Bajerów mu nie brakuje. Sprawdziłem, dla kogo jest Asus VivoBook S14

Artykuł/Technologie 23.03.2020
Bajerów mu nie brakuje. Sprawdziłem, dla kogo jest Asus VivoBook S14

Bajerów mu nie brakuje. Sprawdziłem, dla kogo jest Asus VivoBook S14

Jeśli chodzi o laptopy smukłe, lekkie i mobilne, do niedawna trudno było znaleźć dobrze wyposażony komputer poniżej 4000 zł. Asus VivoBook S14 to doskonały przykład tego, jak bardzo zmienił się ten stan rzeczy.

Gdyby nie odrobinę większa grubość obudowy i użycie tworzyw sztucznych do jej konstrukcji, mógłbym w tym miejscu przekleić tekst opisujący droższego Asusa ZenBook 14.

Asus VivoBook S14 jest tak bliski swojemu droższemu bratu, że na papierze trudno doszukać się istotnych różnic.

Testowany przeze mnie egzemplarz to bodajże najdroższa odmiana VivoBooka S14, a i tak kosztuje 3699 zł – znacznie mniej od topowych ultrabooków.

Pomimo relatywnie przystępnej ceny na pokładzie mamy mnóstwo dobra: procesor Intel Core i5-8265U, 8 GB RAM, 512 GB SSD, a nawet niespotykaną w tym przedziale cenowym grafikę Nvidia GeForce MX250.

Już sama specyfikacja zwiastuje, że Asus VivoBook S14 to solidny sprzęt. Trzeba jednak otworzyć pokrywę laptopa, by docenić, jak solidny.

Pierwszy rzuca się w oczy nietypowy gładzik. Nie jest to zwykła płytka dotykowa, lecz wbudowany wyświetlacz, który może pełnić rolę gładzika lub… czego tylko chcemy.

Asus Vivobook S14 opinie

ScreenPad 2.0 oferuje mnóstwo możliwości – od dostępnych nań aplikacji, poprzez panel numeryczny, aż po wykorzystywanie go jako drugiego ekranu, bezpośrednio z poziomu ustawień systemu Windows 10.

Niezwykle przyjemnie zaskoczyła mnie też klawiatura. W laptopach z tej półki zwykle spodziewam się klawiatury co najwyżej przeciętnej. Tutaj zaś mamy klawiaturę, którą równie dobrze można by wpakować do urządzenia dwukrotnie droższego i nikt by nie narzekał.

Asus Vivobook S14 opinie

Klawisze mają wyraźny, długi skok, są należycie stabilne i odpowiednio tłumione. Całość jest też podświetlana na biało, choć trzeba przyznać, że wyciek światła poza obrys klawiszy jest nieco większy niż można by sobie życzyć i klawiszom nieco brakuje kontrastu, gdy podświetlenie nie jest włączone. Jeśli ktoś pisze bezwzrokowo – żaden problem. Wzrokowcy będą musieli się przyzwyczaić.

Asus Vivobook S14 opinie

Całkiem dobrze prezentuje się też wyświetlacz. Matowy, niedotykowy panel o rozdzielczości Full HD i proporcjach 16:9 może nie zdobędzie uznania fotografów, poszukujących jak największej wierności barw, ale dla całej reszty społeczeństwa będzie w sam raz. Można się co najwyżej przyczepić do nieco zbyt niskiej jasności i nieco zbyt wąskich kątów widzenia.

Wyświetlacz jest za to niemal bezramkowy i dzięki temu w obudowie, która zwykle mieściłaby panel o przekątnej 13,3″, zmieścił się ekran o przekątnej 14″.

Zdumiało mnie natomiast, iż nad ekranem Asus zmieścił kamerę na podczerwień do odblokowywania laptopa przy użyciu funkcji Windows Hello. Co więcej, czujnik działa równie dobrze jak w Asusie ZenBook 14 i jest o niebo wygodniejszy od dowolnego czytnika linii papilarnych, jakie zwykle spotkamy w laptopach tej (i wyższej) klasy.

Co również mnie zdumiało, to jakość głośników. O dziwo, ta jest… lepsza niż w droższym ZenBooku. Podejrzewam, że sporą rolę gra tu nieco grubsza obudowa, która pełni rolę swoistej komory rezonansowej.

Asus Vivobook S14 opinie

W połączeniu z przestrzenią pod obudową, która powstaje na skutek zmyślnego zawiasu „ergo lift”, głośniki VivoBooka S14 grają zaskakująco głośno, czysto i przyjemnie. Nie jest to liga MacBooków, oczywiście, ale też nie jest to liga większości ultramobilnych laptopów.

Po zamknięciu klapy widać zaś, że Asus VivoBook S14 nie jest kolejnym, jednokolorowym laptopem, jakich na rynku dziesiątki. Czy komuś się to podoba – pozostaje kwestią gustu. Osobiście doceniam połączenie srebrnawo-złotego (zależnie od padania światła) pulpitu roboczego i klapy w kolorze mchu, przełamanego pomarańczową wstawką z tworzywa.

Zawsze to coś ciekawszego od wszechobecnego morza czerni i szarości, jakim raczy nas większość producentów.

Doboru portów większość ultrabooków może Asusowi pozazdrościć.

Asus VivoBook S14 przypadnie do gustu tym, którzy na co dzień podłączają do swojego laptopa wiele peryferiów, lub regularnie pracują z rzutnikami.

Mamy tu dwa porty USB-A, port USB-C, czytnik kart microSD, a także pełnowymiarowe złącze HDMI. Wyjątkowo nie będę też narzekał na brak slotu na duże karty SD, bo z racji przeciętnie wiernego kolorystycznie wyświetlacza VivoBook S14 raczej nie znajdzie się na celowniku fotografów, którzy mogliby takiego slotu potrzebować.

Dla kogo jest Asus VivoBook S14?

Przede wszystkim dla tych, którzy poszukują mobilnego, poręcznego laptopa w dobrej cenie. Ważąc ledwie 1,45 kg i mierząc 18,8 mm grubości, Asus VivoBook S14 bez trudu odnajdzie się w torbie i plecaku każdej studentki, pracownika korpo i częstego bywalca PKP.

Oferuje też naprawdę dobry czas pracy na jednym ładowaniu, sięgający 7-8 godzin, więc idealnie nada się jako mobilny notatnik dla studenta, czy maszyna dla wykładowcy.

Przez wzgląd na świetną klawiaturę i bardzo dobrą specyfikację jest też jedną z najlepszych – obok ThinkBooka 13s – przenośnych maszyn do pisania, z jakimi się do tej pory zetknąłem w tej klasie.

Asus wykonał kawał dobrej roboty, umiejętnie tnąc koszta tam, gdzie jest to niemal niezauważalne (np. brak etui na laptop w zestawie), pozostawiając jednocześnie w VivoBooku S14 to, co najlepsze w serii ZenBook.

Jeśli szukacie lekkiego, mobilnego, eleganckiego laptopa z dobrą klawiaturą, świetną specyfikacją i bardzo dobrym czasem pracy na jednym ładowaniu – Asus VivoBook S14 będzie jak znalazł.

Dołącz do dyskusji