Najlepiej wydawane 20 zł miesięcznie. Xbox GamePass PC przywrócił mi radość grania w gry

Felieton/Gry 09.04.2020
Najlepiej wydawane 20 zł miesięcznie. Xbox GamePass PC przywrócił mi radość grania w gry

Najlepiej wydawane 20 zł miesięcznie. Xbox GamePass PC przywrócił mi radość grania w gry

Opłacam miesięcznie więcej abonamentów, niż jestem skłonny przyznać publicznie. Żaden jednak ostatnio nie daje mi tyle radości, co kosztujący 18,99 zł miesięcznie Xbox GamePass PC.

W przeciwieństwie do większości moich redakcyjnych kolegów, nie posiadam konsoli. Choć planowałem takową nabyć (i być może w końcu pęknę i kupię Nintendo Switcha, żeby razem ze znajomymi uprawiać brzoskwinie w Animal Crossing), nadal grywam przede wszystkim na pececie.

Decyzja wynika z czystego rachunku ekonomicznego i brutalnej siły przyzwyczajenia. Po spędzeniu całego dorosłego życia z myszką i klawiaturą, trudno jest przywyknąć do pada. Posiadając przebogatą bibliotekę gier i jeszcze bogatszą kupkę wstydu na PC, trudno usprawiedliwić zakup konsoli, do której dodatkowo musiałbym dokupić telewizor.

Do zeszłego roku zazdrościłem jednak potężnie konsolowcom jednej usługi: Xbox GamePass. Abonament Microsoftu na gry konsolowe jest tak bogaty, tak tani na tle kupowania gier na własność, że nie sposób mu odmówić.

Dlatego też gdy tylko Microsoft udostępnił Xbox GamePass na pecety, od razu wyciągnąłem kartę kredytową z portfela i uruchomiłem abonament. I pomimo tego, że na PC obecnie nie brakuje abonamentów (chociażby od EA czy Ubisoftu), a Epic Games rozdaje co tydzień darmowe gry, od kilku miesięcy gram niemal wyłącznie w gry z GamePassa. I jestem zachwycony.

Xbox GamePass PC ma niewiele słabych punktów.

O abonamencie Microsoftu na gry mogę mówić w zasadzie w samych superlatywach. Przede wszystkim: jest tani jak barszcz. Płacę za niego 18,99 zł miesięcznie, a pierwsze trzy miesiące kosztowały mnie symbolicznego dolara. Ta promocja zresztą wróciła, więc jeśli ktoś chciałby teraz przetestować Xbox GamePass PC – można to robić przez trzy miesiące, płacąc za to zaledwie 4 zł.

Powiem więcej – nawet gdy Xbox GamePass PC zrówna się ceną ze swoim konsolowym odpowiednikiem i będzie kosztował 40 zł, będę za niego płacił z uśmiechem na ustach. Bo gdy podliczę roczny wydatek na abonament, okazuje się, że płacę Microsoftowi mniej więcej tyle, ile kosztują 2-3 nowe gry. A w zamian dostaję dostęp do większej liczby produkcji niż zdołam ograć przez całe życie.

Największą zaletą GamePassa, którą bardzo doceniam jako prawie-trzydziestolatek, mający coraz mniej czasu na granie, jest możliwość bezstresowego przetestowania każdej gry w bibliotece. Pobieram grę, gram kilka minut, jeśli się podoba: zostaje. Jeśli nie: bez żalu usuwam i szukam nowej. Życie jest za krótkie na słabe gry.

Gdybym praktykował podobne podejście w przypadku gier kupowanych na własność, prędko zabrakłoby mi środków na dalszą zabawę.

I tak, pewnie, gry na PC w wersji cyfrowej możemy tanio kupić na rozlicznych wyprzedażach i promocjach. Nadal jednak GamePass jest bardziej opłacalną opcją. Do tego płacąc za abonament z marszu dostajemy zniżkę na zakup gier w sklepie Microsoftu. Jeśli jakaś gra spodoba się nam na tyle, że zechcemy mieć ją na własność, dzięki abonamentowi kupimy ją taniej.

Tak naprawdę z perspektywy kilku miesięcy z usługą Microsoftu mogę się przyczepić tylko do dwóch rzeczy.

Pierwsza to aplikacja Xbox GamePass PC (Beta), która wyraźnie ma problem z wyjściem ze stadium Beta. Regularnie zdarza się jej zawiesić (nie w trakcie grania, ale w trakcie przeglądania biblioteki) i niejeden raz spotkałem się z nie do końca przetłumaczonym interfejsem.

Aplikacja jest też uboga w funkcje i bardzo wolno się rozwija. Funkcjonalnie i wizualnie od startu usługi nie zmieniło się tu prawie nic.

Druga wada to relatywnie powolny rozrost biblioteki. Gdy GamePass wystartował w czerwcu ubiegłego roku, w bibliotece znajdowało się 100 pozycji. Dziś są tam 192 gry i niestety wiele produkcji nie pokrywa się z abonamentem GamePass na konsolę Xbox (mowa oczywiście o grach multiplatformowych).

Nie znaczy to jednak, że w Xbox GamePass PC nie ma w co grać.

Bo jest. 192 gry na papierze brzmią niezbyt imponująco, ale w praktyce to niemal nieprzebrane morze produkcji. Na początku zdziwiło mnie istnienie „losowania” gry w aplikacji GamePass na PC. Z czasem jednak zrozumiałem, że to bardzo ciekawy sposób na wybór czegoś z przepastnej biblioteki, gdy sami nie mamy pomysłu na to, w co zagrać.

Pełną listę gier dostępnych w abonamencie możecie podejrzeć pod tym linkiem.

Hardcore’owi gracze pewnie nie będą pod wielkim wrażeniem zawartości GamePassa. Jednak ktoś, kto w gry gra głównie w weekendy, z pewnością znajdzie coś dla siebie, niezależnie od preferowanej kategorii.

GamePass na PC zawiera wspaniałe produkcje w każdym gatunku. Od bajkowego Super Lucky’s Tale, poprzez wzruszające (i cholernie trudne!) Ori and The Will of The Wisps, aż po nowe Gearsy, Forzę Horizon 4 czy klasyka takiego jak Age of Empires.

Nie zdarzyło mi się jeszcze, bym uruchomił GamePassa i zamknął go z myślą „nie ma w co grać”. Zawsze gdy odpalam aplikację odkrywam coś nowego i sięgam też po produkcje, których w innym wypadku pewnie kijem bym nie tknął (tak trafiłem na kapitalne Steamworld: Dig 2 i psychotyczne Hellblade: Senua’s Sacrifice).

W GamePassie każdy znajdzie coś dla siebie. Są tam duże gry i małe gry. Długaśne cRPG i króciutkie indyki. Bajkowe platformówki i krwawe horrory. Nie ma Fify, ale osobiście uważam, że to żadna strata…

Owszem, podobnie jak w innych platformach streamingowych, tutaj również gry pojawiają się i znikają. Żałuję np., że nie zdążyłem ograć Vampyra i Shenmue I&II, kiedy jeszcze były dostępne. Ale za to dostałem do spróbowania Yakuzę 0 i Overcooked! 2, o pozostałych 190 grach w abonamencie nie wspominając.

Dzięki abonamentowi na gry gram więcej.

Z bólem przyznaję, że w ostatnich latach grałem mało. Podczas gdy w latach studenckich przechodziłem co najmniej 2-3 gry miesięcznie, tak teraz dobrym wynikiem są 2-3 nowe gry rocznie (+ okazjonalna rozgrywka w starych, dawno ogranych produkcjach, do których lubię wracać).

Dzięki GamePassowi na PC odkrywam więcej nowych, lub relatywnie nowych gier niż kiedykolwiek wcześniej. Nie muszę się zastanawiać, czy sięgnąć po jakiś dawno ograny tytuł czy wydać górę pieniędzy na coś nowego – po prostu włączam aplikację i gram w co chcę.

I choćby z tego jednego powodu uważam abonament Microsoftu za wart każdej złotówki. Ostatecznie… cóż z tego, że w „wolnej sprzedaży” mamy dostęp do praktycznego bezmiaru gier, jeśli po żadną nie sięgamy? Co mi po przepastnych zasobach Steama, jeśli nic tam nie kupuję?

GamePass na PC może i ma relatywnie niewielką bibliotekę. Ale dzięki temu, że jest ona zawsze dostępna, nie trzeba dywagować nad tym, czy kupić grę X czy Y. Można po prostu grać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement