Dekalog zachodniego wydawcy: taniec na linie, czyli jak wydać grę w Chińskiej Republice Ludowej

Artykuł/Gry 12.05.2020
Dekalog zachodniego wydawcy: taniec na linie, czyli jak wydać grę w Chińskiej Republice Ludowej

Dekalog zachodniego wydawcy: taniec na linie, czyli jak wydać grę w Chińskiej Republice Ludowej

Świat regularnie obiegają informacje o kolejnych grach zawieszanych bądź wycofywanych w chińskiego rynku. PUBG Mobile, Monster Hunter World czy nawet cały PS Store – wszystko znika z dnia na dzień, jak gdyby nigdy nie istniało. Dlaczego tak trudno jest wydać i utrzymać grę na największym rynku świata?

Wbrew pozorom nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Chiny to wyjątkowy rynek, który rządzi się własnymi zasadami. Ta specyficzna w skali świata mieszanina dyktatury, socjalizmu i sterowanego kapitalizmu uzależnia reguły rynkowe od reguł politycznych. Media w Chinach pełnią inną rolę niż media w krajach Zachodu. To samo tyczy się gier. Gdy u nas jest to forma artystycznej ekspresji oraz rozrywka, gdzie indziej gry wideo angażuje się do odmiennych zadań. Komunistyczna Partia Chin chciałaby, aby gry wychowywały. Promowały odpowiednie postawy. Krzewiły chińską historię oraz kulturę. Uczyły kolektywnego patriotyzmu. Były propagandowym narzędziem, tak jak radio i telewizja.

Chińczycy uwielbiają gry wideo.

Chińczycy uwielbiają gry wideo. Zwłaszcza te darmowe, na smartfony i komputery. To uwielbienie jest podnoszone przez lekarzy, z przerażeniem badających nową generację obywateli Państwa Środka. Z krótkowzrocznością. Wadami kręgosłupa. Nawet sporadyczną otyłością. Młodzi Chińczycy stali się bardziej podobni do młodych Amerykanów i Europejczyków. Nie tylko fizycznie. Gry wideo przemycały wartości obce dla Partii. Pokazywały atrakcyjność kultu jednostki, promowały przemoc, a czasem wręcz podważały polityczną linię rządu. To nie mogło trwać w nieskończoność. W 2018 r. Partia podjęła zdecydowane działania.

Po zmianach prawa z marca 2018 r., nowo powstałe State Administration of Press and Publication (SAPP) wydało ponad 1385 licencji na sprzedaż gier w Chinach. Co niesamowite, tylko 185 tytułów z tej listy to produkcje zagraniczne. Pozostałe 1200 tytułów na komputery i smartfony zostało stworzone przez chińskich deweloperów. Podczas gdy zyski chińskich wydawców i deweloperów wzrosły, obostrzenia dla zachodnich firm zostały zwiększone. Zgodnie z nowym prawem zagraniczny wydawca musi spełnić wiele wyśrubowanych wymagań, aby ubiegać się o licencję.

Najważniejsze i najciekawsze z nich to:

1. Konieczność posiadania chińskiego partnera. Tak jak w poprzednich latach, zagraniczne podmioty nie mogą operować i wydawać gier na rynku chińskim. Aby program pojawił się w Chinach, wydawca musi znaleźć chińskiego partnera, który zajmie się logistyką, sprzedażą i reklamą. Tylko chińska firma może ubiegać się o przyznanie licencji. Właśnie dlatego firmy takie jak Blizzard łączą siły z chińskimi molochami pokroju Tencenta. To jedyna droga, aby ich produkty pojawiły się w komunistycznym kraju.

2. Zintegrowanie systemu przeciwko uzależnieniu. Od 2007 r. chińskie gry komputerowe muszą posiadać system przeciw uzależnieniom stworzony z myślą o niepełnoletnich. Od 2018 r. ten sam system zostaje rozciągnięty na gry mobilne. Gracz musi potwierdzić swoją tożsamość przy pomocy numerów dowodu osobistego, z kolei sam mechanizm weryfikacji jest powiązany z chińskim odpowiednikiem ministerstwa bezpieczeństwa wewnętrznego. System przeciwko uzależnieniom pozwala grać niepełnoletniej osobie 3 godziny dziennie w weekendy oraz 1,5 godziny dziennie w dni robocze. Nieletni nie powinni także grać między 10:00 i 20:00.

3. Włączenie gier przeglądarkowych. Przed 2018 r. twórcy drobnych gier HTML uruchamianych z poziomu przeglądarki internetowej nie musieli posiadać licencji organu poprzedzającego powstanie SAPP. Teraz również proste gry przeglądarkowe mają posiadać odpowiednie licencje. Tyczy się to również już wydanych produkcji internetowych. Ich twórcy mają 10 dni na pozyskanie licencji. Jeśli im się nie uda, gra musi zostać usunięta.

4. Pełne przetłumaczenie na uproszczony język chiński. Gry wideo, których wydawcy starają się o licencje, muszą być całkowicie przetłumaczone na chiński. Tyczy się to również okładek i instrukcji. W grach nie mogą pojawiać się nawet pojedyncze wyrazy z języka angielskiego typu Start, Fight, Winner czy Game Over.

5. Promocja chińskiej kultury. SAPP będzie priorytetyzować te wnioski aplikacyjne, które dotyczą gier promujących chińską kulturę, cywilizację czy historię.

6. Silna regulacja skrzynek z losową zawartością. Nowe przepisy nakładają na wydawców i producentów pełną transparentność w zakresie tzw. loot boxów. Gracze muszą wiedzieć, jaką mają szansę na zdobycie konkretnego przedmiotu w losowej paczce, a także ile paczek muszą otworzyć wcześniej, nim zdobędą upragniony przedmiot. Jednocześnie dzienny limit otwieranych loot boxów przez gracza wynosi 50 skrzynek.

7. Ograniczenie płatności wewnątrz gier wideo. Zgodnie z nowym prawem gracze poniżej 8 roku życia nie mogą wykonywać żadnych transakcji za prawdziwe środki wewnątrz gry wideo. Gracze między 8 i 16 rokiem życia mogą wydawać 200 juanów (ok. 120 zł) miesięcznie, ale nie więcej niż 50 juanów (ok. 30 zł) podczas jednorazowego zakupu. Gracze między 16 i 18 rokiem życia mogą wydawać 400 juanów miesięcznie (ok. 240 zł), ale nie więcej niż 100 juanów (ok. 60 zł) przy jednej transakcji.

8. Unikalnie pewnych treści w grach wideo. Aby gra mogła zostać wydana przez chińskiego partnera na terenie Państwa Środka, nie powinny się w niej pojawiać takie elementy jak: zwłoki (również innych pokonanych graczy), plamy krwi w jakimkolwiek kolorze, elementy silnie nawiązujące do śmierci i tortur, sekty i okultyzm, śluby w grach dla nieletnich czy przesadna przemoc. Gry wideo powinny promować poczucie wspólnoty, społeczną odpowiedzialność, pozytywne postawy i odpowiedzialne zachowania.

9. Dostarczenie zagranicznych gier w odpowiedniej formie. SAPP ma otrzymać grę spoza Chin na trzech płytach w przypadku tytułów komputerowych, bądź zainstalowaną na dwóch konsolach wraz z okablowaniem w przypadku gier konsolowych (sprzęt po procesie weryfikacji wraca do właścicieli drogą pocztową). Aplikacje mobilne mają być dostarczane w formie plików APK bądź paczek instalacyjnych. Gry muszą być w pełni przetłumaczone na język chiński, a także muszą się znajdować w najnowszej wersji – tej samej, która ma trafić na rynek.

Jednocześnie wraz z grą ma zostać dostarczone specjalne wideo, trwające nie krócej niż 10 minut, na którym musi być zawarte działanie mechanizmu przeciwko uzależnieniom, wszystkie elementy rozgrywki, interfejs, wizerunki bohaterów i projekty lokacji. Do tego należy dołączyć scenariusz ze wszystkimi dialogami, napisami, dziennikami, instrukcjami i tak dalej, oczywiście w języku chińskim. Koniecznym elementem jest także sprawozdanie na temat obecności gry na innych rynkach, jej sprzedaży, zgromadzonej bazy graczy, a nawet zysku wygenerowanego przez dany tytuł.

Do tego dochodzi ostatni, najbardziej płynny warunek: wymaganie nieformalne

Chęć wejścia na chiński rynek wymaga nie tylko znajomości reguł wystosowanych przez SAPP. Równie ważne jest zrozumienie nieformalnych zasad. Weźmy geopolitykę. Jeśli w grze pojawiłaby się mapa świata, a na niej Hong Kong przedstawiony jako samodzielne, niepodległe państwo – taka produkcja nie ma szans na debiut za Chińskim Murem. Jeśli produkcja przedstawia Chiny jako źródło globalnej pandemii, również nie można liczyć na współpracę. Gdy w grze pojawi się wizerunek czołowego przedstawiciela Partii, trafia na czarną listę. Cały materiał podlega subiektywnej ocenie cenzora, który może nie przyznać licencji bez żadnego wyraźnego powodu. Do tego trzykrotna odmowa licencyjna oznacza, że dany produkt już nigdy nie zadebiutuje na chińskim rynku.

Oczywiście w zrozumieniu i wyczuciu wszystkich niuansów pomaga zachodniemu wydawcy chiński parter. Zgodnie z przepisami SAPP, jeśli chcemy wprowadzić towar na rynek Państwa Środka, musimy mieć chińskiego współpracownika. Sami nigdy nie dostaniemy licencji. Zawsze będzie się tym zajmował chiński podmiot. To dopiero ochrona własnych miejsc pracy.

Wielki rynek za Wielkim Murem. Chociaż niekoniecznie…

Gdy na 1385 licencji przyznanych dla gier wideo tylko 185 to produkcje zagraniczne, doskonale widać, jak trudne jest wydanie tytułu w Chinach. Legalna droga jest żmudna, niepewna i wymaga większego niż gdzie indziej podziału ewentualnych zysków. Dlatego wielu zachodnich wydawców robi w Chinach to, co Chińczycy robią na zachodzie – penetrują szarą strefę, docierając do odbiorców bez starania się o oficjalną licencję.

Współcześnie najpopularniejszą cyfrową platformą z grami jest w Chinach WeGame – w pełni podporządkowana chińskim władzom, należąca do koncernu Tencent Holdings. Tencent musi się mierzyć na własnym podwórku z nieoczekiwanym rywalem, jakim jest… Steam. Chociaż platforma Valve nie została oficjalnie wydana w Chinach ani nie ma pozwolenia na operowanie w Państwie Środka, doczekała się chińskiej wersji językowej. Chińczycy kupują więc gry na Steam, nawet bez VPN, mając tam dostęp do masy zachodnich tytułów nieobecnych na WeGame. Programy są pobierane z serwerów sąsiednich państw. Zablokowane zostały wyłącznie fora oraz społeczności.

Ironia losu. W krajach szeroko rozumianego zachodu Steam walczy z piractwem, podczas gdy sam kłusuje na chińskim morzu niczym wytrawny korsarz. I chociaż kwestia powstania legalnej platformy Steam China przy pomocy chińskiego partnera Perfect World wciąż jest otwarta, Valve już teraz zarabia na grasowaniu w szarej strefie. Bez żadnych licencji oraz zezwoleń. Trochę taki Abibas czy klapki Kubota. Tyle tylko, że na metce znajdziemy napis: Made in USA.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider’s Web w Google News.

Dołącz do dyskusji