Ma wszystko, będzie kosztował niewiele. Pixel 4a będzie Nexusem naszych czasów

News/Sprzęt 10.04.2020
Ma wszystko, będzie kosztował niewiele. Pixel 4a będzie Nexusem naszych czasów

Ma wszystko, będzie kosztował niewiele. Pixel 4a będzie Nexusem naszych czasów

Pixel 4a będzie tym, czym niegdyś były telefony Nexus. A więc urządzeniem o bardzo sensownej specyfikacji, z czystym i najświeższym Androidem i z bardzo rozsądną ceną.

Pixel 4a w teorii wydaje się być absolutnym strzałem w dziesiątkę. Specyfikację telefonu i jego cenę już znamy, za sprawą źródeł redakcji 9to5Google. Wiele wskazuje na to, że będzie to sprzęt ze wszystkim czego trzeba w cenie, która w końcu nie urąga zdrowemu rozsądkowi.

Telefon ma być zamknięty w plastikowej obudowie. Jego OLED-owy wyświetlacz pracujący w rozdzielczości 2340 x 1080 pikseli ma mieć 5,81 cala przekątnej i otwór w lewym górnym rogu na aparat do autoportretów.

Specyfikacja telefonu Pixel 4a. Niczego nie powinno zabraknąć.

Za wydajność urządzenia ma odpowiadać procesor Snapdragon 730 z ośmioma rdzeniami (sześć taktowanych z częstotliwością 1,8 GHz, pozostałe z 2,2 GHz), układem graficznym Adreno 618 i 6 GB RAM. Zdecydowanie nie jest to topowa konfiguracja, trudno jednak wymyśleć zadanie typowe dla masowego klienta, z którym ten układ mógłby mieć problemy. Gry, aplikacje i nasze dane będziemy mogli gromadzić na 64 GB lub 128 GB pamięci – w sprzedaży będą dwie wersje telefonu.

W zasadzie jedynym elementem specyfikacji, nad którym Google mógłby popracować nieco więcej jest akumulator. W Pixelu 4a znajdziemy ogniwo o pojemności 3080 mAh z obsługą ładowania przewodowego z mocą 18 W. Mała pojemność i relatywnie powolne ładowanie rodzą malutki niepokój. Być może jednak oprogramowanie Pixela 4a będzie świetnie zarządzało zużyciem energii.

Pixel 4a – jaki aparat? Ten sam co w Pixelu 4, tyle że bez dodatków.

Jednym z wyróżników linii Pixel od samego początku były świetne aparaty. A Google w całej swojej mądrości zdecydował się przenieść kluczowe ich cechy do tańszych Pixeli z dopiskiem z literką a. Nie inaczej będzie i w czwórce. Telefom ma wykorzystywać ten sam 12,2-megapikselowy moduł z autofokusem i stabilizacją obrazu, co Pixel 4. Tyle że bez żadnych innych modułów. Zdjęcia powinny więc wychodzić rewelacyjnie.

Całość uzupełniają złącza USB-C i, uwaga uwaga, złącze słuchawkowe 3,5 mm jack. Czytnik linii papilarnych znajdziemy z tyłu obudowy. Pixel 4a ma być sprzedawany w Stanach Zjednoczonych w cenie 400 dol. Jeżeli uda się utrzymać cenę około 2,1 tys. zł na polskim rynku, to nowy Pixelek może stać się jednym z najrozsądniejszych zakupów telefonicznych roku.

Dołącz do dyskusji

Advertisement