Chińczycy wytypowali źródło koronawirusa 2019-nCoV. Mają 99 proc. pewności, że to łuskowce

Artykuł/Nauka 12.02.2020
Chińczycy wytypowali źródło koronawirusa 2019-nCoV. Mają 99 proc. pewności, że to łuskowce

Chińczycy wytypowali źródło koronawirusa 2019-nCoV. Mają 99 proc. pewności, że to łuskowce

Koronawirus przeniósł się na ludzi z jakiegoś gatunku zwierząt. Krąg podejrzanych dotyczył gatunków sprzedawanych na targu w Wuhan – mieście, którego mieszkańcy jako pierwsi zetknęli się z 2019-nCoV.

Okazuje się jednak, że oryginalnymi nosicielami koronawirusa nie były nietoperze, jak sądzili wcześniej epidemiolodzy. Jedna z hipotez brzmiała zresztą następująco: koronawirus z nietoperzy sprzedawanych na targu dostosował się do nowych możliwości i zaczął zarażać ludzi. Identyczny scenariusz miał miejsce 18 lat wcześniej, w przypadku epidemii SARS.

Co więcej, nietoperze wyposażone są w bardzo sprawny układ immunologiczny, co oczywiście sprawia, że wirusy, które ewoluują sobie w tak trudnym środowisku, po przełamaniu bariery immunologicznej i dostosowaniu się do zarażania ludzi są trudne w leczeniu. Te poszlaki zdawały się pasowac do 2019-nCoV.

Chińscy naukowcy, po przeanalizowaniu 1000 próbek z targu w Wuhan, wskazali innego winnego.

Badanie zostało przeprowadzone przez specjalistów z Południowochińskiego Uniwersytetu Rolniczego. Próbka genomu koronawirusa pobrana od ludzkiego pacjenta została porównana z ponad tysiącem próbek pobranych od sprzedawanych na targu zwierząt. Największą zbieżność zauważono w próbkach pobranych od… łuskowców.

Łuskowce, zwane też pangolinami (co nie jest do końca poprawne, ponieważ jest to ich anglojęzyczna nazwa) to pokryte łuskami zwierzęta o wielkości zbliżonej do kotów domowych. W środowisku naturalnym nie mają zbyt wielu naturalnych wrogów, ale za to są jednym z gatunków zwierząt, które Chińczycy uważają za lokalny przysmak. Stąd też ich duża liczebność na targu w Wuhan.

Dodatkowo ich łuski są jednym z często używanych składników w chińskiej medycynie tradycyjnej. Proszek z łusek łuskowca leczy podobno nadciśnienie, artretyzm, łuszczycę i wspomaga laktację. Jest to na tyle głęboko zakorzeniony w chińskiej kulturze środek leczniczy, że podobno wielu lekarzy zatrudnionych w państwowych szpitalach nadal poleca swoim pacjentom zaopatrzenie się w ten specyfik. Pewnie dlatego wszystkie odmiany łuskowców, żyjące w Afryce i Azji uznawane są za zwierzęta bliskie wymarcia.

Koronawirus „szansą” dla łuskowców.

Po odkryciu pochodzenia nowego koronawirusa, możliwym scenariuszem staje się sytuacja, w której władze Chińskiej Republiki Ludowej ogłaszają wszem i wobec, że łuskowce mogą być potencjalnymi nosicialami 2019-nCoV. Takie ogłoszenie mogłoby wpłynąć na sporą część Chińczyków i spowodować, że zapotrzebowanie na łuski i mięso tych zwierząt znacząco by spadło.

Najważniejsze jest jednak to, że chińskim naukowcom, tak na 99 proc., udało się ustalić oryginalne pochodzenie 2019-nCoV. Niewykluczone, że część populacji łuskowca wykształciło już odpowiednie mechanizmy obronne przeciwko wirusowi, co może przyspieszyć prace nad szczepionką przygotowywaną dla ludzi.

Na razie jednak, chorzy muszą zadowolić się pomocą doraźną i – o ile mają szczęście – hospitalizacją. Jak podaje WHO, 99 proc. zachorowań na 2019-nCoV ma miejsce w Chinach, więc dla mieszkańców tego kraju sprawa jest nader poważna. Szczególnie jeśli przyjrzymy się najnowszym statystykom, według których koronawirus z Wuhan zaraził już ponad 45 tys. osób, z czego ponad 1100 umarło.

W pozostałej części świata odnotowuje się pojedyncze przypadki zachorowań, przez co WHO nadal nie ogłosiło jeszcze statusu pandemii dla 2019-nCoV. Eksperci apelują jednak o to, by epidemiolodzy, którzy zajmują sie aktualnie badaniem nowego koronawirusa, dzielili się ze sobą swoimi odkryciami.

Przynajmniej łuskowce mają szanse zyskać coś na tej sytuacji.

Dołącz do dyskusji