Startujemy na Foreksie. Jak wybrać odpowiedniego brokera?

Startujemy na Foreksie. Jak wybrać odpowiedniego brokera?

Startujemy na Foreksie. Jak wybrać odpowiedniego brokera?

„Kupuj nisko i sprzedawaj wysoko” to najprostsza rada dla każdego inwestora. Przed rozpoczęciem handlu trzeba jednak wybrać odpowiednią platformę tradingową. Zastanówmy się jakie cechy powinien posiadać broker Forex.

Forex to największy rynek na świecie, przez który każdej sekundy przepływają miliony dolarów. W zeszłym roku średni, dzienny obrót wynosił 6,6 bilionów dol. Na forexie najczęściej wymienia się główne waluty świata, czyli – obok amerykańskiego dolara – euro, jeny czy funty szterlingi. Handluje się tam prawie non-stop: od australijskiego, poniedziałkowego poranku do piątkowego zmierzchu w Nowym Jorku. Wszystko to daje dużą płynność, a więc łatwo otworzyć pozycję, a także równie łatwo ją zamknąć. Innymi słowy, sprzedać lub kupić walutę można w dowolnym momencie. Kursy walut cechuje zmienność, więc na Forexie można bardzo szybko stracić cały kapitał. Inwestowanie na tej platformie – jak i na każdej innej – wiąże się ryzykiem, którego powinniśmy być świadomi.

Pierwszy krok – jak wybrać brokera?

Broker Forex to usługa, polegająca na dostępie do rynku finansowego. Za pomocą internetowej platformy brokera inwestorzy mogą kupować waluty czy indeksy. Sam broker zarabia zaś na spreadzie, czyli różnicy między kursem sprzedaży, a kursem kupna aktywów.

Najłatwiej zrozumieć to na przykładzie. Cena ask to inaczej cena, za którą można kupić walutę, natomiast, cena bid to cena, za którą można ją sprzedać. Cena zakupu jest zawsze wyższa od ceny sprzedaży. Działa to więc bardzo podobnie jak w przypadku kupna waluty w kantorze przed wyjazdem w podróż. Kurs euro pokazuje, że 1 euro można dziś kupić za 4,5795 zł. Jeśli więc chcielibyśmy kupić 1 tys. euro, to musielibyśmy zapłacić 4,5795 tys. zł.

Z drugiej strony, jeśli ktoś wracałby akurat z podróży po Europie i chciał sprzedać swoje euro, to dostałby inną cenę. Kantor kupiłby 1 tys. euro po kursie 4,5430 PLN. Hipotetyczny podróżnik dostałby więc 4,5430 tys. zł. Kantor zarobiłby 36,5 zł na tej wymianie. Uprzedzając nieco fakty, można więc powiedzieć, że dobry broker to taki, który charakteryzuje się niskimi spreadami. Wówczas trading będzie dla nas po prostu mniej kosztowny.

Forex to nie tylko waluty.

Dolar amerykański to bezsprzecznie najczęściej wymieniana waluta. Te wymienia się i obserwuje zawsze w parach. Przykładowo, para PLN/USD mierzy wartość złotówki w stosunku do dolara. Jeśli nasza złotówka się umacnia, to znaczy, że wartość pary wzrasta. Analogicznie, wartość pary maleje, jeśli musimy zapłacić więcej złotówek za dolara.

Handlować możemy również walutami bardziej egzotycznymi, co najczęściej wiąże się z większą zmiennością i koniecznością śledzenia doniesień z lokalnych rynków. To jednak dopiero początek. Obracać możemy kontraktami różnic kursowych (CFD) na indeksy, różne towary czy akcje. Handlować można więc kontraktami na kryptowaluty, ropę naftową czy sok pomarańczowy.

Choć dla początkowych traderów może nie mieć to znaczenia, to w długim okresie lepiej wybierać platformę, która oferuje multum indeksów do wyboru.

Rodzaje brokerów – Market Maker i ECN. Którego wybrać?

Instytucje finansowe charakteryzują się różnymi modelami biznesowymi na Foreksie. Dzielimy ja na dwie grupy w zależności od posiadania dealing desku.

Broker Market Maker to broker z dealing deskiem, którego inaczej określamy animatorem rynku. W tym modelu broker sam zajmuje się kojarzeniem zleceń kupna i sprzedaży. Nasze zlecenia nie trafiają więc na rynek międzybankowy, ale pozostają raczej w systemie brokera. Ten szuka innego klienta, z którym mógłby skojarzyć naszą ofertę. Broker jest w istocie drugą stroną transakcji, więc zarabia tylko, gdy jego klienci tracą.

Inaczej działają brokerzy STP (straight through processing) i ECN (electronic trading network). Ich głównym zadaniem jest przekazywanie zleceń na rynek międzybankowy – do prime brokerów i banków inwestycyjnych. Nie handlujemy więc z brokerem, a z innymi podmiotami na rynku. Tacy brokerzy zarabiają nie tylko na spreadzie (który zwykle jest mniejszy, niż u brokerów MM), ale także na prowizji od transakcji. Porównując brokerów, warto więc szukać niskiej prowizji – tym lepiej dla naszych inwestycji.

Dźwignia, czyli lewarowanie na Foreksie.

Kolejnym, ważnym elementem jest dźwignia finansowa. Pozwala ona na otwieranie o wiele większych pozycji, niż wynikałoby to z posiadanych środków. Nie kupujemy bowiem danego aktywa bezpośrednio, a raczej lewarowany kontrakt.

Przy handlu tradycyjnym obliczenie zysku lub straty jest bardzo proste. Jeśli zainwestowaliśmy 100 dol. w akcje Apple, a te straciły 5 proc wartości, to teraz nasze aktywa są warte 95 dol. Dźwignia jest tylko nieco bardziej skomplikowana.

Jeśli otworzyliśmy pozycję na akcje Apple przy zabezpieczeniu 100 dol. i dźwigni 1:10, to nasza strata będzie 10-krotnie bardziej bolesna. Zamiast stracić 5 proc., stracimy 50 proc., czyli zostaniemy z 50 dol. Analogicznie, jeśli dźwignia będzie wynosiła 1:20, a akcje skoczą o 1 proc., to nasze konto wzrośnie o 20 dol.

Dźwignia podnosi ryzyko. Potencjalne straty mogą być większe – podobnie jak zyski.

Łatwo można wyobrazić sobie sytuację, w której niedoświadczony trader składa zlecenie przy dźwigni np. 1:400, czyli na kwotę 400 – krotnie przewyższającą posiadane środki. Spadek kursu może być więc dla niego bardzo dotkliwy. Jest jednak kilka elementów, które pozwalają się przed tym zabezpieczyć. Pierwszym jest zlecenie stop loss, które służy automatycznemu zamykaniu stratnych pozycji. Trader może ustawić poziom tego zlecenia w ten sposób, że nigdy nie wygeneruje długu wobec brokera. Stop loss to forma ratowania rachunku, ale podobnie działa również take profit dla zabezpieczania zysków. Zlecenie można bowiem ustawić do automatycznej sprzedaży aktywów po osiągnięciu określonej wartości. Usuwa to czynnik emocji przy decydowaniu o finansach i pomaga w jasnym ustaleniu celów inwestycyjnych. Nie trzeba również śledzić kursu non-stop.

Aby chronić inwestorów przed niekorzystnymi efektami działania dźwigni, regulatorzy wprowadzili szereg obostrzeń. W sierpniu 2018 roku Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) obniżył maksymalne współczynniki lewarowania do 1:30. Przy takiej dźwigni wciąż można handlować walutami głównymi, ale już dla mniej popularnych walut, największych indeksów czy złota maksymalna dźwignia wynosi 1:20. Inne surowce czy indeksy mają dźwignię ograniczoną do 1:10, a kryptowaluty do 1:2.

Brokerzy regulowani, czyli zabezpieczenie wkładu.

Forex nie ma centralnego regulatora, ale każda z instytucji podlegać musi jurysdykcji danego kraju. W przypadku polski jest to Komisja Nadzoru Finansowego, która regularnie publikuje swoją listę ostrzeżeń publicznych.

Korzystając z polskiego brokera, można również liczyć na gwarancję środków na wypadek jego bankructwa. Odpowiada za nie Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, który może nam zwrócić maksymalnie równowartość 20,1 tys. euro. Kwota ta powstała z wyliczenia dwóch progów pomocowych KDPW. Inwestor może liczyć na pełen zwrot kwoty inwestycji do 3 tys. euro oraz do 90 proc. w przypadku kwoty do 22 tys. euro.

Część obecnych w Polsce brokerów jest regulowana w Wielkiej Brytanii przez FCA – Financial Conduct Authority. Tamtejszy system rekompensat gwarantuje zwroty do kwoty 50 tys. funtów.

Przed podjęciem współpracy z brokerem, warto potwierdzić, jakiej jurysdykcji podlega. Ściąganie środków z Cypru może być bowiem cokolwiek utrudnione. Warto poświęcić na to odpowiedni czas, aby nie musieć przenosić środków.

Milisekundy na wagę złota.

Przeciętny Kowalski nie będzie w stanie zauważyć różnicy, która bardzo często odgrywa kluczową rolę w foreksowym handlu. Chodzi tu o milisekundy, które mogą decydować o zysku. Dlatego najlepiej wybrać brokera, który oferuje opóźnienie rzędu 100 ms. Tyle czasu powinno mijać od naszego kliknięcia w przeglądarce do momentu pojawienia się transakcji w systemie. Jest to szczególnie istotne, kiedy chcemy wykonywać strategie takie jak skalpowanie, polegające na serii szybkich transakcji.

To jednak dopiero początek wymagań, jakie powinniśmy stawiać przed platformą foreksową. Obok niskich kosztów transakcyjnych, niskiego spreadu i dostępu do wielu różnych indeksów, powinniśmy sprawdzić, jak wysoki jest minimalny depozyt. Tu wartości wahają się w przedziale kilkuset euro. Jednak, gdy dopiero zaczynamy przygodę z Foreksem może nam zależeć na zainwestowaniu niewielkich środków.

Dodatkowo platforma powinna dawać możliwość przeprowadzenia analizy technicznej i fundamentalnej. Musimy bowiem dopuszczać możliwość, że w przyszłości podejdziemy do Foreksa bardziej na poważnie i będziemy chcieli przeprowadzać zaawansowane badanie kursu. Podobnie warto zaplanować inne elementy. Co, jeśli akurat padną nam wszystkie źródła internetu, a musimy zlecić transakcję? Wówczas ratunkiem może być kontakt z biurem klienta, które powinno być dostępne 24 godziny na dobę.

Na koniec, warto sprawdzić ofertę edukacyjną platformy. Część z nich oferuje bowiem darmowe materiały szkoleniowe czy webinary, które pozwolą na poszerzenie kompetencji. Platforma jest bowiem tylko narzędziem – choć warto wybrać to, dopasowane do naszych potrzeb, to o sukcesie zadecyduje „czynnik białkowy” wydający polecenia zza klawiatury lub aplikacji mobilnej. Dlatego Forex nie powinien być na początku traktowany jako sposób na wzbogacenie się, bo prowadzić może do ryzykownej gry i strat. Platforma ma służyć zdobywaniu doświadczenia w bezpiecznym środowisku. Nowicjusze powinni więc skierować swoje oczy ku rachunkom demonstracyjnym, gdzie bezkarnie mogą inwestować, testować pary walut i indeksy, a także dźwignie.

Dołącz do dyskusji