Krzysztof Basel / 14.02.2019

Fujifilm X-T3 sprawił, że zapomniałem o pełnej klatce. Recenzja z podróży

59 interakcji Przejdź do dyskusji

Przemierzyłem ok. 20 tys. km, aby sprawdzić jak sprawuje się jeden z najciekawszych aparatów 2018 roku. W podróż do Korei Południowej zabrałem bezlusterkowca Fujifilm X-T3.

Przez ostatnie lata miałem przyjemność testować niemal wszystkie aparaty Fujifilm z serii X, a sam jestem posiadaczem modelu X100F. Kupiłem go z resztą po miesiącu testów w Chinach. Kiedy zatem zapadła decyzja o 2-tygodniowym wyjeździe do Korei Południowej, szybko poprosiłem Fujifilm Polska o egzemplarz testowy Fujifilm X-T3 – jednego z najlepiej ocenianych aparatów 2018 roku.

Czy stylowy bezlusterkowiec jest rzeczywiście tak dobry, jak go opisują? Aby to sprawdzić dokładnie, najpierw poprosiłem Marcina Połowianiuka o pomoc i dokładny test funkcji wideo, który ukaże się już niebawem. Sam skupiłem się na analizie jego możliwości fotograficznych. Do dyspozycji miałem korpus X-T3 z czterema akumulatorami oraz dwa obiektywy: 16-55 mm f/2.8 oraz “naleśnika” 18 mm f./2. Pierwsze szkło to niezwykle uniwersalny zoom na każdą okazję. Drugi obiektyw to z kolei typowo streetowy, reportażowy maluch, który jest lekki i nie zwraca na siebie uwagi w czasie zdjęć ludzi.

 

Nowy korpus jest produkowany w Chinach, ale nie wpływa to negatywnie na jakość wykonania.

Fujifilm X-T3 sprawia wrażenie świetnie wykonanego aparatu z wysokiej, profesjonalnej półki. Korpus ma magnezowy szkielet i pełne uszczelnienia, świetnie leży w dłoniach, prawie nic tu nie trzeszczy. Tak, prawie. Tym prawie jest klapka gniazd kart pamięci, która po mocniejszym wciśnięciu nieco się ugina i wydaje z siebie mało przyjemne odgłosy. O tyle dobrze, że jest to odczuwalne tylko, jeśli celowo wciśniemy palcem klapkę, a nie w czasie fotografowania, kiedy klapkę zakrywa dłoń. To jednak drobiazg, na który wielu może nawet nie zwrócić uwagi. Poza tym nie ma do czego się przyczepić.

Fujifilm X-T3 test

Wprawdzie producent nie podaje jaka jest minimalna temperatura pracy X-T3, ale zakładam, że naprawdę niska. Po pierwsze, X-T1 oficjalnie dawał radę przy -10 stopni Celsjusza, chociaż fotografowałem nim łosie w Puszczy Białowieskiej przy -18 st. C. W Korei Południowej aż tak zimno nie było, ale -12 st. C za dnia to też spory mróz. X-T3 radził sobie bez najmniejszego problemu.

Fujifilm X-T3 test

X-T3 z pozoru wygląda identycznie, jak X-T2. Różnicę czuć dopiero po chwyceniu korpusu w dłonie.

Wygląd obu aparatów jest rzeczywiście praktycznie identyczny. X-T3 jest jednak nieco grubszy i odrobinę wyższy, co pozytywnie wpływa na ergonomię, pewność chwytu i ogólną przyjemność fotografowania. To mała, ale naprawdę odczuwalna zmiana. Spora część korpusu została pokryta matową i przyjemną w dotyku gumą, która zabezpiecza przed wyślizgnięciem się urządzenia z dłoni. To wszystko sprawia, że X-T3 jest kapitalnie dostosowany do moich dłoni, a fotografowanie nim sprawiało mi wiele przyjemności – zarówno z większym zoomem, jak i malutkim “naleśnikiem”.

W czasie pobytu w Korei Południowej fotografowałem X-T3 codziennie.

To wystarczająco dużo czasu, aby zobaczyć, jak naprawdę  sprawdza się ergonomia aparatu. Po dwóch tygodniach nie chciałem się z nim rozstawać. Układ przycisków i pokręteł nie uległ zmianie w porównaniu do X-T2, ale poprawiono ich wielkość, skok i kulturę pracy. Czerpiąc z modelu X-H1, korpus X-T3 otrzymał wyższe i lepiej zaakcentowane dźwignie trybów i pomiaru światła, ulokowane pod pokrętłami ISO i czasu migawki. Ułatwia to odnalezienie ich bez patrzenia i błądzenia palcami. Niestety, nadal dźwignie te sprawują się przeciętnie – w skrajnych pozycjach trzeba się czasami naszukać i skupić uwagę, aby je przełączyć. Poza tym, wielokrotnie zdarzyło mi się, że dźwignie nieświadomie przełączały się podczas wkładania i wyjmowania aparatu z torby. Większe są również okrągłe przyciski AE-L i AF-L oraz przednie pokrętło funkcyjne, więc łatwiej jest je wyczuć palcami.

Fujifilm X-T3 test

Mam wrażenie, że wszystkie przyciski oraz dwie tarcze (z przodu i z tyłu) mają dużo lepszą kulturę pracy i wyraźny, przyjemny skok. Joystick ma identyczne rozmiary, jak w X-T2, ale jest bardziej precyzyjny. Nie jest tak miękki, ale dokładny. Wciąż zbyt duży opór stawia pokrętło ekspozycji. Bardzo ciężko przestawić je jednym palcem, zazwyczaj potrzeba sporo siły, aby je przestawić dwoma palcami. To zabiera czas w trakcie zdjęć i dekoncentruje.

Fujifilm X-T3 test

Kulturę pracy przycisków w aparacie można trochę porównać do pracy skrzyni biegów w samochodach. Każde auto taką skrzynię ma, ale w niektórych biegi wchodzą mało przyjemnie, niedokładnie, a w innych przekładnie są ostre, dokładne i sprawiają wiele frajdy z jazdy. Podobnie jest w X-T3 – obsługiwanie go po prostu sprawia przyjemność ze względu na duże dopracowanie ergonomii. Oczywiście są drobne mankamenty opisane powyżej, jednak nie są poważne kwestie.

1/13 s, f/13, ISO 160, XF 16-55 mm f/2.8 R LM WR. Zdęcie obrobione.

Dwie duże nowości to ekran LCD i świetny wizjer elektroniczny.

Nowy wizjer dorównuje sztandarowym konstrukcjom konkurencji i daje świetny komfort pracy. O ile w X-T2 wciąż czasami doskwierały problemy typowe dla wizjerów elektronicznych, tak w X-T3 je wyeliminowano.

Fujifilm X-T3 test

Wizjer oferuje rozdzielczość 3,6 mln punktów i odświeżanie 60 kl./s (100 kl./s w trybie Boost). Jest wyraźny, jasny, kontrastowy, bardzo płynny (nawet w trybie standardowym), nie smuży, chociaż ma minimalnie mniejsze powiększenie, niż poprzednik (x0,75 kontra x0,77). Co ważne, nie doświadczyłem też efektu migotania po wciśnięciu spustu migawki do połowy.

Fujifilm X-T3 test
1/25 s, f/4.5, ISO 1000, 18 mm. Lokalne jedzenie w Busan jest zachwycające. To zdjęcie z jedne z nadmorskich restauracji wykonałem z góry wykorzystując odchylany ekran.

Jestem pod wrażeniem braku efektu blackoutu, czyli zaciemnienia pomiędzy poszczególnymi klatkami w trakcie zdjęć seryjnych. I to zarówno przy migawce mechanicznej i prędkości 12 kl./s, jak i 20 kl./s przy migawce elektronicznej. Przełączenie pomiędzy wizjerem, a ekranem przebiega szybko, bez zbędnego opóźnienia, co zdarzało się w starszych modelach Fujifilm.

Fujifilm X-T3 test
1/20 s, f/6.4, ISO 400, 24 mm. Widok z okna na 46. piętrze w wieżowcu w mieście Busan. Wykadrowałem je dzięki odchylanemu wyświetlaczowi.

Jednym zdaniem: wizjer w X-T3 jest na tyle dobry, że nie przeszkadza, nie rozprasza, sprawiał, że mogłem skupić się na fotografowaniu. Tak powinno to wyglądać. Co więcej, wizjer może nam ułatwiać fotografowanie. I nie mówię tu tylko o trybie dużych oznaczeń, w którym ikony poszczególnych parametrów są dużo większe i bardzo wyraźne. Mówię przede wszystkim o trybie Sports Finder, kiedy aparat rejestruje zdjęcia o rozdzielczości 16 Mpix stosując crop x1,25, a w wizjerze czy ekranie widoczna jest ramka ułatwiająca kadrowanie. To ukłon szczególnie w stronę fotografów sportu, akcji czy przyrody – stosując ten tryb można uzyskać jeszcze większy crop, niż wynika to z samej matrycy APS-C, wydłużając ekwiwalent ogniskowej.

13 s, f/8, ISO 160, 24 mm, zdjęcie obrobione.

Wyświetlacz zachował przekątną 3-cali, rozdzielczość 1,04 Mp oraz możliwość odchylania w dwóch kierunkach, jak w X-T2. I podobnie, jak u poprzednika, jest jasny, dobrze oddaje ekspozycję, kolory i kontrastowości zdjęć. Dopiero w trzeciej generacji aparatów z serii X-T dodano natomiast funkcję dotyku, która jest przecież standardem wśród współczesnych aparatów. I niestety nie działa ona tak dobrze, jak wielu nowych bezlusterkowcach.

Fujifilm X-T3 test
40s, f/16, ISO 160, 55 mm. Busan nocą zachwyca.

Głównym problemem jest tu zbyt mało precyzyjna czułość panelu. Zdarzało mu się nie wyczuć mocniejszych, szybkich dotyków przy podglądzie czy obsłudze menu, a nawet przy próbie zmiany trybu pracy funkcji dotyku poprzez dotykanie ikony w prawym, górym rogu ekranu.

Druga sprawa to opóźnienie. O ile przy przeglądaniu wykonanych zdjęć jest nieduże, o tyle dużo gorzej jest przy wyborze punktów AF i następnym wykonywaniu zdjęć. Konkurencyjne aparaty wykonują zdjęcia w ułamku sekundy, niemal odrazu po dotknięciu. X-T3 potrzebuje chwili, musi się zastanowić.

Fujifilm X-T3 test
1/80 s, f/2.0, 20 mm, ISO 800. Nadmorskie restauracje w Busan, gdzie znajduje się największy port morski w Korei Południowej, specjalizują się w lokalnych owocach morza.

Ekran może też służyć do ustawiania punktu AF przy kadrowaniu przez wizjer, jako alternatywa dla joysticka. W menu można znaleźć sporo ustawień tej funkcji, aby dostosować ją do swoich potrzeb i uniknąć przypadkowego przestawienia punktu AF np. nosem. Ciekawym rozwiązaniem są praktyczne gesty na ekranie. Wystarczy przeciągnąć palcem zza krawędzi ekranu ku jego środkowi, aby aktywować różne funkcje, np. Sport Finder. To przydatne, ale z drugiej strony wielokrotnie wykonywałem te gesty przypadkiem, co jest nieco irytujące. Dobrze, że skrócone menu można obsługiwać dotykiem, ale trochę szkoda, że główne menu nie jest to tego dostosowane.

Fujifilm X-T3 test
1/1900 s, f/4, ISO 160, 29 mm. Plaża miejska w Busan.

Mocną stroną aparatu jest też personalizacja.

X-T3 oferuje możliwości przypisywania prawie każdej funkcji do 8 przycisków oraz tylnego pokrętła. Wspomniane cztery gesty na ekranie dotykowym również są programowalne. W głównym menu jest też sporo możliwości ręcznych ustawień pracy AF-C. Oprócz pięciu gotowych zestawów ustawień, można ręcznie korygować czułość śledzenia, prędkość śledzenia czułości oraz przełączenia obszaru strefy.

1/680 s, f/5.6, ISO 160, 55 mm, zdjęcie obrobione.

Duża responsywność i aż 30 kl./s robią wrażenie.

Fujifilm X-T3 uruchamia się szybko, a po włączeniu jest niezwykle szybki i responsywny. Nie czuć większych opóźnień przy zmianie ustawień, przeglądaniu zdjeć czy zmianie trybu podglądu z ekranu na wizjer i odwrotnie. Przy tym wszystkim trochę dziwi fakt, że aparat miewa problemy z wybudzaniem z trybu uśpienia. Czasami trwa to dłużej, niż włączenia korpusu, czasami aparat w ogólnie nie reagował na wciskanie spustu w stanie uśpienia. Nie wiem skąd to wynika, ale też nie jest to dla mnie niespodzianka – podobne problemy miały chyba wszystkie aparaty Fujifilm, jakie testowałem.

X-T3 jest szybszy od swojego poprzednika. W trybie migawki mechanicznej oferuje 11 kl./s, ale po przełączeniu na migawkę elektroniczną prędkość wzrasta do 20 kl./s. Z kolei w trybie Sports Finder możemy uzyskać aż 30 kl./s przy cropie x1,25 i rozdzielczości 16,5 Mpix.

Fujifilm X-T3
1/500 s, f/2.8, ISO 160, 30 mm.

Przy tak wysokich prędkościach potrzebny jest wydajny bufor i slot na szybkie karty pamięci. Oba elementy znajdziemy w X-T3. W korpusie nie zabrakło podwójnego sloty na karty SD, z czego jeden obsługuje standard UHS-II. Dobrze sprawuje się także bufor.

Aparat umożliwia wykonanie ok. 185 zdjęć JPEG lub 35 zdjęć RAW przy migawce mechanicznej i prędkości 11 kl./s. Wybierając migawkę elektroniczną i prędkość 20 kl./s otrzymamy 62 zdjęcia JPEG lub 35 zdjęć RAW. Z kolei przy maksymalnej prędkości 30 kl./s aparat jest w stanie wykonać 70 zdjęć JPEG lub 33 w formacie RAW.

Autofokus jest lepszy pod każdym względem.

System ustawiania ostrości działa lepiej pod każdym względem w porównaniu do poprzednika i jest mocnym punktem X-T3. Fujifilm X-T3 ma nowy moduł AF oparty na detekcji fazy z 425 punktami AF, który pokrywa 98% powierzchni kadru. Dla porównania X-T2 miał o 100 punktów mniej, a pokrycie kadru wynosiło zaledwie 35% w okolicy centrum. To ogromna różnica na plus nowszego korpusu.

Fujifilm X-T3
1/600, f/5.6, ISO 160, 83 mm

Tą różnicę widać także w praktyce. AF w trybie pojedynczym robi świetne wrażenie i ostrzy błyskawicznie – także w nocy. W czasie nocnych podróży po ulicach Korei nie zdarzyło mi się, aby autofokus nie trafił z ostrością czy spowalniał. Praktycznie cały czas ustawiał ostrość idealnie celnie, chociaż odrobinę wolniej.

Duże wrażenie zrobił na mnie również system autofokusa ciągłego. X-T3 potrafi skutecznie śledzić poruszające się obiektyw, co mogłem sprawdzić np. w trakcie pokazu tradycyjnych koreańskich tańców. AF-C jest czuły na zmianę ustawień jego pracy, ale przy dobrze dobranych ustawieniach jest w stanie efektywnie podążać za obiektami. Aparat czasami gubi śledzony obiekt, ale potrafi się poprawić.

TUTAJ można pobrać oryginały zdjęć z testu AF.

1/150 s, f/8, ISO 160, 24 mm, zdjęcie obrobione.

Wykrywanie twarzy i oczu działa dobrze, ale ma swoje problemy.

Znacząco poprawiono też skuteczność funkcji wykrywania twarzy oraz oczu. Aparat wykrywa twarz mniej więcej w 4/5 wypadków, nie ma też problemu z ostrzeniem na oko. Nadal jednak widać, że algorytm wymaga sporych ulepszeń, ponieważ czasami zielony kwadrat pojawia się na przedmiotach, które nawet nie przypominają twarzy, jak kamień czy gałęzie. Nie zawsze też system trzyma ostrość na twarzy, niekiedy po poprawnym rozpoznaniu i wyostrzeniu, przestaje widzeń twarz, jeśli ta się poruszy. Stąd system ten najlepiej sprawdza się przy spokojnych, statycznych portretach. I wtedy działa wyśmienicie. Warto też podkreślić, że w menu mamy możliwość ustawienia czy aparat wykrywa tylko twarz, czy także oko i czy ma to być oko prawe czy lewe.

Fujifilm X-T3 test
Aparat wykrył twarz na… drzewie.

Jak X-T3 radzi sobie, kiedy w karze jest kilka twarzy? Aparat zazwyczaj poprawnie wykrywa twarze, ale niestety nie mamy możliwości wyboru na którą twarz chcemy ustawić ostrość. Jest to zatem trochę ruletka, którą twarz aparat wybierze. A to oznacza, że przy profesjonalnym zastosowaniu lepiej sięgnąć po ręczną wybór punktu AF.

Jakość obrazu bez zmian, czyli na wysokim poziomie.

Wielkich rewolucji w kwestii jakości obrazów z X-T3 nie ma co się spodziewać. 26-megapikselowy sensor APS-C X-Trans CMOS IV oferuje zbliżone jakość zdjęć, co jego poprzednik. A to znaczy, że otrzymujemy fotografie wysokiej jakości, o pięknej i charakterystycznej dla Fujifilm plastyce i barwach, które osobiście uwielbiam.

Szumy pojawiają się przy ISO 800, jednak nie są mocne, a ziarno ma przyjekny charakter. Dopiero przy ISO 6400 szumy zaczynają być większe, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na matrycę APS-C. Poniżej wycinki 100% z oryginalnych zdjęć RAW. TUTAJ można pobrać oryginalne zdjęcia.

Fujifilm X-T3 test

1/250 s, f/2.8, ISO 160, 55 mm, zdjęcie obrobione. 

Największe wady? Brak stabilizacji matrycy i mała wydajność pracy na akumulatorze.

Skuteczny system stabilizacji sensora to praktycznie standard w większości nowych, czołowych bezlusterkowcach. Świetnie sprawdza się to w aparatach Sony, Olympus, Panasonic czy Pentax. Tego typu system wprowadził nawet Nikon w modelach Z6 i Z7. Ma go również Fujifilm, ale tylko modelu X-H1. Brak systemu IS to w zasadzie jedyny poważniejszy brak, jaki dostrzegam w X-T3. Brak, który może niestety skutecznie zniechęcić wielu.

Fujifilm X-T3
1/50 s, f/2.0, ISO 6400, 18 mm.

Słabym punktem X-T3 jest również niska wydajność pracy na jednym akumulatorze. Aparat jest zasilany tym samym, co u poprzednika akumulatorem NP-W126S. W praktyce umożliwia on wykonanie ok. 400 zdjęć na jednym ładowaniu. To nieznacznie więcej, niż w X-T2, ale zarazem prawie dwukrotnie mniej, niż konkurencyjny Sony A7 III (średnio ok. 700 zdjęć). To słaby wynik. Ja w trakcie podróży zabrałem ze sobą aż cztery akumulatory. Zazwyczaj fotografowałem na mrozie, więc ogniwa kończyły się bardzo szybko. Nie zdarzyło mi się jednak, żebym wykorzystał wszystkie 4 akumulatory jednego dnia. Zazwyczaj sięgałem po 2-3.

W Fujifilm X-T3 poprawiono wszystko, co najważniejsze, zostawiając sprawdzone elementy z poprzednika.

W Fujifilm X-T3 dostajemy wszystko to, za co chwaliłem X-T2: świetne wzornictwo, solidne wykonanie, duże możliwości personalizacji, niezła ergonomia i dobrą jakość obrazu. Dodatkowo mamy natomiast wiele ulepszeń, takich jak system AF, nowy wizjer i dotykowy ekran i kapitalny tryb filmowy. W cenie ok. 6300 zł za sam korpus to naprawdę dobra oferta.

Fujifilm X-T3
1/1700 s, f/2.8, ISO 200, 75 mm

Fujifilm X-T3 w mojej ocenie to zdecydowanie jeden z najlepszych bezlusterkowców na rynku i poważny konkurent dla Sony A7 III do miana najbardziej uniwersalnego korpusu bez lustra. Jakość obrazu z matrycy APS-C jest bardzo dobra, chociaż oczywiście w pewnych aspektach (jak rozmycie tła czy szumy) ustępuję pełnej klatce. W zamian jednak możemy stosować mniejsze i lżejsze obiektywy.

1/40 s, f/2.8, ISO 800, 40 mm, zdjęcie obrobione. 

Dla porównania sfotografowałem obok siebie Sony A7R III (ma niemal identyczne rozmiary, co A7 III) z obiektywem Sony FE 24-70 mm f/2,8 GM oraz Fujifilm X-T3 z zoomem XF 16-55 mm f/2.8 R LM WR. Różnicę wielkości widać gołym okiem. Wagi na zdjęciach nie czuć, więc dodam, że zestaw Sony waży 1,5 kg, a Fujifilm ok. 1,2 kg. Wyraźna jest także różnica w cenie: ok. 18 tys. zł za zestaw Sony A7 III + 24-70 mm f/2,8 kontra ok. 10 tys. zł za Fujifilm X-T3 i 16-55 mm f/2.8.

Fujifilm X-T3 test

Oczywiście zestaw z matrycą APS-C nie da takiego rozmycia tła, jak pełna klatka, zatem oba aparaty nie są w 100 proc. sobie odpowiadające. Jednak różnica w cenie, rozmiarach oraz wadze obu zestawów jest na tyle duża, że warto zastanowić się czy mimo wszystko nie wystarczy nam aparat z dobrym sensorem APS-C, zamiast upragnionej pełnej klatki. Osobiście jest fajnem FF, ale to porównanie daje mi dużo do myślenia, nawet w przy takim uproszczeniu. A już najwięcej, kiedy patrzę na ceny obu zestawów.

Fujifilm X-T3 to aparat niezwykle uniwersalny, dopracowany i w stosunkowo rozsądnej cenie.

Patrząc na całokształt, moim zdaniem X-T3 jest w stanie sprawić, że wiele osób zapomni o pełnej klatce. I nie tylko ze względu na dużo niższą cenę, ale także wiele innych korzyści, które oferują matryce APS-C, jak mniejsza waga oraz rozmiary korpusu i obiektywów czy crop, który może być przecież zaletą dla fotografów sportu czy przyrody.

Fujifilm X-T3 test

Jak dodamy do tego ogromne możliwości filmowe X-T3, bardzo dobry AF i solidną ergonomię to otrzymujemy kusząco dobry sprzęt. Sprzęt, który niezwykle przypadł mi do gustu w czasie mojej 2-tygodniowej podróży do Korei Południowej. Gdybym szukał jednego, uniwersalnego i rozsądnego cenowo aparatu dla siebie, który miałby posłużyć za sprzęt do sesji komercyjnych, zdjęć codziennych oraz jako aparat do podróżowania, myślę, że sięgnąłbym właśnie po Fujifilm X-T3.

_______

Wszystkie nieobrobione zdjęcia testowe wywołane z plików RAW można pobrać w paczce TUTAJ.