Piotr Grabiec / 30.10.2017

Technologia i nauka kontra protestujący przeciwko budowie nadajników Playa

103 interakcje Przejdź do dyskusji

Ze względu na rosnącą liczbę aktywnych kart SIM i zwiększające się zapotrzebowanie na przepustowość mobilnych łącz, operatorzy muszą inwestować w rozwój sieci. Stawianie nowych masztów telekomunikacyjnych nie zawsze jest jednak w smak mieszkańcom, którzy organizują głośne protesty. Czy słusznie?

Najmłodszy z czwórki rodzimych operatorów infrastrukturalnych ma najmniej rozwiniętą sieć macierzystą. Play ratuje się tzw. roamingiem krajowym i udostępnia klientom zasięg Plusa, T-Mobile’a i Orange’a.

Play nie spoczywa jednak na laurach i stawia kolejne stacje bazowe. Nie zawsze jednak udaje się to zrobić bez przeszkód.

Słyszymy ostatnio o kolejnym rozdziale trwającego od miesięcy protestu przeciwko budowie masztu Play w Dąbrowie Górniczej. Chociaż operator dostał zgodę na postawienie nowej stacji bazowej, by poprawić zasięg w okolicznych rejonach, mieszkańcy chcą zablokować inwestycję.

To nie pierwszy przypadek, gdy polski operator ma problemy z budową nowej stacji. Podobne sytuacje miały miejsce w ostatnich latach w takich miastach jak Kraków, Gdańsk czy Lublin. Mieszkańcy zwykle argumentują swój sprzeciw obawą o zdrowie i życie, oraz spodziewanym spadkiem cen nieruchomości znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie nowego masztu.

Protesty przeciwko budowie stacji bazowej – co na to Play?

Ponieważ protesty przeciwko budowie masztów Play zdarzają się dość często, postanowiłem spytać przedstawiciela operatora o stanowisko w tej sprawie. Na moje pytania odpowiadał Witold Tomaszewski, odpowiedzialny za działania public affairs.

W rozmowie Witold zauważa, że medialne protesty to jedno, ale często przedstawiciele sieci spotykają się mieszkańcami i władzami „bez blasku fleszy”, by wyjaśnić, dlaczego wybrano tę konkretną lokalizację na budowę nowej stacji. Nie zawsze udaje się sprawę załatwić od ręki.

Pod względem prawnym, w procesie inwestycyjnym wydawanych jest sporo decyzji, od której strony (np. bezpośredni sąsiedzi) mogą się odwoływać. Czasem zdarzają się też, niestety, decyzje organów wydawane niezgodnie z prawem, co potem udowadniają sądy, a co przedłuża cały proces – wyjaśnia Witold Tomaszewski.

Mój rozmówca nie chciał jednak zdradzić, jak dużo takich protestów jak w Dąbrowie Górniczej organizowanych jest rocznie w skali kraju, ani nawet przy jakim procencie budowanych stacji sieć napotyka podobne problemy. Zdradził jednak, że w samej Dąbrowie planowana jest budowa dwóch kolejnych stacji, ale nie zdecydowano jeszcze o ich lokalizacji.

Dlaczego mieszkańcy protestują?

Spytałem przedstawiciela operatora o zastrzeżenia, z jakimi najczęściej sieć spotyka się ze strony mieszkańców. Okazuje się, że zazwyczaj wcale nie chodzi o argument zdrowotny, choć ten nadal czasem się pojawia. Mieszkańcy częściej martwią się o to, że nadajnik będzie miał negatywny wpływ na… krajobraz i widok z okna.

Powodem protestu nierzadko jest też spodziewany spadek wartości nieruchomości. Witold Tomaszewski w rozmowie zauważa jednak, że w jego opinii „dobra sieć telekomunikacyjna w okolicy to raczej zaleta lokalizacji niż wada”.

Szczególnie dla osób w sile wieku i dla firm – bo ci raczej nie wprowadzą się ani nie zbudują biura w miejscu, gdzie nie będą mogli komunikować się ze światem i klientami. Albo nie będą mogli zadzwonić na 112… – dodaje mój rozmówca.

Jak Play przekonuje mieszkańców?

Witold Tomaszewski zaznacza, że „to normalne, że ludzie się boją tego, co nieznane”. Przekonuje jednak, żeby mieszkańcy obawiający się budowy masztu obok ich domu „posłuchali głosu niezależnych ekspertów”. Wymienia Ministerstwo Cyfryzacji i organy państwowe, takie jak UKE, GIOŚ, czy wyższe uczelnie.

Autorytety można szybko i łatwo zweryfikować, w przeciwieństwie do dziwnych organizacji z niejawnymi powiązaniami, czasem piszących o szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego tylko po to, żeby czytelnik wszedł w zakładkę „Sklep” i kupił dziwne „amulety” i orgonity mające na celu ochronić jego zdrowie – dodaje Witold Tomaszewski.

Przedstawiciel Play dodaje, że „nie ma żadnych naukowo potwierdzonych i uznanych badań, które wskazywałyby na negatywny wpływ promieniowania elektromagnetycznego na organizmy żywe”. Na potwierdzenie swoich słów przytacza raport państwowego Instytutu Łączności i Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, zrealizowany na zlecenie Ministerstwa Cyfryzacji.

To nie jedyny argument Playa.

Witold Tomaszewski dodaje, że „okresowe pomiary natężenia pola elektromagnetycznego prowadzi Generalny Inspektor Ochrony Środowiska na terytorium całego kraju”. Wedle analizy ostatnich pomiarów natężenie pola w środowisku wynosi średnio 0,34 V/m przy normie 7 V/m co przekłada się na 5 proc. wykorzystanego limitu.

WHO promieniowanie elektromagnetyczne umieściła w grupie „potencjalnie kancerogennych” razem z kawą, aloesem, miłorzębem i talkiem w posypce dla niemowląt (grupa 2B). Zalecanie przez WHO i ICNIRP normy, które zostały wdrożone w większości krajów na świecie i prawie wszystkich krajach UE, są w Polsce 100x bardziej rygorystyczne (10 W/m2 na świecie, u nas 0,1 W/m2). To pozostałość norm radzieckich jeszcze z lat 60 – wyjaśnia Witold Tomaszewski.

Play nie martwi się o to, czy spełnia normy.

Przedstawiciel sieci zauważa, że w Polsce prawo ochrony środowiska jest bardzo rygorystyczne i „nakłada obowiązek pomiaru emisji ze stacji przez niezależne, certyfikowane laboratorium jeszcze przed jej komercyjnym uruchomieniem”. Wyniki przekazywane są do starosty, a każdy mieszkaniec może zgłosić prośbę o pomiar poziomu pola elektromagnetycznego w swoim domu do np. Sanepidu.

Witold Tomaszewski jako kontrast dla przytoczonych przez siebie danych i argumentów wskazuje obecność w internecie „materiałów sugerujących szkodliwe działanie, napisanych pseudonaukowym językiem sugerującym ich profesjonalizm”, których autorzy przekonują o szkodliwości promieniowania. Posunął się nawet do postawienia ich w jednym rzędzie z osobami przekonującymi o słuszności teorii płaskiej Ziemi.

Kwestię domniemanego wpływu masztów budowanych przez operatorów wyjaśnił szczegółowo Hubert Taler, który na Spider’s Web często porusza tematykę naukową:

Wpływ promieniowania emitowanego przez maszty komórkowe na organizmy żywe można opisać na dwa sposoby. Pierwszy to teoretyczne wykazanie, czy faktycznie może oddziaływać ono na komórki naszego ciała. Drugi to konkretne badania, przeprowadzone na populacji ludzkiej żyjącej w bezpośrednim sąsiedztwie masztów.

 

Jeśli chodzi o teorię, wygląda ona tak: pod kątem oddziaływania na materię, a właściwie na wiązania chemiczne w cząsteczkach, dzielimy promieniowanie na jonizujące i niejonizujące. Jonizujące jest tym „gorszym” – powoduje rozpad cząsteczek przez jonizację. Zjawisko to polega na „wytrąceniu” przynajmniej jednego elektronu z atomu substancji. Do promieniowania jonizującego zaliczamy ultrafiolet, promieniowanie rengtenowskie oraz promieniowania gamma. Wszystkie zakresy tzw. spektrum elektromagnetycznego znajdujące się poniżej, nie oddziałują z materią w podobnym stopniu. Do tych niżej położonych zakresów zalicza się również zakres fal radiowych, emitowanych przez maszty komórkowe. Nie znamy ani teoretycznych podstaw, ani nie zaobserwowaliśmy w praktyce znaczącego oddziaływania tego promieniowania na organizmy żywe, w stopniu zaliczającym się do szkodliwego. Z kolei nasze otoczenie jest pełne promieniowania jonizującego: w promieniowaniu dostarczanym nam przez nasze Słońce jest go sporo – dlatego należy unikać opalania.

 

W praktyce również badano oddziaływanie masztów na populację ludzką. Można to łatwo przeprowadzić – gdy wiadomo gdzie ktoś mieszkał, znając położenie masztów, możemy nałożyć te dane na dane o zachorowalności na nowotwory i inne choroby. Przykładowo, w jednym z dużych badań brytyjskich zbadano rodziny około tysiąca dzieci chorych na nowotwory, porównując je z podobno grupą rodzin zdrowych dzieci. Brano pod uwagę miejsce zamieszkania zarówno rodzin z dziećmi jak i matek w ciąży. Nie znaleziono statystycznie znaczącej zależności pomiędzy zachorowaniem a odległością od masztu, a rodziny z obu grup mieszkały w podobnych średnich odległościach od nadajników.

 

Istnieje również możliwość oddziaływania samego MASZTU na samopoczucie człowieka. Zdarzały się udokumentowane sytuacje, gdy mieszkańcy okolicy, gdzie stał maszt, skarżyli się na gorsze samopoczucie – mimo że nie był one jeszcze podłączony do źródła zasilania i nie nadawał fal radiowych. Jest to tzw. efekt nocebo – spowodowany wiarą, że coś nam szkodzi. Podobnie, mniej skarg na złe samopoczucie zdarzało się, gdy maszt był umieszczony np. w nieużywanym kominie lub kościelnej wieży – w niektórych krajach europejskich na porządku dziennym stosuje się takie metody, aby nie psuć krajobrazu – wyjaśnia Hubert Taler

Kto najczęściej protestuje?

Wedle mojego rozmówcy, nie ma znaczenia, czy przeciwko szkodliwemu promieniowaniu protestują mieszkańcy wsi, czy miast. Protesty zdarzają się w każdym regionie Polski. Za przykład miasta, w którym „prężnie działa środowisko tzw. elektrowrażliwe” podany został Kraków.

Wbrew pozorom ludzi stanowczo nastawionych negatywnie nie jest wiele, ale mają oni chęć, wolę działania i przeświadczenie o posiadaniu racji, której nie mają osoby nastawione neutralnie czy pozytywnie – przekonuje Witold Tomaszewski

Przedstawiciel Play porównał to do komentarzy w internecie i tezy, że „osoby zadowolone z jakiegoś produktu (a może być ich przytłaczająca większość) najczęściej nie mają potrzeby chwalenia danej rzeczy w każdym możliwym miejscu”. Z kolei osoba z negatywnym nastawieniem „wykorzysta każdą okazję, aby zakomunikować to światu”. Postronnemu obserwatorowi może się wydawać, że problem jest większy niż w rzeczywistości.

Play ma pomysł, jak usprawnić stawianie stacji bazowych.

W minionym miesiącu uruchomiony został program, który zachęca właścicieli wolnych posesji do zgłaszania się do operatora. Jeśli tylko ich działka znajduje się w miejscu atrakcyjnym z perspektywy Play, to mogą ją wydzierżawić operatorowi. Do tej pory chętnych osób szukali akwizytorzy.

Witold Tomaszewski określa projekt budujemy.play.pl mianem „kolejnego trybika w maszynie”, który „ma wspierać duży proces rozbudowy sieci Play do zasięgu ogólnokrajowego”. Przekonuje, że witryna spełnia swoje założenia „z nawiązką”, a sieć jest zadowolona z projektu.

Całkiem sporo osób pisze do nas z informacją, że w ich okolicy jest bardzo słaby zasięg wszystkich sieci komórkowych, a oni oferują swoje działki, aby tę sytuację zmienić. Polska to nie tylko protesty, które są najbardziej nośne medialnie, ale i zrozumienie dla ważnej roli telekomunikacji w rozwoju lokalnych społeczności i zwiększania poziomu bezpieczeństwa – wyjaśnia Witold Tomaszewski.

Czy protesty przeciwko budowie stacji bazowych odnoszą skutek?

Wedle przedstawicieli sieci Play: nie. Jako powód wskazywane jest nadawanie przez prawo stacjom bazowym statusu inwestycji celu publicznego. Protesty mogą jednak skutecznie uprzykrzyć życie pracownikom operatora poprzez odwołania stron.

Warto też nadmienić, że nie zawsze plany budowy stacji bazowej budzą sprzeciw mieszkańców. Pod koniec października br. mieszkańcy Sromowiec Niżnych świętowali uroczyście uruchomienie masztu Play… o który sami zabiegali przez kilka lat.

Advertisement