To udany smartfon po bardzo solidnym liftingu. Huawei P40 Pro – pierwsze wrażenia

Artykuł/Sprzęt 26.03.2020
To udany smartfon po bardzo solidnym liftingu. Huawei P40 Pro – pierwsze wrażenia

To udany smartfon po bardzo solidnym liftingu. Huawei P40 Pro – pierwsze wrażenia

Od tygodnia mam okazję korzystać z Huaweia P40 Pro. Model ten poprawia praktycznie wszystkie niedociągnięcia swojego poprzednika, który przez ostatni rok miałem za smartfon niemal idealny. 

Oba sprzęty są do siebie bardzo podobne pod względem budowy. W obu przypadkach mamy do czynienia z niemal bliźniaczą obudową wykonaną ze szkła oraz metalu, która jest wodo- i pyłoszczelna (zgodnie z normą IP68). Rozmieszczenie portów, slotów, głośników i przycisków jest dokładnie takie same jak w modelu zeszłorocznym. Jego użytkownicy z całą pewnością poczują się tu jak na starych śmieciach.

Jedyne zasadnicze różnice we wzornictwie urządzenia dotyczą aparatów. Z przodu zamiast centralnie umieszczonej łezki zastosowano sporych rozmiarów otwór skrywający podwójny aparat.

Pod względem wyglądu jest to rozwiązanie gorsze i bardziej inwazyjne. Jednak jeżeli chodzi o użyteczność aparatów, jest w pełni uzasadnione, ponieważ dwie kamery będą robić ładniejsze selfie z rozmytym tłem.

Z kolei tylne aparaty są umieszczone na modnej ostatnio wyspie, która przypomina bardziej tą z Samsungów Galaxy S20 niż z nowych iPhone’ów. Jest to rozwiązanie, do którego można się przyzwyczaić, jednak wolałem mniej inwazyjny układ kamer z Huaweia P30 Pro.

Bardzo ważną nowością jest lepszy ekran

Huawei do tej pory w swoich smartfonach stosował wyświetlacz o częstotliwości 60 Hz. Posunięcia konkurencji w tym temacie sprawiły jednak, że Huawei P40 Pro został wyposażony w wyświetlacz 90 Hz. Dzięki temu oferuje odpowiednio płynne animacje.

Część użytkowników może zastanawiać się, czemu w ogóle Chińczycy nie zdecydowali się na użycie wyświetlacza 120 Hz. Podejrzewam, że są dwa powody takiego stanu rzeczy. Po pierwsze – różnica między ekranami 90 Hz i 120 Hz praktycznie nie jest widoczna. Po drugie – im wyższa częstotliwość odświeżania ekranu, tym smartfon szybciej się rozładowuje.

Huawei bez dwóch zdań zdaje sobie z tego sprawę, ponieważ po uruchomieniu smartfonu ekran działa ze standardowymi ustawieniami 60 Hz. Jeżeli ktoś chce mieć płynniejsze aplikacje kosztem czasu pracy bez ładowania, może samodzielnie włączyć odpowiednią opcję w ustawieniach.

W nowym modelu mamy do czynienia z delikatnie zagiętym ekranem OLED o przekątnej 6,58 cala i rozdzielczości 2640 x 1200 pikseli. Zapewnia on bardzo dobre odwzorowanie barw, idealną czerń, nieskończony kontrast oraz wzorową widoczność w trudnych warunkach oświetleniowych.

Nie sposób narzekać też na jego szczegółowość oraz kąty widzenia. Jest po prostu bardzo, ale to bardzo dobrze, troszczeczkę lepiej niż w Huaweiu P30 Pro. Niestety tak samo jak w zeszłorocznym modelu zastosowano tylko jeden głośnik, przez co smartfon nie obsługuje dźwięku stereo bez słuchawek.

Huawei P40 Pro jest też bardzo wygodny w obsłudze

Ostrzegam jednak, że może być to opinia skrzywiona, ponieważ pochodzi od użytkownika bardzo podobnego Huaweia P30 Pro. Zapewne z tego powodu odpowiadały mi wyważenie smartfonu, kształt jego krawędzi i generalny odbiór. Nie obyło się tu jednak bez jednej zmiany na plus.

Huawei bowiem zdecydował się na zastosowanie czytnika linii papilarnych w ekranie, który jest położony wyżej niż w zeszłorocznym sprzęcie. Dzięki temu odblokowywanie smartfona jest wygodniejsze i bezpieczniejsze. Takie położenie czytnika zmniejsza bowiem prawdopodobieństwo, że smartfon wypadnie nam z rąk.

Jeżeli zaś chodzi o sam czytnik, to działa on bardzo dobrze. Po jednorazowym dodaniu odcisku palca nie musiałem ani razu go poprawiać lub kalibrować.

Cieszy też fakt, że Huawei zdecydował się na zastosowanie fizycznych przycisków zmiany głośności. W modelu Mate 30 Pro zamiast nich zastosowano gesty wykonywane na krawędzi wyświetlacza i działało to… dosyć średnio, zwłaszcza gdy chciało się zwiększyć głośność odtwarzanej muzyki bez wyjmowania smartfona z kieszeni.

Teraz postawiono na mniej spektakularne, ale bardziej sprawdzone rozwiązanie i to się chwali.

Porozmawiajmy o technikaliach

Chyba nikogo nie zdziwi, jeżeli powiem, że Huawei P40 Pro jest bardzo szybkim smartfonem, na którym działają wszystkie gry i aplikacje. W końcu to model sztandarowy, wyposażony w najlepsze możliwe podzespoły. I tak sercem testowanego przeze mnie egzemplarza jest procesor Kirin 990 5G wspierany przez 8 GB RAM oraz 256 GB pamięci wewnętrznej.

Tą ostatnią teoretycznie można rozszerzyć, ale tylko za pomocą kart NM tworzonych przez Huawei. Są one jednak na tyle drogie i tak trudno dostępne, że w praktyce można zapomnieć o takiej możliwości.

Jeżeli chodzi o standardy łączności, to mamy tu… wszystko. Serio. Układ Kirin 990 5G, jak sama nazwa wskazuje, zapewnia nawet wsparcie wchodzących właśnie na rynek sieci 5G. Do tego mamy tu obsługę LTE Advanced, Bluetooth 5.1, a nawet WiFi 6 (znane wcześniej jako WiFi 802.11ax) oraz NFC do płatności zbliżeniowych.

Do tej długiej listy dochodzi jeszcze nadajnik podczerwieni, dzięki któremu Huawei P40 Pro może pełnić rolę pilota do telewizora.

Huawei P40 Pro ma też akumulator o pojemności 4200 mAh, takiej samej jak rok temu. Bez problemu starcza on na cały dzień pracy (nawet po włączeniu częstotliwości odświeżania 90 Hz).

Gdyby jednak komuś rozładował się on za szybko, będzie mógł szybko uzupełnić braki energii za pomocą technologii Huawei SuperCharge, czyli ładowania o mocy 40W. Odpowiednia ładowarka jest dołączona do zestawu. Smartfon wspiera też ładowanie bezprzewodowe, także w trybie zwrotnym. Dzięki temu można dzielić się energią z innymi.

Największy postęp widać w aparatach

Huawei P40 Pro ma zestaw aparatów zbliżony do modelu P30 Pro. Mamy tutaj aparat zwykły (50 P f/1.9), szerokokątny (40 MP, f/1.8), teleobiektyw (12 MP, f/2.4) oraz sensor odległości. O aparatach tych mogę powiedzieć, że robią bardzo, ale to bardzo ładne zdjęcia, lepsze nawet niż wspomniany Huawei P30 Pro. Na ekranie telefonu różnice nie są widoczne, ale gdy przyjrzymy się szczegółom na wyświetlaczu komputera, różnice stają się widoczne gołym okiem. Dotyczy to zwłaszcza aparatu szerokokątnego, który choć jest węższy niż w zeszłym roku, to oferuje znacznie lepszą szczegółowość.

Do tego Huawei P40 Pro lepiej sprawdza się w wideo. Nie chodzi tu nawet o możliwość nagrywania materiału w rozdzielczości 4K i płynności 60 klatek na sekundę, bo to jest obecnie standardem. Chodzi przede wszystkim o lepszą stabilizację, która w końcu dorównuje konkurencji.

Poza tym nie zabrakło tu świetnego trybu nocnego, dzięki którym nawet w niemal całkowitej ciemności można robić ładne zdjęcia z ręki. Fanom nagrywania krótkich filmików spodoba się z kolei możliwość rejestrowania materiału 1080p z płynności 960 klatek na sekundę, co w praktyce przekłada się na 32-krotne spowolnienie ruchu widocznego na wideo. Dzięki temu nawet rozbijania jajka, rozlewanie wody lub bieg głodnego maltańczyka może wyglądać spektakularnie.

Tak, Huawei P40 Pro nie ma usług Google

Przypominam, że przez nałożone przez Donalda Trumpa sankcje Huawei nie może współpracować z Google’em. Co za tym idzie, smartfony chińskiego giganta nie mogą mieć preinstalowanych Usług Google’a, w tym sklepu Play. Nowe urządzenia Huaweia korzystają zatem z otwartej wersji Androida wzbogaconej o usługi i sklep opracowane przez Chińczyków.

Dlatego trzeba dokładnie sprawdzić, czy będziemy w stanie doinstalować usługi Google sami lub się bez nich obyć. W moim przypadku praca i rozrywka w dużej mierze opiera się właśnie o aplikacje i usługi Google. Dlatego sam do Huaweia P40 Pro je po prostu doinstalowałem, żeby móc właściwie przetestować ten smartfon.

Tu warto dodać, że starszy Huawei P30 Pro takich problemów nie ma i jest on bezpieczną opcją dla osób, które z jednej strony są uzależnione od Google, a z drugiej nie chcą ich samodzielnie doinstalowywać. Krótko mówiąc osoby, które potrzebują smartfona działającego zaraz po wyjęciu z pudełka.

Jaki jest Huawei P40 Pro?

Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi, bo zależy głównie od tego, jak podchodzimy do usług Google. Jeżeli nie wyobrażamy sobie bez nich życie, to oczywiste wydaje się, że Huawei P40 Pro będzie nienajlepszym wyborem i w takiej sytuacji lepiej jest zainwestować w starszego Huaweia P30 Pro.

Jeżeli jednak wyobrażamy sobie życie bez Google, to Huawei P40 Pro jest jednym z najlepszych lub nawet najlepszym smartfonem na rynku.

Z pięknym wzornictwem, szybkimi podzespołami, obsługą wszystkich potrzebnych standardów łączności oraz genialnymi aparatami. Tak jak sztandarowe smartfony innych firm wydanych w ostatnich miesiącach jest to sprzęt będący może nie rewolucją, ale bardzo udaną ewolucją modelu zeszłorocznego.

I jest to komplement, bo Huaweia P30 Pro wspominam jako świetny sprzęt, w którym poprawić dało się naprawdę niewiele.

Tagi:

Dołącz do dyskusji