Pacjenci, którzy żyli w zanieczyszczonym powietrzu, gorzej przechodzą COVID-19

Artykuł/Koronawirus 08.04.2020
Pacjenci, którzy żyli w zanieczyszczonym powietrzu, gorzej przechodzą COVID-19

Pacjenci, którzy żyli w zanieczyszczonym powietrzu, gorzej przechodzą COVID-19

Naukowcy doszli do wniosku: im większe zanieczyszczenie powietrza, tym większa śmiertelność chorych na chorobę COVID-19, wywoływaną przez koronawirusa SARS-CoV-2.

Wnioski, którymi zakończono oba badania, nie są nowe. Podobne badanie przeprowadzono po epidemii SARS z 2003 r., w którym naukowcy pokazali wyraźny związek między zanieczyszczeniem powietrza i śmiertelnością zarażonych.

Zanieczyszczenie powietrza, którym oddychamy, prowadzi do uszkodzeń i zwiększenia niewydolności płuc, które są głównym celem ataku COVID-19. Im mają mniejszą wydolność początkową (tj. przed zarażeniem), tym mniej komórek pozostaje w nich w trakcie choroby, które są zdolne do dostarczania tlenu naszemu organizmowi.

Z kolei badanie przeprowadzone w lutym ujawniło, że palacze i byli palacze są w większym stopniu podatni na samo zarażenie się SARS-CoV-2. Powodem tego jest zwiększona ekspresja genu ACE2 u byłych i obecnych palaczy, który wykorzystywany jest przez aktywowane białka wirusa SARS-CoV-2, które łączą się z receptorem w ludzkich komórkach, kodowanym właśnie przez gen ACE2.

Koronawirus lubi smog i zanieczyszczone powietrze.

Idąc dalej tym tropem, badacze z bostońskiej uczelni Harvard TH Chan School of Public Health znaleźli powiązanie pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza, a wzrostem śmiertelności chorych na COVID-19. Do swoich badań wykorzystali statystyki dot. populacji 3 tys. amerykańskich hrabstw, co odpowiada ok. 98 proc. całej populacji w Stanach.

Wnioski? Wzrost zanieczyszczenia aerozolami atmosferycznymi PM2,5 o 1μg na metr sześcienny prowadzi do 15 proc. wzrostu śmiertelności chorych na COVID-19.

— Informacje te mogą okazać się bardzo przydatne dla populacji narażonych na duże zanieczyszczenie powietrza, które odpowiednio wcześnie mogą przygotować dodatkowe środki ostrożności w celu zmniejszenia ryzyka zachorowania na COVID-19. Sam wirus zostanie z nami przez dość długi czas, więc powinniśmy robić wszystko, aby zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych – mówi dr Xiao Wu, jeden ze współautorów badania.

Drugie badanie, przeprowadzone przez naukowców z Wydziału Nauk o Środowisku Uniwersytetu w Aarhus w Danii, wskazuje, że wyższy poziom zanieczyszczenia powietrza w północnych Włoszech jest kolejnym czynnikiem, zwiększającym odsetek zgonów wywołanych zarażeniem się COVID-19. Autorzy drugiego badania są jednak bardziej powściągliwi, jeśli chodzi o wpływ zanieczyszczonego powietrza na umieralność chorych:

— Nie możemy pozwolić sobie na zaniedbanie innych, współistniejących czynników odpowiedzialnych za wysoką śmiertelność [w północnych Włoszech]. Należą do nich: wyższa średnia wieku populacji, duże różnice pomiędzy regionalnymi systemami opieki zdrowotnej, wydajność oddziałów intensywnej opieki medycznej oraz sposób rozprzestrzeniania się samego wirusa i miały one przypuszczalnie większy wpływ na śmiertelność niż samo zanieczyszczenie – możemy przeczytać w publikacji.

Wielkie, zanieczyszczone aglomeracje to ulubione środowisko SARS-CoV-2.

Duże miasta oznaczają zazwyczaj zarówno zanieczyszczone smogiem powietrze, jak i ogromną liczbę ludzi żyjących wspólnie na niezbyt dużej przestrzeni. Takie warunki są doskonałe, jeśli chodzi o możliwość rozprzestrzeniania się wirusów. Jeśli dodamy do tego fakt, że w ciągu kilku pierwszych dni po zarażeniu się SARS-CoV-2 większość chorych nie wykazuje najmniejszych objawów choroby, mamy idealny przepis na globalną pandemię.

Powyższe badania, które wskazują związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a zwiększoną śmiertelnością chorych na COVID-19, nie są dla Polski zbyt dobrą wiadomością. Jeśli weźmiemy pod uwagę stopień zanieczyszczenia większości polskich miast, perspektywa dalszego rozwoju epidemii w naszym kraju nie wygląda zbyt optymistycznie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement