Tomasz Domański / 17.02.2018

Wystarczyło wcisnąć gaz w podłogę, żebym zaczął się zachwycać nowym Polo GTI

28 interakcji Przejdź do dyskusji

Gdy Golfy z małych, sprawiających frajdę wyścigówek zmieniły się w przyjazne i rodzinne auta, znaczek GTI przestał chwytać mnie za serce. Szóstej generacji Polo w końcu udało się zmienić ten stan rzeczy, dzięki czemu z testów w Poznaniu wracałem w bardzo dobrym humorze.

Od razu przyznam się, że do GTI mam ogromny sentyment. Miałem kiedyś najcudowniejszego na świecie Golfa MK II w wersji Silverstone (z cyfrowymi zegarami, które wyglądały jak z Powrotu do Przeszłości!) i w zasadzie do dzisiaj żałuję, że go sprzedałem.

Trójka jakoś nigdy nie była w stanie przekonać mnie do swojej linii nadwozia, a kolejne generacje – chociaż z mocniejszymi silnikami – nigdy do mnie nie przemawiały. Chociażby dlatego, że inżynierowie Volkswagena uparli się, że każda kolejna musi być większa od poprzedniej.

nowe polo gti

Polo z kolei od zawsze były jakieś takie… pokraczne. Apogeum brzydoty udało się osiągnąć generacji numer cztery, która wyglądała jak efekt romansu Daweoo Matiza z którymś z modeli Mercedesa. Zarządowi Volkswagena chyba też nie za bardzo się spodobała, ponieważ projekt piątki zlecono innemu projektantowi – Walterowi de Silva.

Trudno nie szanować gościa, który zaprojektował Audi R8 i nowego Scirocco. Z Polo też poszło mu nie najgorzej. Niestety, w 2015 r. de Silva postanowił rozstać się z VAG-iem i wszystkim wydawało się, że dla Niemców zakończy się to jedną wielką katastrofą. Na szczęście historia potoczyła się inaczej, co najlepiej widać po najnowszym Polo.

Polo od początku projektowane było z myślą o wersji GTI.

Oficjalnie za projekt odpowiada Klaus Bishoff – dyrektor działu projektowego Volkswagena. Dla fanów wersji GTI ważniejszą informacją jest jednak to, że na etapie projektowania nowego Polo bardzo dużo do powiedzenia miał Karsten Schebsdat, szef działu Chassis Engineering & Dynamics. To m.in. dzięki niemu Volkswagen Golf GTI Clubsport S w 2016 r. pobił dotychczasowy rekord toru Nürburgring, detronizując tym samym Hondę Civic Type R.

Schebsdat zna się projektowaniu szybkich samochodów. Nowe Polo oczywiście nie rozwija takiej mocy, jak wspomniany wyżej Golf, ale dla mnie to i tak powrót do tych najfajniejszych korzeni GTI, które dawno temu były po prostu małymi, nie kosztującymi fortuny wyścigówkami, nie sprawiającymi większych problemów podczas codziennej jazdy.

Dzięki nowej, większej platformie MQB (w wersji A0) szósta generacja Polo ma prawie te same rozmiary, co Golf Mk IV. Ta informacja sama w sobie nie jest zbyt interesująca, ale nowa platforma pozwoliła na wsadzenie tam najnowszej generacji 2-litrowego silnika EA888 o mocy 197 KM i momencie 320 Nm. W praktyce daje to 6,7 s do setki i prędkość maksymalną 237 km/h. W 2018 r. nie są to przesadnie imponujące wartości, ale zapewniam was, że ruszanie spod świateł sprawia ogromną frajdę.

Nawet w wersji z automatyczną skrzynią. Choć do ideału trochę jej brakuje.

Nowe Polo GTI jak na razie dostępne jest tylko w wersji z automatyczną skrzynią DSG. W sportowym trybie sprawuje się całkiem przyjemnie – kickdowny wchodzą odpowiednio szybko, a hamowanie wspomagane jest redukcją biegów. W manualnym trybie da się nią nawet postrzelać z wydechu.

To, co nie do końca przypadło mi do gustu w DSG, to automatyczny kickdown i upshift, które aktywują się nawet przy włączonym trybie manualnej zmiany biegów. Purystom pozostaje cierpliwie czekać na wersję z manualem, która ma pojawić się latem tego roku. Schebsdat podkreśla dodatkowo, że wersja bez DSG będzie o 20 kg lżejsza od wersji z DSG. Nie sądzę jednak, żeby wielu cywilnych kierowców odczuło tę różnicę.

Oczywiście, jak każda mocniejsza przednionapędówka, nowe Polo cierpi na kłopoty z przyczepnością podczas mocniejszego startu. System ASR robi, co może, żeby utrzymać te (prawie) 200 koni w ryzach, ale do ideału trochę mu brakuje. Niektórzy dziennikarze podczas jazd testowych twierdzą, że udało im się nawet doprowadzić do chwilowego odpięcia skrzyni podczas mocniejszego ruszania. Mi się ta sztuczka nie udała, ale uznałem, że i tak warto o tym napisać.

nowe polo gti

Jeśli chodzi o stabilizację toru jazdy, Polo GTI ma jeszcze kilka asów w rękawie. Pierwszym z nich jest XDS – elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego (czyli komputerowa szpera), dzięki której na zakrętach można szybciej zacząć dodawać gazu. Asem numer dwa jest obniżone o 15 mm i twardsze zawieszenie w stosunku do cywilnej wersji. Osoby dysponujące trochę większym budżetem mogą rozważyć opcję z zawieszeniem Sport Select, które w sportowym trybie dodatkowo usztywnia amortyzatory, ma większe stabilizatory i sztywniejsze drążki kierownicze. W skrócie: sprawia jeszcze więcej frajdy podczas jazdy w ciasnych zakrętach.

Seryjne zawieszenie GTI jest moim zdaniem odrobinę za miękkie, chociaż wielce prawdopodobnym jest, że po dłuższym czasie zmieniłbym zdanie na ten temat. Wiecie, te kilka godzin za kółkiem GTI spędziłem raczej na zabawie, która nijak nie przypomina codziennej jazdy po mieście. Stąd też oficjalne spalanie, którym chwali się Volkswagen – 5,9 l w moim przypadku trzeba było pomnożyć przez 2 i dodać jeszcze 1,5 litra. To w końcu GTI – jeśli ktoś szuka oszczędnego Polo, to zapewne kupi wersję z litrowym TFSi i będzie zadowolony.

Nie sposób narzekać też na środek. To znaczy, jak ktoś chce, to oczywiście można. W nowym Polo GTI nie znajdziecie bowiem ani skórzanych, ani regulowanych elektrycznie siedzeń. Ale nawet gdyby skóra była dostępna w opcjach to i tak wolałbym klasyczną GTI-kratę Clark. Elektryczne fotele również wydają mi się zbędne. Poza tym to nie ten segment. O wiele ważniejsze jest podgrzewanie foteli, które oferowane jest jako opcja. Chciałbym też zaznaczyć, że te kubełki w nowym Polo – chociaż zupełnie nie wyglądają – zapewniają bardzo dobre trzymanie boczne. Ciekawe, czy Schebsdat maczał w tym swe palce?

nowe-polo-gti

Jeśli chodzi o miejsce z tyłu, to Volkswagen chwali się, że jest go więcej, niż w poprzedniej generacji. No jest, ale nie zmienia to zbyt wiele. Żarty na temat miejsca na tylnej kanapie Polo są nadal aktualne. W zasadzie nie spodziewałem się niczego innego. Jeśli ktoś szuka samochodu rodzinnego, to Polo z pewnością go nie zainteresuje.

Za to Polo może pochwalić się fajnymi gadżetami. Miejsce analogowych zegarów zajął 10-calowy wyświetlacz Active Info Display, który jest niebywale funkcjonalny. Chociażby dzięki temu, że oprócz obrotów silnika i aktualnej prędkości możemy wyświetlić sobie na nim ekran nawigacji. I – to trzeba podkreślić – nawigacja Volkswagena jest jedną z niewielu, z których rzeczywiście da się bezproblemowo korzystać.

nowe polo gti

Drugi ekran znajduje się na konsoli środkowej. W wersji podstawowej oferowana jest w wersji o przekątnej 6 cali. Za dopłatą można go powiększyć do 8 cali. Oprócz standardowego sterowania radiem i nawigacją, interfejs Active Info Display oferuje też kilka ciekawych opcji związanych z ustawieniami samochodu. Możemy spersonalizować na przykład główne zegary, ustawić sobie kolor podświetlenia wnętrza (w aucie z segmentu B) albo monitorować takie parametry samochodu, jak moc, czy przeciążenia.

Futurystyczne zegary bardzo ładnie komponują się z czerwonymi elementami wnętrza i wspomnianą wcześniej kratą Clark. Do tego dochodzi też system audio stworzony przy współpracy z firmą Beats. Nie jest to najlepszy system car-audio na świecie, ale też nie sposób zarzucić mu jakichś rażących błędów. Jest całkiem przyzwoity.

nowe polo gti

Pozostając jeszcze przy dźwięku – nowe Polo potrafi reagować na polecenia głosowe wydawane przez kierowcę. Polo i komendy głosowe – kto by pomyślał? Żarty, żartami – to bardzo wygodne rozwiązanie. Parujemy nasz telefon z samochodem, kładziemy go na wbudowanej macie indukcyjnej i większość rzeczy wykonywanych podczas prowadzenia samochodu wywołujemy krótką komendą głosową. Genialne. To samo tyczy się nawigacji. Nie mam co prawda żadnych zastrzeżeń do jej dotykowego interfejsu, ale znacznie szybciej jest po prostu podyktować adres, do którego się kierujemy, niż męczyć się z klawiaturą dotykową.

Krótko mówiąc: nowe Polo GTI zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Goła wersja nowego Polo GTI kosztuje 89 tys. zł. Najbogatsza opcja wymaga dopłaty ok. 20 tysięcy. Czy to dużo? To bardzo indywidualne pytanie. Moim zdaniem nowe Polo na pewno będzie jedną z bardziej sensownych opcji dla kogoś, kto szuka wygodnego i zwinnego daily drivera, którym od czasu do czasu można się trochę pobawić i nie zbankrutować w trakcie.

Jeśli szukacie auta do wygodnego poruszania się po mieście w pojedynkę lub na dwuosobowe, weekendowe wycieczki, to jest to bardzo sensowna opcja. I jeden z fajniejszych samochodów z segmentu B, którymi miałem okazję pojeździć.

Advertisement