Łukasz Kotkowski / 25.09.2017

Mówią, że Amazon zaraz wejdzie do Polski. Sprawdziliśmy, czy rynek jest na to gotowy

44 interakcje Przejdź do dyskusji

Z coraz to bardziej wiarygodnych źródeł docierają do nas wieści, jakoby Amazon szykował się do mocnego uderzenia na polskim rynku. Ale czy rynek jest na to gotowy?

Coś się kroi, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Od ponad roku możemy zamawiać na normalnych warunkach z Amazon.de, który udostępniono Polakom w niemal całkowicie spolszczonej wersji językowej. Gigant Jeffa Bezosa silnie inwestuje w swoje centra obsługi na terenie naszego kraju. Ostatnio spolszczona została także aplikacja mobilna sklepu. Warto też pamiętać, że to u nas, w Gdańsku, mieści się centrum badań i rozwoju Amazonu.

W kuluarach coraz głośniej szepcze się o tym, że być może od debiutu pełnoprawnego Amazon.pl dzielą nas już tylko tygodnie. Polska branża e-commerce drży, bo wejście globalnego hegemona nad Wisłę może znacząco zmienić równowagę sił branży handlowej. Jest też jednak inny scenariusz – wszystko może rozejść się po kościach, jak miało to miejsce w przypadku eBaya.

O ile jednak w przypadku e-commerce na dwoje babka wróżyła, tak wejścia Amazonu do Polski z pewnością może się obawiać inna branża – branża książkowa. Amazon to największa księgarnia świata. Przez wielu przedstawicieli rynku uważana wręcz za szkodnika, który jak szarańcza pojawia się w kolejnych krajach i wygryza istniejące tam rozwiązania.

Zapytaliśmy więc przedstawicieli branży książki, jak zapatrują się na wejście Amazonu do Polski.

Czy dla naszego – dodajmy, bardzo specyficznego – rynku sklep Jeffa Bezosa będzie zagrożeniem, czy może wprost przeciwnie? Stymulantem, który rozrusza przerdzewiałe trybiki i sprawi, że maszyna znów zacznie pracować pełną parą?

Zanim przejdę do wypowiedzi ekspertów, chciałem tylko nadmienić, że jestem bardzo rozczarowany (choć nie zaskoczony, niestety) odzewem polskich wydawnictw na nasze próby kontaktu z nimi. Na 10 wydawców, z którymi próbowałem porozumieć się mailowo bądź telefonicznie w sprawie komentarza, odpowiedziały mi… dwa. Pomimo początkowej chęci współpracy, gdy sprawa trafiła „wyżej”, odpowiedź stała się odmowna.

W trzech przypadkach bez zbędnego przedłużania usłyszałem, że wydawca nie ma zamiaru komentować tej sprawy. W pięciu odpowiedziała mi cisza. Niech każdy wyciągnie własne wnioski z tej sytuacji.

Jak Amazon wpłynie na rynek e-booków? Zapytałem Marcina Łukiańczyka z Upolujebooka.pl

Dla czytelnika Amazon to przede wszystkim niezrównany ekosystem Kindle’a. Najlepszy na rynku czytnik i najbogatsza a rynku oferta książek to propozycja, obok której żaden pochłaniacz literatury nie przejdzie obojętnie, a jednak… nasz rynek sam w sobie jest już bardzo rozwinięty.

Marcin Łukiańczyk

Co o możliwym pojawieniu się Amazonu w Polsce sądzi Marcin Łukiańczyk, twórca największej i najlepszej polskiej porównywarki cen e-booków:

Z punktu widzenia osoby zajmującej się również e-commerce w Polsce, cieszę się, że może pojawić się nowy gracz na rynku, taki jak Amazon. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie powtórzy się historia jak z eBay, które pojawiało się i szybko wycofało z mocnego promowania u nas, trzymam kciuki aby jednak tak się nie stało.

 

Sądzę, że po ostatnich zmianach w prowizjach, jakie wykonało Allegro, wielu sprzedawców może przejść na platformę sprzedażową znajdującą się w Amazonie, dzięki czemu będą mogli zdywersyfikować swoje przychody i nie uzależniać się tylko od tych kanałów. jakie do tej pory wykorzystywali.

 

Natomiast jeśli chodzi o rynek e-booków, to tutaj nie wiem czy tak dużo się zmieni.

 

Z mojego punktu widzenia w dużej mierze mamy już ustabilizowane bardzo mocne pozycje kilku księgarni oferujących e-booki i będzie im bardzo trudno zagrozić. Osoby, które będą kupowały e-booki w Amazonie to w wielu przypadkach będą ich „starzy” klienci, którzy czytają książki w oryginalnych wersjach, a wersję PL, podejrzewam i tak wybiorą w swojej ulubionej księgarni.

 

Ze strony UpolujEbooka.pl, tak sądzę, Amazon nie będzie mógł liczyć na wsparcie w promowaniu e-booków. Jest to związane z tym, że nie udostępniają informacji o książkach w wersji elektronicznej, którą mógłbym wykorzystać do podłączenia ich w swoim systemie.

 

Amazon w Polsce może zrobić dla świata e-booków jedną ważną rzecz: ułatwić dostęp do zakupu czytników Kindle bezpośrednio od producenta, a za tym może pójść dość mocno większe zainteresowanie e-bookami z legalnych źródeł.

Amazon to też Audible. Czy na rynku audiobooków jest dość miejsca, by walczyć z taką potęgą? Zapytałem o to Michała Szolca, CEO Storytel Polska.

Ok – nie wiemy, czy Audible faktycznie pojawi się w Polsce, nawet jeśli sklep miałby zacząć u nas swoją działalność. Osobiście nie sądzę, by wydarzyło się to wraz z premierą Amazon.pl, lecz znacznie, znacznie później (jeżeli w ogóle). Nie da się jednak mówić o Kindle’u nie mówiąc o Audible. To dwa ściśle powiązane ekosystemy, które stanowią część książkowej potęgi giganta.

Michał Szolc, CEO Storytel Polska

Dlatego spytałem Michała Szolca, CEO Storytel.pl, o jego zdanie w temacie możliwego pojawienia się usługi w Polsce:

Wejście na polski rynek tak dużego gracza jak Amazon na pewno nie pozostanie bez wpływu na funkcjonowanie innych dystrybutorów, hurtowników i wydawców.

 

Spodziewam się jednak, że w pierwszej kolejności odczują to bezpośredni konkurenci sklepu Amazon, czyli Allegro, Empik i inne e-sklepy. Gdyby Amazon uruchomił polską wersję Audible, na rynku cyfrowej dystrybucji audiobooków może zrobić się trochę ciasno. Zwłaszcza wśród dystrybutorów działających w modelu „a la carte”. To oni powinni czuć się najbardziej zagrożeni, gdyż ciężko im będzie konkurować z amerykańskim gigantem na poziomie zasobów.

 

Model subskrypcyjny Storytel odróżnia nas od innych platform i daj możliwość konkurowania nawet z tak dużymi graczami jak Amazon. Inną sprawą jest kwestia relacji z polskimi wydawcami i warunków współpracy, jakie zaproponuje im Amazon.

 

Przykłady z rynku niemieckiego czy francuskiego wskazują, iż Amerykanie często traktują wydawców z pozycji siły, a nasi rodzimi wydawcy mogą nie być skorzy do współpracy na niekorzystnych dla nich warunkach.

A co z dystrybutorami e-booków? Zapytałem o to Mikołaja Małaczyńskiego, prezesa zarządu i współzałożyciela Legimi.

Legimi jest jednym z graczy na polskim rynku, który może najboleśniej odczuć pojawienie się u nas księgarni Amazonu. Czy polski czytnik e-booków i polska księgarnia mogą konkurować z najlepszym czytnikiem Amazon Kindle i najbardziej rozbudowanym źródłem książkowych zasobów?

Mikołaj Małaczyński – Legimi

Mikołaj Małaczyński, współzałożyciel i prezes zarządu Legimi, jest dobrej myśli:

Amazon w Polsce to temat, który wraca co kilka miesięcy. Mamy świadomość, że wejście na nasz rynek tak potężnego gracza będzie wymagało reakcji branży.

 

Reakcji, która z pewnością będzie korzystna z punktu widzenia klientów. Z drugiej strony mamy na tyle rozwinięty, ale i specyficzny rynek ebooków (np. dominujące zabezpieczenia watermarkiem, bardzo wygodne dla użytkowników), że wejście Amazonu wcale nie musi tak widocznie zmienić układu sił. Wiele zależałoby od tego, jak zasobny katalog i na jakich warunkach udostępniłby Amazon.

 

Na pewno mają w Polsce wielu potencjalnych użytkowników ze względu na udział Kindle na rynku, ale tak jak wspomniałem specyfika rynku pozwala czytelnikom na kupowanie plików mobi również w innych księgarniach.

 

Z punktu widzenia Legimi interesujący byłby katalog dostępny w usłudze Kindle Unlimited, czyli amazonowej subskrypcji. Szczególnie w kontekście rychłego (w perspektywie kilku tygodni) udostępnienia przez nas abonamentu właśnie na Kindle.

 

Od dawna nie było dużego gracza, który zainwestowałby w promocję elektronicznych formatów – co zadziałałoby korzystnie na cały rynek. Nie spodziewamy się jednak, aby Amazon skupił się najbardziej na książce elektronicznej – jest to, z punktu widzenia całego asortymentu handlowego tej firmy, produkt wręcz marginalny.

Wydawcy odmówili komentarza. A co o potencjalnym debiucie Amazon.pl sądzą autorzy? Odpowiedział mi na to pytanie nie kto inny, jak Remigiusz Mróz.

Dla wydawców Amazon.pl to zagrożenie. Ale dla autorów? Kolejna szansa na dotarcie do jeszcze szerszego grona czytelników.

Remigiusz Mróz

Remigiusz i bez Amazonu radzi sobie doskonale; jest jednym z najlepiej sprzedających się autorów na naszym rynku. Tym bardziej byłem ciekaw, jak zapatruje się na start Amazon.pl:

Zawsze wychodziłem z założenia, że im więcej graczy w danym segmencie rynku, tym lepiej. Wydaje mi się, że Amazon zagrozi głównie Allegro, któremu zresztą od pewnego czasu klientów systematycznie podbiera Aliexpress, ale w przypadku rynku książkowego obecni giganci nie mają się czego obawiać.

 

Wbrew temu, czego rzekomo dowodzą ponure statystyki czytelnictwa, popyt jest duży – na tyle, że kiedy tylko jedna sieć upada, chętnych do jej przejęcia natychmiast pojawia się całe mnóstwo. Teraz można obserwować to na przykładzie Matrasa i zastępującego go Bookszpanu, ale to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek.

 

Mnie ciekawi najbardziej, ile nowinek Amazon przeniesie do Polski – czy zobaczymy sklepy stacjonarne, gdzie nie ma możliwości płatności gotówką, a jedynie aplikacją, jak na Manhattanie.

 

Czy ruszy platforma self-publishingowa, czy dostaniemy opcję natychmiastowej dostawy et cetera. Im więcej takich rzeczy, tym lepsza stanie się obsługa klienta w innych sieciach. I być może przy okazji pojawią się jakieś promocje książkowe, na które już zacieram czytelnicze ręce…

A skoro mowa o self-publishingu… trudno o lepszego rozmówcę w temacie, niż Michał Szafrański.

Jeśli ktoś (prócz czytelników) czeka na debiut Amazon.pl z utęsknieniem, to właśnie polscy twórcy. Możliwości self-publishingowe Amazonu są nieporównywalne z żadnym innym mechanizmem na rynku, a mechanizmy takie jak KDP czy program wyłączności KDP Select dają pisarzom kontrolę nad swoimi książkami, jakich nigdy nie da im tradycyjny wydawca.

Michał, tak jak Remigiusz Mróz, nie potrzebuje Amazonu, by się sprzedawać. Jego samodzielnie wydana książka, Finansowy Ninja, rozbiła bank, zarabiając – w przeliczeniu – ponad milion dolarów (sic!). W nieco ponad rok od startu sprzedaży.

Michał Szafrański

Zapytałem więc Michała Szafrańskiego o to, jak on widzi start polskiego Amazonu:

Już dwa lata temu miałem nadzieję, że w okresie przedświątecznym Amazon ruszy ze swoją lokalną, polską ofertą dla tutejszych partnerów i klientów. Przyszło poczekać dłużej.

 

Nie mam pojęcia, czy i jak duże środki Amazon gotowy jest zainwestować w zaistnienie w świadomości Polaków. Ja jestem zadowolonym klientem tej firmy od 1999 roku i bardzo cenię sobie wysoką jakość obsługi, niezawodne dostawy i niezrównany standard obsługi reklamacji. Wejście Amazonu podniesie poprzeczkę wszystkim firmom handlującym w domenie .pl – o ile tylko uda mu się przekonać polskich klientów, że warto praktycznie przetestować jakość jego usług.

 

Moje nadzieje związane z wejściem Amazonu są dwukierunkowe. Po pierwsze: firma ta jest prekursorem programów afiliacyjnych i mam nadzieję, że również w Polsce zaoferuje możliwości zarabiania na polecaniu produktów z jej bogatej oferty. To świetna konkurencja dla Ceneo oraz dobry sposób monetyzacji działalności influencerów.

 

Po drugie: mam nadzieję, że to pierwszy krok do zaoferowania w Polsce możliwości publikacji książek dla Kindle w języku polskim z jednoczesną szansą na ich szeroką dystrybucję do rodaków. Dotychczas główną blokadą tutaj był brak polskiej strony Amazonu i brak możliwości płacenia w PLN.

 

Czy to dobry kanał? Amazon nie należy do najtańszych sposobów dystrybucji książek, ale jednocześnie daje dostęp do niesamowitej liczby klientów, niesamowitą łatwość zakupów i świetne mechanizmy rekomendacji dla autorów dobrze ocenianych książek. Jako autor popularnej książki wiążę więc tym większe nadzieje z wejściem Amazona na poważnie do Polski. Czas pokaże, czy nie są to nadzieje płonne. Oby nie.

 

Widać, że Amazon wyciągnął wnioski z porażki eBaya na polskim ponad 10 lat temu. Firma nie spieszy się z zaoferowaniem usług w domenie .pl. Wierzę, że dobrze przygotowali się przez ostatnie lata na konkurencję z Allegro i liczę na to, że będą ostro konkurować zabiegając o zadowolenie klientów i partnerów.

Naturalnie pojawienie się Amazonu może sprawić, że istniejący dostawcy rozwiązań dla self-publisherów poczują się zagrożeni. CEO Ridero, Alexander Kasyanenko, dość ostrożnie podchodzi do tematu.

Ridero to aktualnie najbardziej kompletne i najbardziej przyjazne autorom rozwiązanie self-publishingowe na polskim rynku. Oferuje kompleksową obsługę – od składu e-booka i książki papierowej (w czym pomaga sztuczna inteligencja), aż po dystrybucję w wiodących polskich e-księgarniach, a nawet druk na żądanie i usługi dodatkowe. Od niedawna w Ridero można też samodzielnie wydać audiobooka, zlecić stworzenie trailera książki i oczywiście skorzystać z usług korekty.

Alexander Kasyanenko

Zagraniczne wersje Ridero współpracują jednak z Amazonem. Tym ciekawiej wygląda punkt widzenia Alexandra Kasyanenko, CEO Ridero, który preferuje… polskie księgarnie:

Należałoby zacząć od tego, czy Amazon wchodzi do Polski jako dystrybutor e-booków czy książek papierowych.

 

Należy pamiętać, że w ramach sprzedaży e-booka przez stronę Amazona autorom proponowane warunki są mniej korzystne (ok 50% marży dla księgarni), niż w polskich księgarniach e-bookowych (50% marży przy cenie powyżej 9,99 USD, 30% przy cenie poniżej 9,99 USD – przyp. Red.).

 

Dlatego preferujemy współpracę z polskimi księgarniami. Pytanie również, ilu wydawców zdecyduje się na współpracę z Amazonem – takie decyzje określą, czy oferta giganta będzie atrakcyjna. Dodatkowo nie zapominajmy, że polski rynek książki (i nie tylko) jest specyficzny, rządzi się swoimi prawami. Ebay, dla przykładu, za bardzo sobie u nas nie poradził, z Amazonem może być podobnie.

 

Z pewnością Amazon ma jednak duże szanse i może zmienić obowiązujące zasady gry. Ridero ma podpisaną umowę z Amazonem, więc nasi autorzy będą mogli sprzedawać swoje książki przez ten portal.

To będzie trzęsienie ziemi. Pytanie tylko, o jakiej skali.

Nie mam wątpliwości, szczególnie po zapoznaniu się ze zdaniem czołowych przedstawicieli branży, że wejście Amazonu do Polski będzie trzęsieniem ziemi.

Niezależnie od tego, jak potężne ono będzie, spowoduje zmianę – a nasz rynek książki niczego tak nie potrzebuje, jak zmiany. A trudno o lepszą motywację do daleko idących zmian, jak oddech takiego Behemota jak Amazon na karku.

Advertisement