Assange twierdzi, że Donald Trump obiecał mu ułaskawienie w zamian za przysługę

News/Bezpieczeństwo 20.02.2020
Assange twierdzi, że Donald Trump obiecał mu ułaskawienie w zamian za przysługę

Assange twierdzi, że Donald Trump obiecał mu ułaskawienie w zamian za przysługę

Adwokaci Juliana Assange’a twierdzą, że prezydent Trump zaproponował mu prezydenckie ułaskawienie za drobną przysługę. Przysługa miałaby dotyczyć Rosjan, Hilary Clinton i poprzednich wyborów amerykańskiej głowy państwa. 

Julian Assange obecnie przebywa w Londynie, gdzie niedługo rozpocznie sądową walkę o uniknięcie ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. To właśnie przed sądem w Westminsterze adwokaci ogłosili, że ich klient już w 2017 r. dostał od samego Donalda Trumpa obietnicę prezydenckiego ułaskawienia w zamian za publiczne oświadczenie, że to nie Rosjanie byli źródłem wycieku maili partii demokratycznej w 2016 r. podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej.

Jeśli powiesz, skąd masz informacje, prezydent cię uniewinni.

Podobne stwierdzenia padały już wcześniej, tym razem jednak po raz pierwszy adwokaci twierdzą, że oferta miała być tylko przekazana przez Dana Rohrabachera, republikańskiego kongresmena z Kalifornii, a jej prawdziwym inicjatorem był sam Donald Trump. Oczywiście obaj tym rewelacjom zaprzeczają.

Kongresmen potwierdza, że rozmawiał z Assange’em lecz nie z polecenia prezydenta. Mówił wtedy, że gdyby ten wydał swoje źródła informacji o aferze mailowej, on sam zadzwoniłby do prezydenta i próbował wystarać się u niego o ułaskawienie. Zaprzecza jednak stanowczo, by jego działania były inspirowane przez Trumpa. Rzecznik prasowy Białego Domu dodaje ponadto, że kongresmen i prezydent Trump ledwo się znają i nigdy na temat Assenge’a nie dyskutowali. Adwokackie rewelacje, jak twierdzą, są wyssane z palca.

Wyciek maili z komitetu Demokratów, był istotnym punktem kampanii prezydenckiej.

Słynny wyciek maili Demokratów podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych nie tylko skompromitował partię w ogólności, ale Hilary Clinton, wtedy prezydencką kandydatkę, w szczególności. W dodatku afera wybuchła w wielce fortunnym dla obecnego prezydenta czasie i skutecznie odwróciła uwagę od oskarżeń o molestowanie seksualne skierowanych pod adresem Trumpa.

Od dawno podejrzewa się, ze to właśnie Rosjanie mogli stać za włamaniem do skrzynek mailowych Demokratów i przekazać informacje z nich WikiLeaks. Ich zaangażowanie w kampanię prezydencką jest szeroko dyskutowane od samych wyborów, a prezydent Trump musiał niejednokrotnie bronić się przed zarzutami o współpracę z Putinem i jego wywiadem. Dlatego słowo adwokatów Assenge’a trafiają na tak podatny grunt. Sam oskarżony twierdzi, że zarzuty przeciwko niemu są podyktowane względami politycznymi.

Jeśli jego ekstradycja do Stanów dojdzie do skutku, czeka tam na niego 28 zarzutów, w tym te o ujawnienie wykradzionych tajnych informacji. Jeśli zostanie uznany za winnego, jego wyrok może wynieść 175 lat (Amerykanie lubują się w sumowaniu wymiarów kary).

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji