Łukasz Kotkowski / 27.06.2017

Audiobooki, czyli jedyny rodzaj książek, który nie boi się spadków czytelnictwa

117 interakcji Przejdź do dyskusji

Raport o Stanie Czytelnictwa 2016 jako dwie główne przyczyny nieczytania wskazuje telewizję oraz… brak czasu. O ile z tym pierwszym książkom rzeczywiście trudno jest konkurować, tak na drugi problem istnieje remedium – to audiobooki, czyli książki do słuchania. Oto wszystko, co musisz o nich wiedzieć.

Książka ma dziś silną konkurencję.

Świat popkultury przesycony jest dziełami, które pociągają odbiorcę bardziej, niż rozrywka z papieru i atramentu, szczególnie nieustannie rosnącymi w popularność serialami. Nie zapominajmy także o Internecie, który z każdej strony bombarduje użytkowników potencjalnie ciekawą treścią, skutecznie niwelując chęć sięgnięcia po książkę.

Wpływ rozwoju Internetu i platform VOD na czytelnictwo najbardziej widoczny jest na największym z rynków, czyli w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie Stowarzyszenie Wydawnicze na przestrzeni ostatniego pięciolecia odnotowało zatrważający spadek udziałów rynkowych wśród niemal wszystkich form wydawniczych.

Co ciekawe, najbardziej drastyczny spadek zaliczyły książki w formacie elektronicznym, które po eksplozji popularności w drugiej połowie lat 00’ rokrocznie tracą udziały w rynku. Tendencję spadkową wykazują też tradycyjnie wydane książki, zarówno w twardej, jak i miękkiej okładce.

Na tle tych spadków odcina się jednak jeden format, który od blisko dekady odnotowuje regularne wzrosty i wciąż przyspiesza – to audiobooki.

Boom na audiobooki w liczbach

Tylko na przestrzeni ostatniej dekady liczba wydawanych co roku audiobooków w Stanach Zjednoczonych wzrosła 10-krotnie. Podczas gdy w 2004 roku wydawano ich mniej, niż 3 tys. rocznie, w 2014 roku liczba produkowanych książek do słuchania sięgnęła blisko 35 tys.

Największy na świecie serwis z audiobookami, Audible, będący częścią Amazonu, oferuje dziś ponad 200 tys. pozycji do przesłuchania.

Tendencję wzrostową widać również w Polsce. Raport Biblioteki Analiz o polskim rynku wydawniczym z 2015 roku wskazuje, że w 2010 roku w Polsce 55 wydawnictw oferowało łącznie 1680 pozycji. W 2014 roku zarówno liczba wydawców, jak i tytułów się podwoiła – 110 podmiotów oferowało 3250 pozycji.

Dziś te liczby prezentują się jeszcze lepiej i tak jak w 2014 roku ledwie 10 proc. wydawanych ogólnie na rynku książek ukazywało się także w formacie audio, tak szacuje się, że pod koniec 2017 roku ten współczynnik sięgnie 1/5 wszystkich premier.

Skąd wziął się nagły wzrost popularności audiobooków?

Jeff Bezos, przedstawiając doroczny raport przychodów Audible w 2013 roku, powiedział:

Audiobooki pozwalają ci czytać, gdy twoje oczy są zajęte czymś innym

Książka w takim formacie idealnie wpisuje się więc w cywilizacyjną obsesję multitaskingu, czyli wielozadaniowości.

Czytając książkę w tradycyjnym czy też elektronicznym formacie musimy skupić uwagę na jednej rzeczy. Książki w postaci audio możemy wysłuchać niemal wszędzie, jednocześnie wykonując inne zadania.

Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce widać korelację między wiekiem i wykształceniem odbiorcy, a wzrostem popularności audiobooków. Odbiorcami tego formatu są najczęściej osoby w wieku od 20-34 lat, uczące się, dobrze wykształcone lub pracujące na stanowiskach kierowniczych.

To generacja nastawiona na sukces na rynku pracy, hołubiąca wielozadaniowość, która pozwala im być jak najbardziej produktywnymi.

Nie bez znaczenia jest też fakt, iż osoby w tym przedziale wiekowym to ludzie często korzystający z komunikacji publicznej bądź dojeżdżające do szkoły/pracy własnym środkiem transportu. Książka w formacie audio wskazywana jest przez te osoby jako najlepszy sposób na to, by dobrze wykorzystać czas inaczej tracony na dojazdy.

Ciekawy trend wykazał również Raport o Stanie Czytelnictwa w Polsce 2016. Audiobooki stały się popularnym sposobem przyswajania lektur szkolnych wśród ankietowanych licealistów. Co więcej, format książki do słuchania został też pozytywnie odebrany przez osoby nieczytające w ogóle.

Pęd XXI-wiecznej cywilizacji  i wspomniana obsesja wielozadaniowości sprawiają, że Audiobooki nie tylko odnotowują największy wzrost w całej historii swojego istnienia, lecz także są postrzegane przez rynek wydawniczy jako format najbardziej perspektywiczny.

Gdzie najczęściej słuchamy książek audio?

To proste – wszędzie tam, gdzie nie możemy skorzystać z innej formy rozrywki. Wykonując domowe czynności, w czasie których nie możemy chwycić książki do ręki, bądź poza domem, gdy nie mamy dostępu do telewizora.

Jak mówi nam Michał Szolc, CEO Storytel Polska:

Ludzie czytają w czasie jazdy do pracy, biegania, wszelkich czynności codziennych, które nie wymagają specjalnej koncentracji, ale nie pozwalają robić czegoś innego. Ludzie piszą nam np., że dzięki nam polubili spacer z dzieckiem dookoła bloku. Nie piszą tego, bo nas znają, tylko dlatego, że odkryli, iż można robić coś nie tracąc czasu; jednocześnie jest to fajna rozrywka w przystępnej cenie i podana w fajnej formie.

Dodaje też, że w Polsce format nie jest jeszcze zbyt popularny, więc dysponujemy małą ilością danych, ale dużo o zachowaniach słuchaczy mówią nam kraje skandynawskie:

W Szwecji, gdzie mamy ponad 200 tys. użytkowników, możemy powiedzieć, kiedy Szwedzi chodzą spać (śmiech), bo wiemy, kiedy wyłącza się aplikacja. Tak powszechna stała się tam ta usługa. Im więcej będziemy mieć klientów, tym więcej będziemy w stanie powiedzieć o ich zachowaniach.

Michał Szolc, CEO Storytel Polska

Audiobook to idealna forma na aktywne spędzanie czasu, który w innym wypadku byłby stracony na prozaiczne, mechaniczne czynności, jak domowe obowiązki, czy dojazd do pracy. To przede wszystkim forma rozrywki dostępna niemal zawsze i wszędzie, dlatego trafia zarówno do tych, którzy czytają, jak i do tych, którzy preferują inne formy nowoczesnej rozrywki.

Jak mówi Michał Szolc:

Traktując audiobooka jako dobrą rozrywkę trafiamy i do tych, którzy wolą telewizję, i do tych, którzy czytają. Wiadomo, że czytelnicy są jakoś bardziej podatni na tę formę (…) natomiast osoby, które konsumują po prostu rozrywkę w nowoczesny sposób, też dają się przekonać do słuchania audiobooków.

Kasia Tymczyszyn-Bębenek ze Storytel Polska dodaje do tego:

Większy ruch na stronie i w aplikacji widzimy, kiedy ludzie mają wolniejszy czas. Piątek wieczorem, sobota, to okresy w których ludzie słuchają najwięcej. Użytkownicy nam piszą, że słuchają głównie w drodze do pracy np. zastępując radio.

Przypomina też, że audiobook nie ma być substytutem książki papierowej, jak np. e-book, a raczej jej uzupełnieniem, pozwalającym czytać więcej:

Nam nie chodzi o to, żeby przekonwertować osobę czytającą książkę na audiobooki. Dla tych, którzy dużo czytają, audiobooki mogą stanowić uzupełnienie tego czasu, kiedy czytać nie mogą i jeśli chcą, to mogą nawet 24 godziny na dobę obcować z książką.

Kasia Tymczyszyn-Bębenek – Storytel Polska

Coraz więcej osób odkrywa te wspomniane wyżej zalety audiobooków, dzięki czemu format w końcu zaczął rosnąć w siłę. Jednak na wypracowanie tego „boomu” na książki audio branża pracowała niemal… 100 lat.

Audiobooki – trochę historii

Książka do słuchania długo musiała czekać na zdobycie popularności. Wbrew powszechnemu przekonaniu, format ten powstał znacznie wcześniej, niż e-booki, z którymi często jest utożsamiany.

Uparłszy się, za pierwszy audiobook można by uznać nagrane na Fonografie w 1877 roku przez Thomasa Edisona słowa wierszyka dla dzieci „Mary had a little lamb” i późniejsze, nagrane na woskowych cylindrach słowa poezji klasyków, które dziś możemy odsłuchać dzięki bibliotece cyfrowej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara.

Oficjalnie początków książek w formacie audio upatruje się w latach 30’ XX wieku, kiedy to w 1931 roku Amerykańskie Stowarzyszenie dla Niewidomych rozpoczęło „program gadających książek” (ang. „Talking Books Program” lub inaczej „Books for the blind”). Była to inicjatywa mająca na celu ułatwienie dostępu do literatury osobom niewidomym i niedowidzącym, szczególnie weteranom I Wojny Światowej.

Pierwszymi nagraniami wykonanymi w ramach programu były „Midstream” Hellen Keller oraz poemat „Kruk” Edgara Allana Poe. W 1934 roku, gdy program ruszył pełną parą, do pierwszych nagrań dołączyły fragmenty Biblii, Deklaracja Niepodległości i inne patriotyczne dokumenty, sonety Szekspira, a także fikcja Gladys Hasty Caroll, E.M. Delafielda, Cory Jarret, Rudyarda Kiplinga, Johna Masefielda oraz P.G. Wodehouse’a.

Komercyjny rynek audiobooków natomiast miał swój początek w 1952 roku, kiedy firma Caedmon Records wydała płytę winylową z nagraniem kolekcji wierszy Dylana Thomasa (czytanej przez samego autora) oraz opowieścią „A Child’s Christmas in Whales” na drugiej stronie Long Playa.

Książki nagrane na winylach wykorzystywane były głównie przez szkoły i biblioteki. Masową popularność audiobooki zaczęły zdobywać dopiero na początku lat 70’ za sprawą wynalezienia w 1969 roku kasety, która pozwalała zawrzeć aż 60 minut nagrania.

Kasety audio sprzedawane były osobom prywatnym głównie przez komiwojażerów, lecz nadal największą popularnością cieszyły się w instytucjach naukowych, szkołach i bibliotekach. Brakowało im zarówno bogatej oferty, jak i szerokiej dystrybucji.

Rynek książek audio rozwijał się bardzo powoli.

W 1984 roku w Stanach Zjednoczonych istniało zaledwie 11 wydawnictw zajmujących się tym formatem, z których największe miało w swoim portfolio raptem 200 pozycji.

Przyczyną niewielkiej popularności książek audio była głównie ich wysoka cena oraz ograniczenie technologiczne narzucane przez kasety. Jako że jedna taśma mieściła maksymalnie 60 minut nagrania, wydawcy zmuszeni byli przygotowywać skrócone wersje książek, aby zamknąć treść w narzuconym limicie czasowym.

Z takich książek wycinało się np. najdłuższe opisy (w przypadku fikcji) lub mniej istotne informacje (w przypadku non-fiction) tak, by zawrzeć esencję w dwukrotnie mniejszej objętości dzieła i zmieścić ją na kasecie.

Chcąc wydać książkę audio w nieskróconym formacie potrzeba było wielu taśm, co windowało cenę nawet do 300 dol. za 12-częściową powieść.

Sytuacja uległa poprawie, gdy w 1984 roku firma Brilliance Audio wynalazła sposób, by nagrywać na jednej kasecie dwukrotnie więcej treści, co pozwoliło znacząco obniżyć koszt nieskróconych wydań książek.

W 1986 roku rozpoczęła się prawdziwa rewolucja, gdy książki na kasetach zyskały własne stowarzyszenie wydawców, a wydane w ten sposób tomy stały się częścią popularnych w tamtych czasach wysyłkowych klubów książki.

Rynek, który jeszcze cztery lata wcześniej liczył sobie zaledwie 11 wydawców, w 1988 roku był już czterokrotnie większy i wart ponad 200 mln. dol. Na początku lat 90’ wartość rynku sięgnęła już 1,5 mld. dol.

Z biegiem lat książki przeniosły się z kaset na płyty CD, aż w 1997 roku Audible.com zapoczątkowało kolejny etap rewolucji, oferując za 200 dol. urządzenie do odtwarzania cyfrowych plików audio o nazwie „The Audible Player”, które było mniejsze od popularnych wówczas odtwarzaczy Walkman, a mieściło w pamięci cyfrowej dwie godziny nagrania audio.

Późniejsze lata to już rewolucja internetowa. Audible.com z firmy oferującej cyfrowy odtwarzacz plików stopniowo stawało się nie tylko producentem, ale też cyfrowym dystrybutorem książek audio.

Audio Companion w aplikacji Kindle

W 2003 roku firma podpisała z Apple ekskluzywny kontrakt na dystrybucję swoich produkcji w iTunes. W 2008 roku firmę wykupił Amazon, czyniąc Audible tym, czym znamy go dzisiaj.

Na rynku międzynarodowym ostatnim z wielkich przełomów technologicznych rynku audiobooków było wprowadzenie w 2012 roku funkcji Whispersync.

Jest to możliwość synchronizacji książki czytanej z książką słuchaną między pozycjami zakupionymi jako e-book na Amazon.com i audiobookami Audible. Czytelnicy mogą swobodnie przełączać się między formatami, a książki automatycznie zapamiętują miejsce, w których przerwano czytanie. I choć dziś podobne rozwiązanie oferują także inne usługi, to właśnie Audible wespół z Amazonem zapoczątkował masowe wdrożenie tej funkcji.

Od 2015 roku tryb Whispersync dostępny jest także w głośniku Amazon Echo, który jest bezpośrednio zintegrowany z księgarnią Amazonu oraz Audible.

Do ogromnego wzrostu popularności audiobooków przyczyniła się też zmiana systemu dystrybucji i nie chodzi wyłącznie o ich cyfrową dostępność. Wraz ze wzrostem popularności abonamentowego dostępu do treści i usług SaaS (Software as a Service) Audible i Amazon zaczęli oferować książki za stałą, miesięczną opłatą.

W przypadku Amazonu czy polskiej Audioteki w ramach miesięcznego abonamentu słuchacz-czytelnik otrzymuje „kredyt” na jedną książkę miesięcznie oraz zniżkę na zakup dodatkowych pozycji.

Jeszcze lepsze rozwinięcie idei abonamentowego dostępu do książek proponuje międzynarodowy serwis Storytel, od roku działający także w Polsce, w którym za stałą miesięczną opłatą zyskujemy nielimitowany dostęp do publikacji, podobnie jak np. w serwisach streamingu muzyki (Spotify, Apple Music) czy serwisach VOD (Netflix, Showmax).

Połączenie abonamentowego dostępu do usługi i upowszechnienie się asystentów głosowych takich jak Amazon Echo to zwiastun kolejnej rewolucji w branży książek audio, które dzięki tym zmianom staną się jeszcze łatwiej dostępne i powszechne.

Jak powstają audiobooki?

Jak przebiega proces tworzenia takiej książki? Zazwyczaj nie przykładamy do tego wielkiej wagi, bo odbiorcę interesuje tylko finalny produkt. Jednak za powstaniem każdej książki do słuchania stoi grono ludzi i potężny nakład czasu i pracy, potrzebnych do wyprodukowania audiobooka.

Aktor, którego nie widać.

Kluczową postacią, niemniej ważną, niż autor historii, jest w przypadku audiobooka lektor (czy raczej aktor głosowy), który ową powieść czyta, bądź interpretuje. To od niego zależy, jak dana książka zostanie odebrana przez słuchaczy.

Dlatego też w przypadku książek audio mówimy raczej o interpretacji, a nie o czytaniu książki. Osoby nieznające formatu często mylnie twierdzą, iż audiobook by ich nie przekonał ze względu na „obcy głos” czytający opowieść. Tymczasem zręcznie zinterpretowana książka audio może być dla słuchacza ciekawsza w odbiorze, niż książka papierowa.

Tak swoje zadanie komentuje profesjonalny aktor głosowy, Filip Kosior:

Staram się, żeby to była nienachalna interpretacja, która wciąga klimatem. Staram się nadawać charakterystykę konkretnych postaci. Myślę, że to ważne, żeby słuchacz rozróżniał w odbiorze, która postać w danym momencie się wypowiada, bo to nie zawsze jest jasne, kiedy nie ma się przed sobą tekstu. Staram się to wypośrodkować, żeby nie było przesadzone, ale nie było też „na biało”, sterylnie.

Jak mówi nam Filip Kosior, lektorzy zazwyczaj czytają dowolne książki, na które akurat jest zlecenie, ale to nie wyklucza faktu, że aktorzy głosowi czują się lepiej w gatunkach, które lubią, lub które pozwalają im na większą dowolność interpretacji:

Autorzy czytają to, co jest do wzięcia, ale każdy ma swoje ulubione gatunki. Mam wrażenie, że w niektórych gatunkach na więcej można sobie pozwolić, jeśli chodzi o mocniejszą interpretację. W fantastyce czy w literaturze młodzieżowej, ona skłania do większej charakterystyki postaci, a przy kryminałach, thrillerach można mniej interpretować.

Filip dodaje też, że odbiorca zyskuje na tym, jeśli lektor czyta książkę z gatunku, który go wciąga:

Jeżeli książka mi się podoba, ten rodzaj pasji jestem w stanie przełożyć przez mikrofon do ucha słuchacza.

Ciekawa jest też sama metodologia pracy aktora głosowego.

Ci artyści spędzają w studiach nagraniowych długie godziny, nierzadko czytając przez 8 godzin bez przerwy. Zdecydowana większość z nich nie przygotowuje się do nagrań, lecz czyta a vista.

Filip Kosior przy pracy

Z reguły jest to nieodczuwalne dla słuchacza, ale zdarzają się sytuacje, w których wprawne ucho jest w stanie wychwycić, gdy lektor popełnia błąd. Dlatego, jak mówi nam Kasia Tymczyszyn-Bębenek, zazwyczaj najlepsi lektorzy to ci, którzy się przygotowują:

Nieliczni lektorzy przygotowują się do nagrań, ale bardzo często to słychać. Bardzo często ci naj-najlepsi lektorzy to właśnie ci, którzy się przygotowują i wyłapują to użytkownicy, którzy słuchają 10 audiobooków miesięcznie, i wychwytują takie niuanse jak to, dlaczego lektor się zdziwił na końcu zdania.

Czytanie a vista przez aktora wymaga też nieustannej czujności po stronie realizatora nagrania, który musi czuwać nad nagrywanym materiałem.

Realizator Marcin Steczkowski zdradza nam, że:

lektorzy często są aktorami i wspaniale improwizują, i czytają tekst, którego często nie ma (śmiech). Ja cały czas muszę z nimi czytać ten tekst, bo oni robią to tak pięknie i tak płynnie, że nie zauważasz tego, jeśli tylko na chwilę oderwiesz wzrok. Wtedy trzeba ich zatrzymać i poprawić. To praca w duecie.

Są też aktorzy głosowi, którzy znajdują półśrodek między pójściem „na żywioł” a skrupulatnym przygotowaniem do nagrania, które często – ze względu na natężenie pracy – nie jest możliwe.

Dla przykładu, tak do swojej pracy podchodzi Filip Kosior:

Nie praktykuję czytania całej książki przed przystąpieniem do pracy, natomiast czytam 50-100 stron, głównie po to, żeby poznać styl autora.

Produkcja audiobooków wygląda też na ciekawy, perspektywiczny rynek pracy dla młodych aktorów. Filip Kosior na przykład nie przewidywał, że po ukończeniu szkoły aktorskiej zajmie się głównie nagraniami książek, ale zapotrzebowanie na dobrych aktorów głosowych jest tak wysokie, że otrzymuje zlecenie za zleceniem.

Realizator Marcin Steczkowski przy pracy

Sytuację tak komentuje Michał Szolc:

Staramy się pomagać nowym aktorom, bo przy tej liczbie produkcji nie jesteśmy w stanie tego zrobić tylko tymi znanymi głosami, więc zdarza się nam pracować z osobami, które dopiero debiutują, znanymi i nie. Czasami trafiają się perełki zupełnie niespodziewanie, więc warto im dawać szansę, bo za 2-3 lata to oni będą tymi znanymi głosami.

Sam Storytel Polska planuje roczną produkcję książek na poziomie 200 nowości rocznie. A mówimy tu tylko o jednym producencie audiobooków! Łatwo sobie wyobrazić, że przy rosnącym zapotrzebowaniu na format audio, rosnąć będzie także zapotrzebowanie na wykwalifikowanych aktorów głosowych.

Jak nagrywa się audiobook?

Praca lektora to jedna strona równania. Drugą jest to, co dzieje się w tzw. „reżyserce”, czyli miejscu w studiu nagraniowym, gdzie pracuje realizator.

Proces nagrywania audiobooka zaczyna się od odpowiedniego przygotowania miejsca i – jak mówi nam Marcin Steczkowski – nie chodzi tylko o właściwości akustyczne pomieszczenia czy odpowiedni sprzęt, ale też o zapewnienie dobrych warunków pracy artyście:

Przygotowujemy miejsce do nagrywania w wielu aspektach. Po pierwsze komfort. Lektor powinien mieć komfort (…), bo niektórzy potrafią czytać 8 godzin dziennie i jedni lubią mieć stonowane światło, inni wolą jak jest w ogóle ciemno, są też osoby, które mogą czytać w każdych warunkach.

Dostosowanie akustyczne pomieszczenia nie ogranicza się też do tego, by odciąć się od dźwięków spoza studia. W przypadku nagrań książek niezbędne jest też to, by wyeliminować wszelkie inne, niepożądane odgłosy:

Miejsce musi być zaadaptowane akustycznie i odizolowane od dźwięków zewnętrznych, także tych, które dochodzą ze studio, żeby było słychać tylko to, co czyta osoba, a nie dźwięki dodatkowe typu szuranie krzeseł, szuranie kurtki, itd.

Z tego względu wiele studiów wykorzystuje np. matę tłumiącą podłożoną dodatkowo pod łokcie aktora lub specjalne obicie biurka, a do czytania z reguły wykorzystuje się tablet, by wyeliminować szelest papieru.

Jak mówi nam Marcin Steczkowski, zdarzają się jednak sytuacje, w których lektorzy preferują czytać z książki papierowej:

Są osoby które czytają z kartek i książek, i czasami jest to kłopotliwe, natomiast są to zazwyczaj osoby tak dobrze wprawione w czytanie, że oni to tak rozkładają, że przesunięcie kartki następuje w momencie pauzy, nabierania oddechu, etc., skąd można to łatwo wyciąć.

Oprócz wspomnianej czujności realizatora przy weryfikacji czytanego tekstu, konieczna jest też wrażliwość na tzw. sybilanty, czyli głoski syczące oraz głoski eksplozywne, takie jak „p”, „b”, „t”. Realizator już w trakcie nagrania musi wyłapywać wszelkie niedoskonałości:

Zaznaczamy tzw. „markery” czyli wszystkie punkty, które są dla nas, realizatorów informacją, że to jest miejsce, w którym nad czymś konkretnym musimy popracować. Wtedy to wycinamy, czyścimy (…) więc bardzo dużo zależy od miejsca, by lektor przy ruchu nie generował odgłosów.

Marcin Steczkowski dodaje również, że:

Każda osoba czyta inaczej, nie ma dwóch osób czytających tak samo.

A to również sprawia, że przygotowanie audiobooka w każdym przypadku wygląda nieco inaczej i wymaga innego nakładu pracy:

Co osoba czytająca to inna specyfika pracy przy obrabianiu. Z podstawowych rzeczy staramy się wycinać wszystkie sybilanty, które zaznaczamy w czasie nagrywania. Kiedy wiem, że pozbycie się odgłosów będzie niemożliwe w post-produkcji, przerywamy fragment jeszcze w czasie nagrań i zaczynamy od nowa.

To z kolei powoduje, że nie sposób przewidzieć, ile czasu zajmie produkcja danej książki:

Nie jestem w stanie uśrednić, ile czasu zajmuje obrobienie jednej książki. Zależy to bardzo często od osoby czytającej. Jedna osoba przeczyta godzinę materiału w półtorej godziny, a ja mogę potrzebować na to 2-3 godziny, żeby to obrobić, ale czasami ktoś czyta tak czysto, że mam niewiele pracy i wystarczy przepuścić to przez plug-iny, żeby książka była gotowa.

W przypadku realizacji w Storytel Polska, gdzie zbieraliśmy materiały do tego artykułu, dochodzi jeszcze ponowna weryfikacja po zakończeniu nagrań. Jak mówi nam Kasia Tymczyszyn-Bębenek:

Kiedy audiobook wyjdzie od realizatora przechodzi jeszcze przez naszą weryfikację, gdzie zaznaczamy takie kwiatki, ale mówiąc szczerze, nieliczne studia tak robią, że nagrania przechodzą weryfikację po realizatorze.

Kilka słów o technikaliach, by zaspokoić zapotrzebowanie na wiedzę tych najbardziej dociekliwych:

Sygnał audio nagrywany przez lektora zazwyczaj zaczyna się od dobrych mikrofonów lampowych (których cena sięga nawet kilkunastu tysięcy złotych), nadających naturalne „ciepło” głosowi.

Z budki nagraniowej sygnał trafia do wysokiej klasy przedwzmacniacza, a stamtąd do komputera i programu DAW (digital audio workstation), zazwyczaj Pro Tools, który jest branżowym standardem.

Jak powiedział nam Marcin Steczkowski, obróbka samego głosu jest minimalna i zazwyczaj wykonuje się ją już na etapie nagrania. Kompresja i limiter nakładane są w trakcie rejestrowania głosu, a do konsoli wędrują dwie ścieżki – „mokra”, czyli taka z już nałożonym efektem i “sucha”, czyli zupełnie czysty głos aktora.

Na etapie post-produkcji stosuje się wtyczki typu de-clicker, de-cracker i de-esser, usuwające kliknięcia, trzeszczenia, mlaskanie, czy syk. Czasem wykorzystywany jest również equalizer, ale służy on wyłącznie do wycięcia niepożądanych częstotliwości, które pojawiają się momentami przy sybilantach tudzież głoskach eksplozywnych.

Efektem finalnym pracy aktora głosowego i realizatora jest książka audio, brzmiąca np. tak:

Audiobook to nie tylko teatr jednego aktora

Bardzo widowiskową, choć niezmiernie drogą i czasochłonną w realizacji (nawet 50 raz droższą, niż zwykły audiobook) formą książki audio jest super-produkcja, czyli innymi słowy – słuchowisko, nagrane z wykorzystaniem dziesiątek, czasem setek aktorów, pełną oprawą dźwiękową oraz podkładem muzycznym.

Przykładem takiej produkcji są dzieła jak „Żywe Trupy” czy pierwszy tom „Gry o Tron”, zrealizowane na zlecenie Audioteki, lub ostatnie „Lśnienie”, którego fragment można wysłuchać tutaj:

Audiobooki w tym formacie pełnią zazwyczaj rolę stricte pokazową.

Produkcja, głównie ze względu na koszt i czas, nie jest opłacalna finansowo dla producenta, ale pozwala pokazać słuchaczowi, jak wiele można osiągnąć stosując wyłącznie dźwięk, z pominięciem obrazu.

Co ciekawe, popularność słuchowisk nie jest powszechnym zjawiskiem globalnie. Jak mówi nam Michał Szolc:

Polska jest jednym z krajów, w których ludzie są przyzwyczajeni do formatu superprodukcji z radia, natomiast na innych rynkach ten format w ogóle nie istnieje. Funkcjonuje w krajach anglosaskich i Niemczech, natomiast np. w krajach skandynawskich tego nie ma (…) Przygotowanie superprodukcji to koszt 50/40:1 względem przygotowania audiobooka.

Możemy mieć zatem powody do dumy, bo pod względem produkcji takich słuchowych spektakli Polska nie tylko nie ma się czego wstydzić na tle największych rynków, co wręcz przewyższa je jakością.

Słuchowiska, takie jak wspomniane wyżej „Lśnienie”, są też najlepszym sposobem na przekonanie opornych do formatu książki audio. Realizacja wykonana przez wielu aktorów, z oprawą dźwiękową, angażuje słuchacza w znacznie większym stopniu, niż książka interpretowana przez jednego lektora.

Bodaj najbardziej ambitnym polskim projektem tego typu jak do tej pory jest Biblia Audio, reżyserowana przez Krzysztofa Czeczota.

To dosłownie epickie przedsięwzięcie, mające na celu nagranie najważniejszych ksiąg Biblii w formie słuchowiska. Jak do tej pory w projekcie wzięło udział aż 500 aktorów, a zrealizowano już 110 godzin nagrań.

Aby jak najwierniej oddać klimat „megabestsellera wszechczasów” twórcy niektóre próbki dźwięku zbierali bezpośrednio u źródeł opowieści, realizując nagrania w Izraelu.

Co jeszcze ciekawsze, Biblia Audio to projekt w 100 proc. zrealizowany przy pomocy zbiórek społecznościowych i pieniędzy patronów. Wszystkie epizody Biblii Audio są dostępne za darmo (choć można też zakupić specjalne, piękne wydanie na płycie lub pendrivie), a rozmach produkcji jest dosłownie przytłaczający.

Dodatkowo ze względu na swój unikalny charakter Biblia Audio ma szansę otworzyć drzwi audiobookom w środowiskach religijnych (i nie tylko) i tym samym znacznie przyczynić się do wzrostu popularności tego formatu w Polsce.

Kto powiedział, że seriale to tylko telewizja?

Kolejną ciekawą formą, w której audiobooki spisują się doskonale, są… seriale. Format powieści w odcinkach w Polsce zapoczątkowała Audioteka swoim słuchowiskiem „Święty Chaos”, ale najmłodszy gracz na rynku, Storytel Polska, ma do zaoferowania coś więcej – Storytel Original, czyli autorskie seriale do słuchania, tworzone stricte dla Storytela i pisane stricte pod format audio.

To właśnie ów ostatni element wyróżnia seriale do słuchania pisane na zamówienie od książek papierowych czytanych przez lektora. Różnicę wytłumaczył nam Michał Szolc:

Originalsy to próba stworzenia treści dopasowanej do tej formy. Bo książka pisana jest przede wszystkim po to, żeby się dobrze czytała, a dopiero w drugiej kolejności żeby się dobrze słuchała (…). Możesz mieć świetną książkę, która przeczytana w audio będzie jednak bardzo trudna w odbiorze. I Storytel Original to jest trochę próba, przetestowana też na innych rynkach, napisania czegoś pod audio, przez dobrych ludzi, dobrze przeczytana, która dodatkowo będzie miała formę serii, którą ludzie uwielbiają.

Tylko w tym roku w serwisie ukaże się kilkanaście produkcji, a od 2018 roku ma się ukazywać aż jedna tygodniowo; część pisana przez polskich autorów, część tłumaczona z zagranicznych wersji Storytela.

Spośród produkcji, które już dziś możemy wysłuchać, na szczególną uwagę zasługuje napisany przez Jakuba Ćwieka „Jednooki Król”, którego pierwszy odcinek możecie wysłuchać poniżej:

Przed audiobookami stoi jeszcze wiele wyzwań. Szczególnie w Polsce.

W naszym kraju sytuacja czytelnicza jest w ogólnym rozrachunku dramatyczna, ale w przypadku książek audio wygląda szczególnie nieciekawie.

Jak podaje Raport o Stanie Czytelnictwa 2016, ogólny odsetek słuchaczy wynosi 7 proc. (to ludzie, którzy przesłuchali co najmniej jedną książkę rocznie), zaś spośród wszystkich respondentów ledwie 3 proc. słucha więcej, niż 5 audiobooków rocznie.

Problem z niską bazą słuchaczy jest jednak tylko częścią większej historii, która zaczyna się – o dziwo – po stronie wydawców, którzy nadal są względem książek audio bardzo negatywnie nastawieni.

Jak tłumaczy Kasia Tymczyszyn-Bębenek:

Wyprodukowanie audiobooka to tysiące złotych. Kiedy dołożymy do tego ilość roboczogodzin i fakt, że sprzedaż będzie dużo niższa, wielu (wydawców) nie chce nawet o tym myśleć.

Michał Szolc dodaje też, że ogromnym problemem jest brak książek audio wydawanych równolegle z książką papierową. To nadal rzadko spotykana praktyka wśród wydawców:

To jest ciągła walka. Tak naprawdę gdyby nie inicjatywa dystrybutorów, czyli nasza, Audioteki, Biblioteki Akustycznej, nie dochodziłoby do jednoczesnych premier audiobooków i książki papierowej.

Owa niechęć wydawców do audiobooków to początek błędnego koła. Z jednej strony nie jest dziwnym fakt, iż wydawcy wzbraniają się przed inwestowaniem w nowy format. Michał Szolc komentuje:

Według wyliczeń Biblioteki Analiz rynek Audiobooków był wart 47 mln. zł., czyli wciąż mówimy o bardzo niewielkiej sprzedaży w Polsce.

Z drugiej strony osoby, które nie korzystają z audiobooków, jako jeden z głównych powodów wskazują niską dostępność pozycji, które chcieliby przeczytać. I trudno im się dziwić, bo jeżeli na 32 tys. wydawanych rocznie w Polsce książek tylko 1-2 proc. ukazuje się w postaci audiobooków, to nie możemy mówić o bogatej ofercie.

Audioteka, będąc na rynku już 8 lat, ma w swojej ofercie ledwo ponad 6 tys. pozycji. To ledwie kropla w porównaniu z morzem książek wydawanych w tradycyjnych formatach.

Niektóre problemy sprzedażowe audiobooków wynikają też po części z technologicznych uprzedzeń Polaków, jak choćby niechęci do płacenia kartą kredytową w Internecie.

To problem, na który zwraca uwagę wiele startupów wchodząc z usługami do Polski. Również Storytel Polska zmierzył się z nim na początku i rozwiązaniem okazało się dopiero wprowadzenie bardziej przystępnej formy płatności – doliczenia abonamentu do rachunku operatora w abonamencie, lub do karty prepaidowej.

Jak mówi Michał Szolc:

Mam nadzieję, że to ułatwi nam pozyskiwanie klientów i spowoduje, że lejek sprzedażowy się poszerzy. Mamy bardzo wysoki ruch na stronie, wiele osób podaje adres email i jest zainteresowanych, ale odbija się od płatności kartą. Mamy nadzieję, że wprowadzenie nowej formy płatności to zmieni.

Klucz do sukcesu to edukacja.

Ponad problemy z niechęcią wydawców i technologicznymi uprzedzeniami wyrasta jednak przede wszystkim problem świadomości społecznej. W kraju, gdzie czytelnictwo rok rocznie się kurczy, adopcja nowej formy przyswajania książek nie należy do najprostszych. Dlatego bardzo istotne jest docieranie do ludzi i przekonywanie ich, że audiobook to nowa forma rozrywki, równie atrakcyjna, co inne media.

Szczególną pochwałą należy tu obdarzyć Audiotekę, która przez ostatnie miesiące przeprowadzała bardzo szeroko zakrojoną kampanię na stacjach benzynowych Orlen, rozdając kupony na darmowe audiobooki przy zakupach paliwa lub innych produktów.

W promocji znalazły się 24 pozycje z różnych gatunków, a prowadzenie kampanii na stacjach benzynowych sprawiało, że akcja trafiała bezpośrednio do grupy docelowej kierowców – audiobooków można słuchać za kierownicą. Nie da się w ten sposób konsumować tradycyjnej książki czy serialu.

Równie efektywnie działa Storytel ze swoją kampanią telewizyjną, która trafia do kolejnej grupy docelowej – ludzi preferujących telewizję, dla których audiobooki mogą być doskonałą alternatywą na te godziny, w których oglądać telewizji po prostu nie mogą.

Takich akcji potrzeba jak najwięcej, aby audiobooki w Polsce mogły odnotowywać równie imponujący wzrost, jak za oceanem.

Gdzie słuchać audiobooków?

Książki w formacie papierowym i elektronicznym dostępne są niemal wszędzie. Miękką okładkę kupimy nawet w Biedronce, e-booka w każdej księgarni internetowej. Z dostępnością audiobooków jest nieco większy problem, bo trzeba wiedzieć, gdzie ich szukać. Jednak znalazłszy odpowiednie źródło dostęp do nich jest jeszcze prostszy, niż do tradycyjnych formatów.

Naturalnie nadal możemy kupić książki audio w księgarniach czy kioskach w formie płyt CD, lub zakupić w sklepie internetowym jako serię plików mp3. Nie jest to jednak rozwiązanie, które polecamy, gdyż płyta CD jako nośnik jest już po prostu martwa; nierzadko nawet producenci samochodów rezygnują z umieszczenia napędu wewnątrz auta. Pliki mp3 zaś nie należą do najwygodniejszych w obsłudze i nie oferują takich wygód, jak synchronizacja ostatnio słuchanego fragmentu, czy tym bardziej – synchronizacji z wersją elektroniczną książki.

Dlatego w polecanych przez nas źródłach audiobooków znalazły się miejsca gwarantujące najwygodniejszy dostęp do tego formatu i najprzyjemniejsze doświadczenie słuchania.

Audioteka

W bazie Audioteki znajdziemy ponad 6 tys. produkcji, zarówno audiobooków czytanych przez jednego lektora, jak i wiele super-produkcji. Zakupione w Audiotece nagrania odtwarzamy przy pomocy dedykowanej aplikacji, a swoją bibliotekę mamy zawsze przy sobie, na smartfonie, tablecie, czy komputerze.

Zakupy w Audiotece możemy też robić na zasadzie subskrypcji – za stałą opłatą 19,90 zł możemy pobrać jedną książkę miesięcznie. Istnieje też opcja zakupów w formie karnetu na 5, 10 lub 20 audiobooków, które dodatkowo obniżają cenę książki audio nawet o 50 pro.

Istnieje też możliwość dopisania abonamentu Audioteki do rachunku operatora, a spore fragmenty książek możemy odsłuchać za darmo w ramach próbki nagrania.

Aplikację Audioteki możesz pobrać:

Storytel

Storytel to najmłodszy gracz na polskim rynku audiobooków, ale rozwijający się bardzo prężnie i oferujący unikalne seriale audio Storytel Original, o których wspominaliśmy wcześniej w materiale.

Storytel nie oferuje możliwości zakupu pojedynczych nagrań. Za stałą kwotę 29,90 zł miesięcznie otrzymujemy za to nielimitowany dostęp do audiobooków w języku polskim i angielskim, oraz sporej bazy anglojęzycznych e-booków. Co więcej, anglojęzyczne e-booki i audiobooki tego samego tytułu mogą się między sobą synchronizować, umożliwiając konsumpcję w wybranym przez odbiorcę formacie.

Aplikację Storytel możesz pobrać:

Legimi

Od połowy 2017 roku audiobooki w swojej ofercie ma też Legimi. Polski serwis subskrypcyjny dla e-booków poszerzył swoją ofertę o książki audio.

W ofercie Legimi dostępnych jest ok. 3000 audiobooków, z czego połowę możemy odsłuchać w ramach abonamentu łączonego z ebookami. W wielu przypadkach książka w formacie elektronicznym może się synchronizować między książką do czytania i do słuchania.

Aplikację Legimi możesz pobrać:

Audible

Audible to największy i najbogatszy w zasoby gracz na globalnym rynku audiobooków, ale to propozycja dla tych, którzy lubią słuchać książek w języku angielskim.

Audiobooki możemy tam kupować jako pojedyncze pozycje, bądź za stałą opłatą 14,95 dol. miesięcznie uzyskać dostęp do jednej książki na miesiąc i zniżek na zakup dodatkowych pozycji. Oprócz tradycyjnych książek Audible oferuje także dostęp do wydań audio gazet, słuchowisk, podcastów, autorskich programów audio oraz autorskich seriali do słuchania.

Dodatkowo dzięki synchronizacji Whispersync między Audible a Kindle’em, ekosystem Amazonu jest doskonałym wyjściem dla tych, którzy już korzystają z księgarni Jeffa Bezosa i czytnika Kindle. Z racji swojego doświadczenia rynkowego Audible ma też najlepsze aplikacje i generalnie oferuje najlepsze doświadczenia odsłuchowe, choć oczywiście niedostępne w języku polskim.

Audible można pobrać na wszystkie platformy, także na komputery Mac oraz głośnik Amazon Echo.

Spotify

Kolejna propozycja dla tych, którym niestraszny język angielski. Choć w polskim wydaniu serwisu streamingowego nie mamy oficjalnie kategorii „audiobooki” (jeszcze), to wpisując hasło „audiobooks” w wyszukiwarkę, znajdziemy sporą kolekcję zarówno klasycznych, jak i współczesnych dzieł literatury.

Książek audio można też słuchać za darmo. Jeśli wiesz, gdzie szukać.

Sporym i nieustannie rosnącym repozytorium darmowych audiobooków jest serwis Wolne Lektury, gdzie znajdziemy uwolnione od praw autorskich klasyki literatury, w tym również lektury szkolne.

Na podobnych zasadach umieszczonych jest też wiele audiobooków w serwisie YouTube; dla przykładu projekt „Tchnienie Grozy” udostępnia na swoim kanale autorskie słuchowiska oparte o twórczość H.P. Lovecrafta:

Warto słuchać

Format audio nie bez powodu rośnie w popularność w Polsce i na świecie. Przystępna forma, odpowiedź na zapotrzebowanie wielozadaniowości i coraz bogatsza oferta skutecznie przyciąga coraz to nowych słuchaczy.

Kto jeszcze nie dał się przekonać książkom do słuchania, dziś ma ku temu aż nadmiar okazji. Jeszcze nigdy audiobooki nie były dostępne tak powszechnie i chociaż ten rynek wciąż jest w stosunkowo wczesnej fazie rozwoju, to jego dynamika pozwala mieć nadzieję, że w perspektywie kilku lat przestaniemy czytać raporty o tym, jak niewielu Polaków czyta książki, a zaczniemy czytać o tym, jak wielu Polaków książek słucha.

Bonus: prosty trick, by słuchać więcej

Audiobooki to nie tylko doskonała rozrywka dla tych, którzy zazwyczaj nie czytają, ale też sposób dla zagorzałych czytelników, by czytać jeszcze więcej. Nie tylko dlatego, że mogą to robić zawsze i wszędzie.

Aplikacje do odsłuchu audiobooków, jak wymienione powyżej Audioteka, Storytel czy Audible, umożliwiają zmianę prędkości odtwarzania. Mając problem z nadążaniem za lektorem możemy narrację spowolnić, ale możemy ją też… przyspieszyć.

Tym sposobem książkę, której nagranie trwa średnio 12-15 godzin, możemy pochłonąć nawet w 1/3 tego czasu, zmieniając prędkość odtwarzania.

Do takiego sposobu odsłuchu trzeba przywyknąć. Z początku audiobook odtwarzany z prędkością 2-3 krotną przywodzi na myśl film Alvin i Wiewiórki, jednak zaczynając od 1,5x przyspieszenia i stopniowo zwiększając krotność, przyzwyczajamy umysł do innej prędkości odsłuchu.

Po pewnym czasie nasz mózg zaczyna rejestrować trzykrotnie przyspieszoną książkę równie dobrze, jak odtwarzaną w regularnym tempie. Ta metoda wymaga dłuższego przyzwyczajenia, ale jeśli komuś zależy na tym, by czytać jak najwięcej, warto poświęcić trochę czasu na przestawienie się i szybsze odtwarzanie audiobooków.

Advertisement