Wciąż nie ma mocarza na korsarza. Mechaniczna klawiatura Corsair K95 Platinum RGB XT – recenzja

Recenzja/Gry 30.04.2020
Wciąż nie ma mocarza na korsarza. Mechaniczna klawiatura Corsair K95 Platinum RGB XT – recenzja

Wciąż nie ma mocarza na korsarza. Mechaniczna klawiatura Corsair K95 Platinum RGB XT – recenzja

Korsarze czują oddech na plecach. Konkurencja – zwłaszcza ze strony Logitecha – mocno nadgoniła jakością własnych klawiatur mechanicznych. Stąd Corsair K95 Platinum RGB XT, czyli ulepszona wersja flagowej klawiatury Amerykanów, mająca przypominać rywalom ich miejsca w szeregu.

Ile osób, tyle opinii. Każdy gracz ma własne preferencje, ulubionych producentów oraz indywidualne budżety zakupowe. Stąd bogactwo zdań i doświadczeń, jakie możemy znaleźć w Internecie. Będąc przy doświadczeniach, moje szerokie palce stukały w kilkadziesiąt rozmaitych klawiatur. Dlatego nie mam wątpliwości, że od kilku lat to Corsair produkuje najlepsze mechaniczne klawiatury dla graczy. Nie mam też wątpliwości, że od jakiegoś czasu konkurencja robi co tylko może, aby Korsarzy zdetronizować.

Stąd Corsair K95 Platinum RGB XT – ulepszona wersja flagowej klawiatury Korsarzy.

Urządzenie w olbrzymiej części przypomina klawiaturę Corsair K95 RGB Platinum, którą recenzowałem dla was kilka lat temu. Nowością dla modelu z 2020 r. jest rozbudowanie możliwości dodatkowego, pionowego bloku bocznego G1 – G6 o obsługę funkcji charakterystycznych dla urządzeń typu stream deck. Druga nowość to jeszcze wytrzymalsze nasadki na klawisze, wykonane w droższej technologii PBT.

Czym jest PBT? To politereftalan butylenu – polimer wyróżniający się wysoką udarnością, czyli odpornością materiału na pękanie przy fizycznym, zmiennym obciążeniu. Do tego politereftalan butylenu zachowuje swoją matowość przez bardzo długi czas. Oznacza to, że klawisze (zwłaszcza WSAD i spacja) nie zaczną połyskiwać po kilku miesiącach intensywnej rozgrywki. K95 TX testuję od stycznia 2020 r. i faktycznie – żadnych połysków nie stwierdzono.

Corsair NARESZCIE dołącza do swoich topowych klawiatur dobrej jakości podkładkę.

W swoich recenzjach klawiatur tego producenta od zawsze wypominałem fatalną politykę dotyczącą tego elementu. Do solidnej, świetnie wykonanej i drogiej klawiatury dodawano nieprzyjemny kawał plastiku, mający udawać podkładkę pod nadgarstki. To trochę tak, jak gdybyś kupił Mercedesa S Klasę i od razu podjechał nim na zakupy w Biedronce. Coś tutaj się gryzie. Coś tutaj nie pasuje.

Nowa podkładka nareszcie została wyłożona miękką, ekologiczną skórą. Górna powierzchnia przyjemnie zapada się pod dłońmi, łatwo się ją czyści, a do tego jest stosunkowo elegancka i przyjemna dla oka. Lata bicia w ten element klawiatur Corsaira podczas pisania recenzji w końcu przyniosły efekt. Pytanie, dlaczego dopiero tak późno. Takie rozwiązanie powinno być obecne już w standardowym modelu K95 wydanym kilka lat temu.

Kolejnym przyjemnym dodatkiem jest kilka zestawów nakładek o przyjemnej, uzależniającej wręcz powierzchni. W pudełku znajdziemy zestaw WSAD dla gier akcji i pierwszoosobowych strzelanin, a także zestaw QWERDF dedykowany miłośnikom MOBA. Do tego dochodzą alternatywne nakładki na dodatkową, boczną kolumnę klawiszy pod makra/dla streamerów.

Zastanawiam się, czy Corsair nie przespał okazji do wprowadzenia większej liczby nowości.

Debiutująca wersja XT nieznacznie różni się masą i wymiarami, ale co do zasady mówimy o dokładnie tym samym modelu, co kilka lat temu. Ma to swoje naturalne zalety, ponieważ K95 to jedna z najlepszych klawiatur mechanicznych dla graczy. O ile nie najlepsza. Wcale nie oznacza to jednak, że Corsair osiągnął ideał. Firma zmarnowała okazję do wprowadzenia kilku dodatkowych ulepszeń.

Weźmy dla przykładu kabel USB. Solidny, masywny, z gęstym oplotem i dwoma końcówkami – jedna zasilająca, druga opcjonalna, służąca za pass-through. Byłoby świetnie, gdyby taki kabel mógł być odłączany. Jego przeciąganie przez specjalny otwór w biurku to męczarnia. Druga kwestia to sam standard pass-through. Cieszy obecność dodatkowego gniazda, do którego podłączymy słuchawki czy mysz komputerową, ale zastanawia wybór standardu. USB 2.0 w klawiaturze za 850 zł? Corsiar znowu bieduje, jak wcześniej z podkładką pod nadgarstki.

Premiera modelu XT to także dobra okazja do zastanowienia się, czy to już nie czas na klawiatury z solidnym podświetleniem w standardzie RGBW. Bo chociaż możliwości personalizacji kolorów w dedykowanym oprogramowaniu są imponujące, tak wybierając klasyczne, białe i jednolite podświetlenie brakuje efektu wow. Może to kwestia nowych klawiszy PBT?

Jestem za to bardzo zadowolony z faktu, że Corsair zachował moje wszystkie ukochane elementy.

Powraca cudowna rolka multimedialna, przyjemna w dotyku i nieziemsko precyzyjna. Co więcej, można ją przeprogramować. Na przykład po to, aby za jej pomocą przełączać się między rozmaitymi czarami w grze cRPG. Z kolei programowanie iCUE to moim zdaniem jeden z najlepszych programów do tworzenia makr, jaki kiedykolwiek powstał. Liczba możliwości oddanych graczy za pomocą tego oprogramowania jest imponująca. Osobny profil dla World of Warcraft, osobny dla edytora tekstowego, osobny dla Valorant, wszystko przełączane dedykowanym przyciskiem – dzisiaj nie wyobrażam sobie działać inaczej. Warto dodać, że iCUE rozszerzyło wsparcie na MacOS, łącznie z narzędziami Stream Deck.

Zachowano także masywne aluminium na wierzchu obudowy, wyróżniające K95 na tle reszty plastikowych klawiatur. Zimny, szczotkowany metal nie tylko solidnie spina całą konstrukcję, ale także tworzy poczucie obcowania z produktem premium. No bo umówmy się: gdy wydajesz 850 zł na mechanika, nie chcesz wyłącznie dobrej klawiatury. Chcesz czegoś ekstra. Ekstra mają być nowe przełączniki Cherry MX Speed i MX Brown, aż dwukrotnie wytrzymalsze niż wcześniej. Nie mam jednak żadnej możliwości zweryfikowania tej informacji. Wysłużona K95 dalej działa jak w zegarku, pomimo kilku lat na karku.

Jeśli zaś chodzi o działanie przełączników, ergonomię pracy czy hałas, odsyłam was do mojego testu pierwszej K95. To w zasadzie ta sama konstrukcja, z tymi samymi mechanizmami, układem i kształtem. Było świetnie, jest świetnie. Nie widzę sensu w powtarzaniu się.

Klawiatura Corsair K95 Platinum RGB XT – nowy król?

Z perspektywy posiadacza K95 wymiana modelu na nowszy jest kompletnie niepotrzebna. O wiele lepiej kupić samą nową podkładkę. Bo chociaż w pudełku z XT znajduje się szereg ciekawych dodatków, szkoda wydawać na nie 850 zł. Nawet jeśli jesteś fanem marki. Mam też wątpliwości natury etycznej co do wsparcia dla urządzeń Elgato i Stream Deck wyłącznie w nowym modelu. Wydaje się, że starsze klawiatury Korsarzy również mogłyby oferować podobne rozwiązania, a jedyną przeszkodą jest sztuczna, software’owa blokada producenta.

Największe zalety:

  • Ta sama wysoka jakość i świetne działanie co w podstawowym modelu K95
  • Jeszcze większa wytrzymałość
  • Nareszcie dobra podkładka pod nadgarstki
  • Przyjemny pakiet dodatków w pudełku
  • Kapitalne oprogramowanie, pełne wsparcie dla MacOS
  • Najlepsza rolka głośności na świecie <3
  • Dzięki tej premierze cena starszej, wciąż kapitalnej K95 może zmaleć

Największe wady:

  • USB 2.0 w pass-through
  • Zawrotna cena (850 zł)
  • Gruby, trudny w kontroli kabel powinno dać się odłączyć
  • Niskiej jakości nóżki
  • Wsparcie dla oprogramowania Elgato i Stream Deck tylko dla tej klawiatury

Jeśli jednak nie korzystałeś wcześniej z produktów Korsarzy, a rozglądasz się za solidną klawiaturą premium na lata, doskonale trafiłeś. Corsair K95 Platinum RGB XT to bez wątpienia jedna z kilku najlepszych klawiatur mechanicznych dostępnych na rynku. Liczę też, że dzięki premierze tego modelu podstawowa wersja K95 nieco potanieje, dzięki czemu znajdzie się w cenowym zasięgu większej grupy graczy. Bo naprawdę warto ją mieć.

Dołącz do dyskusji