Olympus OM-D E-M1 Mark III to ewolucja, a nie rewolucja. Pierwsze wrażenia

Premium/Foto 12.02.2020
Olympus OM-D E-M1 Mark III to ewolucja, a nie rewolucja. Pierwsze wrażenia

Olympus OM-D E-M1 Mark III to ewolucja, a nie rewolucja. Pierwsze wrażenia

Lista zmian w Olympusie OM-D E-M1 Mark III w porównaniu do poprzednika nie jest duża. To tak naprawdę ulepszona, odświeżona wersja, niż zupełnie nowy aparat. Czy mimo to warto zwrócić na niego uwagę? Miałem okazję zobaczyć nowego bezlusterkowca jeszcze przed premierą i mówię, jak jest.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Nowy joystick i lepsze uszczelnienia

Na pierwszy rzut oka magnezowy korpus jest niemal bliźniaczy, chociaż producent zapewnia, że został jeszcze lepiej uszczelniony. W czasie testów na aparat zrzuciliśmy dwa balony wypełnione wodę i nie było żadnego problemu. Zastosowano również nowy rodzaj gumy, która ma nie odchodzić, co niestety przydarza się w niektórych egzemplarzach poprzednika.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Dwie zmiany z tyłu: dodano świetny, precyzyjny joystick, znany ze sztandarowego modelu E-M1X. To wymusiło też delikatną korektę układu przycisków, co widać w lewym, górnym rogu. Zmieniono również układ trybów na górnej tarczy. Pozbyto się trybów ART i AUTO, które zastąpiono C4 i BULB. W końcu można też edytować funkcję czujnika wyświetlacza, który może być włączony lub wyłączony przy otwartym ekranie.

E-M1 Mark III jest zasilany tym samym akumulatorem litowo-jonowym BLH-1 i ma podobną wydajność ok. 440 zdjęć. Ważną nowością jest możliwość ładowania przez USB-C. E-M1 Mark III jest kompatybilny z USB PD (USB Power Delivery). Można ładować go za pomocą powerbanku, także w trakcie fotografowania.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Poprawiono system redukcji kurzu z matrycy. Filtr SSWF (Super Sonic Wave Filter), wibrujący z przyspieszeniem kilku tysięcy G 30 000 razy na sekundę, oraz nowa powłoka, zastosowana wcześniej w OM-D E-M1X, mają skutecznie usuwać z matrycy wszelkie zanieczyszczenia. Aparat E-M1 Mark III został wyposażony w wytrzymałą migawkę, której żywotność wynosi nawet 400 000 uruchomień.

Poza tym Olympus OM-D E-M1 Mark III to praktycznie ten sam świetny korpus. Solidnie wykonany, ergonomiczny, stosunkowo lekki (580 g z baterią i kartą pamięci SD) i z głębokim gripem. Szybki, responsywny, z dużą kulturą pracy. Ma też ten sam 3-calowy, obrotowy, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1,037 mln punktów oraz elektroniczny wizjer o rozdzielczości 2,36 mln punktów, 100-procentowym pokryciu kadru i powiększeniu 0,72x.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Ta sama matryca, nowy procesor, Hi Res 50 Mpix z ręki

Sercem aparatu jest wciąż ta sama matryca Cztery Trzecie Live MOS o rozdzielczości 20,4 Mpix, którą znajdziemy w modelu Mark II. Olympus OM-D E-M1 Mark III ma jednak dawać obraz o wyższej jakości, dzięki zastosowaniu nowego procesora TruePic IX. To najszybszy procesor, jaki zastosowano w aparatach tej marki.

Olympus OM-D E-M1 Mark III
Zdjęcie JPEG

Ten zestaw umożliwia fotografowanie w zakresie czułości ISO 200–25600 (rozszerzalną do ISO L64 oraz L100) oraz prędkością zdjęć seryjnych do 11 kl./s przy migawce mechanicznej, 18 kl./s z migawką elektroniczną i nawet 60 kl./s przy AF-S. W obu wypadkach mamy tu te same parametry, co w E-M1 Mark II.

 

Nowością jest Live ND – efekt długiej ekspozycji bez stosowania zewnętrznego filtra. To funkcja dostępna jak do tej pory jedynie w OM-D E-M1X. Dzięki niej nie trzeba zmieniać filtrów ND podczas fotografowania z użyciem różnych obiektywów w różnych warunkach oświetleniowych. Funkcja świetnie sprawdza się zwłaszcza w przypadku obiektywów, do których trudno przymocować filtry zewnętrzne. Użytkownik ma do dyspozycji poziomy od ND2 (1 krok EV) do ND32 (5 koków EV). Efekty można śledzić na bieżąco w wizjerze – jeszcze przed naciśnięciem spustu migawki.

Miłośnicy zdjęć o wysokiej rozdzielczości ucieszą się, że E-M1 Mark III oferuje funkcję Hi-Res z ręki przy 50 Mpix lub 80 Mpix ze statywu (RAW i JPEG).

Stabilizacja matrycy jak z E-M1X

Olympus OM-D E-M1 Mark III ma jeszcze lepszym system stabilizacji matrycy zaczerpnięty z najwyższego modelu E-M1X. Połączenie 5-osiowej stabilizacji obrazu wbudowanej w korpus aparatu ze stabilizacją optyczną dostępną w kompatybilnych obiektywach zapewnia do 7,5 EV (Sync IS). Wbudowana stabilizacja obrazu gwarantuje do 7,0 EV w połączeniu z dowolnym obiektywem Mikro Cztery Trzecie (bez Sync IS). To konkretny argument za mniejszą matrycą, którą łatwiej wystabilizować.

Nowy algorytm AF z możliwością wyboru twarzy

Olympus OM-D E-M1 Mark III ma również ten sam układ AF, co poprzednik. To 121-punktowy, krzyżowy AF z detekcją fazy na matrycy, który obejmuje aż 75% obrazu w pionie i 80% obrazu w poziomie.

Zastosowanie dużo bardziej wydajnego procesora sprawiło jednak, że aparat otrzymał także nowy algorytm AF. W praktyce oznacza to, że AF potrafi nieprzerwanie śledzić szybko poruszające się obiekty. Już poprzednik z firmware 3.0 radził sobie pod tym względem bardzo dobrze, ale E-M1 Mark III jest jeszcze lepszy.

AF/AE tracking jest dostępny przy maksymalnie 18 kl./s. Fotografowany obiekt można śledzić w wizjerze – również podczas wykonywania zdjęć sekwencyjnych.

Olympus OM-D E-M1 Mark III lepiej radzi sobie z wykrywaniem twarzy i oczu, również w sytuacjach, w których do tej pory było to praktycznie niemożliwe – np. jeśli widoczna jest tylko boczna część głowy. Wystarczy, aby twarz zajmowała 5% powierzchni kadru, aby aparat ją skutecznie wykrył i trzymał na niej ostrość.

Aby wybrać twarze, na których chcemy ustawić ostrość podczas fotografowania lub filmowania, wystarczy nacisnąć przycisk i kręcić przednią tarczą lub dotknąć ekranu. Priorytet twarzy i oka włączamy i wyłączmy jednym przyciskiem.

W czasie krótkich testów nowy algorytm sprawował się naprawdę dobrze. To bez wątpienia świetna, nowa funkcja, która bardzo ułatwi fotografowanie.

Nie można też zapomnieć o nowej funkcji Starry Sky AF, w którym AF ułatwi fotografowanie rozgwieżdżonego nieba. Korzystając ze Starry Sky AF, mamy do dyspozycji dwa tryby – Speed Priority oraz Accuracy Priority. Tryb Speed Priority (ustawienie domyślne) współpracuje ze stabilizacją aparatu i umożliwia fotografowanie z ręki przy pomocy szerokokątnego obiektywu. Accuracy Priority pozwala jeszcze precyzyjniej fotografować gwiazdy za pomocą teleobiektywów.

Filmy 4K niestety bez 60 kl./s

Filmy 4K to obecnie standard wśród aparatów tej klasy. Standard, który oferował już w 2016 r. E-M1 Mark II. Jego następca niestety nie daje w tej kwestii większych możliwości. Nie wprowadzono tu 4K 60/50 kl./s, a jedynie 30 kl./s. Mamy natomiast Full HD 120 kl./s. Nie zabrakło oczywiście profilu OM-Log400 czy wydajnej stabilizacji, ale to wszystko już było u poprzednika. Nowością jest wbudowany rejestrator dźwięku oferujący 96 kHz 24 bit. Aparat wypuszcza też po HDMI obraz 4:2:2 8 bit. Mimo wszystko to spore rozczarowanie.

M.Zuiko Digital ED 12-45 mm F4.0 PRO — malutki, uniwersalny zoom

Wraz z premierą E-M1 Mark III, światło dzienne ujrzał nowy zoom M.Zuiko Digital ED 12-45 mm F4.0 PRO. To najbardziej kompaktowy i najlżejszy uniwersalny zoom serii PRO ze stałą wartością przysłony. Układ optyczny M.Zuiko Digital ED 12-45mm F4.0 PRO odziedziczony został po obiektywie M.Zuiko Digital ED 12-40 mm F2.8 PRO, co gwarantuje raczej wysoką jakość obrazu. Obiektyw jest odporny na pył, niskie temperatury i zachlapania. Uszczelnienia zastosowane w 9 kluczowych miejscach.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Obiektyw jest wręcz stworzony z myślą o podróżnikach. Nieduży, lekki (ok. 254 g), z dobrą jakością obrazu i uszczelnieniami. Wydaje się być idealną parą z niedużym korpusem E-M5 Mark III. M.Zuiko Digital ED 12-45 mm F4.0 PRO będzie dostępny w kolorze czarnym od końca marca w cenie 2999 zł.

Olympus OM-D E-M1 Mark III — cena w Polsce

Korpus Olympus OM-D E-M1 Mark III został wyceniony na 7890 zł. W zestawie z obiektywem M.Zuiko Digital ED 12-40 mm F2.8 PRO kosztuje 10 990 zł. Aparat kosztuje zatem o 600 zł mniej niż jego poprzednik w dniu premiery i mniej więcej tyle, co poprzednik przed jego premierą. E-M1 Mark II spadnie od razu z ceną do 5990 zł (a w promocjach pewnie i jeszcze taniej). Olympus OM-D E-M1 Mark III trafi do sprzedaży jeszcze w lutym 2020 r.

Olympus OM-D E-M1 Mark III

Czy warto dołożyć do najnowszego korpusu Olympus OM-D E-M1 Mark III? Poprzednik po aktualizacji oprogramowania jest wciąż zadziwiająco dobrym aparatem i ma wiele do zaoferowania. W nowej cenie jest bardziej przystępny. Mimo wszystko dołożyłbym do nowej wersji Mark III nawet tylko dla samego ulepszonego AF, lepszej ergonomii z joystickiem oraz możliwości ładowania przez USB. To są istotne funkcje, które zdecydowanie ulepszają komfort pracy.

Olympus OM-D E-M1 Mark III z jednej strony jest aparatem o dużych możliwościach, ale z drugiej nieco rozczarowuje brak dużych ulepszeń: w szczególności nowego sensora o niższych szumach oraz trybu filmów 4K 60 kl./s. To już kolejny aparat tego producenta, w którym widzimy podobne zabiegi. Wykorzystywanie istniejących technologii, ale z wyższą mocą obliczeniową oraz lepiej oprogramowanych. W trudnych czasach dla branży fotograficznej rozsądek wygrywa, ale czy to wystarczy? Czas pokaże.

Dołącz do dyskusji