Piotr Grabiec / 09.11.2017

W poszukiwaniu Mocnych wrażeń. Testujemy pełny tryb multiplayer w Star Wars: Battlefront 2

89 interakcji Przejdź do dyskusji

Multiplayer w nowej strzelaninie nie ma już przed nami żadnych tajemnic. Spędziliśmy dwa długie dni, testując kolejno wszystkie tryby rozgrywki wieloosobowej w Star Wars. Battlefront 2.

Na serwerach Star Wars Battlefront spędziłem blisko 300 godzin, a dodatki okazały się strzałem w dziesiątkę. Obiektywnie gra była jednak niedopieszczona. Rozpalała apetyt, ale nie syciła. Opieszałe tempo wydawania patchy stawiało pod znakiem zapytania zaangażowanie studia.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Twórcy serii Battlefront jednak nie ściemniali, mówiąc o wsłuchiwaniu się w głos społeczności.

Po dwóch dniach spędzonych z pełną wersję drugiej części cyklu w siedzibie DICE w Sztokholmie, gdzie udałem się na zaproszenie Electronic Arts, już wiem, że programiści i designerzy wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów. W ręce graczy oddano na start znacznie więcej zawartości. Przemodelowano mechanikę, ale bez gubienia ducha Gwiezdnych wojen.

Battlefront 2 oferuje graczom klasyczny system klas postaci. Zniknęły wszędobylskie plecaki odrzutowe i niszczące immersję tokeny, które zastąpił mechanizm battle points. System kart i progresji całkowicie przemodelowano. Zrezygnowano z przepustki sezonowej, ukryto wskaźnik k/d ratio i… zmniejszono liczbę trybów rozgrywki.

Star Wars. Battlefront 2 oferuje tylko i aż pięć trybów zabawy.

Pamiętając kilkanaście z poprzedniej odsłony, gracze mogą w pierwszym odruchu poczuć się rozczarowani. Po przetestowaniu gry wiem, że DICE podjęło świetną decyzję. Zamiast się rozdrabniać, programiści pracowali tylko nad unikalnymi i tymi najbardziej ekscytującymi trybami, by nie zrobić ze Star Wars. Battlefront 2 wyłącznie skórki na Battlefield 1.

Już czytając opisy trybów widać, że Star Wars. Battlefront 2 nie jest typową strzelaniną. Tak naprawdę jedynym klasycznym jest ostatni i najmniej istotny z nich: Blast, czyli grupowy deathmatch. Pozostałe cztery – Galactic Assault, Starfigher Assault, Strike, Hero Battle – są nastawione na realizację zadań i, co najważniejsze, mają gwiezdnowojenny klimat.

Trybów zabawy jest mniej, ale różnorodność osiągnięto m.in. rozciągając je na wszystkie trzy filmowe ery Star Wars. Oprócz starć pomiędzy Imperium i Rebeliantami, gracze będą mogli brać udział w walkach jako droidy Separatystów lub klony Republiki oraz wcielić się w żołnierzy Najwyższego Porządku i Ruchu Oporu. Każda mapa ma przypisaną do siebie erę i armie.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Galactic Assault, czyli ikoniczne, spektakularne bitwy obserwowane oczami (nie tylko) mięsa armatniego.

Podstawowy tryb rozgrywki, czyli Galactic Assault, przypomina połączenie Ataku AT-AT, Supremacji i Punktu Zwrotnego z pierwszej części, z domieszką wielofazowych trybów z dodatków. W starciach biorą udział drużyny składające się z do 20 graczy każda. Rozgrywka nie jest symetryczna i podzielona ją na etapy. Jedna z drużyn jest w defensywie, a druga prowadzi szturm.

Atakujący raz muszą osłaniać maszyny kroczące na otwartej przestrzeni, by po chwili przedzierać się przez ciasne korytarze w dalszej części mapy. Chwilę później trzeba zaminować statek wroga, utrzymać pozycję przez określony czas lub zhakować systemy komputerowe. Etapy bywają ograniczone czasowo lub liczbą żołnierzy, których jedna z drużyn może stracić.

Dzięki podzieleniu mapy na etapy, podczas jednego meczu gra może kilkukrotnie wywołać ogromne emocje. Podczas dwóch dni zabawy wielokrotnie moja drużyna dosłownie w ostatnich chwili zdobywała przewagę, by przejść do kolejnego etapu lub wygrać mapę, co dawało ogromną satysfakcję i… nieco oddechu. Zdarzały się oczywiście też gorzkie porażki w ostatnich sekundach.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Na jednej mapie można grać od kilku minut do pół godziny, ale kolejne fazy przełamują monotonię.

Jak tylko zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem kolejne starcia nie będą do siebie zbyt podobne, Star Wars. Battlefront 2 po zmianie mapy mnie zaskoczyło. Każdy ze scenariuszy opiera się o podobny schemat, ale dzięki detalom – nie tylko wizualnym! – jest wyjątkowy. Cele stawiane przed drużynami nie są w dodatku generyczne i dobrze wpisują się w uniwersum Star Wars.

Smaczku rozgrywce dodaje fakt, że kolejne etapy są ściśle powiązane ze sobą. Nawet jeśli obrońcy pałacu na Naboo nie zniszczą transporterów z droidami Federacji na czas, by wygrać starcie już w pierwszej fazie, to im bardziej je uszkodzą, tym mniejszą liczbą piechurów w kolejnym etapie podczas ataku na Pałac będą dysponowali Separatyści.

Każda z map oferuje dodatkowo różne dodatki urozmaicające rozgrywkę. Przy kolejnym wejściu na mapę można wrócić do gry na pokładzie myśliwca, by ostrzeliwać pole walki z powietrza lub np. zasiąść za sterami maszyny kroczącej i razić wrogów z potężnych dział. Najlepsi gracze będą mogli zaś wcielić się w jednego z ikonicznych bohaterów i siać postrach wśród wrogów.

 

Starfighter Assault to niemal gra w grze.

Tak jak tryb starć naziemnych jest twórczym rozwinięciem pomysłów z poprzedniej gry, tak walki myśliwców to zupełnie nowa jakość. Bierze w nich udział 24 graczy podzielonych na dwa zespoły. Podobnie jak w naziemnym Galactic Assault, niesymetryczne starcia w kosmosie i w atmosferze podzielono na etapy i postawiono na realizację celów, a nie pojedynki.

Mapy są ogromne i świetnie zaprojektowane. W jednej chwili gracze lawirują między asteroidami, by po chwili zyskać nieco oddechu w pustej przestrzeni. Wystarczy jednak chwila, by scenariusz wysłał graczy wprost do środka krążownika, gdzie ostrożnie manewrując i wystawiając się na ostrzał wroga, muszą zestrzelić ten czy inny generator.

Do dyspozycji graczy oddano trzy klasy myśliwców oraz kilka potężnych statków pilotowanych przez bohaterów. Nieco zmienił się model sterowania, który pozwala się teraz obracać statkom wokół własnej osi. Różnice między pojazdami bynajmniej nie są kosmetyczne. Starcia są niezwykle widowiskowe i zbliżają grę do filmów nawet bardziej niż walki naziemne.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Herosi kontra złoczyńcy – ogromne, pozytywne zaskoczenie.

Kolejnym unikalnym trybem są pojedynki pomiędzy bohaterami. Tak jak Hero Hunt był najbardziej frustrującym elementem pierwszego Battlefronta, tak teraz zabawa daje mnóstwo frajdy. Tym razem naprzeciwko siebie stają zespoły składające się z czterech herosów, a na mapie nie ma już piechoty. Pokonani gracze zawsze wracają do gry jako bohater.

Co rundę gra losowo wybiera po jednym z graczy z każdej drużyn, na którego przeciwna musi zapolować. Gracze mogą walczyć między sobą cały czas, ale punkt zdobędzie ta frakcja, która pierwsza wykończy wskazanego aktualnie przeciwnika i następuje kolejne losowanie. Zabicie zwykłych bohaterów nie ma żadnego wpływu na wynik meczu.

Każdy z herosów ma swoje unikalne zdolności i parametry. Po jasnej stronie mocy stoją Luke, Leia, Han, Lando, Chewbacca, Rey i malutki Yoda. Naprzeciw nim stają Darth Vader, Imperator, Boba Fett, Bossk, Iden Versio, Kylo Ren oraz Darth Maul. W przypadku starć tego typu starć nie ma podziału na ery – nic nie stoi na przeszkodzie, by Rey i Yoda walczyli ramię w ramię.

Strike i Blast, czyli w piechocie siła.

Osoby preferujące nieco bardziej kameralną rozgrywkę, w której nie ma pojazdów ani bohaterów, mogą uruchomić tryb Strike. Zaledwie 8-osobowe drużyny walczą na nieco mniejszej mapie niż w trybie Assault. Tutaj również istotna jest nie liczba fragów, a realizacja celów, czyli np. niszczenia przyczółków wroga, wykradania paczki i odnoszenia jej w odpowiednie miejsce itp.

Blast to z kolei typowy team deathmatch. Podobnie jak w przypadku Strike, w potyczce uczestniczą tylko piechurzy, ale w obu trybach po zebraniu odpowiedniej liczby battle points można wrócić do gry jako specjalny żołnierz wyposażony w np. miotacz płomieni, wyrzutnię rakiet, plecak odrzutowy itp. Szkoda tylko, że nie da się nimi sterować w trybie FPP.

Trochę też żałuję, że wyleciało zwykłe starcie myśliwców a la Blast. Nie ma też żadnych map, w których jeden etap rozgrywa się na powierzchni planety, w drugi w kosmosie. Jak potwierdził jednak John Stanley – designer ze studia Criterion, z którym rozmawiałem na miejscu – niewykluczone, że nowe tryby rozgrywki bazujące na dodatkach do jedynki pojawią się po premierze.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Mapy i planety w Star Wars. Battlefront 2.

Gwiezdne wojny stały się popkulturowym fenomenem nie tylko ze względu na ponadczasową baśniową historię. Nie bez znaczenia są ikoniczne lokacje. Star Wars. Battlefront 2 jest grą na podstawie filmów. Cały czas czuć, że przenieśliśmy się do Odległej Galaktyki – nawet jeśli jest ona przedstawiona w wersji typu „co by było, gdyby” i nie jest wierną adaptacją filmów.

Fani pierwszej trylogii od razu rozpoznają miasto Mos Eisley na Tatooine, zaśnieżone Hoth, bazę Rebeliantów na Yavin 4, lasy na Endorze oraz Drugą Gwiazdę Śmierci. Z trylogii prequeli zaczerpnięto pokryte wodą Kamino, pełen monumentalnych drzew Kashyyk oraz Theed – stolicę Naboo. Nowa trylogia dała takie lokacje jak Jakku, Takodana i bazę Starkiller.

Mapy są nie tylko ogromne, ale i różnorodne. Chociaż dwie z nich są pustynne, a aż trzy zalesione, to każda ma swój niepowtarzalny charakter i styl. Z początku było mi się trudno na nich odnaleźć, ale po kilku meczach już instynktownie wiedziałem, w którym kierunku biec i czego się mniej-więcej spodziewać za rogiem.

Star Wars. Battlefront 2 wprowadza klasy postaci.

O zmianach w rozgrywce względem poprzedniej części pisałem już szerzej w czerwcu – zaraz po pokazie wczesnej wersji Battlefront 2 podczas E3 2017 w Los Angeles. DICE wprowadziło system klas postaci. Do gry można wskoczyć jako typowy żołnierz walczący na średnim dystansie, ciężkozbrojny piechur, oficer albo jednostka do zadań specjalnych. Każdy z nich ma unikalne zdolności.

Najprzyjemniej grało mi się wyposażonym w snajperkę Specjalistą. Na początku najłatwiej zdejmować nim wrogów znajdujących się na drugim końcu lokacji, by później uruchomić skaner i oznaczyć na minimapie pozycję przeciwników, zmieniając na chwilę broń na normalny karabin. Z kolei pole siłowe pozwalało zyskać te kilka cennych ułamków sekund na rozbrojenie ładunku wroga.

Klasy zmieniałem wielokrotnie podczas jednego meczu, w zależności od trybu gry, aktualnego etapu i dynamicznie zmieniającej się sytuacji na polu bitwy. Dużo frajdy dawało wejście do gry jako jednostka specjalna. Wookie z kuszą energetyczną to twardy zawodnik, który pozwolił mi zdjąć tuzin wrogów z rzędu.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Niezmiernie mnie cieszy, że gra nagradza za realizacje celów misji.

Battlefront 2 nie jest zwykłą strzelaniną. Na liście graczy nie ma wyszczególnionej liczby zabitych wrogów i śmierci, a jedynie eliminacje sumujące fragi i asysty. Te parametry są jednak tak naprawdę… nieistotne. Pozycja gracza w rankingu drużyny zależy od zdobytych punktów, których lwią część zdobywa się za realizację zadań.

Gracze, którzy skupiają się wyłącznie na strzelaniu, szybko spadną na dół tabeli. Punkty zaś zdobywać warto, bo tylko one dają szansę ponownego wejścia do gry w pojeździe lub jako potężny bohater. Dzięki temu dostęp do nich uzyskają w pierwszej kolejności najlepsi zawodnicy, którzy w roli bohatera mogą przechylić szalę na korzyść swojej frakcji.

W nowej wersji zniknął system gry z partnerem, który pozwalał wrócić do zabawy na środku mapy zaraz za innym zawodnikiem. Battlefront 2 wprowadza klasyczne spawn-pointy, ale łączy graczy w czteroosobowe zespoły. Za trzymanie się razem nagradza zwiększeniem liczby przyznawanych battle points, co będzie sporą motywacją do pracy zespołowej przy rozgrywkach online.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Progresja i niesławne mikropłatności.

Gracz może wcielić się w żołnierza, wybierając jedną z czterech klas postaci, w jednego z czternastu bohaterów lub w kilku żołnierzy specjalnych. Do jego dyspozycji oddano kilka zwykłych pojazdów i kilkakrotnie więcej specjalnych, które należą do herosów. W każdym przypadku dostępne są inne zdolności specjalne, które można dodatkowo ulepszać.

Wszystkie grywalne postaci i każdy z pojazdów mają swoje własne drzewko rozwoju oparte o karty. Mogą poprawiać nieco wybrane parametry lub, w przypadku podstawowych klas postaci, wymienić jedną zdolność na zupełnie inną, a np. oficer może zabrać pole siłowe zamiast wieżyczki. DICE zdradziło, że do zdobycia jest około 300 różnych kart, a każda z nich ma cztery poziomy.

Karty można zdobywać otwierając niesławne lootboksy. Pudełko można kupić za kredyty – przyznawane za czas spędzony na mapie i realizację wyzwań, które można podejrzeć w zakładce kariery w menu. Z jednej skrzynki wypada kilka przedmiotów, w tym wspomnianych kart, części do craftowania przedmiotów oraz np. specjalnych emotikon i różnych zwycięskich póz.

Electronic Arts zmieniło przed samą premierą system rozwoju, by uniknąć oskarżeń o wypuszczenie tytułu pay2win.

Lootboksy odblokowuje się za kredyty zdobyte podczas rozgrywki, ale gracze mogą przejść na ciemną stronę Mocy i wybrać łatwiejszą ścieżkę. Wystarczy trochę gotówki, by kupić wirtualne kryształy i wymienić je na dodatkową paczkę losowo generowanych kart. Z początku w ten sposób odblokowywane mogły zostać wszystkie specjalne zdolności, ulepszenia i bronie.

Deweloperzy po przeprowadzeniu beta testów i ostrej krytyce graczy zmienili nieco system. Aby odblokować nowe bronie dla każdej klasy, trzeba pokonać grając nią kolejno 50, 200 i 500 innych graczy. Z kolei karty wyższego poziomu można odblokować tylko dzięki craftingowi – ale i tak zanim gracz dostanie taką możliwość, będzie musiał mozolnie wbić odpowiednią rangę.

Deweloperzy w dodatku zachęcają do zdobywania różnych kart, a nie wyłącznie kilku i ulepszania ich. Chociaż jednocześnie można mieć tylko trzy karty, odblokowanie slotów na nie wymaga zdobycia dziesięciu różnych. W połączeniu z dodatkowymi wyzwaniami DICE dba o różnorodność wyposażenia wśród graczy na serwerach – a raczej mało kto wylosuje wszystko.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Jak działa Matchmaking w Battlefront 2?

John Stanley, designer ze studia Criterion, które współpracowało przy grze z DICE, opowiedział mi o sposobie, w jaki gra łączy graczy na jednym serwerze. To znacznie bardziej zaawansowany system, niż mogłoby się wydawać. Battlefront 2 będzie się starał gromadzić graczy o podobnym czasie spędzonym w grze oraz korzystających z różnorodnego sprzętu.

Bardzo dobrze, że system ma (przynajmniej w teorii) dbać o to, by na mapach panowała różnorodność, aczkolwiek w nowej edycji nie ma to takiego znaczenia, jak w poprzedniej odsłonie cyklu. W poprzedniej grze, jeśli cała drużyna nie zabrała na misję torped jonowych i granatów, wystarczyła jedna maszyna krocząca wroga, by przesądzić o wyniku. Teraz kartami można żonglować dowolnie.

Co już wiemy o Battlefront 2: Season 1?

DICE nie sprzedaje przepustki sezonowej, ale będzie zarabiać na mikropłatnościach. W zamian obiecuje rozwijać grę po premierze. Podczas spotkania w Sztokholmie firma zdradziła, jakie atrakcje przygotowała dla graczy w grudniu z okazji premiery filmu Ostatni Jedi. Nowi bohaterowie (Finn i Kapitan Phasma) oraz mapy na planetach Crait i D’Qar to tylko część niespodzianek.

Na początku grudnia gracze będą dzielić się na dwie frakcje i wykonywać kolektywne cele dla Najwyższego Porządku i Ruchu Oporu. Pojawią się weekendowe lub tygodniowe questy ze specjalnymi nagrodami i inne specjalne wyzwania zachęcające do grania w konkretnym trybie rozgrywki. Przewidziano też dodatkowy rozdział kampanii singleplayer.

Przedstawiciele firmy wielokrotnie powtarzali, że ich gra będzie cały czas ewoluować. Niewykluczone, że za kilka miesięcy mechanika rozgrywki lub rozwoju postaci zostanie zmieniona. Pierwsza część też została po premierze, a z perspektywy czasu uważam, że na dobre.

Star Wars battlefront 2 multiplayer

Tl;dr – czy w Star Wars Battlefront 2 jest Moc?

Krótka odpowiedź na to brzmi: cholera, tak! Przez dwa dni świetnie się bawiłem w gronie innych pasjonatów. Gra jest wymagająca, ale każdy headshot i napis Victory daje mnóstwo satysfakcji. Po blisko 300 godzinach spędzonych na serwerach jedynki doceniam liczne usprawnienia. Feedback graczy nie poleciał do kosza, a system mikropłatności wydaje się fair.

Obawiam się tylko, że niedzielni gracze mogą się odbić od trybu multiplayer. Jest bardziej skomplikowany niż w jedynce, aczkolwiek nadal nie aż tak, jak w innych sieciowych strzelaninach. W dodatku osoby, które interesuje strzelanie z laserowych pistoletów, a nie taktyka i realizacja zadań, zostały zepchnięte na boczny tor.

Z drugiej strony podział na klasy i większe nastawienie na taktykę może przyciągnąć do gry entuzjastów nie tylko sagi Star Wars, ale wieloosobowych shooterów. Trudno powiedzieć, czy jest miejsce na Battlefront 2 w światku e-sportowym, ale kto wie? Jako fan Star Wars chętnie bym parę meczów obejrzał, chociaż oglądanie Counter Strike’a i Overwatcha mnie nie kręci.

Nowa gra studia DICE na licencji Star Wars spodoba się nie tylko fanom rozgrywek wieloosobowych.

Star Wars. Battlefront można traktować jak kilka gier w jednej. Starcia naziemne zorientowane na realizację celów, rozbudowane walki myśliwców oraz widowiskowe pojedynki pomiędzy bohaterami łączy tylko sterowanie, silnik i modele postaci, a dzieli wszystko inne. Trybów zabawy może jest mniej, a zapewniają znacznie większą różnorodność niż gra sprzed dwóch lat.

Oprócz tego, w przeciwieństwie do poprzednika, nowa produkcja DICE oferuje nie tylko rozgrywki wieloosobowe, ale również tryb singleplayer z prawdziwego zdarzenia. Pomijając tryb Arcade pozwalający rozgrywać krótkie starcia z botami, dostępna jest kampania opowiadająca o wydarzeniach pomiędzy oryginalną i nową trylogią z perspektywy imperialnej agentki Iden Versio.

Szerzej o trybie zabawy dla jednego gracza oraz o wrażeniach z rozgrywki multiplayer na publicznych serwerach opowiem jednak już w okolicach premiery, którą zaplanowano na połowę listopada. Kolejne tygodnie odpowiedzą zaś na pytanie, czy DICE udało się tym razem znaleźć złoty środek i stworzyć grę dla miłośników sieciowych shooterów, jak i dla zwykłych fanów Gwiezdnych wojen.

Advertisement