Słowa szefa Xboxa są idealnym wyjaśnieniem, dlaczego pod moim telewizorem gości PlayStation

Felieton/Gry 13.12.2019
Słowa szefa Xboxa są idealnym wyjaśnieniem, dlaczego pod moim telewizorem gości PlayStation

Słowa szefa Xboxa są idealnym wyjaśnieniem, dlaczego pod moim telewizorem gości PlayStation

Phil Spencer, szef działu Xboksa, stwierdził w wywiadzie, że jego celem od zawsze było zbudowanie najpotężniejszej konsoli. Te słowa idealnie wyjaśniają, dlaczego korzystam nie z Xboksa, lecz z PlayStation.

Dzisiejsza zapowiedź Xboksa Series X na nowo rozpaliła we mnie pierwiastek gracza. Uwielbiam okres oczekiwania na nową generację konsol, poznawania ich nowych możliwości i – przede wszystkim! – nowych gier. Niewątpliwie jest to też okres przepychanek i prężenia muskułów. Phil Spencer w wywiadzie dla GameSpota powiedział słowa, które dały mi do myślenia:

Naszym celem od zawsze była budowa najpotężniejszej konsoli, jaką możemy stworzyć i myślę, że mamy to. Lubimy przodować pod względem mocy i wydajności. Czuję, że znów nam się to uda.

Te słowa są nawiązaniem do nowej konsoli Xbox Series X, która ma być czterokrotnie mocniejsza od Xboksa One X, dzięki czemu ma zapewnić stałe 60 kl./s w rozdzielczości 4K, a w niektórych tytułach pozwoli na granie w 120 klatkach lub w 8K.

Moc jest fajna w Gwiezdnych wojnach. W graniu chodzi bardziej o gry.

Phil Spencer skupia się na mocy, co według mnie jest jednym z kluczowych powodów, dla których Xbox przegrał obecną generację konsol. A przegrał dosadnie. PlayStation 4 sprzedało się w liczbie ponad 103 mln sztuk, podczas gdy rodzina Xbox One według szacunków znalazła 44 mln nabywców.

Xbox przyszłość gry

Skąd więc taki wynik, skoro topowy Xbox One X ma sporo wyższą wydajność od PlayStation 4 Pro? Przyczyn jest wiele, ale w moim przypadku to gry stanowią powód, dla którego kupiłem PlayStation 4, a nie Xboksa.

Musicie wiedzieć, że dwie generacje temu stałem po zielonej stronie. Byłem bardzo zadowolonym użytkownikiem Xboksa 360, na którym grałem we wszystkie gry, które chciałem przejść. Regularnie odbijałem się od tytułów ekskluzywnych dla platformy Xbox, więc skupiałem się głównie na grach multiplatformowych.

Pod koniec generacji skusiłem się na PlayStation 3 Slim, na którym chciałem nadrobić kilka gier dostępnych tylko na tę platformę. I przepadłem. Ciekawie prowadzone Heavy Rain i Beyond: Two Souls, innowacyjny, lecz króciutki Journey, czy nawet rodzinny Little Big Planet 3, wciągnęły mnie bez reszty.

Wisienką na torcie był jednak Tle Last of Us. Była to dla mnie najlepsza gra generacji i jeden z absolutnie najlepszych tytułów, w jakie grałem w życiu. Długo nie mogłem otrząsnąć się po tej grze. Tego typu tytułów brakowało mi na Xboksie.

Nic więc dziwnego, że w obecnej generacji postawiłem na PlayStation 4.

I nie żałuję, bo przeżyłem tu najlepsze gamingowe momenty w całej historii mojego grania. To tu wbiłem pierwsze platynowe trofea w doskonałym Uncharted 4 i dodatku Lost Legacy. To tu ponownie zanurzyłem się w skomplikowanym systemie decyzji w Detroit: Become Human. To tutaj zdobyłem trzecią platynę w zaskakująco przyjemnym Spider-Manie i to tu jestem w trakcie zdobywania kolejnego platynowego trofeum w absolutnym dziele sztuki pt. God of War.

Gry na wyłączność na platformę PlayStation to najlepsze tytuły, w jakie grałem. Deweloperzy współpracujący z Sony mają u mnie ogromny kredyt zaufania, dlatego wiem, że kupię PlayStation 5 w ciemno. Wystarczą mi mgliste zapowiedzi, że Naughty Dog, Quantic Dream, Santa Monica Studio, czy Insomniac pracują nad nowym tytułem.

Jeżeli komuś zależy na grafice o najwyższej jakości, raczej wybierze peceta.

Są osoby, dla których aspekt techniczny gier jest ważniejszy od grywalności. Jakość grafiki, płynność działania, rozdzielczość, czy ekstremalnie dobry HDR to cechy, które potrafią przyciągnąć przed ekran. Nie dziwię się, że jest to kartą przetargową Phila Spencera, bo różnice graficzne miedzy PS4 Pro a Xboksem One X widać na pierwszy rzut oka.

Multiplatformy mają jednak do siebie to, że działają w przeważającej większości nie tylko na konsolach, ale też na pecetach. Dlaczego wobec tego nie kupić dobrze wyposażonego komputera? Można go podłączyć do telewizora, wziąć pada w dłoń i cieszyć się komfortem kanapowego grania w połączeniu z najwyższą jakością grafiki, dużo wyższą, niż jest w stanie zapewnić jakikolwiek Xbox.

Często słyszę, że „większość gier to multiplatformy, a tytuły ekskluzywne to tylko dodatki”.

To prawda, ale ten argument ma rację bytu tylko wtedy, gdy masz dużo czasu na granie. Ubolewam nad tym, ale osobiście nie mam tego komfortu. Uwielbiam granie, ale nie mam na nie tyle czasu, ile kiedyś. A doba nieustannie nie chce trwać dłużej niż 24 godziny.

Tym samym przechodzę jakieś cztery gry rocznie. Dzięki temu mam komfort wyboru tylko absolutnie najlepszych tytułów, a w moim przypadku są to właśnie tytuły ekskluzywne na PlayStation. Potwierdzają to statystyki mojego grania na PlayStation 4, gdzie przeszedłem od deski do deski dokładnie 18 tytułów. 11 z nich to gry ekskluzywne dla tej platformy.

A może dać Xboksowi Series X szansę?

Nie jest tak, że na Xboksie Series X nie będzie w co grać. Trzeba uczciwie przyznać, że ekipa Xboksa pracuje nad nowymi grami, w tym tytułami ekskluzywnymi. Matt Booty z Xbox Game Studios zapowiada, że ma w planach dostarczać graczom jedną grę co 3–4 miesiące.

Nawet wierzący w magię cyferek Phil Spencer twierdzi na blogu Xboksa, że 15 zespołów Xbox Game Studios tworzy największy, najbardziej zróżnicowany lineup ekskluzywnych gier na Xboksa.

Prace więc trwają, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ten stan rzeczy utrzymuje się w Xboksie od dobrych pięciu lat. W międzyczasie Sony Interactive Entertainment zgarnia kolejny tytuły za najlepsze gry roku.

Dlatego z punktu widzenia niedzielnego gracza, PlayStation wygrywa.

Cała ta wojenka może wydawać się nieistotna, bo przecież prawdziwy gracz powinien mieć pod telewizorem Xboksa One X, PlayStation 4 Pro, a do tego mocnego peceta i naładowanego Nintendo Switcha w torbie.

Tutaj wracamy jednak do czasu na granie. Skoro nie mam go tyle, by przejść wszystkie topowe tytuły ekskluzywne na PlayStation, to nie widzę sensu w dokupowaniu kolejnych konsol. Oczywistym jest, że mogąc pozwolić sobie na jakieś cztery gry rocznie sięgam tylko po tytuły klasy 10/10, zamiast podziwiać grafikę w tytułach ocenionych na 8/10. Tym bardziej, że nawet na leciwym PlayStation 4 Fat najnowsze tytuły pod względem graficznym wprost wgniatają w kanapę.

Nie wykluczam, że dam Microsoftowi szansę.

Być może oferta gier na Xbox Series X ostatecznie będzie lepsza od katalogu PlayStation 5. Tego nie wie nikt. Wiem jednak, że moja przygoda z następną generacją konsol rozpocznie się właśnie od PlayStation 5. Xbox będzie musiał zasłużyć na zbudowanie swojej pozycji. Nie wykluczam, że powrócę do porzuconego przeze mnie lata temu Xboksa, ale póki co słowa o stawianiu na wydajność zupełnie mnie zniechęcają.

Dołącz do dyskusji