Łukasz Kotkowski / 22.12.2017

To maszyna dla prawdziwych wymiataczy. Surface Book 2 – recenzja

34 interakcje Przejdź do dyskusji

Powiem wprost: Surface Book 2 to najlepszy laptop z Windowsem na rynku. Nie oznacza to jednak, że jest to sprzęt idealny. I z pewnością nie jest to sprzęt dla każdego.

Dzięki, Microsofcie. Właśnie zepsułeś mi przyjemność z korzystania z każdego innego komputera na rynku. Po dwóch tygodniach z Surface Bookiem 2 będę porównywał do niego każdą inną maszynę i nie sądzę, by którakolwiek prędko zrobiła na mnie takie wrażenie, jak topowa hybryda napędzana Windowsem 10.

Przez ostatnie dni Surface Book 2 był moją główną, a momentami jedyną maszyną do pracy. Zastąpił jednocześnie potężnego PC-ta jak i mobilnego Surface’a Pro 4. Nie obchodziłem się z nim łagodnie, nie dawałem mu najmniejszej taryfy ulgowej – testowałem go tak, by przekonać się, czy jest to sprzęt mogący zastąpić mi dotychczasowo używane komputery. Innymi słowy, hybryda Microsoftu nie miała ze mną lekko.

Tym sposobem poznałem mocne i słabe strony bez wątpienia najbardziej wyjątkowego, i bez wątpienia jednego z najdroższych mobilnych komputerów z Windowsem. Oto one.

Nie da się pomylić Surface Booka 2 z innym komputerem

Pierwszy plus to oczywiście wygląd i jakość wykonania. W kwestii wyglądu – nic tu nie trzeba dodawać. Surface Book 2 jest przepiękny. Jest inny, wyjątkowy. Trafia w moje najgłębiej skrywane pokłady nerdowskiego gustu, pomimo tego, że daleko mu do najlżejszej i najsmuklejszej maszyny na rynku.

Precyzję, z jaką wykonano ten komputer można porównywać wyłącznie z precyzją wykonania MacBooków. Żaden z producentów laptopów z Windowsem nawet nie zbliża się poziomem jakości wykonania do Microsoftu.

Wszystko tutaj idealnie do siebie pasuje; widać, że od strony wizualnej zadbano o każdy detal. Surface Book 2 stoi na moim biurku od dwóch tygodni, a ja wciąż nie mogę się na niego napatrzeć.

Majstersztyk inżynierii

Wygląd Surface Booka 2 nie jest też przerostem formy nad treścią. To piękna maszyna zachowująca pełnię funkcjonalności topowego komputera. Microsoft nie wykastrował swojej maszyny z portów (mamy tu nawet gniazdo na karty SD, hurra!), a nachylona pod kątem podstawa pozwala na ergonomiczne ułożenie dłoni podczas pisania. Nietypowy design w żaden sposób nie wpływa negatywnie na funkcjonalność komputera – wprost przeciwnie, wynosi ją tylko na wyższy poziom.

Surface Book 2 to też prawdziwe cudo techniki. Jak zapewne wszyscy wiecie, większość podzespołów tego komputera skrywa się nie w podstawie, a pod ekranem. Ekranem, który można w każdej chwili odłączyć i używać jako tabletu. W podstawie kryje się wyłącznie GPU i potężny akumulator. Takie rozwiązanie nie tylko pozwala Surface Bookowi 2 być hybrydą, ale też znacząco podnosi kulturę jego pracy. W czasie wymagających zadań dwa najbardziej obciążone komponenty – procesor i karta graficzna – są od siebie bardzo daleko. W efekcie hybryda Microsoftu niemal nigdy się nie nagrzewa… z jednym wyjątkiem. Ale o tym za chwilę.

Nie sposób nie wspomnieć też o zawiasie, który łączy podstawę z ekranem. W tej generacji Surface Booka inżynierowie znacząco poprawili jego jakość. Jest teraz bardziej sztywny i czuć, że spokojnie zniesie lata użytkowania. Ekran Surface Booka 2 jest dzięki nowemu zawiasowi mniej chybotliwy gdy korzystamy z ekranu dotykowego, ale – co dla mnie osobiście jest dużo ważniejsze – można go odchylić znacznie dalej, niż w Surface Booku pierwszej generacji.

A skoro o ekranie mowa…

Ekran gra w swojej własnej lidze

Wyświetlacz Surface Booka 2 nie ma konkurencji po stronie laptopów z Windowsem. Żadnej. Porównać go można jedynie z inną maszyną Microsoftu – Surface Pro, który ma równie dobry ekran, tyle że w mniejszym formacie.

Przez dwa tygodnie patrzyłem na ten panel o przekątnej 13,5”, rozdzielczości 3000 x 2000 pikseli i proporcjach 3:2, i wciąż nie mogę się napatrzeć. Tylko MacBook Pro oferuje panel podobnej jakości, ale jeśli uwzględnimy fakt, że Surface Book 2 ma też ekran dotykowy, w dodatku obsługujący pióro Surface Pen, wtedy komputer Microsoftu zwyczajnie deklasuje laptop Apple’a.

Wyświetlacz jest po prostu rewelacyjny. Bardzo równomiernie podświetlony, doskonale odwzorowujący barwy, o kontraście tak głębokim, że czarny pasek narzędzi Windowsa zdaje się stapiać z czarną ramką ekranu. Panel jest też bardzo jasny i chociaż ma warstwę dotykową, Microsoftowi udało się okiełznać refleksy świetlne do tego stopnia, by nie przeszkadzały w codziennym użytkowaniu.

Gdybym miał się do czegoś przyczepić (na siłę, przyznaję), byłby to brak obsługi szerszego gamutu kolorów, przynajmniej DCI-P3. Zdaję sobie sprawę, że Microsoft trzyma się przestrzeni sRGB, bo Surface Book 2 dedykowany jest przede wszystkim grafikom i fotografom, niemniej profesjonaliści (zwłaszcza wideografowie) z pewnością nie pogardziliby wspomnianym DCI-P3 czy Adobe RGB w swojej mobilnej maszynie.

Klawiatura również nie ma sobie równych

Nie licząc topowych Thinkpadów, na rynku jest tylko jeden laptop mający równie dobrą klawiaturę i jest to Surface Laptop. Klawisze obydwu komputerów Microsoftu są po prostu doskonałe. Mają idealny skok, idealną odpowiedź na nacisk, kapitalne podświetlenie i zachowują między sobą właściwe odstępy.

Moja praca polega głównie na pisaniu, więc przez ostatnie dwa tygodnie wystukałem na Surface Booku 2 tysiące słów. I wiem, że mógłbym na nim wystukiwać słowa przez cały czas, tak przyjemne jest to doświadczenie. Nie bez znaczenia jest też tutaj wspomniana wcześniej nachylona podstawa; na większości komputerów z płaską podstawą po krótkim czasie zaczynają mnie boleć nadgarstki, a dłuższe sesje wręcz powodują u mnie nawroty przebytego niegdyś RSI. Z Surface Bookiem 2 nie miałem takiego problemu – pozycja do pisania jest idealna, a nadgarstki spoczywają w naturalnej pozycji. Na tej klawiaturze można pisać przez długie godziny nie odczuwając żadnych skutków ubocznych.

W tym miejscu pochwalę też gładzik. Ogólnie trzeba docenić, jak ogromny przeskok technologiczny dokonał się w urządzeniach wskazujących po stronie laptopów z Windowsem na przestrzeni ostatnich 3-4 lat. Jeszcze niedawno gładzików na laptopach z Windowsem zwyczajnie nie dało się porównać z gładzikami MacBooków. Ziała między nimi przepaść, która zdawała się być nie do przebycia.

A jednak dzięki wprowadzeniu sterowników Windows Precision, obsługi gestów i fizycznie rewelacyjnych płytek, maszyny z Windowsem w wielu przypadkach dogoniły MacBooki. Gładzik w Surface Booku 2 od gładzika w MacBooku Pro różni się wyłącznie rozmiarem. Cała reszta – responsywność, obsługa gestów, śledzenie ruchu, dynamika – jest równie dobra, jak w komputerze Apple’a.

Pomówmy o wydajności

Miałem przyjemność obcować z niemal najwyższą konfiguracją Surface Booka 2. Testowany przeze mnie egzemplarz wyposażono w czterordzeniowy procesor Intel Core i7-8650U, 16 GB pamięci LPDDR3 1866 Mhz oraz SSD o pojemności 512 GB. Do tego dochodzi jeszcze skryta w podstawie karta graficzna Nvidia GeForce GTX 1050 z 2 GB pamięci. Taką konfigurację Microsoft wycenia na 12399 zł. Lepiej więc, żeby naprawdę była wydajna. Jak jest w praktyce?

Zaznaczę na wstępie tej sekcji, że nie interesują mnie tabelki. Nie znajdziecie tu wyników Geekbencha, 3D Marka i innych takich statystyk, bo… nie mają one żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, jak maszyna wywiązuje się z powierzonych jej zadań w prawdziwym świecie i jak dobrze jest w stanie spełnić pokładane w niej oczekiwania.

Dla mnie wyznacznikiem tego, czy Surface Book 2 faktycznie zasługuje na miano wydajnej maszyny, było bezpośrednie porównanie z prywatnym PC-tem. Hybryda Microsoftu musiała podołać tym samym wyzwaniom, z którymi na co dzień mierzy się komputer z pełnonapięciowym i5-7600K, 16 GB RAM-u i GTX 1060, zapewniając mi jednocześnie zbliżoną mobilność do ultrakompaktowego Surface’a Pro 4.

I z przyjemnością melduję, że Surface Book 2 podołał temu wyzwaniu w każdym aspekcie prócz jednego. O którym za chwilę.

Najważniejszym testem było dla mnie sprawdzenie działania Surface Booka 2 przy obróbce zdjęć w Lightroomie i wideo w DaVinci Resolve. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że maszyna Microsoftu nie tylko nie ma żadnego problemu z obsługą wielkich bibliotek RAW-ów i wideo 4K, co… robi to wręcz szybciej od mojego prywatnego komputera!

Lightroom jest programem silnie obciążającym CPU, ale względnie łagodnym dla GPU (przynajmniej dopóki nie włączymy akceleracji sprzętowej). Dla porównania wyłączyłem więc akcelerację zarówno na stacjonarce jak i na hybrydzie, by w czasie rzeczywistym porównywać płynność pracy fatalnie zoptymalizowanego programu Adobe.

No i przeżyłem niemały szok, gdy Lightroom z załadowaną tą samą biblioteką kilkuset zdjęć na Surface Booku 2 zachowywał się bez porównania lepiej, niż na mocnym komputerze stacjonarnym. Wszystko odbywało się szybciej, wszystko działało płynniej, zupełnie jakby ktoś podmienił mi programy. Ba, nawet eksport gotowych zdjęć zajął na Surface Booku 2 o połowę mniej czasu, niż na komputerze stacjonarnym.

Z tym ostatnim część zasług należy przypisać SSD, który w Surface Booku 2 jest znacznie szybszy niż w moim prywatnym komputerze (choć – trzeba obiektywnie przyznać – nadal znacznie wolniejszy od modułów instalowanych w MacBookach Pro).

Płynność działania wynika jednak z doskonałej optymalizacji pakietu Adobe dla Surface Booka 2. Gdy firma podczas swojej dorocznej konferencji Adobe Max ogłosiła pełne partnerstwo z Microsoftem i dostosowanie swoich usług do maszyn giganta z Redmond, kiwałem tylko głową z niedowierzającym uśmieszkiem na twarzy. Teraz widzę, że Adobe nie rzucało słów na wiatr i rzeczywiście, zarówno Lightroom i Photoshop, jak i Audition i Premiere działają na hybrydzie Microsoftu lepiej, niż można by wnioskować po parametrach. Ile w końcu może potrafić 15-watowy procesor?

Okazuje się, że naprawdę sporo.

Surface Book 2 nie miał też najmniejszego problemu z edycją wideo w 4K w DaVinci Resolve. Ba, nawet nie słyszałem wiatraczków w czasie edytowania, włączyły się na moment dopiero przy eksporcie. Oczywiście czasy eksportu będą nieco dłuższe, niż w komputerach z 45-watowym CPU i mocniejszym GPU, jednak w czasie montażu (typowy scenariusz, 4K+LUT) tandem Core i7-GTX 1050 radzi sobie wzorowo.

Maszyna do gier? Nie bardzo…

Microsoft chwali się, że najnowsza hybryda spodoba się graczom. I pewnie to prawda, ale… w przypadku 15-calowego modelu z grafiką GTX 1060. 13,5-calowy Surface Book 2 z GTX 1050 i 2 GB VRAM-u do gier nadaje się średnio.

W starsze tytuły zagramy na Surface Booku 2 bez większych problemów. Skyrim bez trudu osiągał ponad 30 FPS-ów w FullHD przy najwyższych ustawieniach grafiki. Alan Wake, choć ma już swoje lata, dalej jest piękną i wciągającą grą – on również działał płynnie w rozdzielczości FullHD na wysokich ustawieniach grafiki.

Nowsze produkcje są jednak niegrywalne. O Wiedźminie 3 można po prostu zapomnieć. GTA V, w 720p i w najniższych ustawieniach grafiki z trudem dobija do 30 FPS-ów, zazwyczaj trzymając się bliżej 20.

Ba, nawet świetnie zoptymalizowana Forza Horizon 3, która wygląda pięknie na konsoli, tutaj działa najwyżej w niskich ustawieniach, 30 FPS-ach i w rozdzielczości 720p. Do tego co rusz raczy gracza takim komunikatem:

Oczywiście, Surface Book 2 nie miał być w zamierzeniu maszyną stricte do gier. Jednak kupując komputer z Windowsem za ponad 12 tys. zł. oczekuję, że będę mógł na nim pograć w przerwach od pracy. I to nie tylko w produkcje mające 7-8 lat na karku, ale w najnowsze gry.

W tym jednym zastosowaniu wydajność Surface Booka 2 nie powala. A skoro o tym mowa, pomówmy teraz o innych wadach nowej hybrydy Microsoftu. No właśnie, hybrydy.

Hybrydowy kompromis

Wiem, co Microsoft chce osiągnąć tworząc taką maszynę. Zdaję sobie sprawę, że ma to być sprzęt przede wszystkim dla grafików, rysowników, kreatywnych, którzy faktycznie skorzystają z wygody odłączanego ekranu. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Microsoft niepotrzebnie spycha Surface Booka 2 do niszy, podczas gdy mógłby to być hit na miarę MacBooka Pro.

„Hybrydowość” Surface Booka 2 oczywiście czyni go wyjątkowym. Ale sprawia też, że do wielu kwestii trzeba przywyknąć.

Przede wszystkim, jak na 13,5-calowego laptopa, Surface Book 2 jest naprawdę duży i ciężki. Na papierze 1642 g masy nie wydają się być problemem, ale na Boga, mówimy o 13-calowym laptopie! Niewiele więcej masy ma 15-calowy MacBook Pro. Do tego konstrukcja hybrydy sprawia, że wydaje się ona być cięższa niż w rzeczywistości. Chwytając komputer za podstawę mamy wrażenie, jakby ekran zaraz miał spaść na drugą stronę – bo to w nim skrywa się większość komponentów i chociaż nie przeważa on trzymając Surface Booka 2 na kolanach, to przy przenoszeniu jest to dość nieprzyjemne wrażenie.

Przez swoją „hybrydowość” Surface Book 2 nie mieści się też do wielu toreb przeznaczonych na 13-calowe komputery. Nie tyle ze względu na wymiary zewnętrzne, co na grubość – 23 mm. Tyle mierzy sobie hybryda Microsoftu w miejscu łączenia ekranu z podstawą po zamknięciu.

Skoro o zamykaniu mowa, to nie da się otworzyć pokrywy Surface Booka 2 jedną ręką. Zawias trzyma zbyt silnie, więc bezwzględnie trzeba wykorzystać obydwie dłonie, by otworzyć ten laptop.

Kolejny kompromis to umiejscowienie gniazda słuchawkowego i głośników. Te musiały się znaleźć w części tabletu, bo inaczej po odłączeniu ekranu nie byłoby możliwości odtwarzania dźwięków. Kiedy jednak używamy Surface Booka 2 w pozycji laptopa (czyli przez większość czasu) kabel słuchawkowy „dynda” dziwacznie z prawej strony, co jest szczególnie problematyczne gdy podłączymy drogie słuchawki studyjne z ciężkim, spiralnym przewodem.

Na szczęście Surface Book 2 jest pierwszą maszyną z Windowsem, która nie sprawiała mi żadnych problemów ze słuchawkami Bluetooth, więc jeśli umiejscowienie jacka jest kłopotliwe, zawsze można pożegnać się z kablami i wybrać opcję bezprzewodową.

Szkoda mi też głośników. Te w Surface Booku 2 są dobre, nie zrozumcie mnie źle, ale nawet nie w połowie tak dobre, jak doskonałe przetworniki Surface Laptopa czy MacBooka Pro. Grają głośno, wyraźnie, ale brakuje im głębi i niższych częstotliwości. Wielka szkoda, że Microsoft nie zdecydował się umieścić drugiego zestawu głośników w podstawie, dając im więcej przestrzeni na przemieszczanie powietrza i lepszą reprodukcję dźwięku.

Nie twierdzę, że wszystkie powyższe kompromisy to wady. W żadnym wypadku nie przekreślają one niesamowitości Surface Booka 2. Tyle że takie kompromisy mogą odstraszyć wielu nabywców, którzy zamiast innowacyjnej „hybrydowości” woleliby dostać po prostu solidny laptop z mocnymi podzespołami, wspaniałą klawiaturą i ekranem. Bo niestety, po stronie Windowsa takich maszyn nadal jest jak na lekarstwo.

Problemy wieku dziecięcego

Muszę też powiedzieć, że Surface Book 2, podobnie zresztą jak pierwszy Surface Book i linia Surface Pro, cierpi na kilka przypadłości. Te problemy z pewnością zostaną prędko załatane stosownymi łatkami, lecz póki co zgłosiłem do Microsoftu następujące uwagi:

  • Maszyna strasznie się nagrzewa w czasie ładowania, jeśli robić to w trybie uśpienia. Znany i dotkliwy problem pierwszego Surface Booka

  • W trybie uśpienia (tak jak w pierwszym Surface Booku) SB2 zużywa też sporo energii. Raz zdarzyło się, że przez 4 godziny zjechało 20 proc. naładowania, chociaż komputer leżał nieużywany.

  • Głośniki czasem wydają z siebie dziwne, piskliwe dźwięki. Problem znika, gdy włącza się jakieś multimedia i głośniki zaczynają pracować.

  • Ekran nie zawsze udaje się zadokować za pierwszym razem. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że po ponownym podłączeniu ekranu do podstawy system nie rejestrował dokowania, albo łączył-rozłączał kilka razy, zanim wyświetlił informację o poprawnym zadokowaniu.

Sądząc po innych opiniach znalezionych w Internecie te problemy dotyczą nie tylko mojego egzemplarza. Doświadczenie poprzednich Surface’ów uczy jednak, że w ciągu kilku miesięcy wszystkie te problemy znikną, a Surface będzie się stawał coraz lepszą maszyną wraz z kolejnymi aktualizacjami. Jak np. Surface Pro 4, w którym nie tylko załatano wszelkie luki, lecz który zyskał też drugie życie po aktualizacji Windows 10 Fall Creators Update.

Nie sądzę więc, żeby należało się zrażać tymi problemami wieku dziecięcego. Warto jednak mieć świadomość ich istnienia.

Codzienność z Surface Bookiem 2? Taki powinien być każdy komputer

Tak, Surface Book 2 nie jest idealny. Niespodzianka! – żaden komputer nie jest. To elektronika, każdy sprzęt ma błędy, każdy sprzęt może się zepsuć, każdy może mieć jakąś cechę, która nie trafi w nasz gust. Ale w codziennym użytkowaniu wszystkie opisane wyżej minusy nie miały dla mnie większego znaczenia.

Surface Book 2 jako zastępstwo jednocześnie potężnego PC-ta jak i supermobilnego tabletu spisał się fe-no-me-nal-nie. Gdybym w tej chwili dysponował taką gotówką, biegłbym do sklepu po własny egzemplarz, dorzucił do tego konsolę i Surface Docka, i stworzył na biurku potężne stanowisko pracy, które… w każdej chwili mogę zabrać ze sobą. To komfort, którego dziś nie mam, bo Surface Pro 4 mimo wszystko nie jest w stanie udźwignąć takich zadań, jakie stawiam przed swoją stacjonarką. Tymczasem Surface Book 2 radzi sobie z nimi bez zająknięcia.

W każdym zastosowaniu (prócz gier), w każdym miejscu hybryda Microsoftu spisała się wzorowo. Nawet prozaiczne czynności wykonuje się na nim bardzo przyjemnie. Obydwie kamery kapitalnie spisują się w czasie wideokonferencji, a przednia, wspierana przez skaner IR, służy też do odblokowywania komputera przy użyciu Windows Hello. I robi to błyskawicznie i bezbłędnie. W czasie testów Surface Book 2 ani razu nie odmówił mi zalogowania twarzą.

Przez dwa tygodnie z Surface Bookiem 2 niczego mi nie brakowało, za niczym nie tęskniłem. Nie rozczarował mnie też czas pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście deklarowane 17 godzin można między bajki włożyć (test przeprowadzono na zapętlonym wideo, co jest totalnie niemiarodajne), ale w normalnych zastosowaniach – Word + przeglądarka + Spotify + trochę Lightrooma – Surface Book 2 regularnie pracował z dala od gniazdka przez minimum 8-10 godzin.

Gdy Microsoft załatwi problem drenażu akumulatora w trybie uśpienia, ten czas będzie jeszcze lepszy.

Większość z nas nie potrzebuje takiego komputera. Ale kreatywni profesjonaliści już powinni odkładać pieniądze.

To trzeba powiedzieć wprost. Dla znakomitej większości użytkowników lepszym wyborem będzie mniejszy, lżejszy, słabszy, ale też uniwersalny i o połowę tańszy Surface Laptop. Wielu profesjonalistów lepiej też zrobi kupując np. Della XPS 15, gdyż mimo wszystko Dell oferuje większą wydajność niż nowa hybryda Microsoftu. I jest od niej tańszy.

Jednak ci, którzy wykorzystają potencjał drzemiący w hybrydowym potworze z Redmond, powinni już szykować pieniądze. I zapomnieć o MacBooku Pro. Surface Book 2 rozjeżdża go swoimi możliwościami jak walec.

Dla kogo jest więc ta maszyna?

Dla nowej kasty kreatywnych profesjonalistów, która powstała wraz z eksplozją Internetu. Dla ludzi, którzy są mistrzami wielu dziedzin. Dla youtuberów, vlogerów, blogerów, startupowców, artystów, cyfrowych nomadów.

Dla tych, którzy jednocześnie pracują z grafiką, z tekstem, z wideo, może z muzyką i szukają jednej uniwersalnej maszyny, która spisze się w każdym z zastosowań. To maszyna dla wymiataczy.

Tak, Surface Book 2 jest diabelnie drogi. Ale tym, którzy są w stanie wykorzystać pełnię jego możliwości, w ogóle to nie wadzi – jego zakup momentalnie się zwróci.

Advertisement