Misja w szpitalu z Resident Evil 3 mocno rezonuje. Nie chodzi o zombie, ale wydolność służby zdrowia

Artykuł/Gry 03.04.2020
Misja w szpitalu z Resident Evil 3 mocno rezonuje. Nie chodzi o zombie, ale wydolność służby zdrowia

Misja w szpitalu z Resident Evil 3 mocno rezonuje. Nie chodzi o zombie, ale wydolność służby zdrowia

Dzisiaj premiera Resident Evil 3; remake’u kultowego horroru wydanego w 1999 r. Gdy ogrywałem wersję recenzencką, jedna lokacja szczególnie silnie na mnie oddziaływała. Mowa o wizycie w szpitalu miejskim Raccoon City. Wizyta mocno rezonuje z prawdziwymi wydarzeniami za oknem i na świecie.

Proszę nie podnosić brwi ani nie wykrzywiać ust w pobłażliwym grymasie. Nie mam zamiaru porównywać prawdziwej pandemii COVID-19 z wirtualną epidemią wirusa T zamieniającego ludzi w żywe trupy. Świat to nie gra wideo, a jedyne zombie jakie znam, to umęczeni pracownicy marketów wykładający papier toaletowy na nocnej zmianie.

Mimo tego pandemia wpłynęła na sposób, w jaki odebrałem Resident Evil 3.

Nie chodzi jednak o wirusa, zombie czy zasady kwarantanny. Chodzi o wydolność służby zdrowia. Bo chociaż zagrożenie w RE3 jest kompletnie fikcyjne, tak rodzi dla wirtualnego świata podobne implikacje co prawdziwa pandemia. Doskonałym tego przykładem jest rozdział w miejskim szpitalu Raccoon City. Czytanie notatek pielęgniarek i lekarzy przyprawiło mnie o gęsią skórkę. Nawet pomimo tego, że nigdzie nie pada nawet wzmianka o zombie. Może właśnie dlatego.

UWAGA – w dalszej części tekstu przytaczam wątki, które mogą zostać uznane za spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Do szpitala Raccoon City trafiamy jako Carlos Oliveira – jedna z dwóch grywalnych postaci w najnowszym horrorze Capcomu. Carlos to członek U.B.C.S. – zmilitaryzowanego oddziału farmaceutycznej korporacji Umbrella, wyszkolonego do realizacji kryzysowych zadań w trudnym środowisko zagrożenia biologicznego oraz epidemiologicznego. Zadaniem Carlosa jest zdobycie szczepionki na wirusa T, który zamienia ludzi w żywe trupy.

Trop szczepionki prowadzi Oliveirę to miejskiego szpitala. Pracuje w nim wybitny doktor medycyny Nathaniel Bard, opłacany zarówno przez miasto, jak i przez korporację Umbrella. Co naukowy geniusz robi w placówce publicznej, do tego w małym mieście do 100 000 mieszkańców? Umbrella celowo osadziła Barda na tej pozycji, aby naukowiec miał bezpośredni dostęp do ludzi zarażonych wirusem T, mogąc pracować nad szczepionką.

„Codziennie pojawia się coraz więcej pacjentów z tajemniczą chorobą. Nie działają na nich środki uspokajające, więc musimy zakładać im kaftany bezpieczeństwa i zamykać w izolatkach, które już teraz są przepełnione. Kierownik kazał przyjmować bez opłat wszystkie osoby z tymi objawami, ale co my mamy z nimi zrobić? Nie potrafimy ich wyleczyć”.

Umbrella początkowo sądziła, że niekontrolowany wyciek wirusa T będzie można opanować. Biologiczne zagrożenie wybuchło bowiem głęboko w podziemnym laboratorium w pobliskich górach. Nie licząc personelu placówki badawczej, zarażeni byli pojedynczy mieszkańcy. Policja odgrodziła leśno-górzysty teren, zainfekowani trafiali do szpitala miejskiego, a lokalne władze aktywnie walczyły z każdym, kto plotkował o kanibalistycznych zbrodniach coraz częściej mających miejsce w Raccoon City.

Muszę wyjaśnić, że osoby zainfekowane wirusem T trafiały do miejskiego szpitala w stadium poprzedzającym zamianę w zombie. Okres takiej przemiany trwał zazwyczaj dwa – trzy dni. Nim pacjent umierał, a następnie zamieniał się w żywego trupa, specjalne służby Umbrelli wyprowadzały go przez „zakazane drzwi”. Tak personel szpitala nazywał wejście do podziemnej placówki, prowadzonej wyłącznie przez firmę farmaceutyczną. Tam Umrella utylizowała ciała i zwłoki, próbując zachować kontrolę nad epidemią.

„Staraliśmy się jak tylko mogliśmy, ale sytuacja jest beznadziejna. W szpitalu panuje chaos, nowi pacjenci są przywożeni non-stop, a kolejne osoby roznoszą infekcję zanim możemy do nich dotrzeć.”

O wirusie wiedział wyłącznie doktor Bard. Reszta personelu nie miała pojęcia o zbliżającej się katastrofie. Lekarze i pielęgniarki dyskutowali o tajemniczej chorobie, ale parasol dezinformacji władz lokalnych oraz farmaceutycznego giganta robił swoje. Na kilka dni przed wybuchem chaosu na ulicach, wciąż najważniejsze były pieniądze, kontakty oraz umowy zawarte pod stołem. Umbrella sięgała swoimi mackami wszędzie. Oplatała nimi ratusz, posterunek policji, szpital miejski, a nawet dom dziecka.

Gdy odwiedzamy szpital w Raccoon, epidemia szaleje na całego, a placówka od dawna nie działa.

Ślady krwi na ścianach, poprzewracane szpitalne łóżka, medyczna aparatura rozrzucona po ziemi… widać, że również tutaj rozegrała się masakra. Wkrótce potem spotykamy pierwszych zombie w medycznych kitlach i mamy już w zasadzie pewność: wirus T zdobył szpital. Jednak dłuższa eksploracja tego miejsca (do znalezienia jest kilka sekretów, kilka części broni i wiele dokumentów) pozwala odtworzyć historię upadku tej placówki. To nie zombie zniszczyły szpital. Miejsce było zgubione na długo wcześniej.

Czytając notatki lekarzy i pielęgniarek okazuje się, że pracownicy służby zdrowia postanowili się odizolować od chaosu za oknem oraz od własnych pacjentów. Nie była to jednak łatwa decyzja. Personel szpitala poddał się dopiero wtedy, gdy większość lekarzy i pielęgniarek sama została zainfekowana przez wirus T. Pracownicy zarażali się jeden po drugim, nie mając odpowiedniej ilości środków ochronnych oraz odpowiedniej wiedzy o wirusie. Nie trzeba było do tego nawet zombie. Wystarczyły cząstki zakaźne we wciąż żywych ludziach. W jednej z notatek czytamy:

„Poddaliśmy się. Część z nas nie zaraziła się i zabarykadowaliśmy się tutaj. Ciągle słyszymy wołania o pomoc. Krzyki są przerażające. Ale nie ma mowy, żeby ktokolwiek z nas tam wyszedł. Opuściliśmy swoich pacjentów. To najgorszy koszmar każdej pielęgniarki. Cała się trzęsę z nerwów, ale chcę żyć. Chcę przeżyć”.

Jak łatwo przenieść powyższy wpis na to, co dzieje się w prawdziwym świecie.

Wystarczy otworzyć dowolne medium. Nagłówki mówią same za siebie. Pracownicy służby zdrowia są przemęczeni. Nieustannie brakuje im zestawów ochronnych. Pacjenci nie pomagają, zatajając informacje o kontakcie z chorymi na COVID-19. Kwarantannie poddawane są całe oddziały lub wręcz szpitale. Lekarze i pielęgniarki są tak zestresowani, że w placówkach pojawiają się specjalnie wytresowane psy, mające działać na personel antystresowo. Jednocześnie w niektórych państwach aż 20 proc. pracowników służby zdrowia zostało zarażonych bądź poddanych kwarantannie.

W Polsce doszło do przypadku, w którym lekarz popełnił samobójstwo po tym, jak spotkał się ze społecznym ostracyzmem. W niektórych miejscach opieka zdrowotna jest na krawędzi wydolności, z kolei jej pracownicy na krawędzi załamania. To nasi bohaterowie, ale żaden bohater nie jest doskonały. Ci ludzie mają własne rodziny, własne strachy i własne demony. Mają prawo obawiać się o swoje zdrowie i życie, tak jak i my się obawiamy. Tyle tylko, że my śpimy po 8 godzin dziennie, obserwując świat za oknem. Oni zakładają kombinezony i stykają się z COVID-19 twarzą w twarz.

Szpital w Resident Evil 3 to przykład scenariusza, w którym służba zdrowia po prostu pęka.

Pęka zarówno w aspekcie psychicznym, jak i wydajnościowym. Każda opieka medyczna ma poziom wydajności, powyżej którego załamuje się cały krajowy system zdrowia. Odwiedzając szpital w Raccoon City widzimy właśnie taki scenariusz. Zombie i inne potwory przyszły dopiero później. Najpierw przed murami placówki gromadzili się chorzy, przerażeni i oczekujący pomocy mieszkańcy. Nikt z nich nie doczekał się jednak ratunku.

Wracając na ziemię, to tylko negatywny scenariusz w fikcyjnej grze wideo dla dorosłych. Nasza sytuacja wciąż nie jest tak tragiczna jak we Włoszech czy Hiszpanii, a i tak służba zdrowia nie odeszła od łóżek chorych. Walczy pomimo wszelkich przeciwności, czasem musząc podejmować naprawdę trudne decyzje. Niech to będzie pozytywne światełko w tych mroczniejszych czasach. Czasach, które spędzamy zamknięci w czterech ścianach. Skoro jednak poddajemy się społecznej izolacji, to warto sobie ją umilić np. grami wideo. A Resident Evil 3 to cholernie dobra przygoda.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement