Apple rozpykał konkurencję (drugi raz publikuję tekst z tym tytułem, bo mi się nie chce wymyślać nowego, a był dobry)

Felieton/Biznes 29.01.2020
Apple rozpykał konkurencję (drugi raz publikuję tekst z tym tytułem, bo mi się nie chce wymyślać nowego, a był dobry)

Apple rozpykał konkurencję (drugi raz publikuję tekst z tym tytułem, bo mi się nie chce wymyślać nowego, a był dobry)

Po premierze iPhone’a 11 napisałem tekst „Apple rozpykał konkurencję”. Wtedy się z niego śmialiście, ale dzisiaj już wiemy, że miałem rację, to napiszę go sobie raz jeszcze.

To, co Apple zrobił z iPhone’em 11, to mistrzostwo świata.

Gdy rok temu (teraz to już dwa lata temu) Apple pokazał iPhone’a XR wiele osób patrzyło na niego przez pryzmat upośledzonego iPhone’a. Oczywistym było, że modele XS oraz XS Max zastąpiły jubileuszowego iPhone’a X. One były spadkobiercami jego mocnej pozycji i wyjątkowości.

Natomiast model XR był wybrakowany. Ekran o niższej rozdzielczości i wykonany w gorszej technologii, aparatów mniej, brak 3D Toucha… Wady XR-a można było wymieniać długo. To dlatego wiele osób zaczęło wieszczyć, że iPhone XR podzieli los iPhone’a 5C, czyli zniknie tak szybko, jak tylko się pojawił i nie doczeka się kontynuacji. Ustąpi miejsca pełnoprawnym iPhone’om.

Oj, jak się mylili! Dopisek XR rzeczywiście zniknął, ale tylko dlatego, że iPhone XR awansował. Dzisiaj już nie ma XR-a. Dzisiaj nowy XR jest po prostu iPhone’em. A przecież iPhone jest najpopularniejszym smartfonem na świecie. Zatem to olbrzymia nobilitacja.

Apple nie zwariował

Uczynienie XR-a podstawowym modelem w ofercie nie wzięło się znikąd. iPhone XR osiągnął niebywały sukces sprzedażowy stając na szczycie list bestsellerów. Mówiąc o bestsellerach nie mam na myśli wyłącznie smartfonów Apple’a. iPhone XR stał się najlepiej sprzedającym modelem na świecie.

Rozumiecie powagę sytuacji? Model, o którym wielu myślało „to ten upośledzony i pozbawiony sensu iPhone” rozbił bank.

Apple rozpykał konkurencję

Tim Cook mocniej postawił na czarnego konia. iPhone XR awansował i jego nowsza wersja pojawiła się na rynku jako iPhone 11. Po prostu – kolejny iPhone. A iPhone to wciąż niesłychanie silna marka.

Nie ma już dopisku, który sugerowałby, że czegoś mu brakuje. Nie ma nazwy, która by stygmatyzowała.

A przecież iPhone XR, który okazał się być najlepiej sprzedającym smartfonem na świecie (dane za pół 2019 r.), miał nazwę, która mocno ciągnęła go w dół. Był biedoiPhone’em. Tym wybrakowanym. Tym gorszym.

Apple zmienił taktykę. Swój najsłabszy model wystawił w tym roku jako pełnoprawnego iPhone’a. To wiele zmienia.

iPhone 11 jest lepszy niż iPhone XR. Ma więcej aparatów, lepsze aparaty, szybszy procesor, (jeszcze) dłuższy czas pracy na akumulatorze i większą wodoodporność. A teraz najlepsze: jest tańszy. Nowy lepszy iPhone 11, jest tańszy od najlepiej sprzedającego się do tej pory modelu.

Jedenastka kosztuje 699 dol. W Polsce 3599 zł. iPhone XR w momencie premiery kosztował 750 dol. (w Polsce 3729 zł). Później – oczywiście poza sklepem Apple’a – ceny poszły w dół. Z kwartału na kwartał. Z miesiąca na miesiąc. I tak XR odniósł spektakularny sukces.

iPhone 11 będzie miał jeszcze łatwiejsze zadanie, ponieważ ma wszystko lepsze: podzespoły, nazwę i cenę.

To nie może nie być hit

Androidowa konkurencja będzie musiała się nagimnastykować, żeby na półce cenowej od 600 (iPhone będzie taniał przecież) do 699 dol. posprzedawać swoje smartfony w 2019 i 2020 r. Tańszy iPhone będzie się tam bardzo mocno rozpychał łokciami.

PS Jakby tego było mało, ostatnio sporo mówi się, że nowy iPhone SE pojawi się na wiosnę. To byłby kolejny cios tym razem w jeszcze niższą półkę cenową. Bo iPhone 8 bardzo dobrze się sprzedaje. Strach pomyśleć, co będzie, jak Apple go oficjalnie odświeży.

To, co widzicie powyżej, to przyklejka z tekstu napisanego przeze mnie we wrześniu 2019 r. Szanuję swój czas, więc nie będę pisał tego samego raz jeszcze, a wszystko, co napisałem, potwierdziło się, dlatego zrobiłem Command+C i Command+V.

Apple pokazał wyniki. I rozpykał

Teraz Apple pokazał wyniki kwartalne, w których króluje iPhone:

Wielki powrót iPhone’a – tak chyba można zatytułować najnowszy odczyt wyników finansowych Apple’a.

Rok temu Apple notował spadek przychodów ze sprzedaży iPhone’ów – pierwszy od premiery swojego smartfona, dodajmy. Co więcej, 12 miesięcy temu Apple ciął prognozy sprzedaży iPhone’ów na kolejne kwartały. W rezultacie amerykańska firma zanotowała pierwszy spadek przychodów rocznych od 2016 r.

Teraz to właśnie głównie dzięki iPhone’owi Apple wraca na ścieżkę wzrostów. I to jakich. – pisze Przemek Pająk analizujący nowe wyniki Apple’a na Spider’s Web.

Natomiast dane opublikowane przez Kantar i przetrawione przez PhoneArena pokazują, jakim sukcesem był iPhone 11 – ten, któremu niektórzy wieścili porażkę przez brak OLED-a i za małe PPI.

Czytajcie na siedząco

iPhone 11 był najlepiej sprzedającym się iPhone’em w Stanach i Europie w każdym tygodniu sprzedaży od momentu startu sprzedaży. Co więcej iPhone 11 sprzedawał się ponad dwa razy lepiej niż iPhone XR. Tym samym iPhone 11 był w czwartym kwartale najlepiej sprzedającym się smartfonem.

Według Dominica Sunnebo z Kantaru w ostatnim kwartale 2019 r. rodzina smartfonów iPhone 11, 11 Pro i 11 Pro Max była odpowiedzialna za połowę sprzedaży wszystkich smartfonów Apple w Europie i Stanach. Rok wcześniej w tym samym okresie smartfony iPhone XS, XS Max oraz XR miały 36-proc. udział w sprzedaży smartfonów marki.

Podsumowując: powyżej pewnego poziomu ludzie mają gdzieś małe PPI. Powiem więcej – większość klientów nie wie, co ten skrót oznacza. Dla wielu klientów „ekran rodem z iPhone’a 8” również nie jest wadą, bo iPhone miał/ma dobry ekran. Swoją drogą pewnie niebawem zobaczymy go ponownie w iPhonie 9 czy tam SE2. I znowu sprzeda się jak szalony.

Bo „tylko iPhone to iPhone”.

Dołącz do dyskusji

Advertisement