Kula ognia na niebie i powalone tysiące drzew. To tylko planetoida, która odbiła się od naszej atmosfery

News/Kosmos 21.05.2020
Kula ognia na niebie i powalone tysiące drzew. To tylko planetoida, która odbiła się od naszej atmosfery

Kula ognia na niebie i powalone tysiące drzew. To tylko planetoida, która odbiła się od naszej atmosfery

Nad ranem 30 czerwca 1908 r. nad północnymi obszarami Syberii na niebie pojawiła się olbrzymia kula ognia. Świadkowie, których było niewielu, opisywali ją wiele lat potem jako kolumnę niebieskiego światła przesuwającą się po niebie. 

Pod koniec swojego lotu czoło kolumny eksplodowało z siłą, która położyła drzewa na obszarze ponad 2000 kilometrów kwadratowych.

Choć opisywana przez świadków eksplozja pasuje do wejścia w ziemię dużego meteoroidu, to do dzisiaj nie udało się znaleźć ani żadnych meteorytów, ani nawet samego krateru. Zdarzenie znad Tunguzki pozostaje zatem tajemnicą do dnia dzisiejszego.

Jednym z największych wyzwań stojących przed osobami, które chciały wyjaśnić to zdarzenie, szczególnie ponad 100 lat temu, była odległość i trudny dostęp do miejsca eksplozji. W regionie mieszka niewiele ludzi, a samo zdarzenie widziało zaledwie kilka osób. Pierwsza wyprawa badawcza, której celem było ustalenie przyczyn eksplozji, została zorganizowana dopiero w 1927 r. czyli 19 lat po zdarzeniu. W trakcie wyprawy badacze zlokalizowali obszar eksplozji i rozpoczęli poszukiwania krateru uderzeniowego. Do lat sześćdziesiątych XX wieku ustalono, że zdarzenie musiało przypominać eksplozję bomby jądrowej nad powierzchnią Ziemi.

Tunguzka kontra Czelabińsk

Na podstawie obecnej wiedzy można zatem założyć, że w 1908 r. w ziemską atmosferę wtargnęła planetoida o średnicy około 70 metrów, która następnie eksplodowała przed dotarciem do powierzchni Ziemi. Dla porównania, do podobnego zdarzenia doszło w 2013 r. nad Czelabińskiem, tyle że wtedy w atmosferę wszedł obiekt o średnicy 17-21 m.

Różnica polega jednak na tym, że fragmenty meteorytu czelabińskiego odnaleziono zaraz po zdarzeniu, a skoro nad Tunguzką eksplodował jeszcze większy obiekt, to i jego fragmenty powinny opaść na powierzchnię. Pomimo licznych wypraw nic się jednak nie udało odnaleźć. Z tego też powodu powstawały alternatywne teorie mówiące o tym, że w Tunguzce doszło do eksplozji gazu ziemnego, a nawet… o eksplozji statku obcych. Jednak najnowsze badania wskazują, że fragmentów meteorytu może nie być, bowiem meteoroid nie uległ fragmentacji. Zamiast tego, mógł odbić się od ziemskiej atmosfery.

Odbić się od atmosfery…

Od dawna wiadomo, że obiekty lecące w stronę Ziemi mogą odbić się od ziemskiej atmosfery lub po prostu przez nią przelecieć. Są to tak zwane meteory muskające Ziemię. Chyba najlepiej znanym przykładem takiego zdarzenia był meteor z 10 sierpnia 1972 r., który w środku dnia wszedł w ziemską atmosferę nad stanem Ohio, dotarł na odległość 57 km od powierzchni Ziemi, po czym 100 sekund od wlotu opuścił ziemską atmosferę nad Albertą w Kanadzie. Przelot meteoru widziany był przez wielu ludzi, został zarejestrowany na filmie oraz widziały go satelity na orbicie okołoziemskiej.

Czy nad Tunguzką przeleciała planetoida?

Z tego też powodu naukowcy postanowili sprawdzić czy do takiego samego zdarzenia nie mogło dojść nad Tunguzką. W tym celu opracowano kilka modeli uwzględniających obiekty o rozmiarach od 50 do 200 metrów i składające się z lodu, żelaza lub kamienne. Najbardziej prawdopodobne wyniki pasują do żelaznej planetoidy o rozmiarach około 200 m. Jeżeli taki obiekt musnął Ziemię i dotarł na wysokość 10 km nad powierzchnią, nie uległby fragmentacji i mógłby powrócić na orbitę zbliżającą się do Słońca. Być może zatem wciąż krąży wokół Słońca. Sprężanie powietrza w otoczeniu tak dużego obiektu, w trakcie jego przelotu przez atmosferę, mogłoby spowodować szkody jakie powstały nad Tunguzką.

Smutna rzeczywistość

Choć badania wskazują, że meteor muskający Ziemię, jest jednym z możliwych wyjaśnień, to nie ma żadnej możliwości potwierdzenia czy faktycznie tak było. Inni badacze przyznają, że podobne skutki mógł spowodować upadek lodowej komety, po której też nie byłoby czego szukać. Prawdopodobnie zatem nigdy nie dowiemy się co się stało w 1908 r. nad Syberią.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider’s Web w Google News.

Dołącz do dyskusji