Mine chce pomóc nam odzyskać kontrolę nad naszymi danymi. Dostał na to 3 mln euro

Artykuł/Technologie 21.01.2020
Mine chce pomóc nam odzyskać kontrolę nad naszymi danymi. Dostał na to 3 mln euro

Mine chce pomóc nam odzyskać kontrolę nad naszymi danymi. Dostał na to 3 mln euro

Startup wyśle za nas do firm żądania bycia zapomnianymi. 

W Europie zgłoszono 160 tys. wycieków od wejścia w życie RODO w maju 2018 r. Jeśli damy danym szansę wyciec, to lepiej zakładać, że z niej skorzystają.

Mine przypomina – czasami trzeba się zapomnieć.

Wszyscy, którzy mają rodzeństwo, dobrze znają złotą zasadę dzielenia się z braćmi czy siostrami zabawkami – co twoje to moje, co moje ani rusz. Latami bawiliśmy się tak z firmami w kwestii naszych danych osobowych. Większość osób nie bardzo wiedziała, kto je ma, ile ich ma i jak je pobiera. Przełom w myśleniu o prywatności nastąpił relatywnie niedawno – jej ochronę mają na sztandarach politycy (choć niestety nie w Polsce), a dozgonną miłość wyznają jej na wyprzódki szefowie największych technologicznych firm.

Jednym z ważnych momentów w historii naszego romansu z prywatnością był rok 2014, w którym to w Europie weszło w życie prawo do bycia zapomnianym. Na jego mocy możemy żądać od firm usunięcia informacji o sobie z ich baz. Jednak poszukiwanie na własną rękę  firm, które mają o nas informacje, może być żmudne. Tak przynajmniej uważa Mine, które w tej niemal heraklesowej pracy chce nas wyręczyć.

Startup otrzymał właśnie potężne dofinansowanie w wysokości 2,7 mln euro. Ich produkt przeszukuje skrzynki mailowe swoich klientów w poszukiwaniu korespondencji, z której wynika, że jakaś firma ma ich dane. Żeby skorzystać z usługi, trzeba się do niej zalogować za pomocą logowania z Google lub Microsoftem. Niestety, żeby usługa działał, trzeba jej dać dostęp do wyświetlania naszych maili, co samo w sobie w kontekście dbania o prywatność jest nieco ironiczne. Jeśli zdecydujemy się, że startup z Wielkiej Brytaniii zasługuje na nasze zaufanie, aplikacja szybko oceni, jak wieloma danymi dzielimy się z podmiotami trzecimi i pogrupuje je według takich kategorii jak firmy mające nasze dane finansowe, obserwujące nasze zachowanie w sieci czy znające naszą tożsamość. Następnie zaś zaproponuje, że do wybranych przez nas instytucji wyśle za nas maila, w których prosimy o usunięcie nas z ich baz.

Po pierwsze nie szkodzić, także sobie.

Choć Mine wpisuje się w niezmiernie istotny trend wzmacniania prywatności użytkownika, zdecydowanie nie jest narzędziem idealnym. Udzielenie dostępu do swoich maili wymaga dania potężnego kredytu zaufania startupowi, który ma dopiero rok. Po drugie nie wszystkie śledzące nas firmy muszą się z nami komunikować mailowo, wiec tego typu czyszczenie z pewnością nie będzie doskonałe.

Najlepiej przyklasnąć tej idei, ale samemu po prostu dbać o swoje dane od samego początku, nie udostępniać ich lekką ręką, kasować dane z aplikacji, z których nie korzystamy, wchodzić w ustawienia i minimalizować dzielenie się informacjami z portalami, serwisami czy aplikacjami, a czasami rozważyć podanie tych nie do końca zgodnych z prawdą.

Dołącz do dyskusji