bagażnik o pojemności 460 litrów. Jako opcje można do niego dobrać elektrycznie sterowaną pokrywę i system „hands-free”, czyli otwieranie poprzez ruch stopą. A jeśli potrzebujecie więcej miejsca, zawsze można złożyć tylną kanapę (składa się w proporcjach 40/60).

Do tego w projektowaniu samego bagażnika brali chyba udział specjaliści z Ikei. A przynajmniej jego opcjonalnej wersji, która przypomina origami. Podłogę możemy złożyć na zakładkę i wydzielić w bagażniku dwie części. Pod podłogą jest miejsce na schowanie tylnej półki, jeśli zechcemy ją zdjąć. Genialne i wbrew pozorom proste.

Po testach XC40 w ogóle nie dziwię się, że zdobył on tytuł samochodu roku.

Volvo XC40 to ładna, odważna linia nadwozia, dobre osiągi, świetne wyposażenie i bardzo funkcjonalny środek. Do tego jest to jeden z najbezpieczniejszych SUV-ów dostępnych obecnie na rynku. Samochód tej klasy nie jest oczywiście tani. Ceny XC40 zaczynają się od 127 tys zł.

W tej kwocie jednak dostajemy gołą przednionapędówkę z manualną skrzynią biegów i 1,5-litrowym T3 pod maską. Najmocniejsza wersja silnikowa T5, z napędem na 4 koła, automatem Geatronic i wszystkimi dostępnymi bajerami kosztuje już 200 tys. zł. Niemało.

Alternatywą do zakupu XC40 może być program Care by Volvo. W jego ramach za stałą miesięczną opłatą otrzymujemy dostęp do nowego samochodu na 24 miesiące, a po ich upływie… przesiadamy się do kolejnego nowego auta. Ciekawe tylko, czy klienci, którzy zdecydują się na tę opcję, będą chcieli przesiąść się do czegoś nowego.

Fot. Marcin Połowianiuk

Advertisement