To były czasy. Kiedy kupiłem Xboksa 360, a ten zmienił na zawsze mój świat

Artykuł/Gry 10.02.2020
To były czasy. Kiedy kupiłem Xboksa 360, a ten zmienił na zawsze mój świat

To były czasy. Kiedy kupiłem Xboksa 360, a ten zmienił na zawsze mój świat

Zazwyczaj w ramach cyklu To były czasy skupiamy się na retro-produktach, zamiast opisywać historię nadal objętych wsparciem technicznym urządzeń. Ten artykuł powstał jednak z potrzeby serca. Ma bowiem wymiar emocjonalny.

Tak właściwie to Xbox 360 nie był pierwszą moją konsolą do gier. Swoją przygodę z elektroniczną rozrywką zaczynałem od słynnego Pegasusa, a więc polsko-chińskiej podróbki NES-a. Jednak odkąd dostałem w prezencie pierwszego peceta bazującego na układzie 486 z grafiką VGA, konsole przestały mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie.

Przez wiele długich lat grałem wyłącznie na PC, wymieniając go dwukrotnie. Drugim moim desktopem był komputer bazujący na Pentiumie MMX. Trzecim na Pentiumie 4. I prawdopodobnie nadal bawiłbym się w tak zwane PC Master Race gdyby nie historia długich i bezsensownych wydatków.

Wybaczcie, nie dla wszystkich interesujący wątek osobisty, ale mimo tego chciałbym go skrótowo opowiedzieć. Resztę poproszę o przewinięcie do następnego nagłówka.

Przez długi czas otwarcie gardziłem konsolami, ale nie była to ślepa niechęć. W czasach mojej młodości na konsolach do gier dominowały głównie gry arcade’owe, najczęściej będące konwersjami tytułów z automatów do gier. Zupełnie mnie one nie interesowały. Gdzie poważne RPG i shootery? Gdzie gry strategiczne i pseudosymulatory? I tak, wiem, że istniały, ale byłem więźniem pewnych stereotypów.

Pewnego dnia jednak mój komputer – a konkretniej jego GPU – zaczęło się nieprzyjemnie przegrzewać. Czyszczenie z kurzu nic nie pomogło, więc zdecydowałem się zainwestować w porządną obudowę, bo do tej pory stosowałem najtańsze budy ATX. Obudowa Nzxt Hush kosztowała mnie około 400 zł i… nie zmieniła nic. Nieco skonfundowany zacząłem googlać w internecie i odnalazłem informacje, że mój Radeon 9800 Pro faktycznie się przegrzewa jeżeli ma zapewnione niewystarczające napięcie.

Wkurzony kolejnym wydatkiem kupiłem markowy zasilacz o bardzo dużej mocy. Modelu nie pamiętam, ale kosztował około 500 zł. Czyli już wydałem niemal tysiaka na to, by Total War i World of Warcraft mi się nie wyłączały z krytycznym błędem. Oczywiście że nie pomogło, a w tamtych latach taka kwota była dla mnie ogromnym wydatkiem. Zirytowany obrotem spraw, wściekły wręcz, stwierdziłem, że mam dość. Impulsywnie i w złości zdecydowałem się dać szansę konsolom. Długo się nie zastanawiałem: w tamtym czasie PlayStation 3 miało wiele problemów. Xbox 360 był jedyną sensowną opcją.

To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Fakt, musiałem się długo przyzwyczajać do grania na padzie. I tak, wybór gier na konsole w zestawieniu z PC jest znacznie niższy. Jest jednak coś niesłychanie odświeżającego w fakcie, że tu wszystko po prostu działa. Nie martwię się o strojenie sterowników pod grę czy inne podobne bzdety – to zadanie twórcy gry, nie moje. Miłość ta trwa do dziś, choć oczywiście już nie z Xboxem 360 – w domu to Xbox One X jest jedną z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. To właśnie dlatego właśnie konsolę Microsoftu wskazałem jako gadżet minionej dekady.

Historia samego Xboxa 360 jest oczywiście dużo, dużo, dużo ciekawsza od moich przygód. Nadaje się nawet na niezły film szpiegowski.

Xbox 360 to następca konsoli Xbox i bezpośredni konkurent PlayStation 3. Pierwsza w historii konsola Microsoftu okazała się względnym sukcesem, będąc całkiem innowacyjnym kawałkiem technologii. To właśnie pierwszemu Xboxowi przypisuje się popularyzację gier online na konsolach oraz stawianie na pamięć lokalną zamiast tylko na odczyt z kartridży czy napędu optycznego. Wyników Xboxa nawet nie ma co porównywać z legendarnym już PlayStation 2. Wyszło jednak na tyle dobrze – wizerunkowo i komercyjnie – że Microsoft zdecydował się iść za ciosem. Łut szczęścia i nie do końca uczciwy kontrahent Sony spowodowały, że firma miała niepowtarzalną szansę nawiązać realną i równorzędną walkę z następcą PS2. Wspominałem przecież że będzie sensacyjnie.

Sony miał wielkie ambicje względem PlayStation 3. Firma zdecydowała się na zaprojektowania procesora zupełnie od nowa, od podstaw, zamiast polegać na dostępnych na rynku rozwiązaniach i architekturach. Projektowanie tak złożonych i wydajnych układów scalonych wymaga jednak dużej ilości czasu, pieniędzy i doświadczenia. Sony potrafiło mierzyć siły na zamiary, dlatego też zdecydowało się na współpracę z bardziej w tym obeznanymi firmami.

W 2001 r. firma podpisała umowę z Toshibą i IBM-em. Trzy firmy miały wspólnie zaprojektować procesor Cell, który miał być sercem konsoli PlayStation 3 i który miał oferować znacznie większe możliwości twórcom gier niż układy scalone z komputerów osobistych. Budżet projektu to 400 mln dol. Czas wyznaczony na prace: 5 lat. Budżet przy tym nie uwzględniał kosztów procesu technologicznego.

Tymczasem w 2002 r. Microsoft zaczął planować następcę konsoli Xbox. Podobnie jak Sony, zdawał sobie sprawę, że czas zaprojektować własny procesor zamiast polegać na uniwersalnych układach. Przypadek chciał, że firma również zwróciła się o pomoc do IBM-a.

Ten, mając już pierwsze koncepcyjne plany na Cella, zdecydował się pokazać je Microsoftowi.

Producent Xboxa przyjął projekt i rozpoczął wspólnie z IBM-em prace nad udoskonalaniem procesora dla konsoli Xbox 360. Formalnie, prace były prowadzone równolegle. Nieformalnie, IBM wykorzystywał pieniądze Sony i jego pomysły by tworzyć rozwiązania dla Microsoftu. W praktyce elementy składowe Cella, prototypowane na potrzeby konsol Sony, były następnie wdrażane do procesora mającego trafić do Xboksa 360.

Dochodziło przy tym do wielu absurdalnych sytuacji. Jak czytamy w książce (polecam!) The Race for a New Game Machine, która jest opisem tamtych zdarzeń, pracownicy IBM-a zasłaniali wręcz ciałem monitory i drobiazgowo dbali o to, by nic nie zostawało na biurku gdy nie było ich przy stanowiskach. Wszystko po to, by pracujący stanowisko obok ich koledzy z Toshiby i Sony nie widzieli nad czym i dla kogo pracują. Można wręcz w uproszczeniu przyjąć, że PlayStation 3 było w efekcie prototypem, a Xbox 360 dopracowaną drugą iteracją.

Sony, Toshiba i IBM wspólnie prototypowali, pracowali i rozwijali procesor Cell za pieniądze zapewnione przez producenta PlayStation, a następnie IBM redukował koszty biorąc pieniądze Microsoftu i dopracowując to, co już wypracowano wspólnie z Sony i Toshibą.

Sony miało przy tym dodatkowy niefart.

Co prawda IBM nie miał problemów z wyrobieniem się z terminami i oba procesory miały rozpisane na czas procesy technologiczne dla fabryk, owe fabryki miały problemy z wytwarzaniem pierwszej partii tych utworów. Microsoft to przewidział, zlecając dodatkową produkcję innej fabryce. Sony zabrakło tego wyczucia, dlatego musiało dłużej czekać na swoje Celle.

Microsoft miał więc swój procesor gotowy do montażu w konsolach szybciej, niż miało go Sony. Był też bardziej dopracowany i lepiej udokumentowany. Mimo iż to Sony w praktyce odpowiadało za to przedsięwzięcie, to konsola PlayStation 3 miała opóźnioną premierę względem pierwotnych planów. Xbox 360 pojawił się na rynku o czasie.

Xbox 360 pojawił się w sprzedaży 22 listopada 2005 r.

Jednostką centralną Xboxa 360 był trzyrdzeniowy układ PowerPC 3,2 GHz Xenon z 512 MB GDDR3 RAM 700 MHz i układem graficznym ATI Xenos 500 MHz i modułem dźwiękowym zgodnym z Dolby Digital 5.1. Za łączność sieciową – znak rozpoznawczy konsol Xbox – odpowiadał moduł Ethernet Gigabit i karta Wi-Fi 2,4 GHz. Z braku konkurencji od razu okazała się wielkim sukcesem wśród wygłodniałych nowości graczy. Jednak poza imponującą podstawą techniczną Xbox 360 miał do zaoferowania coś więcej.

Już pierwszy Xbox zwrócił uwagę świetnymi, tworzonymi tylko na tę platformę (przynajmniej wśród konsol grami). Szczególną uwagę zwracał shooter Halo, dziś uważany za jedną z najważniejszych pozycji w historii gatunku i na bazie którego do dziś tworzy się sieciowe strzelanki. Fani PlayStation 2 słyszeli o tych ponoć świetnych grach z pierwszego Xboxa. Nie mogąc się doczekać PlayStation 3 postanowili właśnie z uwagi na nie dać szansę konsoli Microsoftu. Zwlaszcza że tych gier było dużo, a zapowiedzianych było jeszcze więcej. Wrażenie robiły Forza Motorsport śmiało konkurująca z kultowym Gran Turismo czy gry EA Sports działające w rozdzielczości HD przy 60 kl./s.

Na tym jednak nie koniec. Xbox 360 nie tylko miał imponującą bazę gier na wyłączność – wśród nowych marek warto wskazać chociażby genialne Gears of War – ale też przakabacił deweloperów do tej pory związanych z Sony. Gry takie, jak Devil May Cry 4, Ace Combat 6, Virtua Fughter 5, Grand Theft Auto IV, Final Fantasy XIII, Tekken 6, Metal Gear Solid: Rising czy LA Noire pierwotnie były planowane jako gry na wyłączność na PlayStation 3. Wysoka sprzedaż Xboxa 360, jego możliwości techniczne, łatwość programowania i walizki z dolarami od Microsoftu sprawiły, że to właśnie konsola giganta z Redmond była platformą docelową – z ewentualnym portem na PlayStation 3 lub i nawet bez niego.

Uwagę zwracały też bardzo rozbudowane funkcje sieciowe. Xbox 360 mógł być podłączony do sieci Xbox Live drugiej generacji, która w zasadzie zaawansowaniem a zarazem wygodą obsługi w tamtych czasach nie miała sobie równych. Istotną innowacją był również sklep pozwalający kupować gry w wersjach cyfrowych, a tak zwane Osiągnięcia – czyli nagrody za szczególne wyniki w grach – zostały skopiowane przez całą branżę. W tym przez Sony w formie wprowadzonych później Trofeów.

Wszystko to przełożyło się na ogromny komercyjny sukces, a popyt na Xboxa 360 długo przewyższał podaż. W raptem miesiąc pierwsze 1,5 mln konsol trafiło do rąk graczy. Prowadzenie zresztą było utrzymane dość długo: w maju 2008 r. Xbox 360 jako pierwszy przekroczył barierę 10 mln sprzedanych konsol ówczesnej generacji. Dopiero pod koniec tamtejszej generacji PlayStation 3 zdołało w końcu dogonić – i przegonić – produkt Microsoftu. Konkurencja była (do czasu, później się to zmieniło) zbyt droga i miała za słaby wybór gier. Co więcej, Microsoft zadbał o rozbudowaną dokumentację i wygodne narzędzia deweloperskie, co przełożyło się na fakt, że gry multiplatformowe zazwyczaj wyglądały lepiej na Xboksie 360, co nie wynikało z jego przewagi w mocy obliczeniowej.

Sekcja dla nerdów. Co potrafił od strony technicznej Xbox 360?

Xenon to trzyrdzeniowy, 64-bitowy procesor zbudowany na architekturze PowerPC. Cechował się wysoką wydajnością w operacjach zmiennoprzecinkowych za sprawą licznych koprocesorów arytmetycznych (FPU) i wektorowych typu SIMD (konkretniej, modułów VMX128 wspierających obsługę skompresowanych danych z Direct3D API). Każdy z rdzeni obsługiwał wielowątkowe przetwarzanie danych i był taktowany z częstotliwością 3,2 GHz. Pierwotnie produkowany był przy użyciu 90-nanometrowego procesu technologicznego, choć w późniejszych wersjach konsoli obecna była już 65-nanometrowa jednostka, a w jeszcze późniejszych 45-nanometrowa. Układowi towarzyszył megabajt pamięci podręcznej L2 dzielonej pomiędzy trzy rdzenie.

xbox 360
Diagram autorstwa RiccardoTheBeAst, CC BY-SA 4.0

Z kolei układ graficzny Xenos składał się na dwa 90-nanometrowe moduły taktowane z częstotliwością 500 MHz z 10 MB pamięci eDRAM i modułami sprzętowo akcelerującymi wygładzanie krawędzi (4x MSAA), bufor z i przeźroczystości alpha blending. Pamięć operacyjna Xboxa 360 to 512 MB GDDR3 RAM 700 MHz połączona 128-bitową szyną danych i współdzielona pomiędzy CPU i GPU. Układ dźwiękowy obsługiwał do 256 kanałów z 32-bitową precyzją i dekoderem sprzętowym do odtwarzania DVD-Video i DVD-Audio.

Pierwsze wersje konsoli pozbawione były złącza HDMI, polegając na compontent video. Późniejsze oferowały również i to złącze. Maksymalna rozdzielczość obrazu, jaką zdolny był wygenerować Xbox 360, to 1080p, choć z uwagi na ograniczenia w wydajności większość gier działała w 720p i jeszcze niższych, skalowanych do HD pikselażach. Napęd optyczny Xboxa 360 to napęd DVD o przepustowości 15,85 MB/s. Możliwe było też od 2006 r. dokupienie zewnętrznego napędu HD DVD przeznaczonego wyłącznie do filmów. Jednak z uwagi na upadek tego formatu na rzecz Blu-ray nie zdobył on większej popularności. Napęd do Xboxa 360 jest dziś jedną z nielicznych metod na odtworzenie filmów zapisanych na tym nośniku. Niestety konsola Microsoftu nigdy nie doczekała się napędu Blu-ray.

Pamięcią masową konsol Xbox 360 był 2,5 calowy HDD SATA. Niestety wykorzystywał on własnościowe oprogramowanie układowe i niestandardowe złącza, co sprawiało, że podmiana fabrycznego dysku na kupiony większy dla peceta było z premedytacją utrudnione, teoretycznie wręcz niemożliwe. Najtańszy Xbox 360 (wersja Arcade lub Core) nie oferowała dysku twardego, choć można go było dokupić w późniejszym terminie. Powodowało to pewne problemy: niektóre gry, na szczęście dla posiadaczy tych konsol nieliczne, wymagały instalacji do pamięci lokalnej. Pozostałe konsole dostępne były w wersjach z 20-, 60-, 120-, 250- i 500-gigabajtowymi dyskami, choć te najpojemniejsze odmiany pojawiły się długo po premierze pierwszej wersji konsoli.

7 GB pamięci masowej było rezerwowane przez system operacyjny Xboxa 360, z czego 4 GB to pamięć podręczna dla gier zaś 2 GB to biblioteki pozwalające na uruchamianie gier z Xboxa poprzedniej generacji. Całość uzupełniały trzy złącza USB 2.0 (w późniejszych wersjach ich liczbę zwiększono do pięciu) oraz moduł łączności bezprzewodowej 2,4 GHz dla bezprzewodowych kontrolerów.

System operacyjny Xboxa 360, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie miał za wiele wspólnego z Windowsem, choć był w istotnej mierze zgodny z DirectX API. Pozwalał jednak na daleko idacą personalizację i był bardzo responsywny. Pozwalał też na instalację aplikacji multimedialnych i był zgodny z Windows Media Center. Obsługiwał też odtwarzanie treści DVD-Video, DVR-MS, MPEG-1, MPEG-2, MPEG-4, H.264 i WMV.

Xbox 360 doczekał się licznych akcesoriów. Najważniejszym wydaje się Kinect.

Microsoft zapewnił graczom wiele licznych dodatków do swojej konsoli, w tym możliwość kupowania kolorowych nakładek na obudowy, przeróżne kontrolery czy nawet maty do gier tanecznych. Nic jednak nie zwróciło uwagi tak dużej liczy osób co Kinect. Ten został wydany na rynek znacznie później – zapowiedziano go 1 czerwca 2009 r. – i był odpowiedzią na niespodziewany i ogromny sukces kontrolerów ruchowych konsoli Nintendo Wii. Odpowiedzią bardzo skuteczną.

Kinect nie wymagał od graczy trzymania w ręku jakiegokolwiek manipulatora. Akcesorium rejestrowała wszystkie ruchy gracza tak po prostu. I choć nie robiło tego w sposób wysoce precyzyjny (czasem wręcz był frustrująco zawodny) to świat oszalał na jego punkcie – Kinect u szczytu swojej popularności sprzedawał się lepiej niż najgorętsze produkty Apple’a.

xbox 360 historia

Wart dodatkowej uwagi jest też gamepad Xboxa 360, który okazał się projektem genialnym. Jego asymetryczny kształt i rozkład przycisków (dwa joysticki, d-pad, cztery przyciski funkcyjne, dwa bumpery, dwa spusty, dwa przyciski kontrolne i systemowy przycisk Xbox) jest uznawany za wzór do naśladowania. Nie wszyscy podzielają ten pogląd – DualShock od Sony jest również bardzo chwalony. Jednak to własnie Kontroler Xbox zyskał największą liczbę naśladowców, a jego istota nie zmieniła się w kolejnych generacjach konsol Microsoftu.

Xbox 360 był w czasie całego swojego istnienia dostępny w aż pięciu różnych odmianach – i to nie licząc jego podwersji.

Były to:

  • Xbox 360 Core pozbawiony dysku twardego i złącza HDMI.
  • Xbox 360 Pro, którego można było kupić w wersji z 20- lub 60-gigabajtowym dyskiem twardym oraz w wersji ze złączem HDMI oraz jej pozbawionej
  • Xbox 360 Arcade z 256- lub 512-megabajtowym dyskiem i złączem HDMI
  • Xbox 360 Elite ze 120- lub 250-gigabajtowym dyskiem i złączem HDMI
  • Xbox 360 S z 4-, 250- lub 320-gigabajtowym dyskiem i złączem HDMI

Pojawiły się też liczne okazjonalne niestandardowe wersje dla kolekcjonerów.

Niewiele brakowało, a Xbox 360 zniknąłby z rynku jeszcze szybciej jak się pojawił. Projekt w obliczu katastrofalnego kryzysu uratował Steve Ballmer.

Mówi się że karma wraca. Przewaga, jaką Microsoftowi zapewnił wgląd do prac nad PlayStation 3 omal nie miała znaczenia. Już po wejściu konsoli do sprzedaży okazało się, że wszystkie pierwsze jej partie produkcyjne zawierają sprzętową usterkę. Podkreślmy: wszystkie bez wyjątku. To z kolei oznaczało, że każdy jeden sprzedany Xbox 360 prędzej czy później musiał się zepsuć. I to relatywnie krótko od czasu jego pierwszego uruchomienia.

Usterka objawiała się błędem opisanym w instrukcji jako General Hardware Failure, a komunikatem go sygnalizującym były jarzące się na czerwono diody wokół przycisku zasilania. Społeczność graczy mianowała ten błąd określeniem RRoD (Red Ring of Death). Po raz wtóry, by podkreślić: każda konsola z pierwszych partii produkcyjnych musiała się zepsuć. Każda. Spróbujcie sobie wyobrazić skalę problemu i potężne straty wizerunkowe.

Jak się później okazało, problemem okazał się system chłodzenia, Nie został on wykryty w testach prototypów konsoli, bowiem jedną ze zmian wprowadzono niedługo przed uruchomieniem produkcji. Chodziło o nowe przepisy Unii Europejskiej, nakazujące stosowanie lutów pozbawionych miedzi. Nowy materiał nie był dostatecznie sprawdzony pod względem wytrzymałości na długotrwałe wystawienie na wysokie temperatury. Luty puszczały, a układy scalone odklejały się od płyty głównej.

xbox 360 historia

Według wspomnień Petera Moore’a, wówczas wiceprezesa działu elektronicznej rozrywki w Microsofcie, zespół zajmujący się Xboxem był przerażony. Wszyscy byli przekonani że to koniec ich przygody z rynkiem konsol do gier i z Microsoftem. Według wstępnego kosztorysu sam koszt wysłania kurierów do klientów posiadających wadliwe konsole wynosił zawrotne ćwierć miliarda dolarów. Dokładny zapis wspomnień Moore’a opublikował swego czasu Eurogamer, można też o nich poczytać w książce The Race for a New Game Machine. Poniżej fragment (tłumaczenie moje):

Moore, blady i przerażony, udał się na spotkanie ze Steve’em Ballmerem, ówczesnym prezesem Microsoftu – który raczej nie słynie z łagodnego temperamentu. – Zapytał mnie ile będzie kosztować cała operacja ratowania Xboxa 360. Wziąłem głęboki oddech i odparłem: jakieś 1,15 mld dol. Ballmer bez mrugnięcia okiem odparł: „no to do dzieła” i wrócił do swoich zajęć. Podjął decyzję w mgnieniu oka, zamiast zatopić tę katastrofę i nas wszystkich zwolnić, co byłoby logiczne i uzasadnione. Gdyby nie on, nie byłoby dziś Xboxa One i platformy Xbox.

Microsoft na swój koszt wymienił wszystkie wadliwe konsole, wydłużył też okres gwarancyjny do trzech lat niezależnie od stanu konsoli. Położono też szczególny nacisk by cały proces wymiany – w systemie door-to-door – nie trwał dłużej niż trzy tygodnie. Firma wystosowała też oficjalne przeprosiny. Jak dowodzi historia, to wystarczyło. Xbox 360, mimo koszmaru tuż po jego narodzinach, stał się jedną z ulubionych platform tamtejszej generacji, dopiero pod koniec swojego cyklu życia ustępując PlayStation 3.

Muszę wam się do czegoś przyznać: jestem fanem.

Od osób piszących w mediach wymaga się chłodnej bezstronności. Nie jest to trudne dla mnie w większości przypadków. Nie identyfikuję się z żadnym produktem, językiem programowania, sprzętem czy platformą operacyjną. To produkty, raz dobre, raz złe. Swoją specjalizację na Spider’s Web – przyglądanie się Microsoftowi – wybrałem na skutek chłodnej kalkulacji, uznając, że to ciekawa droga kariery i korporacja, o której zawsze będzie można pisać dużo ciekawych rzeczy.

Xbox to jednak wyjątek. Odkąd jestem członkiem Xbox Live stałem się też dużym fanem tego, co robi Microsoft w grach wideo. Jestem fanem i – przyznaję – do sukcesów i porażek tej platformy podchodzę wręcz emocjonalnie. Spędziłem z nią jednak tysiące godzin, niemal zawsze bawiąc się absolutnie doskonale. Xbox od zawsze miał bardzo otwarte, prokonsumenckie i progamerskie podejście. Nie zawsze wszystko się udawało, czego przykładem są chociażby mizerne początki Xboxa One. Zawsze jednak mi, jako graczowi, wynagradzano to z nawiązką. Świetny sprzęt, doskonałe usługi i genialny (tak, tak!) katalog gier wideo uczynił ze mnie entuzjastę platformy. I przyznaję, że już nie mogę się doczekać Xbox Series X.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement