Joanna Tracewicz / 09.05.2017

Zostawili lustrzanki w domu i ruszyli w miasto ze smartfonami

258 interakcji Przejdź do dyskusji

Najlepszy aparat to ten, który mam przy sobie – zwykli mówić pasjonaci fotografii mobilnej. I trudno nie przyznać im racji, bo to smartfon pozwala podczas robienia zdjęcia wtopić się w tłum, szybko edytować fotografię i się nią podzielić. A kolejni producenci telefonów zachęcają do ich kupna, kusząc nowoczesnymi rozwiązaniami.

Fotografia mobilna, czyli taka wykonywana smartfonem bądź tabletem, z roku na rok zyskuje na popularności. Można pokusić się o stwierdzenie, że moda na taki rodzaj fotografii prowadzi do pewnego zmierzchu fotografii tradycyjnej, ale na pewno nie do zmierzchu fotografii w ogóle. To właśnie dzięki fotografii mobilnej sama fotografia zyskuje nowe oblicze, rozkwita i od kilku lat stała się dla wielu zajęciem łatwiej dostępnym, zwłaszcza w wymiarze amatorskim.

Początków fotografii smartfonowej można się doszukiwać już 20 lat temu, kiedy to w czerwcu 1997 roku programista Philippe Kahn za pomocą aparatu cyfrowego i telefonu komórkowego zrobił zdjęcie swojej nowo narodzonej córce. Następnie dzięki przyciśnięciu jednego klawisza udostępnił je około dwóm tysiącom osób.

Od tego czasu wiele się zmieniło. Dziś robienie i udostępnianie zdjęć kilku milionom osób za pomocą jednego kliknięcia lub dotknięcia ekranu to nic nadzwyczajnego. Rozwój fotografii mobilnej to rozwój technologii w ogóle – samej jakości technicznej smartfonów, a także serwisów internetowych. To także rozwój pewnych społeczności, które budują się wokół tego zjawiska i zmiana w podejściu rynku wydawniczego i mediów. Te coraz łaskawszym okiem patrzą na możliwości kompaktowych sprzętów.

Mikro sprzęt, makro możliwości

– Mobilną fotografią zainteresowałem się z prostego powodu… kupiłem telefon ze świetnym aparatem i zacząłem bawić się jego możliwościami – mówi Tobiasz Melanowski, jeden z organizatorów Mobile Photo Trip, wycieczek fotograficznych, które gromadzą co miesiąc dziesiątki fotografów mobilnych w różnych miastach Polski i nie tylko. – Okazało się, że po pewnym czasie nie potrafiłem przejść ulicą i nie zrobić zdjęcia. Zacząłem śledzić na Instagramie ludzi, którzy robią świetne fotografie, używać odpowiednich hasztagów, rozwijać własny profil. Fotografia to dla mnie zabawa i hobby – dodaje. Podobnie pasją do mobilnej fotografii zaraził się Jarosław Bryła, regularnie biorący udział w tripach fotograficznych.

– Zdarza się, że ludzie, patrząc na moje zdjęcia, nie wierzą, że zostały zrobione smartfonem. Robię głównie zdjęcia makro, latem często fotografuję owady, używając dodatkowych obiektywów nakładanych na smartfona. Trochę majsterkuję i wykorzystuję też w mobilnej fotografii obiektywy przeznaczone do dużych aparatów – wyjaśnia Jarosław Bryła.

Fotografia smartfonowa wbrew pozorom daje dużo możliwości, a niektóre z jej cech sprawiają, że potrafi sprawdzić się lepiej niż fotografia tradycyjna i profesjonalna. Najważniejszym jej wyróżnikiem jest lekkość sprzętu, który zawsze mamy pod ręką. – Możemy szybko zrobić zdjęcie i od razu je edytować – nałożyć filtr, poprawić kolory za pomocą programu, a potem się tym zdjęciem podzielić. Takie fotografie nie ustępują tym robionym sprzętem profesjonalnym. Zresztą, kiedy robię zdjęcia analogowym aparatem też zdarza się, że wspomagam się smartfonem – światłomierz mam właśnie w komórce – opowiada Małgorzata Sklorz, fascynatka fotografii mobilnej, która jest jedną z organizatorek Mobile Photo Trip.

Mirek Górski, który fotografią mobilną zainteresował się parę lat temu i którego zdjęcia zostały już zaprezentowane na kilku wystawach, twierdzi, że w fotografii sprzęt ma znaczenie drugorzędne. Bo liczy się to, jak patrzysz na świat. – W fotografii fascynują mnie ludzie, to ich emocje chcę uchwycić na zdjęciu. Zajmuję się fotografią uliczną, ważne jest dla mnie to, co dzieje się wśród mieszkańców miasta – opowiada. To właśnie w fotografii ulicznej smartfon potrafi wiele zyskać. Może zostać niezauważony, nie budzi zainteresowania tak jak duży aparat.

– Dyskrecja, to chyba dla mnie najistotniejsza cecha fotografii mobilnej – mówi Jakub Baczyński, który regularnie bierze udział w wyjazdach organizowanych w ramach Mobile Photo Trip.

W tym roku po raz trzeci wziął udział także w 24 Hour Project. W ten projekt, choć nie jest on stricte promocją fotografii smartfonowej, najłatwiej zaangażować się robiąc zdjęcia właśnie urządzeniem mobilnym. 24 Hour Project polega na dokumentowaniu codziennego życia przez jeden dzień w roku, 1 kwietnia, przez 24 godziny. Od północy do północy trzeba robić i publikować zdjęcia, których temat będzie w jakiś sposób nawiązywał do misji projektu – Documenting Humanity to Make a Difference. 24 Hour Project ma wymiar społeczny – twórcy inicjatywy współpracują z organizacjami pozarządowymi, by poprawić los, m.in. uchodźców. Zdjęcia fotografów biorących udział w projekcie są wystawiane na całym świecie na specjalnych eventach.

Tak było na Mobile Photo Trip w Krakowie – nasza relacja

W fotografii mobilnej każdy może się odnaleźć. Nie trzeba dużych nakładów finansowych, aby nabyć smartfona. Nawet jeśli chcemy mieć najnowszy model telefonu ze świetnym aparatem, to dalej o niebo niższy koszt niż cena profesjonalnego sprzętu dla fotografików. Dużo niższy jest także próg wejścia – poznanie obsługi lustrzanki w stosunku do nauczenia się obsługi aparatu w smartfonie jest o wiele trudniejsze. A różne aplikacje czy wbudowane funkcje w aparatach w telefonie też pozwalają nauczyć się korzystania z bardziej zaawansowanych sprzętów. Możemy bowiem sami ustawić ISO czy czas naświetlania.

Mobilni kontra tradycyjni

Nie jest jednak tak, że fotografia mobilna nie ma swoich wad. Mirek Górski przyznaje, że od pewnego czasu zastanawia się nad kupnem profesjonalnego aparatu. – Smartfon na co dzień sprawdza się dobrze, ale problem pojawia się, kiedy chcę robić zdjęcia wieczorem, nocą, gdy jest ciemno – mówi. Łukasz Gurbiel, autor bloga Fotokomórkomania i laureat konkursów fotograficznych takich jak MIRA Mobile Prize oraz American Aperture Awards, choć sam coraz częściej sięga po smartfona zamiast aparatu profesjonalnego, też widzi pewne wady tego sprzętu. – Aparat w telefonie daje mniejsze możliwości, jeśli chodzi na przykład o robienie zdjęć portretowych. Zdjęcie zrobione takim aparatem ma zbyt dużą głębię ostrości. Oczywiście, można to poprawić, ale część smartfonów średnio sobie z tym radzi – mówi. Jest jednak zdania, że najważniejsze jest to, co chce się fotografią przekazać, jakie emocje za sobą niesie.

– Są ludzie, którzy fotografują telefonami i robią takie zdjęcia, że szczęka opada – dodaje Gurbiel.

Nie wszyscy fotografowie podzielają taką opinię. Wielu profesjonalnych fotografików patrzy protekcjonalnie na kolegów, którzy w swojej pasji czy pracy wykorzystują do robienia zdjęć smartfony. – Często współpracuję z różnymi fotografami, bo organizuję wystawy fotograficzne. I nie raz zdarzyło mi się w rozmowie usłyszeć, że robienie zdjęć smartfonem jest nieprofesjonalne i nie jest prawdziwą fotografią. Jednemu z moich rozmówców pokazałem parę profili na Instagramie. Był zaskoczony, jakie efekty można osiągnąć, robiąc zdjęcia telefonem, ale zdania ostatecznie nie zmienił – opowiada Melanowski. Gurbiel twierdzi, że sam konflikt jest trochę wydumany. I powstał raczej po stronie profesjonalnych fotografów.

Wśród wielu pokutuje przekonanie, że ci, którzy robią zdjęcia smartfonem i publikują je na Instagramie „cykają fotki” ładnym zwierzakom, temu, co zjedli na obiad albo publikują wyłącznie swoje selfie. A Instagram z medium skierowanego do amatorów fotografii stał się tak naprawdę czymś więcej, choć to właśnie robiąc zdjęcia smartfonem, możemy z niego szybko i w pełni skorzystać. – W miarę rozwoju mobilnej fotografii i znaczenia mediów społecznościowych w ogóle serwis zyskał wiele obliczy. Ludzie publikują w tym medium nie tylko selfie czy zdjęcia słodkich piesków, ale też swoje grafiki, rysunki. Jest też oczywiście miejsce na wielkie kampanie znanych marek – mówi Joanna „Frota” Kurkowska, pasjonatka fotografii i New Media Manager w Olivia Business Centre. Możemy też spotkać prawdziwe talenty, rozwijające się na polu artystycznym, a także uznanych w branży fotografów.

– Nie widzę żadnego konfliktu, między osobami fotografującymi smartfonami i tymi, którzy korzystają z profesjonalnych aparatów – mówi Andrzej Grygiel, fotoreporter PAP i laureat prestiżowych konkursów fotograficznych, m.in. World Press Photo, gdzie zdobył w 2014 roku II nagrodę w kategorii Sport Actions. – Ważny jest dobór odpowiedniego narzędzia do tematu, w fotografii ulicznej często smartfon sprawdza się zapewne nawet lepiej. Jednocześnie jasne jest, że aparat fotograficzny daje większe możliwości. Sam wolę normalny aparat i zazwyczaj mam jakiś przy sobie, więc nie nauczyłem się korzystać ze smartfona jako aparatu – dodaje.

Mobilny znak czasów

Trzeba sobie jasno powiedzieć – fotografia mobilna zyskuje na znaczeniu, nawet jeśli fotografikom z tzw. starej szkoły to nie w smak. Telewizja, prasa i internet coraz częściej wykorzystują zdjęcia (nie tylko wykonane podczas profesjonalnych sesji) oraz nagrania zrobione właśnie smartfonami. Chcą być jak najbliżej różnych wydarzeń, których świadkami byli zwykli przechodnie wyposażeni oczywiście w telefony komórkowe.

W lutym tego roku jedna z okładek magazynu „Billboard” została wykonana iPhone’em 7 Plus. Zdjęcie zrobił Miller Mobley, który na co dzień w pracy wykorzystuje profesjonalny sprzęt fotograficzny. Fotograf uznał, że pomysł na skorzystanie z iPhone’a podczas takiej okładkowej sesji był świetny i był dla niego wyzwaniem. Zależy mu bowiem, jak przyznaje, na oswojeniu się z nową technologią i poznaniu jej.

Ale takie przykłady można mnożyć i nie są one w gruncie rzeczy czymś bardzo nowym. Już pięć lat temu „Time” użył na swoją okładkę zdjęcia wykonanego iPhone’em 4. Fotografia przedstawiała wodę wzburzoną sztormem. W ubiegłym roku w grudniu fotografia wykonana smartfonem trafiła na okładkę „Sports Illustrated”, czasopisma poświęconego sportowej tematyce. „Sports Illustrated” jest wydawany od 1954 roku, jest więc medium z długoletnią tradycją. Michael J. LeBrecht II, autor zdjęcia Dwayne „Rocka” Johnsona, podczas sesji korzystał także z profesjonalnego sprzętu, ale ostatecznie użyto fotografii zrobionej telefonem – jej jakość okazała się wystarczająca na okładkowe standardy. Jakiś czas temu Nick Laham zrobił telefonem serię portretów dla gazety „The New York Times”, a „Time” zatrudnił pięciu profesjonalnych fotoreporterów, aby na Instagramie relacjonowali skutki huraganu Sandy. Kilka lat temu Annie Leibovitz wykonała iPhone’em 4 serię portretów, które zostały wystawione w galerii. Fotografia mobilna ma też za sobą pierwsze kroki w świecie mody. Już siedem lat temu Lee Morris wykonał sesję modową za pomocą iPhone’a 3GS.

Warto zresztą dodać, że od dłuższego czasu odbywają się specjalne konkursy poświęcone wyłącznie fotografii mobilnej, takie jak Mobile Photography Awards, iPhone Photography Awardz, Android Photography Awards, Sony World Photography Awards – Mobile Phone Award czy MIRA Mobile Prize.

Post udostępniony przez Luk (@buudu)

Jednym z głośniejszych przypadków, który wpłynął na zmianę myślenia o fotografii mobilnej, była seria zdjęć wykonana przez fotoreportera Damona Wintera współpracownika „The New York Times”. Winter został wysłany do Afganistanu, by przygotować materiał o amerykańskich żołnierzach przebywających na wojnie z dala od domu. Początkowo miał korzystać z profesjonalnego sprzętu, ale ten, będąc zupełnie niedyskretny, tak naprawdę utrudniał mu pracę i wtopienie się w tłum. Fotoreporter postanowił wykorzystać zamiast dużego aparatu swojego iPhone’a. Winter przygotował esej fotograficzny „A Grunt’s Life”. Ten zdobył w 2011 roku trzecią nagrodę w słynnym konkursie dla fotoreporterów Pictures of the Year International, w kategorii Feature Picture Story, rywalizując z innymi fotografiami wykonanymi profesjonalnym sprzętem.

Społeczny wymiar nowych technologii

Choć mówi się, że nowoczesne technologie dehumanizują człowieka, fotografia mobilna robi coś dokładnie odwrotnego. Buduje się bowiem wokół niej społeczność pasjonatów, którzy nie tylko obserwują się nawzajem na Instagramie i komentują swoje zdjęcia, ale spotykają się ze sobą, by wspólnie fotografować.

Instagramersi bądź Igersi to nazwa ruchu, który zrodził się w 2012 roku w Hiszpanii. Jego inicjatorem jest Phil Gonzalez, który postanowił stworzyć w Barcelonie grupę pasjonatów mobilnej fotografii takich jak on. W przeciągu kilku lat ta „grupa” rozrosła się do niesamowitych rozmiarów. Dziś na całym świecie Igersi jednoczą się w blisko stu krajach, tworząc pięćset miejskich grup. Jarosław Marciuk, mieszkający obecnie w Anglii, kilka lat temu założył pierwszą polską miejską grupę Igersów w Gdańsku, a obecnie kooordynuje polską społeczność Igersów na IgersPoland.

– W 2012 zorganizowałem pierwszy InstaMeet w Polsce – opowiada Marciuk – InstaMeety to spotkania Igersów, podczas których wspólnie fotografują dane miejsce, niekoniecznie smartfonem, ale przede wszystkim urządzeniami mobilnym – dodaje.

W takich spotkaniach aspekt społeczny jest równie ważny, co robienie zdjęć. – Ludzie wymieniają się poglądami, dużo ze sobą rozmawiają. Zdarza się, że na InstaMeetach w Londynie, w których regularnie uczestniczę, można spotkać turystów. Ci traktują takie wydarzenia jak alternatywną możliwość poznania miasta – opowiada Marciuk. Rafał Kułakowski, który zaangażowany jest w ruch Igersów we Wrocławiu, przyznaje, że uczestnictwo w takim projekcie przełożyło się na wiele nowych więzi. – Kiedy jestem w nowym mieście, prawdopodobnie są też tam jakieś osoby, które poznałem podczas różnych fotograficznych wypraw – mówi. – To wszystko wychodzi poza świat wirtualny – kończy.

Rok później w Polsce powstała Grupa Mobilni, zrzeszająca fanów mobilnej fotografii, których celem jest wspólne uczenie się fotografii, czerpanie inspiracji i organizacja wystaw fotograficznych. W projekt zaangażowanych jest wielu fotografów, którzy mają na swoim koncie sukcesy. Jednym z członków Mobilnych jest właśnie Łukasz Gurbiel, który uczestniczy też w spotkaniach Mobile Photo Trip, promujących fotografię mobilną.

Mobile Photo Trip to projekt, który zainicjowany przez Damiana Kostkę, rozpoczął się w 2015 roku. Co miesiąc kilkadziesiąt osób w różnym wieku i z różnym fotograficznym doświadczeniem odwiedza na 2-3 dni różne miasta Polski (w maju tego roku odbyła się pierwsza zagraniczna wycieczka do Pragi). Każda wycieczka organizowana jest wraz z przewodnikami, którzy dobrze znają miasto i są również mobilnymi fotografami.

– Podczas takich tripów mam więcej odwagi, by wyciągnąć telefon i wszędzie robić zdjęcia – mówi Baczyński.

Pojawia się pytanie, czy dzięki powstawaniu takich ruchów i projektów można mówić o społeczności zgromadzonej wokół nich jak o subkulturze. Mają wspólną pasję, spędzają czas w podobny sposób, część z nich świadomie rezygnuje z profesjonalnych sprzętów fotograficznych. Melanowski twierdzi, że to niekoniecznie subkultura, a raczej silna społeczność. Sklorz jest podobnego zdania, ale dodaje: Jesteśmy grupą, która wzajemnie się akceptuje i która akceptuje pewien typ zachowań. Kiedy po tripie siedzimy razem przy stole, nikt nie ma z tym problemu, że większość coś robi na telefonie i w tym samym czasie rozmawia. To samo podczas rodzinnego spotkania już by nie przeszło.

Przyszłość szkiełka

Czy fotografia smartfonowa wyprze aparaty? – Jestem o tym przekonany – twierdzi Łukasz Gurbiel. – Smartfony zabiją wszystko to, co półprofesjonalne i nieprofesjonalne. To już się dzieje. Andrzej Grygiel jest zdania, że ten rozwój bardzo trudno przewidzieć, ale faktem jest, że wszystko idzie bardzo szybko do przodu. – Skoro już są aparaty systemowe, do których można wgrać dodatkowe aplikacje, to być może kwestią czasu jest dołożenie do nich gniazda na kartę SIM i prostych programów do obróbki i wysyłania zdjęć? Gdyby porównać możliwości współczesnego smartfona z profesjonalną, cyfrową lustrzanką sprzed 10 lat to – pomijając optykę – smartfon wygrywa – opowiada Grygiel.

– Ale rozwój wciąż dotyczy obu kierunków – i smartfonów, i tradycyjnej fotografii cyfrowej. Smartfony wygrały konkurencję z tzw. małpkami, raczej jednak nie zastąpią aparatów systemowych z całą gamą obiektywów, lamp i innych akcesoriów. Chociaż były już telewizyjne próby z wykorzystaniem kamerek sportowych, przymocowanych do sędziów… Wydaje się, że współczesnym trendem i złotym środkiem między mobilnością i możliwościami są bezlusterkowce – aparaty stosunkowo niewielkie, a pozwalające na korzystanie z udogodnień systemu, wizjerów, większej matrycy itd. Być może natomiast smartfony wpływają na cenę aparatów systemowych – producenci, którzy dotąd zarabiali na małpkach, teraz będą musieli utrzymać się tylko z nich. Już da się zauważyć zwiększanie cen na rynku sprzętu fotograficznego – dodaje.

Nie można jednak zaprzeczyć, że praca jako profesjonalny fotograf bez profesjonalnego sprzętu, czyli aparatu z wymiennymi obiektywami, jest praktycznie niemożliwa. – Pracując jako fotoreporter, nie jestem w stanie biegać na boisku za piłkarzami i piłką – śmieje się Grygiel.

Kolejne marki prześcigają się w udoskonalaniu aparatów w smartfonach. Już teraz mamy modele telefonów z dwoma obiektywami – najnowsze telefony marki Huawei mają dodatkową czarno-białą matrycę, a iPhone dodatkowy „teleobiektyw”. Dochodzimy do momentu, w którym możliwości telefonów wydają się nieograniczone. Trudno już nierzadko na pierwszy rzut oka rozróżnić, czym zostało zrobione zdjęcie. Co jednak nie znaczy, że łatwy dostęp do wysokiej jakości sprzętów takich jak smartfony sprawi, że każdy będzie robił dobre fotografie. Bo tak jak twierdzi Grygiel, profesjonalizm nie ma nic wspólnego z tym, czy ma się duży, czy mały aparat, czy używa smartfona. To tylko narzędzie i chodzi o sposób jego wykorzystania.

Najlepsze aplikacje do edycji i robienia zdjęć

Lightroom Mobile

Lightroom Mobile to aplikacja dla tych, którzy już nieco mocniej wsiąknęli w fotografię. Program pozwala na profesjonalną obróbkę zdjęć – mamy do wyboru ponad 40 wbudowanych ustawień, których możemy użyć za pomocą jednego kliknięcia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy sami poprawili ostrość, wyciszyli szumy, zmienili ustawienia światła, natężenia koloru i wiele innych. Aplikację można połączyć z innymi programami firmy Adobe, takimi jak Photoshop Fix, aby retuszować swoje zdjęcia. Lightroom Mobile dostępny jest na urządzenia z systemami Android i iOS.

Fotor

Aplikacja oferuje narzędzia do obróbki zdjęć oraz specjalne filtry. Powstała jako program do szybkiej edycji fotografii, ale aktualnie jest też dostępna w wersji desktopowej. Możemy tutaj, tak jak i w Lightroom Mobile, skorzystać z gotowych efektów, które wybierzemy za pomocą jednego kliknięcia, ale aplikacja umożliwia też skorzystanie z zaawansowanych ustawień. Przerobione fotografie bezpośrednio udostępnimy w mediach społecznościowych. Dostępna na smartfony z Androidem i iOS.

VSCO CAM

Bogata gama filtrów dla fanów #blackandwhite oraz analogowej fotografii sprawiły, że aplikacja VSCO CAM ma miliony sympatyków na całym świecie. Oprócz filtrów mamy też podstawowe narzędzia do obróbki zdjęć, takie jak suwaki kontrastu czy możliwość zmiany rozmiaru fotografii. VSCO CAM wyposażona jest też w ciekawą funkcję – możemy ustawić ekspozycję i ostrość w dwóch różnych punktach ekranu. Aplikacja dostępna jest na urządzenia z systemem Android i iOS.

Snapseed

Specjalne efekty, filtry i możliwość podstawowych ustawień – to właśnie jest Snapseed. Aplikacja umożliwia edycję całego zdjęcia bądź zrobienie tego punktowo. Snapseed to program prosty w obsłudze, a dający wiele opcji, by uzyskać zamierzony efekt. Program dostępny jest na smartfony z systemami Android i iOS.

Camera FV-5

Camera FV-5 pomaga uzyskać lepsze efekty podczas samego robienia zdjęcia. Korzystając z Camery FV-5 możemy, wykonując fotografię, sami kontrolować ISO, sposób mierzenia światła (punktowy, całościowy lub obszarowy) oraz balans bieli. To program dla fotografów znających się na rzeczy albo amatorów, którzy chcą nauczyć się obsługi profesjonalnego sprzętu. Aplikacja dostępna jest na urządzenia mobilne z systemem Android.

Serwisy, w których warto udostępniać zdjęcia

Instagram

Tego medium chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Instagram to serwis pozwalający publikować swoje fotografie, ale także edytować je za pomocą filtrów i podstawowych narzędzi. Zdjęcia, które pojawiają się w Instagramie, są oznaczane hasztagami. Zdjęć otagowanych #mobilephotography czy #mobile jest w serwisie dobrych kilka milionów.

Tookapic

Tookapic to serwis, w którym tworzysz konto, po to, aby prowadzić swój internetowy fotoblog. Chodzi o to, aby codziennie przez 365 dni w roku (nie musi to być rok kalendarzowy) opublikować jedno zdjęcie. Jeśli po iluś dniach zapomnisz wrzucić fotografii, naliczanie zaczyna się od nowa.

Choć Tookapic nie jest medium promującym stricte mobilną fotografię, robienie zdjęć smartfonem, który zawsze mamy przy sobie, jest w tym wypadku sporym ułatwieniem.

W ramach Spider’s Web Marcin Połowianiuk podjął wyzwanie Tookapic. Jego zdjęcia możecie obejrzeć tutaj.

Projekt 365 można realizować w wielu miejscach w sieci, ale osobiście polecam korzystanie z wyspecjalizowanego serwisu Tookapic. Duża społeczność użytkowników motywuje się nawzajem, co pozwala przetrwać gorsze dni, które z pewnością pojawią się w trakcie projektu. Jest to bowiem duże wyzwanie kreatywne. Ukończenie projektu 365 wymaga dużej dozy samozaparcia i dyscypliny – w końcu codziennie trzeba opublikować jedno dobre zdjęcie! – ale warto podjąć wyzwanie. Codzienna praktyka jest najlepszą drogą do opanowania danej umiejętności, co tyczy się także fotografii. Po roku kreatywnej pracy świadomość fotograficzna znacznie wzrasta – komentuje Marcin Połowianiuk, fotograf i bloger Spider’s Web.

Najlepsze fotograficzne smartfony

Huawei P10

Huawei P10 został wyposażony w aparat, który powstał we współpracy z firmą Leica. Urządzenie posiada specjalny tryb portretowy. Aparat tego smartfona ma dwie soczewki oraz czterokrotny zoom hybrydowy z trybem makro.

iPhone 7 Plus

Dwa obiektywy: jeden taki jak w iPhonie 7, a drugi znacznie węższy, który można wykorzystać do zdjęć portretowych. iPhone 7 Plus pozwala zastosować dwukrotny zoom optyczny. Jeśli dodamy do tego zoom cyfrowy to obiekt, który fotografujemy, może zostać przybliżony dziesięciokrotnie, czyli dwa razy więcej niż w przypadku iPhone’a 7.

Google Pixel

Smartfon z jednym z lepszych aparatów na rynku. Ciekawy tryb nocy, jasny obiektyw oraz specjalne funkcje aparatu, takie jak wybór najlepszego zdjęcia z serii sprawiły, że aparat w tym urządzeniu zyskał wysokie noty od niezależnych ekspertów. Google Pixel jest też wyposażony w nowy tryb stabilizacji wideo.

Samsung Galaxy S8+

Świetny tryb nocny, bardzo dobre odwzorowanie kolorów i szybkość aparatu to bodaj największe zalety tego urządzenia. Aparat w Samsung Galaxy S8+ jest też wyposażony w tryb jedzenia, który pozwala na zmniejszenie głębi ostrości fotografii.

LG G6

Młodszy i lepszy brat LG G5. Telefon jest wyposażony w dwa aparaty, mające rozdzielczość 13 megapikseli. Szeroki kąt widzenia to największy atut aparatu w tym smartfonie.

* Autorem materiału wideo z relacją z Mobile Photo Trip w Krakowie oraz zdjęć ilustrujących publikację jest Jakub Grygiel. Zdjęcia zamieszczone z serwisów Tookapic oraz Instagram zostały wykonane urządzeniami mobilnymi, a ich autorzy są podpisani.

Advertisement