Sony swata Kojimę i Konami, bo marzy się im Silent Hill dla PS5 i PSVR2. Tymczasem Konami ma własną agendę

Artykuł/Gry 15.03.2020
Sony swata Kojimę i Konami, bo marzy się im Silent Hill dla PS5 i PSVR2. Tymczasem Konami ma własną agendę

Sony swata Kojimę i Konami, bo marzy się im Silent Hill dla PS5 i PSVR2. Tymczasem Konami ma własną agendę

Silent Hill to seria najlepszych interaktywnych horrorów jakie kiedykolwiek powstały. Niestety, z biegiem lat Konami oddawało wielką markę w ręce coraz mniej uzdolnionych rzemieślników, a następnie kompletnie zrezygnowało z produkcji dalszych części horroru. Do teraz.

To już pięć lat od debiutu P.T. – przerażającego dema, które okazało się zapowiedzią Silent Hills. Plany były piękne i ambitne. Przy Silent Hills miał pracować wizjonerski projektant gier Hideo Kojima oraz utalentowany reżyser del Toro. W głównego bohatera mrożącej krew w żyłach przygody wcielałby się z kolei sam Norman Reedus. Demo P.T. było potężnym doświadczeniem, toteż fani już nie mogli się doczekać gotowej gry.

Niestety, Silent Hills nigdy nie powstało.

Hideo Kojima wszedł w konflikt z finansującą go firmą Konami. Z jednej strony mieliśmy ekscentryka notorycznie niewywiązującego się z terminów i budżetów. Z drugiej bezduszną korporację grającą poniżej pasa, wolącą skupić się na innych sektorach działalności. Strony rozstały się, a Kojima i jego studio otrzymał środki od Sony by stworzyć grę Death Stranding.

Teraz to samo Sony stara się pogodzić producenta gier oraz japońskiego wydawcę. Redakcja Rely on Horror jest pewna zakulisowych działań twórców PlayStation. Ci chcieliby otrzymać od Konami pozwolenie dla stworzenia gry na licencji Silent Hill. Odpowiadałby za nią właśnie Hideo Kojima, tworząc produkt dedykowany PlayStation 5 oraz goglom wirtualnej rzeczywistości PSVR2.

Sony jest świadome tego, jak ciepło zostało przyjęte P.T. w społeczności fanów horroru. W pięć lat od publikacji dema gracze nieustannie szukają w nim nowych elementów i sekretów. Silent Hills stało się czymś na kształt współczesnego mitu, miejskiej legendy i Sony bardzo chciałoby wykorzystać ten kapitał do promocji nowych gogli VR.

Tymczasem Konami ma własny pomysł na markę Silent Hill.

Zaufane źródła Rely on Horror donoszą, że Konami już od roku pracuje nad nową odsłoną gry. Ich interaktywny horror ma być czymś na kształt resetu dla całej serii. Wydawcy udało się pozyskać do współpracy znamienite osoby współodpowiedzialne za sukces tej marki. Przy Silent Hill od Konami pracuje m.in. Masahiro Ito – projektant potworów z pierwszych czterech osłon. To właśnie w głowie Ito zrodził się pomysł na powykręcane pielęgniarki czy Piramidogłowego.

Konami pozyskało także Keiichiro Toyamę – głównego scenarzystę pierwszej odsłony. Do tego przy resecie Silent Hill pracuje Akira Yamaoka – ukochany przez graczy kompozytor muzyczny, który ma na swoim koncie ponadczasowe utwory nadające serii horrorów prawdziwej duszy. Piękne, przerażające i smutne, utwory Yamaoki uformowały tę serię i nadały jej finalnego szlifu.

Z tak silnymi nazwiskami zgromadzonymi przy jednym projekcie, Konami wcale nie musi dzielić się licencją z Sony. Silent Hill może być dla tego wydawcy próbą odkupienia w oczach graczy. No bo umówmy się: na pewno nie było nią rozczarowujące Metal Gear Survive. Jedno za to nie ulega wątpliwości: nie tylko gracze chcą powrotu serii Silent Hill. Na tym samym zależy wielkim firmom z branży, co powinno ucieszyć każdego miłośnika interaktywnych horrorów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement