Zombie z Minecraft Earth dopadły mnie pod własnym domem. Gra bardzo wciąga, ale może być też groźna

Relacja/Gry 16.12.2019
Zombie z Minecraft Earth dopadły mnie pod własnym domem. Gra bardzo wciąga, ale może być też groźna

Zombie z Minecraft Earth dopadły mnie pod własnym domem. Gra bardzo wciąga, ale może być też groźna

Minecraft Earth to kolejna produkcja wykorzystująca technologię rozszerzonej rzeczywistości oraz geolokalizacji. Inną grą tego typu jest doskonale znane Pokemon GO i to zapewne fenomen tej aplikacji przyczynił się do powstania Earth. Program właśnie doczekał się polskiej premiery i uruchomiłem go w drodze powrotnej ze sklepu. Zniknąłem na pół godziny.

Przez pół godziny wpatrywałem się w ekran smartfonu, krążąc wokół mieszkania z workami zakupów w drugiej dłoni. Minecraft Earth wykorzystuje wiele mechanizmów znanych z Pokemon GO, ale dodaje również sporo od siebie. O co właściwie chodzi w tej grze? Jak ona działa? Zachęcam do przeczytania poniższej relacji z pierwszej przygody. Tekst dedykuję zwłaszcza rodzicom, których pociechy niebawem będą grały w Minecraft Earth. O ile już tego nie robią. Opiekunowie powinni zainteresować się tą aplikacją zwłaszcza z punktu widzenia bezpieczeństwa swoich pociech.

Zaczyna się klasycznie, od gracza osadzonego na mapie prawdziwego świata.

Dzięki technologiom lokalizacyjnym działającym w każdym współczesnym smartfonie gra rozpoznała moje położenie i naniosła je na mapę świata. Prawdziwą, z autentycznymi ulicami oraz budynkami. Na rzeczywiste ujęcie satelity został jednak nałożony kolorowy, kwadratowy filtr Minecrafta. Przez to bloki mieszkalne nie wyglądają jak bloki, ale na przykład pagórki. Jest zielono i bardzo sielankowo.

Żyroskop wraz z akcelerometrem bez problemu interpretują kierunek w którym patrzy oraz w którym porusza się gracz. Ruszyłem więc na spacer po własnym osiedlu, a mój awatar (można go swobodnie edytować) leniwie poruszał nogami powoli przemieszczając się po mapie. Ten kartograficzny element produkcji działa bardzo sprawnie, bardzo dokładnie i bardzo precyzyjnie (testowane na iPhone 11).

Na drodze gracza pojawiają się wirtualne surowce. Oczywiście do zebrania.

Wokół awatara podróżującego po mapie roztoczony jest złoty pierścień. To nasz zasięg działania. Jeżeli jakiś element znajduje się w obszarze, możemy wejść z nim w interakcje. Najczęściej będą to surowce do zebrania. Fanty podniesione podczas eksploracji trafiają do ekwipunku, aby przydać się nam w późniejszej fazie rozgrywki.

Wzorem klasycznego Minecrafta, Earth stawia na tworzenie przedmiotów. Z zebranego drewna możemy zrobić deski, z kolei deski podzielimy na patyki. W ten sposób jesteśmy o krok od wybudowania swojego pierwszego, drewnianego miecza. W podobny sposób tworzymy narzędzia, meble, pancerze, ozdobniki czy nawet potrawy. O ile jednak w Minecrafcie tworzone przedmioty powstawały od razu, w Earth musimy uzbroić się w cierpliwość. Zamiana patyków w lichą broń to kilka minut czekania,

Na szczęście podczas wytwarzania przedmiotu wciąż możemy poruszać się po mapie oraz zbierać kolejne surowce. Dzięki temu w Minecraft Earth zawsze jest coś do zrobienia i zawsze można czymś zabić czas. Czasu z kolei potrzeba masę, ponieważ wytwarzanie tych bardziej wytrzymałych i skomplikowanych narzędzi może trwać nawet kilka godzin!

Nie do końca rozumiem sens trybu budowania i płytek konstrukcyjnych.

Każdy gracz zaczyna z jednym modelem 3D ułożonym na płytce konstrukcyjnej. Wraz ze zdobywaniem nowych poziomów z czasem zdobywamy większą liczbę płytek. Jednak nawet istnienie tej pierwszej jest dla mnie zagadką. Oto bowiem możemy ustawić gotowy model 3D (w moim przypadku jakaś sielankowa sceneria) w dowolnym miejscu na świecie, wykorzystując aparat w smartfonie oraz technologię AR. Powstaje jednak pytanie, po co to robić. Gra tego nie tłumaczy.

Taki model 3D postawiony na płytce konstrukcyjnej można zdemolować, pozyskując zasoby. Potrafimy także na nim budować przy użyciu posiadanych surowców i przedmiotów. O ile rozumiem ideę stojącą za pozyskiwaniem materiałów, tak nie wiem do czego przyda mi się później taka wydrążona, ograbiona ze złóż naturalnych płytka konstrukcyjna. Jedynym sensownym wyjaśnieniem dla jej istnienia jest wykonywanie misji dziennych oraz tygodniowych.

Takie misje polegają najczęściej na ułożeniu czegoś na płytce. Na przykład trzech kostek ziemi oraz dwóch kostek kamienia. Nic skomplikowanego. W zamian za wykonanie misji dostajemy punkty doświadczenia, a czasem również rubiny – jedną z dwóch walut wewnątrz gry. Za rubiny kupimy nowe modele 3D na tackach konstrukcyjnych i zgaduję, że ich najważniejszą zaletą jest szansa pozyskania nowych, unikalnych surowców. Jesteśmy więc jak bezduszna korporacja wycinająca lasy i osuszająca rzeki. Wszystko w imię posiadania jak największej liczby zasobów. Mrocznie!

PS Właśnie przyszło mi do głowy, że takie tacki konstrukcyjne można zamieniać na ogródki, pola uprawne oraz zagrody dla trzody. Wszakże w aplikacji pojawiają się zioła, nasiona oraz zwierzęta, a wśród przedmiotów możliwych do wybudowania są ogrodzenia oraz motyki. Będę musiał to wypróbować!

Najciekawszym elementem Minecraft Earth zdecydowanie są Przygody.

Przygoda to wyjątkowy punkt na mapie świata, widoczny już z daleka za sprawą snopa światła. Podchodząc do miejsca Przygody wybieramy ekwipunek, na który najlepiej powinny składać się bronie, pancerze oraz przedmioty pomocnicze. Następnie za pomocą kamery w telefonie wskazujemy obszar, który nagle zamienia się we fragment świata z Minecrafta. W moim przypadku wybrałem osiedlową piaskownicę, która zamieniła się w mroczną, kwadratową jaskinię.

Wokół wirtualnej jaskini zionącej ze środka prawdziwej piaskownicy zaczęły pojawiać się zombie. Zielone, wrogo nastawione istoty ruszyły w moim kierunku. Uzbroiłem się więc w lichy miecz i zacząłem ciąć przed siebie. Jeden potwór, drugi, trzeci – o dziwo padały bez większego problemu. Nabrałem przekonania, że Przygoda to banał, a jakaś cenna nagroda lada moment wyląduje w moim plecaku. Niedoczekanie.

Zaintrygowany i podbudowany szermierczym zwycięstwem, postanowiłem podejść bliżej wejścia jaskini. Prawie się przy tym potknąłem o drewnianą krawędź piaskownicy. Tej rzeczywistej, w tzw. realu. Musiało to wyglądać idiotycznie – dorosły facet, z zakupami w jednej ręce, używa smartfonu jak gdyby trzymał lupę, rozglądając się po piaskownicy. Wtedy jednak kompletnie się tym nie przejmowałem. Naprawdę ciekawiło mnie, co znajduje się wewnątrz groty. Niestety, nie czekało tam na mnie nic przyjemnego.

Poza całą gromadą zombie czyhająca na dole, wewnątrz jaskini znalazły się także kościotrupy uzbrojone w łuki i strzały. To właśnie wojownicy na dystans załatwili mnie nim zdołałem się przedrzeć przez barierę z żywych trupów. Moja postać padła. Straciłem cały ekwipunek wzięty na Przygodę i wróciłem do kwadratowej mapy świata. Zombie dały mi łupnia pod moim własnym mieszkaniem, w mojej własnej piaskownicy. Dopiero teraz zauważyłem, że nie stoję w niej sam.

Wpatrywał się we mnie (zapewne z politowaniem) pies sąsiada.

To dobry moment aby zaapelować do rodziców i opiekunów – porozmawiajcie o Minecraft Earth.

Jeśli widzicie, że wasza pociecha gra w ten darmowy tytuł, koniecznie z nią porozmawiajcie. Chodzi o jej bezpieczeństwo. Obawiam się bowiem, że filtr AR nakładany na rzeczywisty świat widziany przez obiektyw smartfonu może być powodem wielu nieszczęśliwych wypadków. Aby tak nie było, warto poświęcić chwilę na wspólną rozmowę o podstawowych zasadach bezpieczeństwa oraz zdrowym rozsądku.

Chodzi mi o wyżej opisane Przygody. Podczas ich rozgrywania świat rzeczywisty miesza się ze światem wirtualnym, a gracz musi być skupiony na rozgrywce, walcząc z rozmaitymi, odmiennie wyposażonymi przeciwnikami. Coś takiego absorbuje. Coś takiego pochłania. Sam prawie potknąłem się przy wejściu do piaskownicy. Strach pomyśleć co się stanie, gdy jedna z Przygód wyrośnie zaraz przy jezdni, a młodzi gracze pospiesznie uruchomią ją na chodniku.

Dlatego rodzice muszą wiedzieć, że każdą Przygodę można swobodnie przesunąć, wyznaczając miejsce jej powstania. Porozmawiajcie ze swoimi pociechami, aby się nie spieszyły. Aby rozpoczęły rozgrywkę w bezpiecznym, oddalonym od ruchu i zagrożeń miejscu. Niech to będzie łąka czy piaskownica, a nie chodnik, parking albo nie daj Boże ulica. Jako opiekun, musicie zdawać sobie sprawę z ewentualnego zagrożenia i przedyskutować je z podopiecznym. Podczas przesuwania Przygody misja nigdzie nie ucieknie. Dlatego warto najpierw zadbać o komfort i bezpieczeństwo.

W żadnym przypadku nie mam zamiaru potępiać nowego Minecrafta. Nie robię polowania na czarownice. Wszakże świadomy, inteligentny oraz roztropny gracz będzie wiedział w którym miejscu rozpoczynać Przygodę, aby nie stanowić niebezpieczeństwa dla siebie i innych. Twórcy Microsoft Earth pozwalają swobodnie wybrać miejsce takiej misji, a gracz ma do dyspozycji większość płaskich powierzchni wokół siebie. Dlatego nie krytykuję gry. Zachęcam po prostu do zadbania o bezpieczeństwo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Minecraft to marka popularna pośród kilkuletnich dzieci. Dlatego zachęcam rodziców: nadzorujcie pierwsze Przygody rozgrywane przez swoich podopiecznych.

Minecraft Earth w App Store (iPhone, iPad) oraz Google Play (Android).

Dołącz do dyskusji