Zmagasz się z lękami – idź na spacer. Złota rada youtubera dla walczących z zaburzeniami

News/Social media 18.02.2020
Zmagasz się z lękami – idź na spacer. Złota rada youtubera dla walczących z zaburzeniami

Zmagasz się z lękami – idź na spacer. Złota rada youtubera dla walczących z zaburzeniami

Na depresję pozytywne myślenie, na stany lękowe spacer z przyjacielem. Takie rady wygłaszane przez internetowych celebrytów mogą być groźniejsze niż polecanie przez słynnego znachora wlewów z witaminy C. 

Jake Paul, znany youtuber szczególnie popularny wśród młodszych internautów, postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na temat radzenia sobie z lękami… Choć przemyślenia to w tym wypadku słowo nieco na wyrost.

Do niezbyt mądrych rad internetowych gwiazd możemy być już przyzwyczajeni, ale rady tego typu mogą mieć tragiczne konsekwencje. To jak polecenie osobie z podejrzeniem nowotworu, żeby więcej przebywała na świeżym powietrzu. Z pewnością poczuje się lepiej.

Stany lękowe? Wychilluj swój umysł.

Złota rada skierowana do 3,7 mln obserwujących Jake’a Paula brzmi:

Pamiętaj, twoje lęki są stworzone przez ciebie

Czasami musisz dać życiu rozgrywać się swoim rytmem, przypomnieć sobie, żeby być szczęśliwym i że rozwiązania same przyjdą.

Uspokój swój umysł

idź na spacer

porozmawiaj z przyjacielem.

Jak nie radzić sobie z lękiem
Jeśli podejrzewasz u siebie stany lękowe, idź do specjalisty.

Jake Paul po zamieszczeniu w internecie tych oświeconych rad nie omieszkał po kilku godzinach strzelić sobie w drugie kolano, a potem poprawić w stopę.

Najpierw dodał w kolejnym wpisie, że „twoje lęki będą się nawarstwiać, jeśli im na to pozwolisz”, a na koniec zganił osoby krytykujące go, tłumacząc, że on właśnie czyni dobro, zwiększając świadomość ludzi na temat lęków i stanów lękowych.

Paul zdołał w ten sposób najpierw poradzić ludziom, że powinni po prostu wychillować, a ich lęki miną, potem obarczyć ich odpowiedzialnością za to, że jego magiczna metoda nie skutkuje, by na końcu stwierdzić, że jest bohaterem, który pomaga chorym.

Imponujące.

Oba tweety zostały już co prawda usunięte, ale wcześniej na pierwszy odpowiedziano 17 tys. razy. Jak łatwo się domyślić, nie były to w większości pochwały. Część komentatorów wprost potępiała rady youtubera, inni dziękowali mu ironiczne za poczynienie przełomu w psychologii i natychmiastowe wyleczenie tysięcy ludzi od lat cierpiących na stany lękowe.

Śmiać się z tego posta, można jednak tylko przez łzy. Choroby psychiczne zbierają żniwo na całym świecie, a system, który ma wspierać osoby zmagające się z nimi, jest w najlepszej mierze niewydolny, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce.

Złamaną nogę leczymy pozytywnym nastawieniem, rękę spacerami.

Najgorsze, że Jake Paul nie jest bynajmniej wyjątkiem. Obarczanie osoby cierpiącej na zaburzenia psychiczne winą za nieumiejętność samodzielnego „naprawienia się” to postawa spotykana w internecie i poza nim zdecydowanie za często. Tak jakby chorzy cierpieli na własne życzenie, z lenistwa lub głupoty.

Na naszym polskim podwórku celebrytką, która zasłynęła podobnej wagi poradami dotyczącymi depresji, jest Beata Pawlikowska. W swojej książce „Wyszłam z niemocy i depresji. Ty też możesz” pisała między innymi:

Z mojego doświadczenia wynika, że depresję można wyleczyć w trzech krokach:

1. Odzyskać wewnętrzną równowagę.
2. Stanąć na nogach.
3. Dokonać świadomego wysiłku, żeby zmienić nawyki myślowe zapisane w podświadomości.

Z drugiej strony chodzenie do terapeutów, branie leków, konsultowanie się ze specjalistami od zdrowia psychicznego przedstawiała jako rozwiązanie w najlepszym razie zbędne:

Wiem, to może brzmieć jak coś trudnego. Znaleźć błędne dane zapisane gdzieś w podziemiach własnej duszy? Ala jak? Na kanapie u psychoanalityka, płacąc sto złotych za godzinę? Niewykonalne!

W najgorszym szkodliwe i porównywane do „leczenia się” alkoholem:

Moim zdaniem depresji nie da się trwale wyleczyć za pomocą lekarstw. Pigułki mogą przynieść chwilową ulgę, bo pozwalają mniej czuć. Ale to, że mniej czujesz wcale nie oznacza, że automatycznie znikają twoje problemy. To tylko chwilowe zapomnienie. To tak, jakby wypić kieliszek mocnego alkoholu, który cię znieczuli i odwróci twoją uwagę, ale w niczym nie przybliża cię do uzdrowienia, a wprost przeciwnie

Było to, jak w wypadku Jake’a Paula, okraszone przekonaniem o niesieniu pomocy i przekazywaniu uzdrowicielskiej prawdy, którą zdobyło się dzięki własnemu bezcennemu doświadczeniu.

Trudno dyskutować z takimi argumentami. Pawlikowska pisze wręcz:

Nie mam wątpliwości, że jest to jedyny sposób. Jestem tego pewna na podstawie mojego własnego doświadczenia.

To jak ja jestem pewna nieistnienia Australii. Nie byłam tam, a zwierzęta, które rzekomo stamtąd pochodzą, wyglądają co najmniej podejrzanie (kangury? Serio, kto w nie wierzy?). Australia (jak Finlandia) nie istnieje. Naukowe badania czy relacje tysięcy osób mogą się schować, nie wynikają bowiem z mojego doświadczenia.

Dawanie rad typu: po prostu się zrelaksuj, a wszystko będzie dobrze, porozmawiaj z przyjaciółmi i idź na spacer, jest skrajnie nieodpowiedzialnie. To trochę tak, jakby udzielające je osoby nie wierzyły w istnienie poważnych zaburzeń, których nie da się rozchodzić spacerem w najbardziej słoneczny dzień. Wychillowanie, pogodne nastawienie czy uśmiechanie się do lustra pomoże na depresje czy stany lękowem mniej więcej tak samo, jak na złamanie otwarte w nodze. Utwierdza w przekonaniu, że powinien sam sobie radzić i nie szukać pomocy specjalistów.

Być może warto rozszerzyć zasadę „po pierwsze nie szkodzić” z lekarzy na wszystkich, którzy próbują wypowiadać się publicznie na temat zdrowia czy to psychicznego, czy fizycznego. Z depresji lub zaburzeń lękowych nie da się wyleczyć pozytywnym myśleniem lub częstszym wychodzeniem z domu. Tego typu sugestie mogą być za to śmiertelnie niebezpieczne.

Dołącz do dyskusji