Bo przecież chodzi o rozrywkę. Telewizor Philips OLED934 – recenzja

Recenzja/RTV 29.12.2019
Bo przecież chodzi o rozrywkę. Telewizor Philips OLED934 – recenzja

Bo przecież chodzi o rozrywkę. Telewizor Philips OLED934 – recenzja

Philips od długiego czasu stawia na to, by jego telewizory zapewniały swoim użytkownikom przede wszystkim mnóstwo radości. OLED934 do tego ma dorzucić rewelacyjną jakość obrazu i dźwięku. Sprawdziłem, czy się to udało.

Niemal każdy producent telewizorów – truizm – stara się, by jego produkt oferował jak najwięcej w każdej z możliwych kategorii, za jak najbardziej atrakcyjną cenę. Liczą się oczywiście wszystkie parametry. Jednak niektórzy z producentów mają swoje dodatkowe specjalizacje. Panasonic i LG współpracują z inżynierami z Hollywood, by ich sprzęty zapewniały jak najwyższą wierność obrazu. Samsung wyposaża swoje telewizory w multum dodatkowych, bardzo wygodnych funkcji. A Philips?

U Philipsa ma być tak po prostu fajnie. Najbardziej rozpoznawalnym elementem składowym tej frajdy jest oczywiście oświetlenie Ambilight, ale też to telewizory Philipsa – na życzenie – z premedytacją podbijają nasycenie i jasność obrazu do poziomu absolutnie niewiernemu oryginałowi, ale za to przyciągającego wzrok. Ale czy jego najnowszy OLED zapewni też i wierny obraz? Jak właściwie się sprawuje? Co z tym jego systemem dźwiękowym?

Na początek garść teorii. Zacznijmy od przypomnienia, czym właściwie jest Philips Ambilight.

Wybaczcie, ale muszę o tym wspomnieć, zanim w ogóle opiszę sam sprzęt. Na swoje usprawiedliwienie: oświetlenie Ambilight od razu rzuca się w oczy, patrząc na sprzęt Philipsa. I choć dodatek ten może się nie podobać (głupie światełka! ile ty masz lat blogerze, trzynaście?) i oczywiście można go wyłączyć, tak mnie urzekł w całości.

Ambilight w OLED934 ma kilka trybów działania. Może on podświetlać ścianę za telewizorem wskazaną przez nas barwą (również, gdy sam odbiornik jest wyłączony), ma też kilka trybów intensywności. Możemy go sprzęgnąć z dźwiękiem, co pewnie spodoba się fanom puszczania muzyki na telewizorze. Najciekawsze są jednak te tryby, które synchronizują Ambilight z obrazem.

philips oled934 recenzja

To irracjonalne wręcz, jak ta dopasowująca się łuna wielobarwnego światła za telewizorem zwiększa przyjemność z oglądania filmów, seriali czy z zabawy z grami wideo. Zwłaszcza że jeżeli po bożemu rozplanowaliśmy kącik telewizyjny, to to podświetlenie i tak będzie przez nas postrzegane na granicy pola widzenia – bo przecież nasz wzrok obejmuje głównie obraz z samego telewizora. Zielona łuna w scenach w dżungli, błyskające efekty przy wymianie ognia z działek laserowych, uspokajający lazur przy filmie przyrodniczym o wielorybach…

…wiem, brzmi to nieco jak tekst z ulotki marketingowej, ale Ambilight faktycznie poszerza doświadczenia z obcowaniem z treściami wideo i zwiększa imersję. Dużo wyświechtanych terminów, ale co z tego, skoro to prawda. Te głupie światełka bez żadnego wahania wskazuję jako jedną z głównych zalet tego telewizora, zapewniającą mu istotną przewagę nad konkurencją. I tak, można je łączyć ze światłami Philips Hue.

No ale telewizor nie służy do podświetlenia ściany. Jaki jest OLED934? Zacznijmy od teorii.

Telewizor ten został opracowany wspólnie z LG Display (który zapewnił matrycę OLED 4K) oraz z firmą Bowers & Wilkins, która jest odpowiedzialna za system nagłośnienia w tym modelu, zgodny z Dolby Atmos. OLED934 obsługuje niemal wszystkie nowoczesne formaty obrazu, i to zarówno HDR10+, jak i Dolby Vision, co nadal jest rzadkością. Zabrakło niestety HFR i VRR. Za warstwę aplikacyjną odpowiada Android TV Pie. Przetwarzaniem obrazu zajmuje się autorski procesor P5. OLED934 dostępny jest w 55- i 65-calowej wersji.

philips oled934 recenzja

Wygląd? Jak zawsze u Philipsa: bardzo elegancki. Choć w przypadku telewizorów OLED, z natury bardzo smukłych, nie było to trudnym zadaniem. OLED934 wyróżnia się jednak nagłośnieniem, jakim jest dołączony do zestawu soundbar Bowers & Wilkins. Można go powiesić na ścianie, co producent wyraźnie rekomenduje, lub też ustawić na szafce RTV. Soundbara podłączamy do telewizora specjalnie przeznaczonym do tego własnościowym portem. Grajbelka ma też złącze dla opcjonalnego, niedołączonego do zestawu subwoofera.

Choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by podłączyć OLED934 do kina domowego (choć wtedy czemu wybraliśmy właśnie ten model z soundbarem?). Wszystkie złącza HDMI telewizora obsługują standard ARC. Niestety, co rozczarowujące, nie eARC, co znacznie uprościłoby łączenie dodatkowych urządzeń. Na szczęście jest satysfakcjonujący półśrodek: OLED934 może funkcjonować jako pass-through dla dźwięku. Tłumacząc nerdowy bełkot na ludzki język: oznacza to, że uda nam się bez problemu uzyskać na kinie domowym dźwięk nawet w Dolby Atmos z dowolnego podłączonego i zgodnego urządzenia, co nie zawsze u konkurencji jest możliwe. Choć dałoby się to osiągnąć nieco prościej.

Philips od dawna ratuje honor preinstalowanych Android TV. Tu nie jest inaczej.

Przez długi czas z trudnych do zdefiniowania względów nie miałem możliwości wypożyczania sprzętów Philipsa. Mój kontakt z Android TV ograniczał się do tworów innych firm, takich jak Sony czy TCL. Najczęściej zainstalowany na nich system operacyjny Google’a, również na tych droższych modelach, działał fatalnie. Czyli powoli, z dużymi opóźnieniami, a jego aplikacje lubiły się zawieszać i zamykać.

philips oled934 recenzja

Fakt faktem powyższa sytuacja u innych firm się mocno poprawiła. Ale to właśnie Philips już jakiś czas temu zaskoczył mnie tym, jak dobrze zoptymalizowana jest jego wersja Android TV. Nie mogę powiedzieć, by było to równie miłe doświadczenie, co z tvOS, webOS czy Tizenem, ale na pewno jest satysfakcjonujące. Wszystko działa jak należy, stabilnie i w miarę responsywnie.

Jedyne, do czego chciałbym się przyczepić, to hub promujący najlepsze, zdaniem Philipsa, aplikacje. Nie tylko propozycje tam są nietrafione (w tym niewspierana wersja TVN Player, zastąpiona już dawno zupełnie nową aplikacją), to na dodatek ten hub jest intensywnie promowany. Z ekranu głównego idzie go odpiąć, ale dedykowanemu mu przycisku na pilocie (tak!) przypisanej funkcji nie zmienimy.

philips oled934 recenzja

Nie jestem też przekonany do bardzo niestandardowego podejścia do ustawień obrazu. Projektując je, jak podejrzewam, Philips chciał uprościć życie osobom, którym nie chce się gmerać w suwaczkach, których nie rozumieją i rozumieć nie chcą (w czym nie ma nic złego). Jednak wyrzucenie niektórych parametrów na front i umieszczenie innych w dziwnych podkategoriach utrudnia życie osobom, które wiedzą co robią i czego szukają. Miejmy jednak na uwadze, że to opinia wynikająca wyłącznie z subiektywnych przyzwyczajeń. Obiektywnie: „jest inaczej”. Pochwalić też muszę system pomocy, bardzo dokładnie opisujący każdą opcję i co jej zmiana ma zapewnić.

Pilot. Niby chcę się czepiać, ale…

Dołączony do telewizora pilot zupełnie nie sprawia wrażenia, jak byśmy kupili właśnie telewizor klasy premium. Nie jest dobrze wyważony, choć jest bardzo lekki. Niestety za sprawą materiałów, które przynajmniej w obcowaniu sprawiają wrażenie tanich. No i ta niemiła klawiatura odciskająca się na dłoni…

philips oled934 recenzja

…tyle że przyciski są doskonale rozmieszczone i odpowiednio wyczuwalne. Nie ma żadnego problemu z odnalezieniem jakiejś funkcji kciukiem bez patrzenia na pilota. Mnóstwo razy też bardzo doceniłem tę okropną klawiaturę, logując się gdzieś czy szukając czegoś na YouTubie czy w appkach VoD. Szpanu nie ma. Z wygodą różnie. Użyteczność za to wysoka.

Philips OLED934 rozwiązuje problem słabego dźwięku w telewizorach. Ale porządnego nagłośnienia nie zastąpi.

philips oled934 recenzja

Niemal w każdej recenzji telewizora z wyższej półki od razu piszę coś w stylu do ceny urządzenia dolicz przynajmniej 400 zł chociaż na najprostsze kolumny czy soundbar. Bo uważam, że pięknemu obrazowi powinien towarzyszyć i dźwięk co najmniej dobrej jakości. A przecież jest niemożliwe w cieniutkim, smuklutkim telewizorze zamontować system audio, który dobrze gra. Nie ma takiej możliwości.

philips oled934 recenzja

Dołączony do OLED934 soundbar sprawia, że nie trzeba szukać nagłośnienia. To całkiem przyzwoita grajbelka, która wypełni dźwiękiem nawet spore pomieszczenie. Jego obsługa formatu Atmos jest czysto teoretyczna, a czasem czuć brak dedykowanego głośnika niskotonowego. Jest jednak bardzo przyzwoicie, dźwięk jest selektywny i klarowny. Osobiście radziłbym jednak wybrać niższy model bez soundbara i kupić sobie go na własną rękę – ale jak ktoś nie ma ochoty się w to bawić, to moduł dołączony do zestawu przyzwoicie spełnia swoją rolę.

A co z najważniejszym, czyli z obrazem?

philips oled934 recenzja

Matryca OLED od LG Display gwarantuje właściwie z miejsca świetną jakość. Całkowicie załatwia sprawę kontrastu (jest doskonały), z natury też potrafi emitować świetne kolory. Philips jednak idzie tu o kilka kroków dalej. Przede wszystkim jest niezwykle jasny. Nie jak na świat telewizorów (nie ma podejścia do Samsunga), ale ok. 900 nitów szczytowej jasności czy ok. 725 nitów przy typowym materiale (10 proc. jasnej bieli) to rezultat w świecie matryc OLED niespotykany.

Zdolność do podkręcenia matrycy OLED do tak dużej jasności w połączeniu z jej unikalną możliwością osiągnięcia kontrastu powoduje, że efekt HDR jest tu mocno odczuwalny. Philips doskonale zdaje sobie z tego sprawę i zaszył w oprogramowaniu swojego telewizora mnóstwo ulepszaczy. Niektóre nawet mają za zadanie konwersję treści SDR do HDR. W połączeniu z mocnym wyostrzaniem, silnym upłynnianiem i podkręconymi kolorami OLED934 zapewni nam kolorową plejadę jasnego światła, która niezwykle cieszy oko.

Ja jednak należę do osób, które preferują naturalny obraz. Ambilight uwielbiam, bo w stosownym trybie tworzy bardzo klimatyczną oprawę do aktualnie oglądanej treści. Nie powoduje jednak, że ten jest w jakiś sposób przesadzony czy sztuczny. Na szczęście obsługa Dolby Vision w pewnym stopniu gwarantuje i to. Przede wszystkim jednak gwarantują to dostępne fabryczne tryby obrazu i szerokie możliwości ich modyfikacji.

philips oled934 recenzja

Kiedy sterowane przez procesor P5 ulepszacze zostaną zaprzęgnięte do pracy nad rekonstrukcją obrazu, zamiast podkręcania wszystkiego na 120 proc., to efekt jest zjawiskowy. W trybie filmowym OLED934 z miejsca ląduje wśród rynkowych liderów. Nie ma nawet problemów z jednorodnymi dużymi powierzchniami barw bliskoczarnych i bliskobiałych, z czym niektóre OLED-y miewają problemy.

Jedyne, do czego bym chciał się doczepić, to dedykowany tryb do gier. Po pierwsze, fabryczne ustawienia są koszmarnie dobrane, ze zdecydowaną przesadą na podkręcenie wszystkiego – to można jednak na własną rękę lepiej ustawić. Niektórych jednak odrzuci input lag na poziomie 30 ms. Osobiście nie czuję żadnej różnicy względem czołówki stawki na poziomie 15-20 ms, ale nie jestem zawodowym graczem. Nie wydaje mi się to problemem, jednak mimo tego warto mieć powyższe na uwadze.

Jestem absolutnie zakochany. Skarb Philipsa, jakim jest Ambilight, połączono z rewelacyjnym telewizorem.

OLED934 pod pewnymi względami rozczarowuje. Żałuję, że nie obsługuje eARC, co ułatwiłoby podłączanie zewnętrznego nagłośnienia – zwłaszcza jeżeli chcemy dodatkowo podłączyć odtwarzacz Blu-ray, konsolę do gier i tak dalej. Choć tryb pass-through jest satysfakcjonującym kompromisem. Uwiera też nieco brak obsługi VRR (Variable Refresh Rate), który pomaga niektórym grom zachować płynność animacji. Dołączone do telewizora nagłośnienie jest bardzo przyzwoite, jednak nie jestem pewien, czy nie bardziej opłacalne jest kupienie własnego.

Na tym jednak zastrzeżenia się kończą. OLED934 usatysfakcjonuje zarówno wielbicieli pięknego, kinowego, wiernego materiałowi źródłowemu obrazu, jak i tych którzy preferują wygładzoną cyfrowo i podkręconą plejadę kolorów. Ma sprawnie działający system z bardzo bogatą ofertą zewnętrznego oprogramowania. Ma unikatowy Ambilight. Tak po prostu: jest świetny. I będzie bardzo, bardzo trafionym zakupem z półki premium. Niestety, za taką plejadę dodatków przyjdzie nam sporo zapłacić. 55-calowa wersja to wydatek 9 tys., zł, 65-calowa 12 tys. zł.

Dlaczego wybrać właśnie ten telewizor? Kluczowym argumentem jest podświetlenie Ambilight i dołączony soundbar. Pierwszego nie znajdziemy u żadnego innego producenta, drugie oszczędza nasz czas spędzony na zakupach i konfiguracji. Subiektywnie z radością dopłacę do Ambilighta, ale jeżeli was to nie przekonuje… to LG wydaje się mieć bardziej opłacalną ofertę na OLED TV. Żadne inne philipsowe usprawnienie nie usprawiedliwia takiej dopłaty. Jeżeli jednak te głupie światełka i wam przypadły do gustu, to reszta OLED934 was nie rozczaruje. Rewelacyjny produkt i zakup zdecydowanie rekomendowany.

Dołącz do dyskusji