Firefox ma się źle. Wyprzedził go nawet Microsoft Edge

News/Oprogramowanie 03.04.2020
Firefox ma się źle. Wyprzedził go nawet Microsoft Edge

Firefox ma się źle. Wyprzedził go nawet Microsoft Edge

Chromium staje się w zasadzie standardem dla internetowych przeglądarek dla PC. Firefox i Safari stają się tworami dość egzotycznymi. Liderem rynku jest w tej chwili Chrome. Na drugim miejscu znalazł się Microsoft Edge.

Chromium już od lat stanowi dominującą siłę na rynku desktopowych przeglądarek internetowych, głównie za sprawą najpopularniejszej na niego nakładki: Google Chrome. Mogliśmy jednak do tej pory mówić o jakiejś konkurencji ze strony Quantum (Firefox) czy WebKita (Safari). Wygląda jednak na to, że dołączenie Microsoftu do Chromium umocni pozycję tej platformy na bliskiej monopolu.

Według danych NetMarketShare na pozycji lidera wśród przeglądarek utrzymuje się, rzecz jasna, Google Chrome z 68,5-procentowym udziałem rynkowym. Niespodzianką jest jednak drugie miejsce, na którym znalazł się zbudowana na Chromium przeglądarka Microsoft Edge. Warto mieć na uwadze, że na dziś nie jest ona domyślną przeglądarką na żadnym z systemów, nie jest też oferowana w formie automatycznego uaktualnienia. Mimo tego Edge zdobył 7,59 proc. rynku.

Google Chrome i Microsoft Edge na pozycji liderów. Firefox spada na trzecie miejsce.

Trzecie miejsce na podium zajmuje Firefox (Quantum) z 7,19-procentowym udziałem rynkowym. Nierozwijany już Internet Explorer (Trident) zajmuje czwarte miejsce z 5,87-procentowym udziałem, na piątym zaś znajduje się Safari (WebKit) z 3,62-procentowym udziałem. Uważa się – choć nie ma na to twardych danych – że większość nowych użytkowników Edge’a to uciekinierzy z Firefoxa i Internet Explorera. Opera (Chromium) zamknęła ubiegły miesiąc z 1,4-procentowym udziałem w rynku.

firefox kontra edge

Microsoft Edge – nowość na podium – dostępny jest w wersji na komputery osobiste na systemy Windows 7 (i nowszy) i macOS (Sierra lub nowszy). Microsoft ma też w nieodległej przyszłości udostępnić swoją przeglądarkę w wersji na Linuxa. Poza desktopami Edge dostępny jest również na systemy iPadOS, iOS i Android.

Witryny internetowe i aplikacje webowe będą coraz częściej optymalizowane właśnie pod Chromium.

Co to oznacza dla miłośników egzotycznych przeglądarek? Jeżeli historia może nas w tym temacie czegoś nauczyć, to należy się spodziewać, że coraz więcej i więcej stron internetowych będzie oferowanych w dwóch wersjach. Rozbudowanej i nowoczesnej dla Chrome’a i jego rodzeństwa oraz prostszej i starszej dla rynkowego planktonu.

firefox kontra edge
Wyszukiwarka Google serwuje swoją starą wersję egzotycznym przeglądarkom

Wyjątkiem może tu być WebKit i korzystająca z niego Safari. Co prawda na desktopach występuje rzadko, przegrywając z Chrome’em nawet na macOS. Ma jednak bardzo mocną pozycję na nieujętych w prezentowanych tu danych urządzeniach mobilnych. Te z iPadOS-em i iOS-em sprzedają się rewelacyjnie, a na dodatek nie pozwalają na zmianę domyślnej przeglądarki. WebKit jest też platformą bardzo bliską Blinka, który jest częścią składową Chromium. Wydaje się wątpliwe, by platforma Apple’a zaczęła być ignorowana. Choć nadal to Chromium będzie rządzić tym rynkiem.

Z jednej strony na dobrą sprawę ustanowienie standardu było założeniem Chromium.

Czyli stworzenie otwartoźródłowej przeglądarki, którą wszyscy zdolni deweloperzy mogą rozwijać i dzielić się efektami swojej pracy oraz adaptować na swoje potrzeby. Pojedyncza platforma operacyjna dla witryn i aplikacji webowych znacząco ułatwia pracę programistów.

Z drugiej jednak strony w różnorodności pomysłów i projektów drzemie siła i innowacja. Google, Microsoft, Opera, Brave i Vivaldi (najważniejsi członkowie projektu Chromium) na pewno bardzo na tym korzystają. Alternatywy stają się jednak coraz słabsze, a na dodatek rozwój Chromium niezupełnie jest demokratyczny: wszyscy członkowie mogą proponować nowy kod i wszyscy następnie mogą korzystać z zatwierdzonych nowości. Tyle że moderatorzy od ich zatwierdzania to wyłącznie pracownicy firmy Google. Na razie ich przełożeni nie wykazywali złej woli w rozwoju projektu.

Na razie.

Dołącz do dyskusji