Taki sam, ale inny, ale taki sam. Oto nowy kontroler Microsoftu dla konsoli Xbox Series X

Artykuł/Gry 16.03.2020
Taki sam, ale inny, ale taki sam. Oto nowy kontroler Microsoftu dla konsoli Xbox Series X

Taki sam, ale inny, ale taki sam. Oto nowy kontroler Microsoftu dla konsoli Xbox Series X

Żadnej rewolucji nie stwierdzono. Ba, trzeba chwycić za lupę aby dostrzec naturalną ewolucję. Na pierwszy rzut oka nowy kontroler Microsoftu dla Xboksa Series X wygląda dokładnie tak samo jak ten dla Xboksa One. W końcu po co zmieniać coś, co jest dobre?

Udał się Microsoftowi kontroler dla Xboksa One. Jest nieco zbyt duży, jego powierzchnia nie jest przesadnie miła w dotyku, ale bilans wad i zalet zdecydowanie przemawia na korzyść pada. Dlatego nie jest niczym dziwnym, że kolejna wersja urządzenia różni się jedynie w nieznaczny sposób od swojego poprzednika. Microsoft wybrał bezpieczny wariant i kompletnie się temu nie dziwię.

Tak wygląda kontroler Microsoftu dla konsoli Xbox Series X.

Jedną z widocznych zmian jest dodatkowy przycisk systemowy pod jarzącym się logo Xbox. Za jego pomocą udostępnimy zrzuty ekranu oraz klipy z rozgrywką w podobny sposób, co za pomocą przycisku share na kontrolerze DualShock 4 dla PlayStation 4. Sony wykazało się wielką przenikliwością dodając swój przycisk w 2013 r. Później zrobiło to Nintendo. Teraz dedykowany przycisk do dzielenia się treściami wprowadza Microsoft.

Oczywiście możliwość nagrywania i udostępniania własnych treści jest możliwa na konsolach Xbox One już teraz. Niestety, aby wykonać zrzut ekranu lub nagrać klip musimy szybko wcisnąć przycisk Xbox na kontrolerze. Następnie trafiamy do systemowej nakładki, która odrywa nas od rozgrywki. Jeśli nowy sposób zapisu treści będzie bardziej przypominam ten z PS4, Microsoft znacząco polepszy funkcję nagrywania i dzielenia się.

Wymieniony został także krzyżak. Powraca kierunkowa tacka.

Tacka kierunkowa w kontrolerze dla Xboksa 360 była okropna. Koszmarna wręcz. Jej niska precyzja przeszła do legend. Na szczęście kontroler dla Xboksa One otrzymał klasyczny kierunkowy krzyżak, co było zmianą na plus. Teraz Microsoft ponownie wraca do kierunkowej tacy. To błąd? Na szczęście niekoniecznie.

Twórcy Xboksa już wcześniej udowodnili, że wyciągnęli lekcję z porażki i nauczyli się tworzyć lepsze, bardziej precyzyjne tace. Taka znalazła się na przykład w kapitalnym kontrolerze Elite. Jeśli nowy pad będzie bezpośrednim rozwinięciem tamtej tacki, nie obawiam się o jakość przycisków kierunkowych. Podoba mi się również bardzo wklęsły charakter tego elementu, co może zapewniać dodatkową pewność oraz precyzję. Nie mogę się doczekać własnych testów.

Wireless Controller jest nieco węższy i ma lepsze uchwyty.

Dwa uchwyty na których zaciskamy dłonie zostały nieco odchudzone. To bardzo dobra decyzja. Węższe gripy świetnie spisały się w przypadku czwartego DualShocka oraz Pro Controllera Nintendo. Dzięki mniejszym uchwytom kontroler lepiej leży w małych dłoniach, a dzieciom jest wygodniej grać w ulubione gry. Z drugiej strony rozstaw kciuków zmienia się w tak małej mierze, że w zasadzie nie tracimy niczego na precyzji analogów.

Masywność kontrolera Xboksa była jedną z jego większych wad. Microsoft pokazuje, że jest tego w pełni świadom, wprowadzając odpowiednie poprawki do znanej i lubianej bryły. Dzięki temu Wireless Controller będzie jeszcze lepszy, a także przystępniejszy dla młodszej generacji graczy. Same zalety, w zasadzie żadnych wad.

USB-C, pamięć urządzeń i szybsze połączenie bezprzewodowe

Spodziewanym, bardzo dobrym kierunkiem jest wybór gniazda USB-C. Kable USB-C to coraz powszechniejsze rozwiązanie, które jest już standardem w świecie smartfonów i laptopów. Interfejs USB-C jest podstawą działania Nintendo Switcha i podobnie będzie w przypadku PS5. Fakt, że wszyscy czołowi producenci konsol wykorzystują ten sam standard jest wielkim ułatwieniem dla graczy. No i hej: szybciej naładujemy kontroler.

Bardzo spodobało mi się, że bezprzewodowy kontroler Microsoftu zachowa w pamięci nie jedno, a kilka sparowanych urządzeń. Jeśli będziemy mogli w wygodny i płynny sposób wybierać między połączeniem z konsolą, komputerem z Windows 10 i iPadem, będę zachwycony. Czegoś takiego brakuje mi na rynku. Warto dodać, że dzięki technologii Bluetooth Low Energy twórcy obiecują łatwiejsze, bardziej niezawodne połączenie z mobilnymi urządzeniami na iOS oraz Androidzie.

Jednocześnie Microsoft chwali się, że opóźnienie bezprzewodowego sygnału będzie mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Wszystko dzięki technologii Dynamic Latency Input (DLI) działającej na linii pad – konsola – HDMI 2.1 – wyświetlacz. Informacje generowane przez kontroler są wysyłane z większą częstotliwością, a pakiety dopasowują się do liczby klatek na sekundę. Pozwala to uciąć kolejne milisekundy opóźnienia, tak ważne podczas rozgrywek sieciowych.

Wsteczna kompatybilność i przyjemniejsza powierzchnia.

Microsoft zapewnia, że nowy Wireless Controller będzie działał z konsolami Xbox One, z kolei starsza wersja pada zadziała z nowym Xboksem Series X. Oznacza to, że nawet kupując XSX z jednym kontrolerem w zestawie, od razu zagramy co-opa na podzielonym ekranie. Wystarczy wyciągnąć z szuflady starszego pada dla XONE i podać go drugiemu domownikowi. Bardzo prokonsumenckie zachowanie.

Cieszy mnie również, że Microsoft wyłoży uchwyty inną wersją tworzywa, a także doda nieco matowej powierzchni. Obudowa pada dla Xboksa One jest dla mnie dosyć niemiła w dotyku. Nieprzyjemnie chropowata z tyłu, zbyt pusta i plastikowa od frontu. To oczywiście czysto subiektywna ocena, ale zdaje się, że nie jestem w niej osamotniony, skoro Microsoft wprowadza na tym polu zmiany i poprawki.

Nowy Wireless Controller vs konkurencyjny DualShock 5.

Jak wspomniałem wcześniej, Microsoft wybrał bezpieczną i nieznaczną ewolucję. Firma powstrzymała się od radykalnych ruchów i odważnych pomysłów. W przypadku PlayStation 5 jest nieco inaczej. Sony bardzo aktywnie bada możliwości nowego kontrolera. Ten z wyglądu na przypominać czwartego DualShocka, oferując jednocześnie zupełnie nowe, kompletnie rewolucyjne doznania.

DualShock 5 ma być pierwszym kontrolerem zamieniającym prostą wibrację na zaawansowany, zróżnicowany język haptyczny. Wcześniej Nintendo próbowało iść w tym kierunku przy pomocy Joy-Conów, ale te małe urządzenia nie posiadają odpowiednich możliwości by w pełni rozwinąć potencjał stojący za haptyką. Co innego DualShock. Korzystanie z niego ma być wyraźnym krokiem w nową erę narzędzi sterujących. Sony jednocześnie eksperymentuje z głębokością spustów, zmiennym oporem generowanym przez przyciski oraz pomiarami tętna i potliwości gracza.

Dwie kompletnie inne filozofie. Dwa kompletnie inne pady. Ależ nie mogę się doczekać by je ze sobą porównać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement