Kupiłem go. 48 godzin z MacBookiem Pro 16 – pierwsze wrażenia

Artykuł/Technologie 23.12.2019
Kupiłem go. 48 godzin z MacBookiem Pro 16 – pierwsze wrażenia

Kupiłem go. 48 godzin z MacBookiem Pro 16 – pierwsze wrażenia

48 godzin od wyjęcia z pudełka MacBook Pro 16 wciąż nie przestaje mnie zadziwiać.

MacBook Pro 15 przejdzie do historii jako najbardziej nieudany laptop z Cupertino, nie mam co do tego watpliwości. Wszystko jednak wskazuje na to, że jego następca – 16-calowy MacBook Pro – zajmie zasłużone miejsce na szczycie zestawienia, jako najlepszy laptop dla profesjonalistów, jaki kiedykolwiek wyszedł spod znaku Jabłka.

Od premiery MacBooka Pro 16 minął już miesiąc. Powód, dla którego pierwsze wrażenia pojawiają się na Spider’s Web dopiero teraz, jest prozaiczny – w Polsce Apple sprzętów do testu nie wysyła, a na własny egzemplarz musiałem chwilę poczekać.

W końcu jednak przesyłka dotarła i jak na razie muszę powiedzieć wprost: nigdy nie miałem w rękach lepszego laptopa. A miałem prawie wszystkie.

MacBook Pro 16

MacBook Pro 16 – maszyna do wszystkiego

Zamawiając swojego MacBooka Pro 16 wyszedłem z prostego założenia: ten laptop ma zastąpić mi zarówno komputer stacjonarny, jak i mobilny sprzęt do pracy. Ma posłużyć co najmniej 3 lata i nie może mu w tym czasie zabraknąć wydajności.

Z tego względu zdecydowałem się na konfigurację adekwatną do postawionych jej wyzwań. A że nie była ona dostępna od ręki, przyszło mi poczekać blisko miesiąc na realizację zamówienia. Wolałem jednak poczekać i kupić komputer bez większych kompromisów, niż kupić dostępną od ręki podstawową specyfikację i potem żałować.

Mój egzemplarz laptopa napędza procesor Intel Core i9 (z bazowym taktowaniem 2,3 GHz, dopłata do 2,4 GHz nie ma sensu). Procesor wspierany jest przez 32 GB RAM-u i grafikę AMD Radeon Pro 5500M z 8 GB VRAM-u. Miejsca na dane mam zaś 1 TB i to jedyny punkt konfiguracji, co do którego mam pewne obawy.

Przy coraz większych plikach wideo i zdjęciach z aparatu o matrycy 42 Mpix miejsca na dysku zawsze jest za mało. Mam tylko nadzieję, że za rok o tej porze nie będę pluł sobie w brodę, że nie dopłaciłem do 2 TB miejsca na dane i wystarczy dokupienie zewnętrznych napędów SSD.

Cała ta moc zamknięta jest w obudowie o kolorze Gwiezdnej Szarości, która wciąż nie ma sobie równych na rynku.

MacBook Pro 16

Tak, wielu producentów oferuje laptopy „premium” wykonane z anodowanego aluminium czy stopów magnezu. Chyba tylko jeden Microsoft może się jednak równać z Apple’em pod względem dbałości o detale i jakości wykonania komputera.

Nic tu nie skrzypi ani się nie ugina. Komputer przy swoich 2 kg masy jest bardzo solidny. Klapa jest doskonale wyważona i można ją otworzyć jednym palcem, a do tego stawia należyty opór po otwarciu, więc nie zmieni kąta nachylenia, gdy np. będziemy korzystać z komputera na kolanach w pociągu.

Każdy element, każdy detal tego komputera prezentuje najwyższą możliwą jakość elektroniki użytkowej.

MacBook Pro 16

Oczywiście ta solidność i piękno maszyny okupione jest jej niemal całkowitą nienaprawialnością. Niczego sami nie wymienimy, niczego nie rozbudujemy.

To jednak cena, jaką płaci się za doskonałe spasowanie komponentów i obudowy. I ja nie mam z tym żadnego problemu. Tym zaś, którym ten stan rzeczy nie odpowiada, zostaje kupić Thinkpada.

MacBook Pro 16 naprawia każdy błąd 15-tki. Prócz jednego

Jedyną rzeczą, której MacBook Pro 16 nie zmienił na lepsze, jest selekcja portów.

Tak, Thunderbolt 3 to potężne złącze, pozwalające na podłączenie niemal dowolnego akcesorium z najwyższą możliwą prędkością przesyłania danych. I tak, można (a nawet trzeba) rozwiązać problem ograniczonej liczby portów dedykowaną przejściówką czy stacją dokującą.

MacBook Pro 16

Dla mnie jednak przesiadka na maszynę z samymi portami TB3 to spory szok termiczny. Szok, który inni posiadacze MacBooków Pro przeżyli 3 lata temu.

Jeszcze zanim MacBook Pro 16 do mnie dotarł, zaopatrzyłem się w niezbędne adaptery. Wkrótce dołączy do nich jeszcze stacja dokująca, która pozwoli mi zamienić laptopa w komputer stacjonarny. Byłem więc gotowy na „dongle-life”, ale przyznaję, że przyzwyczajenie się do tego stanu rzeczy zajmie nieco czasu.

MacBook Pro 16

Nie licząc jednak małej liczby portów i to wyłącznie Thunderbolt 3 (i fatalnej kamerki internetowej 720p, ale to lepiej pominąć milczeniem…) MacBook Pro 16 naprawia każdą wadę poprzednika.

Zacznijmy od najważniejszej zmiany w MacBooku Pro 16: klawiatury

Klawiatura w nowym MacBooku Pro 16 jest znakomita. Nie najlepsza na rynku (ten tytuł wciąż należy ex aequo do Surface Booka 2 i Thinkpadów), ale wciąż znakomita.

Na mój gust ma nieco zbyt płytki skok (zaledwie 1 mm), ale gdy już człowiek do tego przywyknie, można na niej pisać bardzo szybko i dokładnie.

MacBook Pro 16

Przez weekend wystukałem na laptopie Apple’a kilka tysięcy słów i nie mogę powiedzieć o klawiaturze złego słowa. Szalenie podoba mi się też jej podświetlenie – bardziej równomierne niż w jakimkolwiek innym laptopie i regulowane w o wiele szerszym zakresie niż w jakimkolwiek innym laptopie.

MacBook Pro 16

Nie do końca tylko przekonuje mnie Touchbar. To mój pierwszy dłuższy kontakt z tym ustrojstwem i choć rozumiem, gdzie leży jego użyteczność, tak w praktycznym zastosowaniu jest to mniej praktyczne rozwiązanie od fizycznych przycisków.

Ani trochę nie irytuje za to irracjonalnie wielki gładzik Force Touch. Możemy żartować, że gładzik MacBooka Pro można podnajmować na lądowisko dla helikopterów, ale fakt faktem, jest to najlepsza płytka dotykowa w branży. Gesty działają idealnie, idealne jest też rozpoznawanie dotyku i odrzucanie nadgarstków. Korzystanie z takiego gładzika to czysta przyjemność i prawdę mówiąc coraz bardziej rozważam, czy nie dokupić gładzika Magic Trackpad do kompletu z moją myszką Logitech MX Master 3. Tak przyjemna jest obsługa macOS przy użyciu gestów, zaś Magic Trackpad 2 ma te same gabaryty i jakość, co płytka wbudowana w Macbooka Pro 16.

Głośniki nowego MacBooka Pro 16 to jakieś czary

Prawdziwy emejzing, chciałoby się rzec.

Nie mam pojęcia, jak Apple’owi się to udało, ale głośniki nowego MacBooka Pro 16 są po prostu niesamowite. Żaden dostępny obecnie na rynku laptop nie zbliża się nawet jakością dźwięku do tego komputera i prawdopodobnie przez długi czas się nie zbliży.

Dźwięk jest potężny, bardzo głośny, a przy tym czysty, selektywny i z basem, którego nie powstydziłby się przyzwoity głośnik Bluetooth.

MacBook Pro 16

Gdy w weekend pierwszy raz użyłem MBP 16 do obejrzenia serialu wieczorem, z przyzwyczajenia ustawiłem głośność na ok. 75 proc. Laptop ryknął z taką mocą, że moje koty uciekły z sypialni.

Z przyjemnością odkryłem też, iż mój egzemplarz nie wykazuje problemów z „pykaniem” głośników, o jakich donosili pierwsi nabywcy nowego laptopa Apple’a.

MacBook Pro 16 gra bajecznie, abstrakcyjnie wręcz dobrze jak na laptop i życzyłbym sobie tylko, żeby konkurencja bardziej się starała w tej kategorii, bo póki co Apple odskoczył jej o kilka długości.

Niesamowity jest też czas pracy tej maszyny

Apple wrzucił do MacBooka Pro 16 potężny akumulator o pojemności 100 Wh – maksymalnej, jaką można legalnie wnieść na pokład samolotu.

Producent deklaruje 11 godzin czasu pracy i choć jest jeszcze za wcześnie, by ocenić, na ile ta teza zgodna jest z prawdą, tak póki co jestem zachwycony.

W miksie pracy typowo biurowej – edytor tekstu, przeglądarka, Spotify – MacBook Pro 16 zużył zaledwie 6 proc. energii w ciągu godziny. Bawiłem się tym komputerem cały weekend, oglądałem Wiedźmina na Netfliksie i nieco pracowałem. Przez pierwsze dwa dni bez większego wysiłku osiągnąłem wynik przewyższający 8 godzin. W komputerze z 8-rdzeniowym procesorem!

Oczywiście wiele zależy od używanych programów. Dla przykładu, jeden odcinek Wiedźmina oglądanego przez przeglądarkę Safari zużył zaledwie 4 proc. akumulatora.

Jeden odcinek Wiedźmina oglądanego przez przeglądarkę Chrome, przy tej samej jasności ekranu (ok. 70 proc.) zużył… 15 proc. energii.

Bardzo doceniam przy tym poręczną ładowarkę Apple’a.

Wielu pecetowców psioczy na zastosowane w MacBookach Pro układy graficzne. Tymczasem to właśnie ich relatywnie niewielka energochłonność sprawia, że potężne komputery mobilne Apple’a możemy ładować przy użyciu ładowarki USB-C o mocy zaledwie 96 W. „Kostka”, którą dostajemy w zestawie z MacBookiem Pro 16, w niczym nie przypomina ogromnych, ciężkich, dwuczęściowych klocków, które zwykle znajdziemy w pudełkach z porównywalnie wydajnymi maszynami z Windowsem 10.

MacBook Pro 16

Dodam również, że w moim egzemplarzu nie występuje problem z piszczeniem cewek, który również zgłaszało wielu użytkowników. Jest wielce prawdopodobne, iż zarówno problemy z głośnikami jak i z piszczącymi cewkami podczas ładowania występował w pierwszych partiach produkcyjnych. Mój egzemplarz trafił na rynek znacznie później i żadna z tych wad nie występuje.

Krótkie strzały. Co jeszcze robi dobre wrażenie, a co nie bardzo?

Wszystko powyższe to bodajże najbardziej istotne zmiany w nowym MacBooku Pro 16 względem poprzedniego modelu. Im więcej czasu spędzam jednak z tą maszyną, tym więcej znajduję rzeczy, które w niej bardzo lubię i rzeczy, które… odrobinkę irytują.

Co na plus, a co na minus po pierwszych 48 godzinach z komputerem?

+ Absolutnie rewelacyjny wyświetlacz, bez konkurencji jeśli chodzi o wierność wyświetlanych barw, równomierność podświetlenia, jasność i kalibrację
+ Powłoka antyrefleksyjna wyświetlacza; wolałbym co prawda pełny mat, skoro nie ma dotyku, ale jeśli chodzi o błyszczące wyświetlacze, ten w MacBookach zawsze najmniej się błyszczy
+ Doskonała płynność działania; przy takich podzespołach ten komputer radzi sobie z każdym zadaniem
+ Fe-no-me-nal-ne mikrofony. Żaden laptop nie ma lepszych
+ Znakomita kultura pracy. Przez większość czasu MacBook Pro 16 pozostaje bezgłośny i nie nagrzewa się przesadnie, a pod obciążeniem pracuje ciszej od większości laptopów tej klasy
+ Obudowa nie zbiera odcisków palców jak większość laptopów z aluminium, ale…

– …zbiera je za to ekran. Jak na wyświetlacz niedotykowy, ekran w MacBooku Pro 16 brudzi się zaskakująco szybko
– Absolutnie żałosna kamerka do wideorozmów. 720p w laptopie za kilkanaście tysięcy złotych to kpina
– Touch ID; po latach z Surface’ami, które odblokowuje się twarzą, odblokowywanie laptopa odciskiem palca to uwsteczniające doświadczenie
– Ostre krawędzie obudowy; komputer wykonany jest fantastycznie, ale krawędzie są aż nazbyt ostro ścięte i wpijają mi się w nadgarstki podczas używania gładzika

MacBook Pro 16

Nie powiem „zaczynamy testy”. Powiem „bierzmy się do pracy”

Jako że MacBook Pro 16 nie jest maszyną testową, a moim prywatnym wołem roboczym, to i charakter testu będzie nieco inny niż zwykle.

Z pewnością o MacBooku Pro 16 powstanie więcej tekstów niż o większości laptopów, jakie zwykle testujemy na łamach Spider’s Web. Będę miał go znacznie dłużej niż dowolny inny komputer testowy, ale przy tym… będę też miał wobec niego znacznie wyższe wymagania niż przy większości komputerów testowych.

Mówimy bowiem o komputerze kosztującym grube pieniądze. Potencjalnie najlepszym laptopie na rynku, którego zakup rozważać będą głównie profesjonaliści w dziedzinach kreatywnych, biznesmeni i prosumenci. Ludzie, którzy od komputera wymagają naprawdę wiele, bo to narzędzie pracy, od którego zależy ich zarobek i dalsze zlecenia.

To powiedziawszy: biorę się do pracy.

Teraz zostało jeszcze przestawić się z Windowsa 10 na macOS po blisko czterech latach wyłącznie z okienkami. Ale o tym przeczytacie w osobnym tekście.

Dołącz do dyskusji